Piorunujące 22 minuty Patryka Mularczyka w Będzinie, pięć bramek Łukasza Skrzypka w Czeladzi i decydujący „cios” w doliczonym czasie w Miasteczku Śląskim. A na południu? Drużyna z Żywca, która po dwóch meczach ma już dwucyfrówkę po stronie zysków, bezbłędny beniaminek z Mszany i były król strzelców Betclic 2. Ligi, Daniel Świderski, który przed przerwą zdążył zapakować hat-tricka. 2. seria gier II Ligi Śląskiej przyniosła mnóstwo konkretów, zaskakujące scenariusze i parę naprawdę wysokich wyników. Zapraszamy na obszerne podsumowanie piłkarskiego weekendu na śląskich boiskach!
Gwarek odpowiedział w najlepszy możliwy sposób
Po pierwszej kolejce można było mówić o falstarcie Gwarka Ornontowice. Bezbramkowy remis w Żernicy, a następnie środowy mecz pucharowy z Naprzodem Żernica, zakończony dopiero serią rzutów karnych, nie były wymarzonym początkiem sezonu dla zespołu, który ma swoje ambicje. W drugiej kolejce przyszła jednak zdecydowana odpowiedź. Gwarek wygrał na wyjeździe z Orłem Miedary 3:1, a o tym, jak bardzo różnił się ten występ od wcześniejszego ligowego spotkania, najlepiej świadczy pierwsze pół godziny. Goście od początku byli intensywni, zdecydowani i nastawieni na ofensywę. Do 30. minuty prowadzili już 3:0, a przy lepszej skuteczności oraz kilku świetnych interwencjach bramkarza gospodarzy przewaga mogła być jeszcze bardziej okazała.
Na listę strzelców wpisali się Łączek oraz dwukrotnie Piwczyk. Po przerwie Gwarek nieco spuścił z tonu, pozwolił gospodarzom na więcej i w jego poczynania wkradło się trochę chaosu, ale najważniejsze zostało wykonane. Po słabszym początku przyszedł mecz, który może być dla zespołu z Ornontowic ważnym punktem odniesienia.
Sarmacja zdemolowała rywala w 22 minuty
Jeszcze bardziej efektowny występ zobaczyli kibice w Będzinie. Sarmacja w pierwszym ligowym meczu przed własną publicznością rozbiła Zielonych Żarki 5:2, choć właściwie po 22 minutach było już po wszystkim. Gospodarze prowadzili bowiem 5:0! Pierwszoplanową postacią spotkania został Patryk Mularczyk. Nowy zawodnik Sarmacji, który po raz pierwszy znalazł się w podstawowym składzie zespołu i po raz pierwszy zaprezentował się będzińskiej publiczności, odpłacił trenerowi Tomaszowi Nowakowi w najlepszy możliwy sposób. W ciągu zaledwie 22 minut skompletował klasycznego hat-tricka.
Mularczyk ma za sobą występy na znacznie wyższym poziomie. Jest wychowankiem Zagłębia Sosnowiec, a w swojej karierze reprezentował także m.in. Skrę Częstochowa, GKS Bełchatów, Wigry Suwałki, Garbarnię Kraków czy Radunię Stężyca. Do Sarmacji trafił z Szombierek Bytom. Po zmianie stron tempo spotkania wyraźnie spadło. Zieloni wykorzystali błędy defensywy gospodarzy i zdobyli dwie bramki, ale Sarmacja bez większych problemów dowiozła zwycięstwo do końca. Będzinianie po dwóch kolejkach mają na koncie cztery punkty i coraz wyraźniej zaznaczają swoją obecność w czołówce.
Górnik Piaski znów pokazał charakter
O pierwsze zwycięstwo w sezonie walczył również beniaminek z Piasków. Górnik po emocjonującej inauguracji z AKS-em Mikołów, wygranej 4:3, tym razem pokonał na wyjeździe Odrę Miasteczko Śląskie 2:1. Jednym z bohaterów spotkania został Szymon Katra. To właśnie jego indywidualna akcja w ostatnich fragmentach meczu zdecydowała o losach rywalizacji. Katra minął trzech przeciwników i oddał uderzenie, którego nie sposób było zatrzymać. Arbiter nawet nie zdążył wznowić gry po tym trafieniu. Górnik, jako mistrz poprzedniego sezonu, ma jasno określony cel. Chce udowodnić, że awans nie był dziełem przypadku. Po dwóch kolejkach trudno o lepszy początek tej misji. Komplet sześciu punktów i aż sześć zdobytych bramek sprawiają, że beniaminek już teraz wysłał kilka mocnych sygnałów całej grupie.
W przerwie spotkania natomiast oficjalnie pożegnano wieloletniego kapitana gospodarzy, Bogumiła Dzilińskiego, który po 10 sezonach spędzonych w Odrze zdecydował się zmienić barwy.
CKS Czeladź z koncertem jednego strzelca
Efektownie zareagował także CKS Czeladź. Po pierwszej kolejce przyszła pora na pierwsze zwycięstwo, i to w imponującym stylu. Czeladzianie pokonali Start Sierakowice aż 5:0, a wszystkie pięć trafień zapisał na swoje konto Łukasz Skrzypek. Nie można przy tym pominąć otoczki, jaka towarzyszyła klubowi w ostatnich dniach. CKS zaprezentował nowe stroje oraz pierwszą drużynę, a zainteresowanie premierowymi koszulkami było tak duże, że wszystkie egzemplarze wyprzedały się błyskawicznie. Na boisku również pojawił się powód do satysfakcji.
AKS tym razem bez odpowiedzi
Po bardzo emocjonującej inauguracji z Górnikiem Piaski kibice AKS-u Mikołów liczyli na pierwsze punkty w spotkaniu z Zagłębiem II Sosnowiec. Tym razem rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Rezerwy Zagłębia wygrały 4:0. Do przerwy gospodarze przegrywali tylko 0:1, ale po zmianie stron goście dołożyli trzy kolejne trafienia i zdecydowanie zamknęli spotkanie. Drugie zwycięstwo w sezonie odniosła z kolei Unia Rędziny. Tym razem pokonała 2:0 Śląsk Demarko Świętochłowice. Gospodarze od początku kontrolowali przebieg spotkania i konsekwentnie realizowali założenia taktyczne. Bramki zdobyli Adrian Żabik oraz Natanael Kolebacz. Punktami podzieliły się natomiast Unia Dąbrowa Górnicza i Liswarta Krzepice. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2. Dla gospodarzy trafiali Jakub Hat oraz Mikołaj Mazur.
Śrubiarnia już na dwucyfrowym liczniku
Jeśli ktoś po pierwszej kolejce zastanawiał się, czy efektowne zwycięstwo Stali-Śrubiarnia Żywiec nad Pasjonatem Dankowice było jednorazowym wyskokiem, to piłkarze z Żywca bardzo szybko rozwiali wszelkie wątpliwości. W 2. kolejce Stal-Śrubiarnia rozbiła Pniówka Pawłowice 6:0. Tym samym po zaledwie dwóch spotkaniach ma już na koncie dwucyfrową liczbę zdobytych bramek. Mecz w Pawłowicach został właściwie rozstrzygnięty jeszcze przed przerwą. Jakub Madejczyk trafił w 6. minucie, cztery minuty później rezultat podwyższył Stanisław Zajdler, a w 25. minucie na 3:0 podwyższył Radosław Lejawa.
Po zmianie stron Stal-Śrubiarnia nie zamierzała się zatrzymywać. Gole dołożyli Jakub Michalec, Maciej Pułka oraz Olaf Kliś. Goście mieli także okazję z rzutu karnego, ale Oliwier Stokłosa nie zdołał pokonać bramkarza Pniówka. Sześć goli w jednym meczu, dziesięć w dwóch kolejkach i dwa zwycięstwa. Początek sezonu w wykonaniu zespołu z Żywca jest naprawdę imponujący. Szkoleniowiec Żywczan, Przemysław Pitry, tonuje jednak nastroje. – Na pewno dobrze się stało, że spotkanie ułożyło się po naszej myśli. Nie było już później żadnych komplikacji, a różnica na boisku była mocno widoczna na naszą korzyść.
Czaniec znów wygrywa 1:0. I znów po pięknym golu
LKS Czaniec po raz drugi w tym sezonie wygrał 1:0. I po raz drugi o losach spotkania przesądziło trafienie przedniej urody. Po pokonaniu BKS-u Stal Bielsko-Biała na inaugurację, tym razem podopieczni Czańca ograli GLKS Nacomi Wilkowice. Jedyną bramkę spotkania zdobył Jakub Kos, który w 17. minucie zdecydował się na fantastyczne uderzenie z około 35 metrów. Martin Polacek był bez szans. Gospodarze od początku mieli więcej z gry. Już w 7. minucie po strzale Dariusza Prusa-Osowskiego piłkę niemal z linii bramkowej wybili obrońcy GLKS-u. Później swoich szans szukali Jakub Raszka, Filip Moiczek czy Filip Harężlak.
Wilkowiczanie również mieli okazję na zmianę wyniku. W końcówce pierwszej połowy Patryk Walczak minął Konrada Adameckiego, ale trafił w słupek. Po przerwie goście otrzymali jeszcze znakomitą okazję z rzutu karnego, lecz Konrad Adamecki obronił uderzenie Macieja Marzec. GLKS po dwóch kolejkach ma więc punkt, ale trener Rafał Bednarek podkreśla, że jego mocno przebudowany zespół wciąż potrzebuje czasu.
Sam szkoleniowiec docenia jednak jakość rywala. Jego zdaniem LKS był bardziej poukładanym zespołem i zasłużył na zwycięstwo. GLKS miał swoje okazje, ale nie potrafił rozwinąć skrzydeł. – Przegraliśmy z zespołem, który bardzo dobrze funkcjonuje. Jako bardziej poukładana drużyna LKS zasłużył na wygraną. LKS pozwalał nam na niewiele, nie mogliśmy rozwinąć skrzydeł.
Beniaminek z Mszany nie zwalnia
Fantastycznie sezon rozpoczął Start Mszana. Beniaminek w dwóch pierwszych kolejkach odniósł dwa zwycięstwa, a tym razem zaskoczył Beskid Skoczów, wygrywając na jego terenie 2:0. Po pierwszej połowie gospodarze mogli prowadzić. Groźnie uderzał Karol Morcinek, głową próbowali Michał Pietraczyk i Szymon Kubica, a w 30. minucie golkiper Startu zatrzymał próbę Antoniego Tory. Po zmianie stron role się jednak odwróciły. W 54. minucie do siatki trafił Konrad Hasior, a dziesięć minut później wynik ustalił Bartłomiej Sikorski. Beskid nie znalazł odpowiedzi, a Start Mszana po dwóch kolejkach ma komplet punktów. Jak na beniaminka jest to wejście do V ligi z naprawdę wysokiego C.
W Skoczowie po spotkaniu nie brakowało refleksji. Trener Bartłomiej Konieczny przyznał, że jego zespół podejmował niewłaściwe decyzje i zabrakło mu cierpliwości. To właśnie drugi mecz sezonu przyniósł Beskidowi drugi niedosyt. Skoczowianie wciąż czekają więc na pierwsze zwycięstwo, podczas gdy ich sobotni rywal może pochwalić się kompletem punktów. Na plus należy zapisać powrót Jakuba Krucka po ciężkiej kontuzji. Zawodnik pojawił się na boisku w pierwszej połowie, wracając tym samym do rywalizacji po dłuższej przerwie.
Rekord II z królem strzelców na czele
Mocny sygnał wysłały również rezerwy Rekordu Bielsko-Biała. Bielszczanie pokonali Tempo Puńców 4:0, a dużą rolę odegrali zawodnicy pierwszego zespołu. Od początku gospodarze narzucili rywalom swoje warunki. Różnica była widoczna w tempie gry, jakości operowania piłką i sposobie konstruowania akcji. Największym bohaterem został Daniel Świderski, który skompletował hat-tricka jeszcze przed przerwą. To nazwisko doskonale znane kibicom nie tylko w Bielsku-Białej. Świderski jeszcze nie tak dawno był przecież królem strzelców Betclic 2. Ligi. Tym razem zagrał dla drugiej drużyny i bardzo szybko przypomniał o swoich umiejętnościach.
Czwarte trafienie padło jeszcze przed przerwą, a po zmianie stron Rekord kontrolował już wydarzenia. Tempo próbowało odpowiedzieć, ale defensywa gospodarzy, z Mateuszem Brodą i Konradem Karetą na czele, zachowała czyste konto. Warto docenić także podejście zawodników pierwszego zespołu. Nie potraktowali spotkania rezerw jako obowiązku do odhaczenia, lecz realnie pomogli młodszym kolegom. W przypadku drużyn rezerw nie zawsze jest to oczywiste, dlatego postawa Rekordu zasługuje na uwagę.
0:7 zgłoś się…
Zupełnie inne nastroje panują w Bialskiej Stali. BKS przegrał z rezerwami KS Panattoni Goczałkowice-Zdrój aż 0:7. Pierwsza połowa nie zapowiadała takiego pogromu. Gospodarze prowadzili po trafieniu Tomasza Dzidy, ale BKS miał swoje okazje. Po przerwie wydarzenia potoczyły się jednak bardzo szybko. W 61. minucie Dorian Orliński podwyższył na 2:0. Trzy minuty później efektownym uderzeniem popisał się Remigiusz Flasz, a chwilę później pechowo piłkę do własnej bramki skierował Jan Syc. Kolejne dwa trafienia dołożył Mateusz Jezierski, a wynik ustalił Flasz.
BKS po godzinie gry został właściwie rozbity. To zdecydowanie najsłabszy występ bielszczan w tym sezonie i lekcja, z której zespół będzie musiał bardzo szybko wyciągnąć wnioski.
Powody do satysfakcji ma natomiast Błyskawica Drogomyśl. Po remisie na inaugurację drużyna tym razem również podzieliła się punktami, choć musiała odrabiać dwubramkową stratę. Forteca Świerklany rozpoczęła spotkanie znakomicie i po niespełna kwadransie prowadziła 2:0. Błyskawica odpowiedziała jednak jeszcze przed przerwą. W 25. minucie po dośrodkowaniu Patryka Szołtysa celnie głową uderzył Oskar Benek. Po zmianie stron goście doprowadzili do wyrównania. W 65. minucie po rzucie rożnym Dawida Weisa głową trafił Błażej Bawoł. Błyskawica pokazała więc charakter, bo z trudnego położenia potrafiła wyjść z punktem. Po dwóch kolejkach pozostaje niepokonana.
Pasjonat nadal czeka na pierwszego gola
Nie jest to natomiast wymarzony początek sezonu dla Pasjonata Dankowice. Beniaminek przegrał z LKS-em Tworków 0:2 i po dwóch meczach wciąż nie ma ani punktu, ani zdobytej bramki. Przez długi czas spotkanie było wyrównane, ale gospodarze nie potrafili stworzyć wystarczającego zagrożenia pod bramką rywali. W 60. minucie wynik otworzył Arkadiusz Strzelczyk pięknym uderzeniem z dystansu. Chwilę później sytuacja Pasjonata jeszcze bardziej się skomplikowała, gdy drugą żółtą kartkę zobaczył Maciej Sadlok. Grając w osłabieniu, gospodarze nie zdołali odwrócić losów spotkania. W 84. minucie wynik ustalił Mikołaj Karwot.
Pasjonat musi więc szukać przede wszystkim pierwszego trafienia. Jak podkreśla trener Andrzej Tomala, właśnie bramka może być impulsem, który pozwoli drużynie uwierzyć w siebie. – Brakuje przede wszystkim gola, który dodałby drużynie wiary w siebie. Na razie walczymy i próbujemy, ale wiele to nie daje. Inna sprawa to brak szczęścia. To drugi mecz, w którym jakieś zupełnie fenomenalne uderzenie przeciwnika otwiera wynik.
To dopiero początek. Tabela zaczyna się jednak dzielić, pierwsze zespoły łapią właściwy rytm, a kolejne kolejki powinny przynieść jeszcze więcej odpowiedzi na pytanie, kto w tym sezonie będzie rozdawał „karty” w II Lidze Śląskiej. Jak jednak widać, towarzyszyć temu będzie sporo interesujących wydarzeń!
V liga „II Liga Śląska” – Grupa 1
Sobota, 15 sierpnia 2026 r.
11:00 | KS Unia Dąbrowa Górnicza – MGLKS Liswarta Krzepice 2:2
11:00 | LKS Orzeł Miedary – GKS Gwarek Ornontowice 1:3
15:00 | AKS Mikołów – Zagłębie Sosnowiec II 0:4
17:00 | BKS Sarmacja Będzin – LKS Zieloni Żarki 5:2
17:00 | HKS Odra Miasteczko Śląskie – KS Górnik Piaski 1:2
17:00 | CKS Czeladź – KS Start Sierakowice 5:0
17:00 | GKS Unia Rędziny – MKS Śląsk Demarko Świętochłowice 2:0
V liga „II Liga Śląska” – Grupa 2
Czwartek, 13 sierpnia 2026 r.
18:00 | UKS APN Góral Istebna – MKS Lędziny 1:3
Sobota, 15 sierpnia 2026 r.
11:00 | LKS Forteca Świerklany – LKS Błyskawica Drogomyśl 2:2
17:00 | LKS Czaniec – GLKS Nacomi Wilkowice 1:0
17:00 | LKS Pasjonat Dankowice – LKS Tworków 0:2
17:00 | GKS Pniówek 74 Pawłowice – TS Stal-Śrubiarnia Żywiec 0:6
17:00 | KP Beskid Skoczów – LKS Start Mszana 0:2
Niedziela, 16 sierpnia 2026 r.
11:00 | KS Panattoni Goczałkowice-Zdrój II – BKS Stal Bielsko-Biała 7:0
15:30 | BTS Rekord Bielsko-Biała II – LKS Tempo Puńców 4:0
Tekst: Bartłomiej Malec






