W Święto Niepodległości – a więc w radosnej atmosferze i przy wypełnionych zazwyczaj trybunach – rozstrzygały się finały rozgrywek o Poltent Puchar Polski na szczeblu czterech z dwunastu Podokręgów Śląskiego ZPN-u: Bytom, Bielsko-Biała, Katowice i Żywiec. Sponsorem tytularnym rozgrywek na szczeblu Podokręgów i Śląskiego ZPN jest POLTENT.

Puchar rządzi się swoimi prawami – powtarzają jego uczestnicy, ale i kibice. Tym razem jednak w trzech przypadkach łatwo było wskazać faworyta – był nim zespół grający w wyższej klasie rozgrywkowej. I ci faworyci – mimo gry na wyjazdach – nie zawiedli.
Dojechali mentalnie
Rekordowo wysoko wygrali w Bobrownikach Śląskich piłkarze Ruchu Radzionków. Gospodarze, grający na co dzień o dwa szczeble niżej, za sprawą byłego gracza żółto-czarnych, Andrzeja Piecucha, zdołali zdobyć gola honorowego, ale sami zainkasowali aż osiem trafień. Specjalnie jednak „górnicy” nie rozpaczali, wszak w poprzednich rundach mieli na rozkładzie drużyny grające o jedno (Orzeł Miedary) bądź dwa (Drama Zbrosławice) piętra wyżej. I tak więc ta edycja pucharowa zapisze się złotymi zgłoskami w ich kronikach. – Mnie cieszy nie tylko wynik, ale i mentalne podejście chłopaków do tego spotkania: z determinacją, walecznością, zaangażowany na sto procent w każdej fazie meczu. Dzięki temu nasza wygrana nie była zagrożona ani przez moment – podkreślał Marcin Trzcionka, szkoleniowiec Ruchu. – Przeciwnik zostawił na murawie wiele zdrowia, więc szacunek dla nich – dodawał przypominając, że Górnik ligowe spotkanie w klasie okręgowej rozgrywał ledwie 48 godzin wcześniej. Sukces „Cidrów” jest tym cenniejszy, że przyszedł na parę dni przed wieńczącym jesień w 1. Lidze Śląskiej-InterHall spotkaniem z rezerwami Rakowa. – A poza tym sięgnęliśmy po trofeum po dziewięcioletniej przerwie, co te ma swoją wartość – zaznaczał nasz rozmówca.
Fot. A i B Klasa Bytomska
Finał Poltent Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Bytom Śląskiego ZPN
Górnik Bobrowniki Śl. – Ruch Radzionków 1:8 (0:4)
Bramki: Piecuch (74) – Kowalski (8, 22), Bolacki (24, 48), Brewczyk (39), Siwy (65, 86), Gwiaździński (83)
Spartanie poszli po swoje
Wielkich emocji spodziewano się w derbach Katowic. Spadkowicz z Betclic 3. Ligi nie zdołał jednak nawiązać walki z beniaminkiem tejże klasy rozgrywkowej. Gdyby Mayer Zambrano miał lepiej nastawiony celownik, Sparta wywiozłaby z Podlesia znacznie okazalsze zwycięstwo. – Chcieliśmy ten mecz mieć pod kontrolą, pokazać swoją dominację. I wykonaliśmy swoje zadanie, choć spacerek to nie był – radował się autor dwóch goli, Robert Woźniak.

Fot. Sparta Katowice
– Nie tak sobie ten finał wyobrażaliśmy… – wzdychał trener gospodarzy, Dawid Brehmer. – Jesteśmy jednak w takiej fazie sezonu, że było już widać zmęczenie u zawodników, brak dokładności, problemy fizyczne. A nie mamy takich możliwości rotacji w składzie, jak nasi rywale.

Fot. Lgks’1938 Podlesianka Katowice
A może by tak z Legią?
Choć w pierwszych minutach to miejscowi stworzyli sobie dwie dobre sytuacje, inicjatywę przejęli Spartanie – i poszli jak po swoje w kolejnych minutach. – Drużyna pokazała, że ma charakter, że chce więcej – zacierał ręce jej opiekun, Tomasz Wróbel, przy okazji nawiązując do świątecznego charakteru dnia. – To świetna sprawa rozegrać mecz w takie święto. Piłka nożna to tylko… piłka nożna. Kwestie niepodległościowe to coś zdecydowanie ważniejszego. Kto wie, co by było, gdyby kiedyś nie powalczono o suwerenną Polskę. Nie wiadomo, czy byłaby możliwość rozgrywania takiego spotkania – podkreślił z zadumą. A potem przypomniał, że wiele lat wstecz Rozwój Katowice w PP na szczeblu centralnym dostał okazję zagrania z Legią. – Takie spotkania pamięta się do końca życia, więc chciałbym doprowadzić do sytuacji, w której moi chłopcy zagralibyśmy z naprawdę dobrym rywalem – wybiegł myślami daleko w przyszłość. Warto dodać jeszcze, że był to pierwszy taki triumf Sparty w 101-letniej historii klubu!
Sparta gra dalej!
Fot. Lokalnapilka.pl / Rafał Sacha
Finał Poltent Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Katowice Śląskiego ZPN
Podlesianka – Sparta Katowice 0:3 (0:2)
Bramki: Woźniak (19, 30), Zambrano (51)
Sztuka obrony (tytułu)
Na Żywiecczyźniez kolei Orzeł Łękawica obronił trofeum zdobyte rok temu (choć wówczas formalnie pod szyldem rezerw). – A to nie jest prosta sprawa: wygrać w roli faworyta. Chłopcy zdali jednak ten egzamin celująco! – przypominał trener beniaminka I Ligi Śląskiej Inter-Hall, Krzysztof Wądrzyk. – Obie drużyny stworzyły fajne widowisko, dopisała publiczność (grano w Cięcinie – dop. red.), a nasze zwycięstwo było, uważam, w pełni zasłużone. Po dwóch golach do przerwy wydawało się, że mamy mecz pod kontrolą. Bramka kontaktowa gospodarzy dodała im skrzydeł, ale kolejnymi, nieco szarpanymi, atakami nie byli w stanie doprowadzić do remisu – mówił opiekun triumfatorów, którzy postawili kropkę nad „i” w doliczonym czasie.
W zespole gospodarzy zabrakło tym razem niegdysiejszego strzelca wyborowego z ekstraklasy, czyli grającego trenera Przemysława Pitrego. Zagrał jednak inny były ligowiec, Łukasz Tymiński. Losów rywalizacji odwrócić jednak nie zdołał.
Co dalej z pucharowym lotem Orła? – Mamy na razie nasz cel, który sobie założyliśmy. W kolejnej fazie chcielibyśmy zagrać z jakąś markową drużyną – mówi trener Wądrzyk i kiwa potwierdzająco głową, gdy wskazujemy na przykład na trzecioligową Spartę. – Byłaby to nobilitacja. Ale na razie, mówiąc szczerze, priorytetem jest dla nas liga. Puchar zaś może być fajnym przetarciem i okazją do pogrania dla zawodników, którzy o punkty będą grywać w mniejszym wymiarze czasowym.
Fot. Dzikieradio.pl
Finał Poltent Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Żywiec Śląskiego ZPN
Stal-Śrubiarnia Żywiec – Orzeł Łękawica 1:3 (0:1)
Bramki: Lejawa (57) – Caputa (9), Rakowski (44), Wróbel (90+3)
Jeden, więc złoty!
W gronie wygranych, prócz ekipy z Betclic 3. Ligi oraz dwóch drużyn z I Ligi Śląskiej Inter-Hall, znalazł się także przedstawiciel II Ligi Śląskiej. Złotego gola dla Drzewiarza Jasienica w starciu z rezerwami Podbeskidzia zdobył w samej końcówce 18-letni Karol Podgórski. – Można być zespołem lepszym, który ma więcej okazji, a o wyniku decyduje jeden, nieodpowiedzialny moment w obronie – denerwował się trener bielszczan, Tomasz Podgórski.
Fot. Podokręg Bielsko-Biała Śląskiego ZPN
Oczywiście w odmiennym nastroju był jego vis-a-vis. – Warto docenić naszą obronę, jak i cały zespół. Włożyliśmy dużo serca w ten triumf – mówił po końcowym gwizdku grający trener gospodarzy, Konrad Kuder, w rozmowie z serwisem „sportowebeskidy.pl”.
Moment wręczenia zwycięzcom pucharu oraz medali. Drzewiarz pany!
Finał Poltent Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Bielsko-Biała Śląskiego ZPN
Drzewiarz Jasienica – Podbeskidzie II Bielsko-Biała 1:0 (0:0)
Bramka – Podgórski (86)
Tekst: Dariusz Leśnikowski






