Przyjechali na chwilę, zostali na lata. Hiszpan i Włoch, którzy tworzą historię Rekordu

14 lip 2026

Jeden przyjechał do Polski na dwa tygodnie i został na ponad dekadę. Drugi najpierw zakochał się w Polce, później w futsalowym projekcie Rekordu, a droga z rodzinnej piekarni zaprowadziła go aż na stanowisko selekcjonera reprezentacji Polski. Dziś Jesús „Chus” López i Andrea Bucciol są nie tylko trenerami, ale też ważną częścią historii Rekordu Bielsko-Biała.

Ich historie różnią się niemal wszystkim. Łączy je jednak futsal, bramkarska przeszłość, śródziemnomorski charakter i przekonanie, że właśnie u stóp Beskidów znaleźli miejsce, z którym związali swoje życie. Kiedy Chus López wspomina początki, robi to z uśmiechem. – Ja jestem z Barcelony, to super miasto. Mój pierwszy wyjazd do Polski to był Wrocław. Jeszcze nie wiedziałem, co mnie dalej czeka, a mianowicie przyszłość w Bielsku-Białej. Bielsko mnie jednak urzekło. Góry, gastronomia, bardzo lubię tutejszą kulturę – opowiada szkoleniowiec Rekordu.

To jednak nie futsal był początkiem tej historii. – Spotkałem moją ówczesną dziewczynę, a dziś żonę, na Majorce podczas wakacji. Powiedziała, żebym przyjechał na dwa tygodnie do Wrocławia. I tak zostałem jedenaście lat – śmieje się Hiszpan. – Właśnie tutaj zaczęliśmy planować wspólną przyszłość i założyliśmy rodzinę. Podobny scenariusz napisało życie Andrei Bucciola. – Najpierw poznałem żonę, a później Polskę – śmieje się Włoch. – Poznaliśmy się podczas sylwestra we Włoszech. Mój szef z piekarni miał żonę Polkę, która była koleżanką mojej przyszłej żony. I tak wszystko się zaczęło.

Przez wiele lat życie Bucciola wyglądało zupełnie inaczej niż obecnie. –  Pracowałem osiemnaście lat w piekarni. Całe życie piekłem chleb. W międzyczasie grałem w niższych ligach we Włoszech, później zostałem trenerem bramkarzy i zrobiłem kurs trenerski. We Włoszech nie prowadziłem żadnej drużyny jako pierwszy trener. Byłem trenerem bramkarzy i asystentem – wspomina. Do Polski przeprowadził się na stałe w 2010 roku. Decyzję podjął wspólnie z żoną. –  Mnie akurat zima nie przeszkadza, bardziej przeszkadza mi upał. Podjęliśmy wspólnie decyzję, że zostajemy w Polsce. Byłem już zmęczony fizyczną pracą w piekarni i postanowiłem zmienić swoje życie. Wysłałem pierwsze i jedyne CV do Rekordu.

Reszta jest już historią. Janusz Szymura zareagował błyskawicznie. Zaledwie dwa tygodnie później Bucciol był już w sztabie szkoleniowym Rekordu. Wkrótce jako pierwszy trener zdobył z klubem historyczny medal mistrzostw Polski, a następnie pierwszy Puchar Polski. Kilka lat później poprowadził również reprezentację Polski.

Co ciekawe, to właśnie Andrea był jednym z tych, którzy pomogli Chusowi postawić pierwsze kroki w polskim futsalu. –  Czy maczałem palce w tym, że Chus został w Polsce jedenaście lat, a nie dwa tygodnie? Paznokcie na pewno – śmieje się Bucciol. – Gdy pracowałem w Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice zadzwonił do mnie były trener reprezentacji Węgier, bardzo znany szkoleniowiec w Hiszpanii. Powiedział, że jest taki bramkarz jak Chus López i warto mu się przyjrzeć.

Obaj rozpoczynali swoją przygodę z futsalem między słupkami. Dziś zgodnie przyznają, że to doświadczenie mocno wpłynęło na ich spojrzenie na grę. – Ja byłem bramkarzem. Zawsze miałem bardzo dobrych trenerów i zadebiutowałem w profesjonalnym futsalu już jako szesnastolatek. Gdybym miał lepszą głowę i większą koncentrację, może zrobiłbym jeszcze większą karierę. Bramkarz musi być trochę zwariowany. Nawet w Hiszpanii jest takie powiedzenie – uśmiecha się López.

W Rekordzie Hiszpan rozpocznie już dziewiąty sezon pracy w Futsal Ekstraklasie. Od kilku lat prowadzi najbardziej utytułowany klub w kraju, z którym zdobył już mistrzostwo Polski, cztery Puchary Polski i trzy Superpuchary. –To dla mnie duży honor pracować w Rekordzie. Futsal Ekstraklasa jest obecnie bardzo wymagająca, ale czuję ogromne wsparcie prezesa Janusza Szymury i wiceprezesa Piotra Szymury. Mamy swoją filozofię, myślimy również o akademii i mamy bardzo dobrą chemię. Jestem bardzo zadowolony z tego, co wspólnie osiągnęliśmy. Jednocześnie nie ma wątpliwości, że przed zespołem kolejne wymagające miesiące. – Przede mną dziewiąty sezon w Ekstraklasie. Wzmocniliśmy drużynę, ale widzimy też, jak rozwijają się nasi rywale. Polski futsal zrobił ogromny krok do przodu. Inne kluby również wykonują bardzo dobrą pracę. Zapowiada się bardzo interesujący sezon. Dziś mistrz Polski musi być praktycznie perfekcyjny, bo poziom jest naprawdę bardzo wysoki.

Bucciol doskonale pamięta jednak, jak wyglądał Rekord kilkanaście lat temu. – To była zupełnie inna drużyna i zupełnie inny futsal. Wtedy klimat był bardziej rodzinny. Mieliśmy fantastyczną ekipę. Piotr Szymura, Łukasz Mentel, Tomasz Dura, Piotr Bubec, Krystian Brzęk, Witek Zając. Tych nazwisk można wymieniać naprawdę długo. Jego kariera nabrała błyskawicznego tempa. – Minęły cztery lata od zakończenia pracy w piekarni do momentu, gdy zostałem selekcjonerem reprezentacji Polski. To był pociąg, który przyjeżdża tylko raz w życiu. Wsiadłem do niego, mimo że miałem sporo wątpliwości. To był bardzo ciekawy okres, choć momentami również trudny. Praca w reprezentacji i w klubie to dwie zupełnie różne odpowiedzialności. Nie osiągnęliśmy sukcesów, odpadliśmy w eliminacjach, ale wtedy futsal w Polsce wyglądał inaczej. Nie byliśmy słabi, po prostu funkcjonowaliśmy w innych realiach.

Dziś Włoch większość swojej energii poświęca młodzieży. Od lat prowadzi kolejne roczniki Rekordu, z którymi regularnie zdobywa medale Młodzieżowych Mistrzostw Polski. – Ja uważam, że praca z młodzieżą to inwestycja w przyszłość. Staram się na każdym treningu i każdym turnieju przekazywać swoją wiedzę. Jeśli dobrze wykonam swoją pracę, to za kilka lat taki zawodnik zagra w Futsal Ekstraklasie albo reprezentacji Polski. To daje ogromną satysfakcję. Dobrym przykładem jest Kacper Pawlus, z którym pracowałem przez wiele lat, a dziś jest reprezentantem Polski.

Choć pochodzą z krajów słynących z morza, słońca i wysokich temperatur, Beskidy również zdążyły skraść ich serca. – Ciężko powiedzieć, co wolę. Mój tata mieszka w górach, z rodziną często spędzamy czas nad morzem, ale teraz bardzo lubię również góry – przyznaje López. A skoro o południowcach mowa, nie mogło zabraknąć tematu kuchni… –  Gołąbki mojej teściowej i żurek. Uwielbiam je. To moje ulubione dania – mówi Hiszpan. Bucciol z kolei śmieje się, że łatwiej wymienić potrawy, których nie lubi. – Mało jest jedzenia, którego nie lubię. Bardzo lubię żurek, pierogi i gulasz. Oprócz barszczu i ogórków kiszonych właściwie zjem wszystko. W domu ja gotuję po włosku, a żona po polsku. Jedyne, czego naprawdę mi brakuje, to dobra kawa. Tutaj jest jeszcze pole do poprawy – żartuje.

Fot. Paweł Mruczek

Choć ich drogi do Bielska-Białej były zupełnie różne, dziś trudno wyobrazić sobie Rekord bez hiszpańsko-włoskiego duetu. Jeden odpowiada za pierwszy zespół i kolejne sukcesy na najwyższym poziomie. Drugi wychowuje następców, którzy za kilka lat mają stanowić o sile klubu. Obaj przyjechali do Polski z myślą, że będzie to tylko kolejny etap życia. Tymczasem Beskidy stały się ich domem, a Rekord miejscem, w którym śródziemnomorski temperament od lat doskonale współgra z beskidzką pracowitością.

Fot. Paweł Mruczek

Frelki rozpoczęły przygotowania do nowego sezonu

Frelki rozpoczęły przygotowania do nowego sezonu

Reprezentacja Śląskiego ZPN U15 i młodsze dziewcząt rozpoczęła przygotowania do wyzwań nowego sezonu. Pierwsza konsultacja odbyła się tradycyjnie na bocznym boisku Superauto.pl Stadionu Śląskiego. Miło było znowu oglądać w akcji ponad 70 dziewcząt z klubów województwa...

Wykaz klubów rozliczających ekwiwalenty sędziowskie przez Śląski ZPN

Wykaz klubów rozliczających ekwiwalenty sędziowskie przez Śląski ZPN

Przypominamy o dosłaniu zaległych wykazów z liczbą rozgrywanych spotkań do rozliczeń ekwiwalentów sędziowskich poprzez Śląski Związek Piłki Nożnej. Przypominamy, że kluby posiadające zaległości do momentu ich rozliczenia nie będą uwzględniane w rozliczeniach. W...

Radość Rakowa Częstochowa, duży niedosyt Górnika Zabrze

Radość Rakowa Częstochowa, duży niedosyt Górnika Zabrze

Raków Częstochowa pokonał 1-0 (1-0) na wyjeździe w rewanżowym meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji szwedzki Hammarby IF i cieszy się z awansu do następnej fazy rozgrywek. Gratulujemy! Gola dla czestochowian strzelił Strátos Svárnas. Przypomnijmy - w pierwszym...

„Gieksa” żegna się z Europą z podniesioną głową

„Gieksa” żegna się z Europą z podniesioną głową

GKS Katowice zrobił wszystko, by odwrócić losy rywalizacji z Hapoelem Tel Awiw. Po trudnym początku, Katowiczanie w końcówce spotkania zdobyli dwie bramki i wygrali rewanż 2:1. W dwumeczu lepszy okazał się jednak izraelski zespół, który zwyciężył 3:2 i awansował do IV...