Duety do mety, wykorzystując dublety – coraz bardziej klarowna sytuacja w czołówce I Ligi Śląskiej – InterHall

7 kwi 2026

Właściwie każdy zapis z wiosennych kolejek I Ligi Śląskiej – InterHall zaczynać moglibyśmy tak samo: nie ma mocnych na liderów. Tak było i w przedświątecznym czasie. A że ścigający ich peleton na to ściganie… nie ma zbyt wielkiej ochoty, dużo wskazuje na to, że kwestię „kto awansuje, kto w barażach” rozstrzygnie się na linii Częstochowa – Rybnik.

Rakowscy „rezerwiści” przez niemal godzinę mieli sporo problemów z dobrze grającą tej wiosny Polonią Łaziska Górne. Kiedy Mikołaj Polczyk dał gościom prowadzenie, zanosiło się na „Prima Aprilis” pod Jasną Górą (mecz rozgrywano awansem, 1 kwietnia). – Graliśmy niezłe 45 minut, kontrolowaliśmy przebieg gry. Za to brakowało nam decyzyjności w ostatnim podaniu i jakości w finalizacji akcji – mówił po końcowym gwizdku trener Michał Mizgała. Dawid Kucharczyk, Jan Mordaka, David Kabala – to ci, którzy albo chybiali nieznacznie, albo świetnie z ich uderzeniami radził sobie między słupkami bramki Polonii Kacper Dana.

Półgodzinne tornado „rezerwistów”

Fart łaziskiego golkipera skończył się niespełna kwadrans po przerwie. Strzał Kucharczyka jeszcze obronił, ale w 57. minucie był już bez szans. – Mam dobre uderzenie z prostego podbicia, i tym razem też „siadło” na nodze – opowiadał w rozmowie z klubowymi mediami Oskar Mucha, przywołując swoje (kapitalne) trafienie bezpośrednio z rzutu wolnego z 20 metrów. To był sygnał do frontalnego ataku gospodarzy, którzy błyskawicznie – w ciągu kolejnych 240 sekund – w zasadzie rozstrzygnęli losy rywalizacji (w obu przypadkach wspomniany Dana popełniał błędy), a potem już tylko dobijali rywala leżącego na deskach. Na zdobycie pięciu goli Raków II potrzebował niespełna pół godziny!

– W drugiej połowie zagraliśmy na zdecydowanie większej intensywności, podnieśliśmy jakość, głównie w strefie wysokiej, i udało nam się wysoko zwyciężyć. Jestem nawet troszkę zaskoczony, że tę drugą połowę udało się rozegrać z tak wysoką skutecznością – zacierał ręce szkoleniowiec drugiej drużyny Rakowa. I radował się nie tylko z samej wygranej i jej rozmiarów, ale też kolejnych boiskowych minut, „łapanych” przez częstochowski narybek. – Siłą naszej drużyny jest szerokość i jakość kadry. Kolejni młodzi wchodzą do jedenastki i utrzymują jej jakość – tłumaczył przed kamerami klubowej telewizji Michał Mizgała. Jego zespół – wliczając wygrany walkowerem mecz z Orłem Łękawica – tej wiosny ma już na koncie 15 punktów w pięciu kolejkach!

Ten obrazek oglądaliśmy już wielokrotnie. Ale radość zawsze się dobrze ogląda, więc raz jeszcze wrzucamy częstochowskie fetowanie autorów goli dla Rakowa II!

Spadkowicz wciąż z zadyszką

Identycznym dorobkiem pochwalić się mogą w tym roku rybniczanie, którzy jednak we wszystkich pięciu przypadkach sami podnosili punkty z murawy. Częstokroć – jak w Wielką Sobotę – nie bez kłopotów i zawirowań. No bo jak nazwać sytuację, w której piłkarze Kuźni Ustroń – też mający do tego momentu komplet czterech wiosennych wygranych – przy Gliwickiej w Rybniku najpierw objęli prowadzenie, a potem nie dali sobie strzelić gola nawet z rzutu karnego?! Paweł Florek doskonale wyczuł intencje Jakuba Kuczery i zdołał jego strzał obronić! Niezrażony tym faktem lider pierwszoligowych strzelców błyskawicznie poszukał rehabilitacji, jeszcze przed przerwą zamieniając na gola dośrodkowanie Pawła Mandrysza z rzutu rożnego! I to Kuczera właśnie dał też w 2. połowie komplet punktów swej drużynie, co oznacza, że ROW wciąż depcze po piętach częstochowskiej młodzieży z Limanowskiego… uciekając zarazem katowickiemu spadkowiczowi z Betclic 3. Ligi. Dopiero w piątej wiosennej kolejce podopieczni trenerów Dawida Brehmera i Roberta Łysika mieli okazję zagrać na swym obiekcie przy Sołtysiej, ale nawet i tu nie zdołali wygrać po raz pierwszy w tym roku! Jesienią katowiczanie w Landeku sensacyjnie przegrali 0:4, rewanż im się nie udał. Co prawda Maciej Niesyto w końcówce pierwszej odsłony trafił w słupek, ale mogli i gospodarze przed przerwą przegrywać: doświadczony Giorgi Merebaszwili nie wykorzystał „setki”. Zrobił to natomiast tuż po przerwie Patryk Fabian, a była to „setka” specyficzna – karny podyktowany za faul na Patryku Czaderze. Spójnia prowadziła przez kwadrans, w 63. minucie wspominany już Niesyto tym razem był skuteczniejszy i strzałem pod poprzeczkę dał wyrównanie. W samej końcówce raz jeszcze przypomniał o sobie eksreprezentant Gruzji: to za faul na nim czerwoną kartką ukarany został Przemysław Żemła. Goście nie zdołali jednak wykorzystać parominutowego okresu gry w przewadze. – Mimo tego mamy satysfakcję. Podlesianka to solidna firma i z trudnego terenu wywozimy punkt – podsumowywał wizytę w Katowicach trener landeczan, Patryk Pindel, w rozmowie z portalem „Sportowe Beskidy”.

Bywało groźnie pod bramką gości, Patryk Kierlin skapitulował jednak tylko raz.

Kuriozalnie i frajersko

Pięć kilometrów od Sołtysiej, przy Asnyka, też zagrano na remis. Rozwój jeszcze w tym roku nie wygrał, miał na koncie serię ośmiu gier ligowych bez wygranej, ale w końcu pokazał pazurki. W starciu z faworyzowanym Ruchem zdobył wyrównującego gola w doliczonym czasie gry i… nie sprawiał wrażenia specjalnie uradowanego tym faktem. – To ambitna grupa ludzi – mówił o swych podopiecznych Rafał Bosowski, trener Katowiczan. – Więc na pewno się tym remisem nie będziemy zadowalać. Ale szacunek dla chłopaków, że potrafili wyrównać – dodawał.

„Następcom Milika” nie brakowało problemów. W przeddzień meczu na treningu kontuzji doznał najlepszy strzelec, Maksymilian Zieliński, a w grono nieobecnych już wcześniej wpisali się dwaj kartkowicze: Igor Rogowski i Jan Ludwig. Formę utrzymuje natomiast Dominik Całka, który otworzył wynik skuteczną główką.

„Cidry” odpowiedziały po rzucie rożnym tuż przed przerwą i po kontrze tuż po przerwie i wydawało się, że dla Katowiczan spotkanie skończy się jak parę poprzednich przy Asnyka: bez punktów. W doliczonym czasie gry Radzionkowianie zafundowali sobie jednak gol-kuriozum. Daniel Kaletka, mający w CV epizod w Ruchu, zdecydował się nie tyle na uderzenie, co na „centrę rozpaczy”. Piłka minęła wszystkich jego kolegów w polu karnym gości i… – Nie jestem w stanie powiedzieć, jak to wpadło – rozkładał bezradnie ręce Dawid Stambuła. Ni on, ni Kacper Smoleń nie zrobili nic, by ów podkręcony „centrostrzał” zastopować. No i odbiła się piłka od słupka i wpadła do siatki. – To kolejny mecz, w którym mamy sytuacje, aby go zamknąć, a we frajerski sposób dostajemy bramkę i tracimy przez to dwa punkty – nie gryzł się w język Stambuła. A potem, jako jeden z najbardziej doświadczonych graczy swej ekipy, gorzko podsumowywał całe 90 minut. – Brzydki mecz, w którym nie było grania w piłkę. Nie przystoi nam rozgrywać takich spotkań…

– Mimo remisu uratowanego w takich okolicznościach jest pewien niedosyt, bo w pierwszej połowie spokojnie mogliśmy dorzucić gola na 2:0, a zamiast tego rywale wyrównali i po przerwie wbili nam kolejną bramkę. Ale graliśmy do końca i zostaliśmy za to nagrodzeni – podkreślał w rozmowie z klubowymi mediami Tomasz Wroza, dla którego był to 150. mecz w barwach Rozwoju.

W Katowicach padła bramka kuriozalna, w Ptakowicach – piękna. Grzegorz Ochwat najwyraźniej pozazdrościł Mateuszowi Anklewiczowi „gola kolejki” sprzed dwóch tygodni i „zapakował” piłkę pod poprzeczkę bramki Przemszy Siewierz z narożnika pola karnego. Wartość tego trafienia skrzydłowego Dramy Zbrosławice była tym większa, że było ono jedynym w tym spotkaniu.

Może być zdjęciem przedstawiającym piłka nożna, football i tekst

Fot. OSA Kadry dramowe / Drama Zbrosławice     Częściej kotłowało się w polu karnym Siewierzan, ale i bramkarz gospodarzy, Jakub Rybacki, miał parę momentów, w których mógł zaprezentować swój kunszt.

Z kolei tydzień temu miano „gola kolejki” na boiskach I Ligi Śląskiej – InterHall kibice przyznali bramce Kamila Moritza w Turzy Śląskiej. Tak zmobilizowało to kapitana Szombierek, że tym razem – kosztem outsidera tabeli – ustrzelił dublet. Zwłaszcza drugi jego gol był efektowny: dobił do siatki piłkę odbitą od poprzeczki po jego wcześniejszym uderzeniu głową. Koniecznie odnotować trzeba, że w wyjściowym składzie „Zielonych” – na niespełna 120 sekund – znalazł się ich trener, Paweł Cygnar. W sobotę obchodził 40. urodziny i uznał, że to świetny moment na oficjalne zawieszenie butów na kołku! Dzisiejszy szkoleniowiec Bytomian jest wychowankiem Victorii Jaworzno, a w CV ma 18 spotkań ekstraklasowych w barwach sosnowieckiego Zagłębia.

 

Tekst: Dariusz Leśnikowski 

 

22. kolejka I Ligi Śląskiej – InterHall

RAKÓW II CZĘSTOCHOWA – POLONIA ŁAZISKA GÓRNE 5:1 (0:1)

Bramki: Mucha (57. wolny), Napieraj (60), Kabala (61), Mordaka (72), Kociniewski (86) – Polczyk (32)

VICTORIA CZĘSTOCHOWA – PIAST II GLIWICE 1:0 (0:0)

Bramka – Kiełkowicz (60)

DRAMA ZBROSŁAWICE – PRZEMSZA SIEWIERZ 1:0 (1:0)

Bramka – Ochwat (27)

ROZWÓJ KATOWICE – RUCH RADZIONKÓW 2:2 (1:1)

Bramki: Całka (10), Kaletka (90+3) – Duda (40), Piwoński (50)

SZOMBIERKI BYTOM – GWAREK TARNOWSKIE GÓRY 3:0 (0:0)

Bramki: Moritz (48, 79), Sierczyński (62. karny)

PODLESIANKA KATOWICE – SPÓJNIA LANDEK 1:1 (0:0)

Bramki: Niesyto (63) – Fabian (48. karny)

ROW 1964 RYBNIK – KUŹNIA USTROŃ 2:1 (1:1)

Bramki: Kuczera (45, 79) – Ligocki (32)

ZNICZ KŁOBUCK – UNIA TURZA ŚLĄSKA 0:3 (wo.)

ORZEŁ ŁĘKAWICA – DECOR BEŁK 0:3 (wo.)

 

Tabele i wyniki rozgrywek znajdziecie TUTAJ

Sponsorem tytularnym rozgrywek jest Firma InterHall.   

 

 

Stadionowy rozkład jazdy

Stadionowy rozkład jazdy

Weekend zbliża się wielkimi krokami, a to oznacza sporo emocjoujących meczów m.in. w naszym regionie. Dla niektórych zespołów sezon zakończy się już w ten weekend, dla innych rywalizacja wkracza na ostatnią prostą. Serdecznie zapraszamy do kibicowania zespołom i...

Trwa nabór do 2. edycji programu Walking Futbol!

Trwa nabór do 2. edycji programu Walking Futbol!

Polski Związek Piłki Nożnej uruchamia 2. edycję Programu Walking Futbol PZPN – inicjatywy skierowanej do osób powyżej 55. roku życia, promującej aktywność fizyczną, integrację społeczną i zdrowy styl życia poprzez chodzoną odmianę piłki nożnej.  Ubiegłoroczna edycja...

Reprezentacja Śląskiego ZPN U14 zagrała z Podkarpackim ZPN

Reprezentacja Śląskiego ZPN U14 zagrała z Podkarpackim ZPN

Reprezentacja Śląskiego ZPN U14 zremisowała z Podkarpackim ZPN 1-1 w meczu kwalifikacyjnym rozegranym w Lublińcu. Gole strzelili Filip Kondraciuk i Brajan Śmigiel. Dziękujemy zawodnikom, sztabowi i rywalom za grę! Nasz zespół już wcześniej zakwalifikował się z...