Są chwile w futbolu, które mają większy wymiar niż tylko transfer. Takim momentem jest powrót Macieja Sadloka do Pasjonata Dankowice. 36-letni obrońca, wychowanek klubu, w którym stawiał pierwsze kroki, znów założy koszulkę drużyny z rodzinnej miejscowości.
To historia z tych, które budują tożsamość lokalnej piłki..
Maciej Sadlok zaczynał w Pasjonacie, a później jego droga potoczyła się bardzo szybko. W wieku 17 lat trafił do Ruchu Chorzów, a gdy skończył 18 lat, zadebiutował w Ekstraklasie. Co ciekawe, pierwszy mecz na najwyższym poziomie rozegrał przeciwko drużynie z Grodziska (Ruch zwyciężył 4:1 – przyp. BM.), do której wcześniej trafili jego klubowi koledzy – Mateusz Żyła i Arkadiusz Gołąb. Ich drogi się rozeszły, ale wszyscy zaczynali razem, na tym samym boisku w Dankowicach.

Trzej przyjaciele z boiska. Maciej Sadlok, Mateusz Żyła i Arkadiusz Gołąb (fot. archiwum prywatne)
W trakcie kariery Maciej reprezentował barwy m.in. Wisły Kraków oraz Polonii Warszawa. Jest także żywą legendą Ruchu Chorzów. Przy Cichej wychowanek Pasjonata zanotował aż 176 występów. Na poziomie Ekstraklasy rozegrał łącznie 364 spotkania. Do tego 15 występów w reprezentacji Polski i dwie dekady grania na najwyższym poziomie. Dziś natomiast wraca tam, gdzie wszystko się zaczęło.
– To piękna historia dla naszego klubu i całego zrzeszenia LZS. Wywodzimy się z małej miejscowości i taka była droga Maćka. Dziś też w małych miejscowościach są talenty. Niektórym było trudno zaakceptować, że chłopak ze wsi może się wybić. A przykładów jest więcej. Grzegorz Więzik, Tomasz Jodłowiec. Na wsi też rosną prawdziwki – podkreśla z uśmiechem Andrzej Sadlok, prezes Pasjonata i tata Maćka.
Jak przyznaje Andrzej Sadlok, nie trzeba było długo przekonywać syna do powrotu. – Maciek jest bardzo przywiązany do rodziny. Powiedział mi: „Tatuś, tyle się zjeździłem świata przez te 20 lat, teraz chcę mieć wszystko ustabilizowane. Kocham piłkę, jeszcze trochę pogram i dam radości kibicom oraz drużynie”. Decyzja należała tylko do niego.
W Pasjonacie gra również starszy brat Maćka – Wojciech Sadlok. Obaj zaczynali razem, choć tylko przez chwilę występowali w jednej drużynie. Wojciech, absolwent SMS-u w Zabrzu, rozegrał w Pasjonacie ponad 400 spotkań i jest historycznym strzelcem klubu z dorobkiem ponad 130 bramek. Piłkarska rodzina ma w Dankowicach mocne fundamenty. Sam Andrzej Sadlok to postać-instytucja. 605 rozegranych meczów w historii Pasjonata mówi wszystko. – Ten klub zawsze opierał się na – nomen omen – pasjonatach. To nie tylko nasza rodzina, ale także tacy zawodnicy jak: Błażej Cięciel, Adrian Herok czy Marcin Wróbel również są mocno zżyci z Pasjonatem – dodaje A. Sadlok.
W Lidze Okręgowej Bielsko-Tyskiej Pasjonat zajmuje 3. miejsce i traci 3. punkty do lidera – Iskry Pszczyna. Dołączenie Macieja Sadloka jest wyraźnym sygnałem, że drużyna z Dankowic na wiosnę będzie chciała walczyć o najwyższe cele. – Nie chcę wyrokować, ale będziemy chcieli uzyskać jak najlepszy wynik. Dawno nie czuliśmy smaku awansu. Jeśli się sprężymy, powalczymy o sukces. Na razie spokojnie się przygotowujemy i cieszymy z tego, że jesteśmy razem – dodaje prezes.
Puentując, powrót Macieja Sadloka to nie tylko wzmocnienie drużyny. To także sygnał dla całego środowiska, że marzenia z małych miejscowości mogą prowadzić na największe stadiony, a potem z dumą wrócić do domu.

Andrzej Sadlok kończy piłkarską karierę. Obok synowie – z lewej Maciek, po prawej Wojtek. Rok 1995 (fot. archiwum prywatne)

Maciej Sadlok w barwach Ruchu Chorzów, dla którego zagrał w 176 meczach.
Tekst: Bartłomiej Malec





