Hitem 5. kolejki było starcie w Radzionkowie. Piłkarze rezerw GieKSy fotel przodownika stracili co prawda już we wtorkowy wieczór, po meczu w Czechowicach-Dziedzicach, ale mogli odzyskać dzień później. Nie udało się, bo „Cidry” grają u progu sezonu naprawdę dobrze.
Miłosz Swatowski wkrótce obchodzić będzie 19. urodziny. Jego rówieśnik w szeregach GieKSy, Jakub Kokosiński, w minioną niedzielę zdobył swego pierwszego ekstraklasowego gola. Swatowski jeszcze w elicie zadebiutować nie zdążył. W późny środowy wieczór przy Knosały 113 parę razy pokazał, dlaczego czasami zapraszany jest na treningi pierwszej drużyny, był z nią także na zimowym i letnim zgrupowaniu w tym roku. Przy jego strzałach z dystansu miał nieco pracy Tomasz Broniszewski między słupkami bramki gospodarzy. W kapitalny sposób odbił też uderzenie Andrzeja Wąsika z 3. metrów – i to był punkt zwrotny spotkania na szczycie tabeli.
Braterska rywalizacja
Krótko potem to gospodarze zadali decydujący cios, gdy Daniel Bolacki z zimną krwią wykorzystał podanie Łukasza Piontka. – Intuicja. Tyle już podobnych sytuacji miałem jako napastnik, że mniej więcej wiem, jak się w nich zachować. Dobrze jest pocelować po długim rogu – radował się autor „złotego gola”. Cztery dni wcześniej jego brat, Piotr, zapewnił Ruchowi wygraną w Bełku. – Jego bramka mnie zdopingowała – uśmiechał się „Bolo”. – Czasami w domu idą zakłady o to, który z nas trafi. To fajna motywacja – dodawał. Bardzo skuteczny był w czasie letnich przygotowań „Cidrów”, ale dopiero w 5. kolejce ligowej udało mu się potwierdzić formę z lipca. – Okres przygotowawczy rzeczywiście wyglądał z mojej strony bardzo dobrze, w ligowych meczach jednak zawsze czegoś brakowało. Cóż, nasi rywale zazwyczaj nisko bronią, ciężko się przez te zasieki przebić, więc nasze wyniki są niskie. Ale rozkręcamy się powoli – podsumowywał dotychczasowe występy ligowe Ruchu.
– Chwała Danielowi, że dobrze się zerwał – a on to potrafi – i wykorzystał tę jedną sytuację – radował się Marcin Trzcionka, trener Ruchu, z trafienia Bolackiego.
Trenerskie nerwy
Jego bramka oznaczała, że GKS II – liderujący po czterech kolejkach – nie utrzyma prowadzenia. – Mamy w zespole głównie młodzież, ani przez moment przed sezonem nie napalaliśmy się na fotel lidera – Adrian Napierała, „szefujący” z ławki rezerwistom z Bukowej, mówił o zupełnie innych celach przyświecających jemu i drużynie. – Chcemy po prostu grać dobre mecze. I ten mecz był dobry z obu stron. Szkoda, że sędzia się nie dostosował do jego poziomu. Kilka sekund wcześniej był przecież faul na naszym zawodniku, który sędzia puścił…
Emocje towarzyszące boiskowej walce udzielały się sztabom trenerskim. I Napierała, i jego vis-a-vis kończyli mecz z żółtymi kartkami na koncie. A Mikołaj Poloczek, trener katowickich bramkarzy, musiał ławkę opuścić z wpisem do protokołu o kartce czerwonej… Krótko mówiąc, upomnień na ławkach było… więcej niż na murawie!
– Bardzo dobrze wyglądaliśmy do momentu, póki nie wdaliśmy się w „ping ponga” po przerwie, bo bardzo chcieliśmy strzelić bramkę. W efekcie GieKSa miała dobrą sytuację, na szczęście Tomek ją wybronił – Trzcionka nawiązywał do okazji Wąsika, opisanej na wstępie. – Niezależnie od niej, nasze zwycięstwo jest zasłużone. Kluczem była cierpliwość, konsekwencja i pazerność na bramkę – wyjaśniał.
Zwycięstwo w hołdzie legendzie
GKS przegrał więc po raz pierwszy i nie zdołał odpowiedzieć ekipie MRKS-u Czechowice-Dziedzice, która już we wtorek „zdetronizowała” Katowiczan, wracając na pozycję, jaką zajmowała po 2. kolejce. Beniaminek gładko uporał się z rywalem z Bełku. Pierwsze skrzypce – wypracowując okazje kolegom, samemu też niepokojąc defensywę gości – grał Daniel Iwanek. To właśnie on wywalczył „jedenastkę”, z której Piotr Strączek dał miejscowym prowadzenie. W końcówce zaś „spiął klamrą” swój dobry występ, asystując przy czwartym golu, autorstwa Piotra Szumińskiego.
Wynik 4:1, ale również sam przebieg meczu był godnym uhonorowaniem legendarnego Emila Buchty, którego imię oficjalnie nadano czechowickiej arenie piłkarskiej.
Reportaż z piłkarskiego święta w Czechowicach-Dziedzicach
Ostre strzelanie na wagę „pudła”
Wspomniane już „Cidry”, trzecie w tabeli przed tą kolejką, co prawda wygrały z GKS-em II Katowice i wyprzedziły go w tabeli, ale… i tak wypadły poza podium! Wszystko za sprawą dużo okazalszych zwycięstw Przemszy Siewierz oraz rezerw Ruchu Chorzów. Obie te drużyny wyprzedziły radzionkowian dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu.
Siewierzanom dopiero po przerwie udało się rozmontować obronę Gwarka (wciąż pozostaje jedynym zespołem w stawce bez zdobytego gola), a sygnał do ataku dał Jakub Siwek, pozyskany latem najlepszy snajper Dramy Zbrosławice z ubiegłego sezonu. Potem było już niemal „tradycyjnie”, bo „swojego” gola – już piątego w sezonie – zdobył Adrian Błaszkiewicz, a „dzieła zniszczenia” dopełnił Tobiasz Krawczyk.
Aż pięć piłek wyciągał z siatki bramkarz Podlesianki. Jego zespół od 22. minuty grał jednak w osłabieniu, po czerwonej kartce dla Maximiliana Śliwńskiego za „akcję ratunkową” w polu karnym. „Jedenastkę” ze spokojem godnym rutyniarza wykorzystał Kacper Dyduch, który kilka dni wcześniej obchodził 18. urodziny. To było już jego drugie trafienie w tym spotkaniu. Wcześniejsze zaliczył po innym stałym fragmencie, czyli akcji Ruchu II rozpoczętej wrzutem z autu. W drugiej połowie zaś napastnik, który ma już w CV dziesięć minut w Betclic 1. Lidze (w listopadowym meczu Niebieskich ze Zniczem Pruszków na Stadionie Śląskim), dołożył jeszcze jedną bramkę, a więc ustrzelił hat trick! – Czekałem na to. Wcześniej zagrałem cztery mecze bez bramki. Wiadomo, że trochę weszło mi to w głowę, ale wziąłem w garść i zacząłem strzelać! – radował się pełnoletni piłkarz chorzowian w rozmowie z klubowymi mediami. Czwartą bramkę… zabrali mu sędziowie, zapisując w protokole autorstwo piątego meczowego trafienia na konto Przemysława Żemły, obrońcy Podlesianki. – Szkoda. Mogło być zresztą więcej bramek, ale… za bardzo chciałem. Nie będziemy się jednak smucić. Jesteśmy na dobrej fali, nie boimy się żadnego przeciwnika – deklarował Dyduch w imieniu kolegów.
– Podkreślę ogromne zaangażowanie chłopaków. Gdy zrozumieją w pełni, że nie ma przegranej piłki i nawet przy stanie 5:0 będziemy dalej szukali intensywności, to im życie za chwilę to odpłaci. My jesteśmy drugim zespołem Ruchu Chorzów! Niektórzy chcą być w pierwszym i może będą tak pracować, że tam trafią – podsumował występ podopiecznych Ireneusz Psykała. W niedzielę pasjonująco zapowiada się starcie przy Cichej, w którym chorzowianie podejmą Przemszę. Te dwa zespoły – obok wspomnianego już Ruchu z Radzionkowa – jeszcze w tym sezonie nie przegrały!
Komentarz Adriana Pasieki, trenera Przemszy, oraz jej napastnika, Damiana Adamieckiego, do wygranej siewierzan
„Górale” bez armat
Bez porażki jest także drugi zespół Podbeskidzia. Sęk w tym, że podopieczni Tomasza Górkiewicza częściej remisują niż wygrywają. W środę zrobili to po raz trzeci, bo nie zdołali strzelić gola Szombierkom. – A jednak pochwaliłem chłopaków za ten występ. Przeciwstawiliśmy się doświadczonemu rywalowi. Generalnie mecz na dużej intensywności, w którym zabrakło nam skuteczności – komentował spotkanie szkoleniowiec „górali” na łamach portalu „Sportowe Beskidy”. To był drugi z rzędu bezbramkowy remis Bielszczan.
Gospodarzom – jako się rzekło – nie starczyło skuteczności (mają na razie bilans bramkowy ledwie 2:1). Z kolei Bytomianom zabrakło łutu szczęścia, bo po strzale Marcina Wodeckiego piłka odbiła się od słupka bielskiej bramki. Podobnie jak w Radzionkowie, i tu nie brakło emocji na ławkach. Z sędziowskimi upomnieniami kończyli spotkanie trener gości, Paweł Cygnar i jego asystent, Mateusz Śliwa.
Rehabilitacja i kontynuacja
Armat nie zabrakło piłkarzom Spójni Landek-Jasienica, choć w tym sezonie strzelanie goli osłabionej ponad miarę przyzwoitości Victorii Częstochowa nie jest wielkim wyczynem. Tym razem skończyło się na sześciu, co w jakimś stopniu było formą rehabilitacji landeczan za ostatnią domową klęskę z Dramą (0:4). – Cieszę się z reakcji drużyny po tamtej porażce; była taka, jak powinna być. Zdominowaliśmy rywala, a wynik odzwierciedla obraz meczu – podsumował Łukasz Biliński, trener Spójni, w rozmowie z serwisem „sportowebeskidy.pl”. Warto dodać, że jego podopieczni – w obliczu kontuzji jednego z piłkarzy – kilka ostatnich minut grali w dziesiątkę, bo wcześniej goście wykorzystali limit zmian. I w tymże osłabieniu zdołali Victorii zaaplikować dwa gole!
Wspomniana Drama, przełamując się w sobotę w Landeku, w środę utrzymała zwycięski kurs. Bohaterem drużyny okazał się Grzegorz Ochwat, tuż przed przerwą zdobywając jedynego gola w meczu z rezerwami Piasta. W ten sposób podopieczni Dariusza Dwojaka dołączyli – przynajmniej w tym momencie – do strefy środkowej w tabeli, oddalając się od drużyn zagrożonych znalezieniem się „pod kreską”.
Drama wchodzi na wysokie obroty – w kopaniu piłki i w świętowaniu zwycięstw
Dublet przodownika strzelców
Niespodziewanie blisko dna znalazła się natomiast Kuźnia Ustroń, dla której własne boisko zaczyna być przekleństwem. Po rezerwach Ruchu i GKS-u, w środę trzy punkty spod Równicy wywieźli gracze Unii Turza Śląska, do maksimum wykorzystujących szybkie kontry. Konkretnie – czynił do Jakub Pawełek, dla którego były to gole numer 6. i 7. w tym sezonie, dające mu fotel lidera klasyfikacji strzelców. Na listę autorów goli mógł się też wpisać Łukasz Moneta, ale po jego uderzenia piłka tylko „przydzwoniła” w poprzeczkę i do siatki nie wpadła. – Gra się nam zazębiała, uwidacznia się natomiast nasz kłopot ze strzelaniem bramek. Rywal mnóstwo naszych prób dziś blokował, a szczęście nam nie dopisywało – smutno komentował porażkę podopiecznych trener Kuźni, Michał Pszczółka, dla „Sportowych Beskidów”.
Tekst: Dariusz Leśnikowski
5.kolejka I Ligi Śląskiej-InterHall
MRKS CZECHOWICE-DZIEDZICE – LKS BEŁK 4:1 (1:1)
Bramki: Strączek (6. karny, 66), Pindera (71), Piotr Szumiński (82) – Krakowczyk (46)
RUCH II CHORZÓW – PODLESIANKA KATOWICE 5:0 (3:0)
Bramki: Dyduch (19, 23. karny, 49), Rakowski (31), Żemła (64. samob.)
PRZEMSZA SIEWIERZ – GWAREK TARNOWSKIE GÓRY 3:0 (0:0)
Bramki: Siwek (50), Błaszkiewicz (75. karny), Krawczyk (78)
RUCH RADZIONKÓW – GKS II KATOWICE 1:0 (0:0)
Bramka – D Bolacki (67)
KUŹNIA USTROŃ – UNIA TURZA ŚLĄSKA 0:2 (0:1)
Bramki: Pawełek (24, 90+2)
VICTORIA CZĘSTOCHOWA – SPÓJNIA LANDEK 1:6 (0:2)
Bramki: Wideryński (59) – Smoleń (17), Letkiewicz (20), Biskup (57), Czader (61), Płonka (85), Macura (86)
POLONIA ŁAZISKA GÓRNE – ROZWÓJ KATOWICE 2:0 (1:0)
Bramki: Karolik (10), Obermajer (60)
DRAMA ZBROSŁAWICE – PIAST II GLIWICE 1:0 (1:0)
Bramka – Ochwat (45)
PODBESKIDZIE II BIELSKO-BIAŁA – SZOMBIERKI BYTOM 0:0
Tabele i wyniki rozgrywek znajdziecie TUTAJ
Sponsorem tytularnym rozgrywek jest Firma InterHall.







