Czechowiccy piłkarze wygrał po raz trzeci, wciąż nie stracili gola, za to… stracili fotel lidera na rzecz innego „nowicjusza” w stawce!
To był pasjonujący tydzień dla fanów GKS-u Katowice. Podopieczni Rafała Góraka byli o włos od niespodziewanego awansu do IV rundy kwalifikacji Ligi Konferencji. Ich dublerzy, trenujący na co dzień pod okiem Adriana Napierały, w 72 godziny wysforowali się natomiast na czoło I Ligi Śląskiej-InterHall. Najpierw – odrabiając zaległości z 1. kolejki – przywieźli komplet punktów spod Jasnej Góry, w weekend zaś – spod Równicy. – To porażka z tych szczególnie trudnych do przełknięcia. Mieliśmy w pierwszej połowie inicjatywę i sytuacje – wzdychał po końcowym gwizdku trener Kuźni Ustroń, Michał Pszczółka, rozmawiając z portalem sportowebeskidy.pl. Skutecznie jednak przy okazjach stwarzanych przez gospodarzy interweniował Patryk Szczuka.
Po zmianie stron rywalizacja się wyrównała. Decydująca okazała się sytuacja, w której arbiter dostrzegł, iż piłka odbiła się od ręki Wojciecha Pisarka i podyktował „jedenastkę” dla gości – już czwartą w tym sezonie. I po raz czwarty skutecznym egzekutorem okazał się Mateusz Birówka! Na jego trafienie odpowiedział co prawda David James, ale – jak uznali rozjemcy – z pozycji spalonej. Kropkę nad „i” – zdobywając gola na wagę objęcia przez rezerwy GieKSy prowadzenia w tabeli – postawił w doliczonym czasie gry Mateusz Gierałtowski. – Wcale nie musieliśmy zostać bez punktów… – podkreślił cytowany już trener Pszczółka. Jego podopieczni – przypomnijmy – w 1. kolejce dali sobie wyrwać punkty „rezerwistom” Ruchu.
270 minut na czysto
Wspomniane dwa zwycięstwa Katowiczan w trzy dni pozwoliły im zepchnąć z fotela lidera ekipę MRKS-u Czechowice-Dziedzice. Zespół Tomasza Fijaka bez fajerwerków, za to z porażającą konsekwencją odprawia kolejnych rywali. W sobotę przeciwnikom z Tarnowskich Gór dwa gole zaaplikował jeszcze przed upływem 20 minut gry, zwłaszcza drugie trafienie – Marka Jondy zza „szesnatki” – warte jest odnotowania. Drużyna gości, zbudowana latem niemal od zera przez trenera Krzysztofa Góreckę, dość mocno się „odgryzała”, ale – mimo paru okazji – nie zdołała otworzyć swego konta bramkowego w tym sezonie. Na przeszkodzie stawał dobrze dysponowany Szymon Byrtek, który – jako jedyny – jeszcze nie skapitulował na pierwszoligowych boiskach! To już 270 minut bez puszczonej bramki!

Fot. MRKS Czechowice-Dziedzice / Patrząc na tę fotkę – zwycięskiej drużyny seniorów i narybku czechowickiej akademii – można zrozumieć, skąd się biorą fundamenty sukcesów MRKS-u.
Za mało logiki, za wiele emocji
Niewiele brakowało, by podobnym osiągnięciem pochwalić się mógł Tomasz Broniszewski. – Pamiętam go jako takiego „kajtka” – uśmiechał się Mirosław Dreszer, były znakomity golkiper ligowy, dziś pracujący w akademii piłkarskiej Ruchu Chorzów, który przez parę lat miał okazję szkolić obecnego bramkarza Ruchu Radzionków. – Sprawny, zwinny, szybki – mówił nam, spoglądając na kolejne interwencje byłego podopiecznego w starciu dwóch Ruchów. Broniszewski miał dużo więcej pracy, niż w dwóch poprzednich ligowych grach (z Piastem II i Gwarkiem), wydawało się jednak, że po raz trzeci zachowa czyste konto. Tuż przed upływem regulaminowego czasu gry kontrę Niebieskich strzałem nie do obrony wykończył jednak Ksawier Hachuła. Półtysięczna publika zgromadzona na trybunach obiektu w Radzionkowie – tego dnia świętowano 107. urodziny „Cidrów”, z tej okazji przed pierwszym gwizdkiem z murawy wypuszczono w powietrze 107 gołębi pocztowych – nie chciała jednak pogodzić się z porażką. „Gramy do końca” – popłynęło z widowni i… przyniosło efekt: wprowadzony niewiele wcześniej na boisko Dominik Piotrowski skutecznie zamienił na gola dośrodkowanie Mateusza Pietrygi! – Miałem wrażenie, że to mecz z kategorii „kto pierwszy strzeli, ten wygra” – mówił nam po końcowym gwizdku trener gości, Ireneusz Psykała. – Strzeliliśmy my, ale… nie wygraliśmy. Pewnie trochę doświadczenia nam brakuje, czasami za mało jest logiki w działaniach naszych młodych chłopców, a za dużo emocji. Przydałoby się w takich momentach jakieś dłuższe utrzymanie się przy piłce. Ale przeciwnik nam tego nie ułatwił, był bardzo wymagający – dodawał doświadczony opiekun chorzowskiej młodzieży.
Pasjonująca końcówka „urodzin” Ruchu Radzionków
Między klęską Victori i wiktorią Przemszy
Pozostając przy bramkarzach: krańcowo odmienne od Byrtka czy Broniszewskiego nastroje ma zapewne Oskar Kubik. Jeszcze niedawno „kapitanował” rezerwom Rakowa i walczył o awans do Betclic 3. Ligi. Po wygaśnięciu umowy z Medalikami przyjął ofertę grającego trenera Victorii, Przemysława Mizgały i… boleśnie przekonuje się, że po letniej rewolucja w kadrze tej drużyny nie udało się na razie jeszcze zbudować ekipy zdolnej zdobywać punkty na tym szczeblu. O ile w środę Częstochowianie – ambitnie goniąc „rezerwistów” GKS-u – byli bliscy remisu, o tyle rutynowana ekipa Unii Turza Śąska już po 20 minutach odebrała gospodarzom wszelkie nadzieje. Siedem goli to i tak najmniejszy wymiar kary, bo odnotować trzeba jeszcze dwa uderzenia gości w słupek i jedno w poprzeczkę, a także dwie „setki” zmarnowane przez Marcina Oślizloka!
Jak wiadomo, spora grupa byłych piłkarzy Victorii – ale także trener Adrian Pasieka – dziś stanowi o sile Przemszy. Jeszcze wiosną zestawienie słów „siła” i „Siewierzanie” wyglądało na żart, dziś drużynę Pasieki trzeba traktować jako jednego z kandydatów do czołowych miejsc! Pewna wygrana z mocną zazwyczaj Dramą Zbrosławice (choć wyrwana gościom dopiero w ostatnim kwadransie) tylko potwierdza powyższą tezę. Bohaterem gospodarzy był Mateusz Piątkowski – nie tylko z racji dubletu, jaki ustrzelił dostawiając nogę do świetnych dograń partnerów ze skrzydła, ale i z tytułu wywalczonego dla miejscowych karnego. Kuriozalne było czwarte trafienie gospodarzy: zdobył je rezerwowy Michał Szromek, a asystował mu… bramkarz Piotr Paliwoda! – Mieliśmy trudny moment, gdy Drama przeważała, stwarzała sytuacje pod naszą bramką i zdołała strzelić gola wyrównującego. Dobre zmiany i jakość, którą wnieśli rezerwowi, pozwoliła nam jednak wygrać efektownie 4:1 – analizował szkoleniowiec Przemszy w rozmowie z klubowymi mediami.
– Pokazujemy, że jesteśmy drużyną. Niezależnie od tego, czy ktoś zaczyna mecz w pierwszym składzie, czy wchodzi z ławki, nie obraża się, tylko daje jakość – potwierdzał jego słowa Damian Adamiecki. – To pokazuje, że możemy myśleć nie tylko o grze o utrzymanie, ale i środek tabeli.
W Siewierzu mówią na razie o środku tabeli, w Bytomiu delikatnie sugerowano przed sezonem, że Szombierki walczyć powinny o czołowe lokaty. W Łaziskach Górnych jednak podopieczni Piotra Mrozka wylali kubeł zimnej wody na rozgrzane głowy kibiców (i piłkarzy) Szombierek – i to ledwie w 45 minut! Gospodarze mogli pokusić się i o kolejne trafienia, na przeszkodzie stawał im jednak dobrze dysponowany bramkarz gości, Szymon Buszka.

Fot. K.S. Polonia Łaziska Górne / Trzykrotnie bezskutecznie – mimo dużej ofiarności – obrońcy Szombierek próbowali stopować ataki Polonistów.
Karne, kontrowersje, kartki
Zaczęliśmy omówienie kolejki od meczu GKS II Katowice i na występach pozostałych katowickich drużyn je kończymy. Po raz trzeci podziałem punktów zakończyła swe spotkanie – pełne emocji, zwrotów akcji i kontrowersji – ekipa Podlesianki. Klasą dla siebie w meczu w Gliwicach był w jej szeregach Łukasz Grzeszczyk. Kapitalna była jego „klepka” z Alanem Lubaskim, zakończona lobem nad Jakubem Grelichem w 30. minucie. Piękne też było jego uderzenie w krótki róg bramki gospodarzy w 62. minucie. Goście mieli szanse i na kolejne trafienia, ale w I połowie – po złej interwencji golkipera rezerw Piasta poza polem karnym – Mateusz Mika uderzył za lekko do pustej bramki i jeden z obrońców zażegnał niebezpieczeństwo. Po zmianie stron zaś okazję „jeden na jeden” z Grelichem zmarnował Oliwier Jarosz. Młody bramkarz Gliwiczan błysnął też w pierwszej części, broniąc rzut karny w wykonaniu Alana Lubaskiego! Już w doliczonym czasie gry Katowiczanie domagali się drugiej „jedenastki”, gdy Wiktor Lipko (ma już w CV obozy przygotowawcze z pierwszym zespołem Piasta) starł się z Michałem Jochimczykiem. – To był karny na 100 procent – dowodził piłkarz z Podlesia. Na nic się jednak zdały protesty jego, kapitana Łukasza Grzeczyka (żółta kartka) i trenera Dawida Brehmera (kartka czerwona).
Karne w Gliwicach i tak były dwa: tego dla Piasta, na wagę remisu, wykonał skutecznie Dominik Żak. Wcześniej trafienie zaliczył też Jakub Jurczyga, któremu piłkę na „dopchnięcie” do siatki idealnie wyłożył Mouhamed Souare. Ten sam gracz mógł dać miejscowym wygraną, ale po jego uderzeniu z wolnego piłka trafiła w słupek bramki Katowiczan! Obie drużyny wciąż jeszcze w tym sezonie nie wygrały.
Działo się w spotkaniu rezerw Piasta z Podlesianką!
Prezent na „czterdziestkę”
Nie wygrał też Rozwój; w drugim tegosezonowym meczu poniósł drugą porażkę, znów tracąc cztery gole. Tym razem wbiła mu je Spójnia Landek-Jasienica, odnosząc drugie wyjazdowe zwycięstwo. Gdyby szukać pozytywów (i optymizmu) w szeregach gospodarzy, trzeba by odnotować pierwszą bramkę w tych rozgrywkach, autorstwa Mateusza Krawczyka (po dośrodkowaniu Daniela Kaletki z rzutu rożnego) oraz deoiut 15-letniego zaledwie Natana Stolorza, potwierdzający „kurs na wychowanków”, jaki od lat prowadzą Katowiczanie. Jedną z bramek dla gości strzelił zresztą „absolwent” akademii Rozwoju, Daniel Paszek, który gole dla tego klubu strzelał jeszcze w III i w II lidze, a związany z nim emocjonalnie jest tak bardzo, że nawet nie fetował swego trafienia przy Asnyka. – Po wyrównanej pierwszej części meczu, zanotowaliśmy świetny początek drugiej połowy – mówił portalowi „sportowebeskidy.pl” trener gości, Łukasz Biliński, mając na myśli nie tylko trafienie Paszka, ale i skuteczną „główkę” Michała Bojdysa parę chwil później. Efektowną wygraną gości przypieczętował z „wapna” Giorgi Merebaszwili, czyniąc sobie tym samym prezent na 40. urodziny!
Piłkarze Spójni na razie powody do radości miewają w meczach wyjazdowych!
Tekst: Dariusz Leśnikowski
3.kolejka I Ligi Śląskiej-InterHall
RUCH RADZIONKÓW – RUCH II CHORZÓW 1:1 (0L0)
Bramki: Piotrowski (90+1) – Hachuła (88)
ROZWÓJ KATOWICE – SPÓJNIA LANDEK-JASIENICA 1:4 (1:1)
Bramki: Krawczyk (34) – Tumidajski (14), Paszek (55), Bojdys (60), Merebaszwili (85. karny)
VICTORIA CZĘSTOCHOWA – UNIA TURZA ŚLĄSKA 1:7 (0:4)
Bramki: Krawczyk (49) – Roguła (2, 14), Pawełek (11, 85), Jaroszek (18), Kondziołka (53), Oślizlok (84)
POLONIA ŁAZISKA GÓRNE – SZOMBIERKI BYTOM 3:1 (3:0)
Bramki: Długosz (2), Klatka (40), Wojtek (45) – Nowak (83)
KUŹNIA USTROŃ – GKS II KATOWICE 0:2 (0:0)
Bramki: Birówka (69. karny), Gierałtowski (90)
MRKS CZECHOWICE-DZIEDZICE – GWAREK TARNOWSKIE GÓRY 2:0 (2:0)
Bramki: Kokot (6), Jonda (19)
PIAST II GLIWICE – PODLESIANKA KATOWICE 2:2 (1:1)
Bramki: Jurczyga (13), Żak (79. karny) – Grzeszczyk (30, 62)
PRZEMSZA SIEWIERZ – DRAMA ZBROSŁAWICE 4:1 (1:0)
Bramki: Piątkowski (18, 77), Błaszkiewicz (73. karny), Szromek (82) – Żak (72)
PODBESKIDZIE II BIELSKO-BIAŁA – DECOR BEŁK 1:0 (1:0)
Bramki: Chmiel (17)
Mecz zaległy z 1. kolejki
VICTORIA CZĘSTOCHOWA – GKS II KATOWICE 2:3 (0:0)
Bramki: Mizgała (82. karny), Jaroszek (84. samob.) – Wojas (53), Rejczyk (56), Birówka (64. karny)
Tabele i wyniki rozgrywek znajdziecie TUTAJ
Sponsorem tytularnym rozgrywek jest Firma InterHall.







