Hat trick Aleksandry Nieciąg na wagę triumfu GieKSiarek w Orlen Pucharze Polski!
Podobnie jak w rozgrywkach męskich, również finał Orlen Pucharu Polski Kobiet rozstrzygały między sobą drużyny zrzeszone w Śląskim ZPN. Po raz drugi w swej historii sięgnęły po niego piłkarki GKS-u Katowice.
Obie drużyny, przyjęte przez gościnny Stadion Miejski w Tychach, stworzyły na nim świetne widowisko. Oklaskiwały je nie tylko może niezbyt liczne, ale głośne, żywiołowo dopingujące zawodniczki i świetnie zorganizowane grupy kibiców z Sosnowca i Katowic. Ich nastroje zmieniały się wraz ze zmianą wyniku i boiskowych przewag, czyli okresów dominacji jednej bądź drugiej drużyny. To był prawdziwy rollercoaster, więc i znakomitościom na trybunie honorowej – z Prezesami: Śląskiego ZPN – Henrykiem Kulą (także Członek Zarządu PZPN) i Opolskiego ZPN – Tomaszem Garbowskim (także Wiceprezes PZPN), a także byłym selekcjonerem kobiecej reprezentacji, Robertem Góralczykiem, późniejszym członkiem sztabu kadry męskiej u Adama Nawałki i Michała Probierza – nie brakowało momentów ekscytacji. Był też na meczu Rafał Górak, trener ekstraklasowej ekipy GieKSy, która w niedzielę – wygrywając z Jagiellonią – może przypieczętować powrót do europejskich pucharów.
Mocne rozpoczęcie
W przypadku pań bliżej gry w Europie są piłkarki Czarnych Sosnowiec, zmierzające po tytuł mistrzyń Polski. Dla zdetronizowanych Katowiczanek ewentualny triumf pucharowy był więc szansą na zakończenie sezonu z honorem (i zdobytym trofeum). Nic zatem dziwnego, że twardą walkę oglądaliśmy przez całe 90 minut. Zresztą zapowiedź emocji mieliśmy po upływie ledwie 200 sekund, gdy Nikol Kaletka przymierzyła w poprzeczkę katowickiej bramki, a poprawka Patrycji Sarapaty była niecelna.
Kolejne minuty należały do Julii Włodarczyk. Najpierw pięknie zwiodła rywali w „szesnastce”, ale w czystej sytuacji wcelowała w Oliwię Szperkowską. Później zaś po jej centrze piłka trafiła w przedramię Zofii Buszewskiej. Anna Adamska najpierw podyktowała „jedenastkę”, jednak po przyjrzeniu się sytuacji na VAR-ze uznała, że decyzję należy zmienić!
Wymiana ciosów
Obie drużyny – jak widać – wymieniały się piłkarskimi ciosami. I w końcu „prawy prosty” posłały sosnowiczanki: prostopadłe podanie grającej z kapitańską opaską Klaudii Miłek trafiło pod nogi Sarapaty, która precyzyjnym strzałem w długi róg dała Czarnym prowadzenie.
Do nokautu było jednak daleko. Zawodniczki GieKSy szybko z zamroczenia się otrząsnęły, czego dowodem była… bramkowa odpowiedź Aleksandry Nieciąg. Obsłużona podaniem Klaudii Maciążki, balansem ciała zwiodła w polu karnym rywalkę, a potem posłała płaskie uderzenie do siatki, poza zasięgiem Szperkowskiej.
A mogła być pieczęć!
Druga część zaczęła się od… kiksu bramkarki Czarnych. Piłka wylądowała nawet w siatce Sosnowiczanek, „dopchnięta” tamże przez Nicolę Brzęczek. Tyle że… z faulem na rywalce i gol nie mógł zostać uznany. Od tego momentu – jakby zmotywowane tym dzwonkiem alarmowym – dość wyraźną przewagę uzyskały podopieczne Sebastiana Stemplewskiego. Jej efektem było trafienie Miłek, która dołożyła gola do wcześniej asysty. Jej z kolei dogrywała piłkę Kaletka. W 78 minucie pieczęć na triumfie Czarnych powinna postawić Sarapata, ale Kinga Seweryn wygrała z nią w sytuacji „jeden na jeden”, broniąc parę sekund później także poprawkę Zuzanny Witek. Sama kapitan Sosnowiczanek też miała okazję na gola na 3:1, ale z bliska chybiła głową. A to się zemściło!
Czarne chwile Czarnych
Katowiczanki w ostatnich chwilach regulaminowego czasu gry rzuciły bowiem wszystko na jedną szalę. I dopięły swego! W 88 min, po uderzeniu Andeli Milovanović, piłka trafiła co prawda tylko w słupek bramki Czarnych, ale zamieszanie w gronie defensorek sosnowieckich wykorzystała Amelia Bińskowska, kierując piłkę do siatki! Z kolei w doliczonym czasie nadzieję na rozstrzygnięcie rywalizacji bez dogrywki zabrała rywalkom Seweryn, pięknie „frunąc” do piłki uderzanej z dystansu przez Witek.
Katowiczanki okazały się mistrzyniami końcówek. Stadionowy zegar… zatrzymał się na 99 minucie i 59 sekundzie, i wtedy zaczął się popis GieKSiarek. Najpierw – po kontrze zainicjowanej przez Bińskowską – kapitalnym uderzeniem z dystansu, mimo asysty trzech przeciwniczek, popisała się Maciążka. Niespełna 120 sekund później prowadzenie podwyższyła Nieciąg, pakując do siatki piłkę odbitą przez bramkarkę po strzale Brzęczek. Ta sama zawodniczka w drugiej połowie dogrywki postawiła kropkę nad „i”, głową zdobywając swą trzecią bramkę!
W ten sposób po raz drugi w historii klubu, Orlen Puchar Polski – wręczony im przez Henryka Kulę i Tomasza Garbowskiego, a więc członków Zarządu PZPN – wzniosły podopieczne Karoliny Koch. Sosnowiczanki natomiast na swą radość – za tytuł mistrzowski – muszą jeszcze chwilę poczekać. Medale i wyróżnienia wręczała także selekcjonerka kobiecej reprezentacji Polski Nina Patalon.
Na meczu byli obecni także inni przedstawiciele Zarządu Śl.ZPN m.in. Józef Grząba – Prezes Podokręgu Sosnowiec i Bogusław Walica – Prezes Podokręgu Skoczów.
FINAŁ ORLEN PUCHARU POLSKI KOBIET
KKS Czarni Antrans Sosnowiec – GKS Katowice 2:5 (1:1, 2:2, 2:4)
0:1 – Sarapata, 25 min, 1:1 – Nieciąg, 36 min, 2:1 – Miłek, 69 min, 2:2 – Bińkowska, 87 min, 2:3 – Maciążka, 103 min, 2:4 – Nieciąg, 105 min, 2:5 – Nieciąg, 112 min (głową)
CZARNI: Szperkowska – Konkol (106. Sobierajska), Kurzawa, Chudzik (91. Witkowska) – Buszewska (106. Chmura), Miksone, Witek (118. Katowicz), Wójcik (65. Kozielska) – Kaletka, Sarapata, Miłek. Trener Sebastian STEMPLEWSKI.
GKS: Seweryn – Milovanović, Zawadzka, Nowak – Jaszek (70. Kalaberova), Vojtkova (78. Bińskowska), Kozarzewska (78. Theodoraki), Włodarczyk (105+1. Malesa) – Maciążka, Brzęczek (105+1. Vuškane), Nieciąg. Trener Karolina KOCH.
Sędziowała Anna Adamska.
Asystentki: Julia Bukarowicz, Angelika Nowak.
Widzów 1547.
Żółte kartki: Kurzawa, Buszewska, Chudzik – Theodoraki.






