W sobotę ROW, wygrywając z rezerwami Rakowa, wjechał na autostradę do Betclic 3. Ligi. W środę napotkał na niej szlaban w Ptakowicach! Jeszcze będzie ciekawie na finiszu sezonu I Ligi Śląskiej – InterHall!
Piłka bywa przewrotna – trener Dramy, Dariusz Dwojak, wypowiadając te słowa miał na myśli przede wszystkim dwa ostatnie mecze swojej drużyny. W weekend Zbrosławiczanie – mając kilka świetnych okazji – tylko zremisowali w Katowicach z Rozwojem, okupującym dolne rejony tabeli. Cztery dni później – grając, zdaniem swego opiekuna, najlepsze 45 minut w tym sezonie – rzucili na kolana niepokonanego wiosną lidera z Rybnika, który w ten sposób stracił pierwsze w tym roku punkty!
Tajemnice szatni, czyli lider „spresowany”
– A po 13 minutach bałem się, że może się skończyć pogromem! – mówi nam Dwojak. Goście, lejący w tym roku wszystkich, prowadzili przecież 2:0. Kolejną bramkę – z rzutu karnego za faul Daniela Liszki na Jakubie Szczepaniku (- Zupełnie niepotrzebny – zaznacza trener miejscowych) – zdobył Jakub Kuczera, potem podwyższył wynik Kamil Herman. Gol Piotra Topolewskiego pozwolił jednak Dramie złapać drugi oddech.
– Co powiedziałem chłopakom w szatni? Tajemnica trenera – wybucha śmiechem szkoleniowiec zbrosławickiej drużyny. Słowa musiały mieć jednak w sobie coś magicznego, bo jeszcze przed upływem 300 sekund gry w 2. połowie, z wyniku 1:2 zrobiło się 3:2! – Byliśmy wszędzie na boisku: presowaliśmy, doskakiwaliśmy. Adrenalina aż kipiała w chłopakach, bardzo chcieliśmy się pokazać. Wiadomo jak się gra z liderem! Nie pozwoliliśmy ROW-owi na inne granie niż tylko długą piłką. W efekcie skończyło się 3:2, a mogliśmy jeszcze kolejne bramki strzelić! To było w pełni zasłużone zwycięstwo! – zaciera ręce Dariusz Dwojak.
Tak się bawia pogromcy lidera!
Wiara spod Jasnej Góry
Piłka bywa przewrotna… Po 29. kolejce, i wygranej ROW-u z Rakowem II wydawało się nam, że sprawa pierwszego miejsca w tabeli I Ligi Śląskiej-InterHall została definitywnie rozstrzygnięta. Potknięcie Rybniczan w Ptakowicach powoduje jednak, że pod Jasną Górą znów odżyły nadzieje na zdystansowanie najgroźniejszego konkurenta. Outsider z Siewierza nie postawił się częstochowskiej młodzieży, a po końcowym gwizdku po raz pierwszy w piłkarskiej przygodzie tradycyjną przyśpiewkę na swą cześć, intonowaną przez kierownika drużyny dla autorów bramek, w szatni Rakowa usłyszał 16-letni Maksym Pluta.
A tak się bawią ci, którzy chętnie zostaliby liderami.
214 dni i… koniec!
Klęski siewierzan nie wykorzystali piłkarze Gwarka, mający wciąż nadzieję na zdystansowanie Przemszy. W ich szeregach wyraźnie widoczny był brak Norberta Jaszczaka, który dokładnie w porze meczu Tarnogórzan w Łaziskach Górnych grsł dla Biało-czerwonych, w spotkaniu mistrzostw Europy w socca, rozgrywanych w Albanii. Czarnogórcom strzelił dwa gole: akurat tyle wystarczyłoby Gwarkowi do remisu…
Krzysztof Górecko na trenerskiej ławce zespołu ze „Srebrnego Grodu” wciąż czeka na pierwsze boiskowe zwycięstwo podopiecznych. Tymczasem fatalną passę (15 gier – czyli 214 dni! – bez wygranej) przełamali – i to w jakże efektowny sposób – zawodnicy Rafała Bosowskiego. Komplet „oczek” przywieźli z Częstochowy, gromiąc tam – bo czymże innym jest wynik 4:0? – grającą ostatnimi czasy „w kratkę” ekipę Victorii. A to wszystko załatwili… w niespełna 25 minut, wieńczących boiskowe zmagania. Trzy z czterech goli strzelili dla Katowiczan zmiennicy wchodzący z ławki: to się nazywa „trenerski nos”.
Odnotowujemy – jak media społecznościowe Rozwoju – „trzech muszkieterów” z Asnyka: to oni w końcu dali zespołowi wygraną. I to jak efektowną!
Radość także w innej części Katowic. Forma do drużyny z Podlesia najwyraźniej wróciła już na dobre. Wygrana z Szombierkami – rywalem przecież nieobliczalnym – właściwie ani przez moment zagrożona nie była. Trafienie zaliczył m.in. Alan Lubaski, ścigający się z Łukaszem Grzeszczykiem w wewnątrzszatniowej rywalizacji o miano najlepszego snajpera drużyny.
W „Cidrach” z kolei nie ma mocnych pod tym względem na Szymona Siwego, choć to przecież nie napastnik! Po sobotnim dublecie ze Spójnią Landek, trafienie przywiózł także z Bełku. Ale… chyba nie w pełni był usatysfakcjonowany. Radzionkowianie najpierw odrobili stratę, na początku 2. połowy wyszli zaś na dwubramkowe prowadzenie! I… nie dowieźli go do końca, bo Decor grał z walecznością i uporem. Dowodem na tę ostatnią cechę – bramka Łukasza Krakowczyka, który dopiero po trzeciej próbie w tej samej akcji zdołał pokonać Dawida Stambułę!
Mecz ligowych średniaków też potrafi wzbudzić emocje. Oto skrót kanonady w Bełku!
Gorący tydzień nastolatka
Ostre strzelanie oglądali także ci, którzy wybrali się na mecz rezerw Piasta. Starsi koledzy gliwickiej młodzieży w sobotę zagrają mecz o „być albo nie być” w ekstraklasie. Może powinni zobaczyć choćby w skrócie, jak ich potencjalni następcy aplikują pięć goli „góralom” z Ustronia? Świetne dni ma Kamil Lubowiecki: w sobotę zaliczył dwie asysty przy golach kolegów w meczu z Przemszą, w środę „poprawił” hat trickiem w potyczce z Kuźnią Ustroń!
„Zrób to sam” – motto egzekutora
Piłka bywa przewrotna – na koniec raz jeszcze wróćmy do cytowanego na wstępie trenera Dramy. Przekonali się o tym także zawodnicy z Landeka. W weekend w Radzionkowie przez pół godziny grali na jedną bramkę z gospodarzami i – choć zdobyli dwa gole – wyjechali do domu „na tarczy”, z bagażem pięciu trafień. Trzy dni później na tyle uszczelnili defensywę, że ledwie jedna piłka w siatce rywali – tym razem był to spadkowicz z Betclic 3. Ligi – wystarczyła do zdobycia kompletu punktów. Autorem trafienia, działającym na zasadzie „zrób to sam”, był Bartłomiej Ślosarczyk: sam sobie „jedenastkę” wywalczył i sam skutecznie ją wyegzekwował!
– Spadł nam kamień z serca. Zawodnicy zostawili na boisku kawał zdrowia, zagrali świetny mecz. Miło było patrzeć na to zaangażowanie i chęć zdobycia zwycięskiej bramki. Obraz naszej drużyny zmienił się o 180 stopni, choć skład był praktycznie taki sam – mówił Patryk Pindel, trener gości, w rozmowie z portalem „Sportowe Beskidy”. To rzeczywiście ważny zwrot mentalny w jego ekipie; jeszcze parę dni temu martwił się właśnie brakiem agresji podopiecznych w walce o piłkę na obiekcie w Radzionkowie! Spójnia mogła wygrać wyżej, bo w końcówce – za faul na Patryku Czaderze – kolejny rzut karny wykowywał Patryk Fabian. On jednak Dominika Brzozowskiego stojącego między słupkami bramki Unii pokonać nie zdołał.
Tylko jedna bramka padła w Turzy Śląskiej, ale widzowie nudzić się nie mogli. Oto skrót z tego spotkania.
Tekst: Dariusz Leśnikowski
30. kolejka I Ligi Śląskiej-InterHall
VICTORIA CZĘSTOCHOWA – ROZWÓJ KATOWICE 0:4 (0:0)
Bramki: Rogosz (66, 90. wolny), Gembicki (70), Zieliński (84)
RAKÓW II CZĘSTOCHOWA – PRZEMSZA SIEWIERZ 4:0 (2:0)
Bramki: Bród (24), Napieraj (27. karny), Ciesielski (67), Pluta (80)
DECOR BEŁK – RUCH RADZIONKÓW 3:3 (1:1)
Bramki: Semeniuk (8), Krakowczyk (64), Musiolik (70) – Duda (29), Siwy (47), Piontek (50)
PODLESIANKA KATOWICE – SZOMBIERKI BYTOM 3:1 (2:0)
Bramki: Lubaski (25), Stachoń (42). Niesyto (67) – Pacholski (50)
POLONIA ŁAZISKA GÓRNE – GWAREK TARNOWSKIE GÓRY 2:0 (0:0)
Bramki: Jarnot (54), Pasternak (80)
DRAMA ZBROSŁAWICE – ROW 1964 RYBNIK 3:2 (1:2)
Bramki: Topolewski (27), Siwek (48), Kotalczyk (50) – Kuczera (5. karny), Herman (13)
UNIA TURZA ŚLĄSKA – SPÓJNIA LANDEK 0:1 (0:0)
Bramka – Ślosarczyk (61. karny)
PIAST II GLIWICE – KUŹNIA USTROŃ 5:2 (2:0)
Bramki: Lubowiecki (2, 23, 62), Kopczyński (80), Camara (90+1) – James (81, 84)
Tabele i wyniki rozgrywek znajdziecie TUTAJ
Sponsorem tytularnym rozgrywek jest Firma InterHall.







