Kiedy Śląsk spotka się ze Lwowem, czyli nocne Polaków rozmowy

11 gru 2025

Czy jest jeszcze na Górnym Śląsku – albo szerzej: w Polsce – ktoś, kto widział Ernesta Wilimowskiego na żywo na boisku? Niewykluczone, choć przecież od jego ostatniego meczu dla biało-czerwonych barw minęło już 86 lat. Postać legendarnego górnośląskiego piłkarza przybliży spektakl Teatru Telewizji pt. „Ezi”. Dzięki uprzejmości twórców, zajrzeliśmy na plan filmowy tej produkcji, mającej trafić na ekrany w lutym przyszłego roku.

Na stołach stoją termosy z kawą, kilka filiżanek, popielniczki z niedopałkami… Na stoliczku pod oknem – syfon i kilka literatek. Wzrok kilkunastu postaci odzianych w czerwone dresy z napisem „POLSKA”  na plecach i białym orzełkiem na piersi utkwiony w ekranie kineskopowego telewizora. Kazimierz Górski spogląda z kolei do zeszytu formatu A4 z wyraźnym odręcznie wpisanym tytułem: „KADRA NARODOWA. MECZE 1974”. Jerzy Gorgoń potrząsa bujną czupryną, oglądając powtórkę gola ze spotkania z Haiti…

To nie Gorgoń oczywiście, i nie Jan Tomaszewski z dobrze znaną wszystkim kibicom przepaską na czole. I nie pan Kazimierz oczywiście. W rolę „Orłów Górskiego” z mistrzostw świata w RFN wcielili się uczniowie jednej z wiślańskich szkół średnich. Ich szefem zaś jest Zbigniew Zamachowski. Z charakterystycznym lwowskim zaśpiewem przemawia do podopiecznych: „Panowie, mecz można wygrać, przegrać albo zremisować”…

Wiślański ośrodek „Relaks” – mówiąc szczerze – wręcz idealnie pasuje do lat 70. Boazerie na ścianach, okna charakterystyczne dla tamtej epoki, posadzki sprzed półwiecza. I jeszcze architektura przenosząca nas w tamten świat… Nic dziwnego, że najpierw zachwycił się tym obiektem scenograf Jerzy Talik, potem odrobinę swej magii dołożyła tam Monika Kurosad, dekorator wnętrz. – Udało się nam stworzyć eleganckie, spokojne tło dla polskich rozmów o polskich losach – tłumaczyła nam pani Monika. A gdy wszystko było już gotowe, ekipę techniczną – i przede wszystkim aktorów – zaprosił tam reżyser „Eziego”, Janusz Zaorski.

Zaorski dostał do ręki tekst autorstwa Roberta Talarczyka, dyrektora Teatru Śląskiego, a przy okazji – wielkiego kibica futbolu. Fundamentem sztuki, którą napisał, było wspomnienie spotkania, do jakiego w ośrodku Sonne Post w Murrhardt (właśnie to miejsce imituje wiślański „Relaks”) – siedzibie polskiej reprezentacji w trakcie „Weltmeisterschaft’74” – miało dojść między wspomnianym już Kazimierzem Górskim oraz Ernestem Wilimowskim właśnie. Spotkania krótkiego, odnotowanego ledwie w paru zdaniach przez selekcjonera biało-czerwonych w jego memuarach. To właściwie jedyne świadectwo, że do rozmowy dwóch legend polskiego futbolu, rzeczywiście doszło. Było – jak możemy się domyślić – pewne onieśmielenie, lekki dystans, może nawet odrobina strachu z obu stron. Nie jest tajemnicą, że za naszymi kadrowiczami – i ich trenerem też – w Republice Federalnej Niemiec chodzili „smutni panowie” z PRL-owskich tajnych służb. A Wilimowski – choć Górski zawsze postrzegał go jako najwybitniejszego polskiego piłkarza – był przecież w Polsce Ludowej postacią wyklętą. Kontakt z nim mógł trenerowi bardzo zaszkodzić…

Rozmowa obu panów – w rolę „Eziego” wcielił się Andrzej Chyra – w tej sytuacji jest więc twórczą kreacją Roberta Talarczyka. Dalece wykracza w tej sytuacji poza tematykę piłkarską. – To opowieść o ludziach, którzy byli zakotwiczeni w swojej ziemi. I o latach, w których w wyniku władzy tyranów zmieniła się kompletnie mapa Europy:  ponad 30 milionów ludzi musiało zmienić kraj i miejsce zamieszkania – mówi nam Janusz Zaorski. Futbol jest tylko pretekstem do opowieści o największych kataklizmach XX wieku: wojnie i dwóch totalitaryzmach, odmieniających ludzkie losy. – To te kataklizmy spowodowały, że „Ezi”  raz grał dla Polski, raz dla Rzeszy. A przede wszystkim chciał grać dla Śląska; cale życie powtarzał: „Jestem Górnoślązakiem” – dodaje reżyser spektaklu.

„Ezi”, którego telewizyjną premierę przewidziano na luty 2026, to także próba przywrócenia świadomości polskiego kibica postaci legendarnego piłkarza, którego przez niemal pół wieku próbowano „wygumkować” z rodzimej historii; którego obrzucano najgorszymi epitetami; który – świadomy owej nagonki – bał się wrócić do Polski (i do śląskiej ojczyzny). Kilka miesięcy temu, również dzięki finansowemu wsparciu Śląskiego Związku Piłki Nożnej i osobistemu zaangażowaniu prezesa Henryka Kuli – grób Ernesta Wilimowskiego przeniesiony został w inne miejsce cmentarza w Karlsruhe (tam mieszkał i zmarł piłkarz); ocalono go w ten sposób przed likwidacją. Więcej TUTAJ

Teraz nadchodzi pora – i okazja – by półwieczne propagandowe twierdzenia na temat genialnego piłkarza miotanego wichrami XX-wiecznej historii.

Na ekranie – prócz wspaniałych autorów – widzowie zobaczą też prawdziwą ikonę śląskiego i polskiego futbolu. Kiedy Janusz Zaorski dowiedział, że niespełna dwa kilometry dalej mieszka Antoni Piechniczek, natychmiast zaprosił legendarnego selekcjonera na plan! I nie będzie w tym fałszerstwa historycznego: pan Antoni był w roku 1974 na niemieckim turnieju w roli obserwatora w oficjalnej delegacji związkowej!

 

Tekst: Dariusz Leśnikowski

Zdjęcia: Przemysław Jendroska / materiały prasowe

Stadionowy rozkład jazdy

Stadionowy rozkład jazdy

Weekend zbliża się wielkimi krokami, a to oznacza sporo emocjoujących meczów m.in. w naszym regionie. Dla niektórych zespołów sezon zakończy się już w ten weekend, dla innych rywalizacja wkracza na ostatnią prostą. Serdecznie zapraszamy do kibicowania zespołom i...

Trwa nabór do 2. edycji programu Walking Futbol!

Trwa nabór do 2. edycji programu Walking Futbol!

Polski Związek Piłki Nożnej uruchamia 2. edycję Programu Walking Futbol PZPN – inicjatywy skierowanej do osób powyżej 55. roku życia, promującej aktywność fizyczną, integrację społeczną i zdrowy styl życia poprzez chodzoną odmianę piłki nożnej.  Ubiegłoroczna edycja...

Reprezentacja Śląskiego ZPN U14 zagrała z Podkarpackim ZPN

Reprezentacja Śląskiego ZPN U14 zagrała z Podkarpackim ZPN

Reprezentacja Śląskiego ZPN U14 zremisowała z Podkarpackim ZPN 1-1 w meczu kwalifikacyjnym rozegranym w Lublińcu. Gole strzelili Filip Kondraciuk i Brajan Śmigiel. Dziękujemy zawodnikom, sztabowi i rywalom za grę! Nasz zespół już wcześniej zakwalifikował się z...