Prawie jak Podolski: bajeczne trafienie na boiskach I Ligi Śląskiej – InterHall!

23 mar 2026

Zmiana lidera w I Lidze Śląskiej – InterHall to oczywiście wydarzenie godne odnotowania, podobnie jak wygrana zdecydowanego outsidera tabeli. Wszystko jednak w 20. kolejce znalazło się w cieniu gola Jakuba Kuczery na stadionie w Rybniku!

Ledwie dwóch spotkań potrzebował rybnicki snajper, by nie tylko odrobić stratę do Łukasza Krakowczyka, ale i przeskoczyć go w klasyfikacji strzelców I Ligi Śląskiej – InterHall! Tydzień temu ustrzelił hat-tricka, co zawsze jest wielkim wydarzeniem. Tamten wyczyn niemal natychmiast „przykrył” tym, czego dokonał w sobotnie popołudnie na obiekcie przy Gliwickiej!

Takie gole naprawdę są rzadkością. W listopadzie 2022, w ekstraklasowym spotkaniu w Szczecinie, trafieniem z własnej połowy (!) popisał się mistrz świata, Lukas Podolski. Jak wyliczyły komputery, w potyczce z Pogonią uderzał wówczas z blisko 60 metrów. Kuczera najwyraźniej wielokrotnie oglądać musiał tę sytuację, bo gdy w 54 minucie w podobnej odległości od bramki Piasta wyłuskał piłkę jednemu z rywali, uderzył bez namysłu, widząc daleko wysuniętego golkipera Gliwiczan. I… trafił idealnie! Gol sezonu na tym szczeblu rozgrywek? Bez wątpienia! Gol roku w Polsce? Niewykluczone. A pewnie i w zmaganiach o „Puskas Award” owo trafienie mogłoby mieć spore szanse, gdyby ktoś je do FIFA zgłosił!

Gol Kuczery był oczywiście wisienką na torcie spotkania, w którym gospodarze wygrali 5:2. Młodzież gliwicka (Oskar Maziarz) dobrze mecz rozpoczęła, młodzież rybnicka – w osobach 22-letniego Kamila Hermana oraz 19-letniego Kamila Cywki – dobrze potyczkę zamknęła: do obu tych zawodników były to pierwsze trafienia ligowe w koszulkach ROW-u.

Warto tego gola pokazać całemu światu! Jakub Kuczera trafia z 60 metrów i równocześnie zajmuje fotel lidera w rankingu strzelców I Ligi Śląskiej – InterHall.

Kibicowska drama Dramy

W kontekście bajecznej bramki Kuczery, o sporym pechu może mówić Mateusza Anklewicz. Spotkanie Dramy z Decorem Bełk zaczęło się pięć godzin wcześniej, więc jego trafienie z 68. minuty zdążyło już w Internecie znaleźć admiratorów. Trudno się dziwić: piłka nabrała dziwnej rotacji po kopnięciu przez zbrosławickiego gracza i nieuchronnie do siatki zmierzała, choć na samym początku… niewiele na to wskazywało.

Potyczka w Ptakowicach miała i innych bohaterów. Dwa gole zapisał na swe konto Jakub Siwek. Jakub Belica – tylko jednego, za to premierowego, a do tego dołożył asystę. Z kolei 17-letni zazwyczaj Kuba Rybicki, golkiper Dramy, w swym drugim ligowym występie obronił rzut karny, i to w wykonaniu wspominanego już Krakowczyka! Jeżeli coś w tym spotkaniu szwankowało, to… Zresztą oddajmy głos twórcom mediów społecznościowych gospodarzy. „Kto nie był, niech żałuje. Parady bramkarza, gole stadiony świata, walka do upadłego, piękna pogoda… tylko kibiców brak. Dziękujemy krewnym i rodzinom naszych zawodników, że zawsze są z drużyną” – przeczytaliśmy wpis okraszony odrobiną goryczy…


Szkoda, że tak niewielu fanów widziało tę bramkę Mateusza Anklewicza bezpośrednio z trybun…

Jasna Góra im nie służy

Mecz na szczycie tabeli rozegrano w Częstochowie. Rezerwy Rakowa z bocznego boiska zondarcrypto Areny uczyniły swą twierdzę. Wszystkie jedenaście spotkań rozegranych tu w obecnym sezonie podopieczni Michała Mizgały wygrali. Ich najświeższą „ofiarą” został dotychczasowy lider z Katowic. Podopieczni trenerów Dawida Brehmera i Roberta Łysika tej wiosny po raz drugi wybrali się pod Jasną Górę, i po raz drugi – tracąc dwa gole – wracali do domu na tarczy. Wyjątkowo niechętnie będzie wracać do tej wyprawy bramkarz przyjezdnych, Artur Tomanek. To on, niefortunną interwencją na 40. metrze od własnej bramki w końcówce meczu, zabrał walczącym o wyrównanie kolegom nadzieję na jeden punkt, a tym samym – na utrzymanie przodownictwa w lidze! Katowiczanie zostali w fotelu lidera zluzowani przez swych pogromców, a i ROW 1964 zdołał ich przeskoczyć. „Częstochowa nie będzie się dobrze kojarzyć  w Podlesiu po dwóch pierwszych meczach wiosny…” – tak skomentowano porażkę z Rakowem w mediach społecznościowych mistrza jesieni, przypominając zarazem wpadkę 1:2 sprzed dwóch tygodni na stadionie Victorii.

Raków II nieustająco zwycięski pod Jasną Górą! Właśnie zluzował Katowiczan na czele tabeli.

Remisy z niedosytem

A propos Victorii: podopieczni Adriana Pasieki grali w niedzielne południe, na zamknięcie rywalizacji w tej kolejce. I znów stworzyli ciekawe widowisko, w którym szala wygranej przechylała się parokrotnie. Stanęło na podziale punktów, co oznacza, że wciąż bez wiosennego zwycięstwa pozostaje jedna z jesiennych rewelacji, Spójnia Landek. Podopieczni Patryka Pindla zaczęli od straty gola, ale w ostatnim kwadransie 1. połowy Igor Mencnarowski zapracował na miano bohatera swej drużyny. Najpierw musnął dogrywaną przez Patryka Fabiana piłkę, kierując ją do siatki. Potem zaś to jego strzał głową Piotr Paliwoda sparował tak nieszczęśliwie, że Giorgi Merebaszwili nie miał kłopotów z dobitką. – Szkoda tego wyniku. Szanujemy punkt na wyjeździe, ale czujemy, że mogliśmy więcej wycisnąć z tego spotkania – trener Pindel trochę smucił się w rozmowie z portalem „Sportowe Beskidy”. W końcówce meczu bowiem Częstochowianie – po strzale z dystansu – wyrwali jego podopiecznym wygraną i dwa punkty,

Po raz pierwszy tej wiosny na ligowych boiskach pojawili się piłkarze Przemszy Siewierz – ekipy, która zimą przeszła największą rewolucję kadrową. Patrząc na skalę zmian i renomę pozyskanych graczy, podopieczni Batrłomieja Cymerysa jawili się faworytem starcia przy Asnyka. I nawet prowadzili, ale korzystnego dla nich wyniku „nie dowieźli”. Rozwój, któremu w paru ostatnich okienkach transferowych wyrwano parę kręgów z kręgosłupa drużyny, stanowiącego o jej solidności, dzięki dwóm asystom Daniela Kaletki uratował remis. – Gdy widzę, że ma piłkę na swojej prawej nodze, od razu wchodzę w „szesnastkę”. Wpadło tak, jak to ćwiczyliśmy na treningach – uśmiechał się Igor Rogowski, autor gola otwierającego strzelaninę w Katowicach, gratulując zarazem koledze z szatni, Oskarowi Rogoszowi, debiutanckiej bramki ligowej. O pełnej satysfakcji trudno jednak było mówić. – Przed meczem powiedzieliśmy sobie, że pora zacząć budować na Asnyka taką swoją twierdzę, zacząć regularnie punktować. Ten remis może być takim prognostykiem, że będziemy do tego zmierzać. Punkt nie może nas zadowalać, ale na pewno pozwoli trochę podbudować się mentalnie – dodawał Rogowski w rozmowie z klubowymi mediami.

Nawet gdy grają ze sobą zespoły dołu tabeli, emocji nie brakuje. Wystarczy spojrzeć na skrót meczu Rozwoju z Przemszą.

Tak strzela mistrz świata!

Dwa zdobyte gole – jak widać z poprzedniego akapitu – nie zawsze muszą dać pełnię frajdy. Za to jeden – i owszem, o ile rywal nie zdoła na niego odpowiedzieć. Tak właśnie zdarzyło się w Tarnowskich Górach, gdzie po serii trzynastu porażek, Gwarek w końcu wygrał! „Game changerem okazał się mistrz świata w socca, Norbert Jaszczak. Trenuje z kolegami od czasu do czasu, w miarę możliwości, ale… wystarczy to do rozstrzygania meczów! – Straciliśmy bramkę de facto z akcji, na którą byliśmy uczulani! – smutno kiwał głową Mateusz Słodowy. – Co nie zmienia faktu, że uderzenie Norberta było bardzo dobre – dodawał kapitan pokonanej przez outsidera Unii Turza Śląska. Goście mieli szansę na wywiezienie choćby „oczka”, ale w końcówce…. zmarnowali rzut karny! – Musimy w końcu zacząć punktować, bo jeszcze nie jesteśmy utrzymani! – przypominał swym podopiecznym trener Marek Hanzel, gratulując sukcesu swemu vis-a-vis, Robertowi Romaniukowi.

– Minęło już sporo czasu, odkąd miałem okazje takie gratulacje przyjmować, więc dziękuję za nie serdecznie – oddychał z ulgą  wywołany do tablicy opiekun Gwarka. – To już trzeci tej wiosny mecz, po którym możemy z coraz większą nadzieją patrzeć do przodu. Jest energia, zaangażowanie, ambicja i serducho – wyliczał atuty swych chłopaków Romaniuk.

Derbowe niespełnienie

Tarnowskie Góry od Bytomia dzieli niewielka odległość, od Radzionkowa – jeszcze mniejsza. Za to zarówno Szombierki, jak i Ruch dużo dzieliło od tarnogórskiej euforii: remis 1:1 na stadionie mistrzów Polski z 1980 roku przyjęty został z nieszczególną radością po obu stronach.

– Żałujemy, że nie wykorzystaliśmy kilku naszych okazji. Jeśli jednak podtrzymamy taki poziom motywacji i koncentracji oraz piłkarskiej jakości na boisku, możemy być spokojni o kolejne mecze – zaznaczał autor bramki dla Bytomian, Dawid Krzemień. Na jego trafienie – w ledwie dwie minuty po wejściu na murawę – odpowiedział Alan Sprot, wykorzystując niepewną interwencję Alexa Żółtaka.

Cios za cios, czyli skrót derbów Szombierki – Raków.

Szlachetne zdrowie…

Mecz przy Modrzewskiego wielkim widowiskiem nie był. Obaj trenerzy znajdowali w nim jednak pozytywne elementy. – Nie możemy po jednym zwycięskim meczu w Turzy robić z siebie hegemonów gier wyjazdowych; przecież w tamtej rundzie przegraliśmy je prawie wszystkie. Więc za fakt, że na klasowym rywalu zrobiliśmy punkt, prowadząc przez większą część spotkania grę, chłopakom należy się szacunek – komentował Marcin Trzcionka.

– Duży niedosyt. Stworzyliśmy dużo sytuacji, więcej powinniśmy wycisnąć  z tego spotkania – zaczął trener „Zielonych”, Paweł Cygnar. W końcu jednak i on się uśmiechnął. – Natomiast jestem zadowolony z reakcji drużyny po ostatnim meczu – dopowiadał, nawiązując do ubiegłoweekendowego lania w Ustroniu (0:5).

Radzionkowian mocno zmartwiła natomiast kontuzja Tymona Sobka. Stoper wypożyczony z Rekordu Bielsko-Biała, mający za sobą uraz więzadeł, nie dokończył spotkania przy Modrzewskiego. – Mam nadzieję, że kontuzja nie będzie tak poważna… – wzdychał trener Trzcionka, ale pierwsze rokowania nie wykluczały najgorszego.

Mniej więcej w tym samym momencie (ok. 80 minuty) do dramatycznego zdarzenia doszło też w Tarnowskich Górach. Po zderzeniu z jednym z kolegów z zespołu zabrany został do szpitala Paweł Bańczyk. „Jest już wszystko dobrze, do zobaczenia na boisku!” – poinformował na szczęście młody zawodnik po kilkunastu godzinach…

Może być zdjęciem przedstawiającym ‎co najmniej jedna osoba, ludzie grający w piłkę nożną, ludzie grający w futbol amerykański i ‎tekst „‎JEDNI Z OSTATNICH TEJ NA WYGINIECIURA SZOMBIERKORZ SZOMBI おと NERVEZ 안도T انلا GKE‎”‎‎

Fot. GKS Szombierki Bytom / Fatalnie skończył się występ w Bytomiu dla stopera „Cidrów”, Tymona Sobka.

 

Tekst: Dariusz Leśnikowski

 

20.kolejka I Ligi Śląskiej – InterHall

ROZWÓJ KATOWICE – PRZEMSZA SIEWIERZ 2:2 (1:1)

Bramki: Rogowski (11), Rogosz (81) – Mędrala (37), Szromek (57).

DRAMA ZBROSŁAWICE – DECOR BEŁK 4:1 (2:0)

Bramki: Belica (23), Siwek (43, 74), Anklewicz (68) – Piwczyk (83)

GWAREK TARNOWSKIE GÓRY – UNIA TURZA ŚLĄSKA 1:0 (1:0)

Bramka – Jaszczak (31)

RAKÓW II CZĘSTOCHOWA – PODLESIANKA KATOWICE 2:0 (1:0)

Bramki: Bandura (34), Kotala (86)

SZOMBIERKI BYTOM – RUCH RADZIONKÓW 1:1 (1:0)

Bramki: Krzemień (33) – Sprot (56)

ROW 1964 RYBNIK – PIAST II GLIWICE 5:2 (1:1)

Bramki: Mandrysz (4), Kuczera (48. karny, 54), Herman (72), Cywka (90+2) – Maziarz (2), Żymełka (60)

VICTORIA CZĘSTOCHOWA – SPÓJNIA LANDEK 2:2 (1:2)

Bramki: Mikołajczyk (23), Błędowski (84) – Mencnarowski (31), Merebazwili (40)

ORZEŁ ŁĘKAWICA – POLONIA ŁAZISKA GÓRNE 0:3 (wo).

ZNICZ KŁOBUCK – KUŹNIA USTROŃ 0:3 (wo).

 

Tabele i wyniki rozgrywek znajdziecie TUTAJ

Sponsorem tytularnym rozgrywek jest Firma InterHall.   

Zmarł Jacek Magiera

Zmarł Jacek Magiera

Z wielkim smutkiem przyjęliśmy informację o śmierci Jacka Magiery, drugiego trenera reprezentacji Polski. Rodzinie i bliskim Ś.P. Jacka Magiery składamy wyrazy najszczerszego współczucia. Jacek Magiera miał 49 lat. Był wychowankiem Rakowa Częstochowa, w jego barwach...

Stadionowy rozkład jazdy

Stadionowy rozkład jazdy

W ostatnich dniach nie mogliśmy narzekać na brak emocji pucharowych, a i w nadchodzący weekend będzie się sporo działo w naszym regionie. Polecamy małą ściągę - czyli nasz stadionowy rozkład jazdy, zapraszając do wizyt na stadionach i w halach! Wyniki i tabele...