To już dzisiaj! Biało-czerwone zagrają o awans do najlepszej ósemki mistrzostw świata w futsalu kobiet. Pozycje wyjściową mają dobrą, ale o wszystkim zadecyduje bezpośrednie starcie z Marokiem. Zwycięzca tego spotkania bierze wszystko. Początek meczu o godzinie 11.00 czasu polskiego, transmisja w TVP Sport.
Tuż po losowaniu grup finałowych mistrzostw świata wielu ekspertów właśnie taki scenariusz przewidywało – Argentyna zapewni sobie awans z pierwszego miejsca, o drugie powalczy Polska z Marokiem. W taki sposób ułożono również kalendarz meczów grupowych, by to właśnie ostatni pojedynek o wszystkim decydował. I żadnych sensacji w tym względzie nie było – zarówno Polki, jak i Marokanki wygrały swoje mecze z gospodyniami, przegrały natomiast z Argentyną.
Przyglądając się jednak bliżej rywalizacji w grupie, to podopieczne trenera Wojciecha Weissa w pierwszych meczach wypadły lepiej. Polki z Argentyną zagrały bardzo dobre spotkanie, o czym świadczy nie tylko wynik (2:3), ale również fakt, że najlepszą zawodniczką spotkania została wybrana bramkarka reprezentacji Argentyny, D’Andrea. – Trudno uwierzyć w to, co ona wyczyniała między słupkami. Kilka razy byliśmy bardzo blisko zdobycia bramki, ale ona była absolutnie niesamowita. Trudno było jej strzelić gola. Trudno było uwierzyć w to, co robiła. To bohaterka – mówiła z uznaniem o rywalce Agata Bała.
W oficjalnej relacji FIFA napisała, że “zjedzenie zupy Sinigang pałeczkami byłoby łatwiejsze niż pokonanie bramkarki Argentyny w tym meczu”. D’Andrea w całym spotkaniu obroniła aż 19 strzałów. Rzadko się zdarza, by w meczach z udziałem czołowej ekipy Ameryki Południowej bohaterką była bramkarka. 31-latka zatrzymała reprezentację Polski. – Mogliśmy mierzyć się z Argentyną, jak równy z równym. To daje nam pewność siebie. Teraz musimy dać z siebie absolutnie wszystko w ostatnim meczu grupowym. Nie jesteśmy gotowi wracać do domu – dodaje Bała, na której skuteczność w ostatnim meczu grupowym na pewno mocno liczymy.

Nastroje przed czwartkowym meczem w naszej reprezentacji są bojowe. – Dużo odpraw, jesteśmy w gotowości przed czwartkowym spotkaniem – raportuje selekcjoner naszej kadry Wojciech Weiss. – Mecz o wyjście z grupy, o awans do ćwierćfinału. Chcemy go koniecznie wygrać, jesteśmy dobrze przygotowani. Przygotowujemy się wyłącznie pod kątem tego meczu z Marokiem. Chcemy przygotować jak najlepiej dziewczyny do tego spotkania, pod kątem taktycznym, pod kątem naszej gry w jutrzejszym spotkaniu – dodaje selekcjoner “za pięć dwunasta”, być może przed najważniejszym starciem w swojej karierze trenerskiej.
– To zdecydowanie będzie trudny mecz – powiedziała w rozmowie z FIFA Agata Bała. – Maroko to dobra drużyna. Musimy włożyć w to spotkanie całą naszą siłę. Będziemy musieli zagrać jak najlepiej. To będzie jak finał, bo zwycięzcy awansują, a przegrani wracają do domu. Graliśmy już podobny finał z Finlandią, w ostatnim meczu eliminacyjnym do mistrzostw świata. Wyszliśmy z tego zwycięsko i mamy nadzieję, że zrobimy teraz to samo – mówi zawodniczka, która w meczu z Argentyną była jedną z wyróżniających się postaci. Mamy nadzieję, że podobnie będzie teraz.

Fot. FIFA
Polki wydają się być faworytkami czwartkowego meczu. Umiejętności indywidualne zdają się przemawiać za biało-czerwonymi. Podobnie ranking międzynarodowy. Największym naszym atutem może być jednak doświadczenie i niedawne ogranie – obie reprezentacje spotkały się już dwukrotnie w tym roku, a oba pojedynki zakończyły się pewnymi zwycięstwami Polek. Najpierw w lutym biało-czerwone wygrały 6:0, a następnie w czerwcu w Chorwacji 4:1. W tym pierwszym spotkaniu trzy bramki zdobyła Julia Szostak, w drugim z bardzo dobrej strony pokazała się chociażby Agata Bała. Na pewno po takim dwumeczu Polki mogą czuć się pewnie przed decydującym starciem, tym bardziej, że nasza kadra w obu przypadkach właściwie się nie zmieniła.
Największą zagadką wydaje się być kwestia mentalności. Czy finał – jak określa się mecz z Marokiem – za bardzo nie sparaliżuje naszych zawodniczek w decydującym momencie. Maroko już w meczu z Filipinami znalazło się pod ścianą, gdy po ośmiu minutach pierwszej połowy przegrywało 0:2 i właściwie mogło się już wtedy pożegnać z turniejem. Jeszcze jednak przed przerwą ekipa trenera Adila Sayeha z nawiązką odrobiła straty i cały mecz wygrała 3:2. To był pierwszy taki przypadek w trakcie mistrzostw świata, gdy losy rywalizacji zostały odwrócone. Maroko pokazało zatem ogromny charakter, którego nie zabraknie rywalkom również w decydującym spotkaniu. – Wraz z drużyną spodziewam się, że zaprezentujemy się dobrze i zdobędziemy trzy punkty przeciwko Maroku, co pozwoli nam utrzymać się w grze i walczyć dalej. Zwycięstwo wzmocni naszą pewność siebie i będzie nagrodą za całą włożoną pracę – mówi z kolei Klaudia Dymińska. Polki mogą w ostateczności zadowolić się remisem, bo to one przystępują do gry z drugiego miejsca w tabeli.
Życzymy powodzenia!
Źródło: PZPN






