Alojzy Zakrajewski

20 wrz 2017

Wśród ludzi naprawdę oddanych piłce nożnej w wymiarze regionalnym Alojzy Zakrajewski ma poczesne miejsce. Śmiało można go nazwać człowiekiem LKS Łąka.

– Mając 14 lat, a w więc w wieku trampkarza trafiłem do klubu, w którym jestem do dzisiaj – mówi Alojzy Zakrajewski. – W piłkę grałem, do 28 roku życia, występując w klasach okręgowej i terenowej, bo nazwy się zmieniały. A kiedy rodzina i praca wymagały większej ilości czasu pożegnałem się z boiskiem i zostałem działaczem. Już w wieku 27 lat wszedłem do zarządu, w którym przez jedną kadencję byłem wiceprezesem, ale nie o funkcje mi chodziło tylko o pracę dla ludzi. Łączyłem też swoją klubową działalność z działalnością w Podokręgu Tychy, w którym jestem już 10 lat. Zawsze była tu mocna grupa, pełna pomysłów i nawet gdy prezes Henryk Kula odszedł do Śląskiego Związku Piłki Nożnej, choć obawiałem się trochę jak sobie nasz zarząd poradzi bez niego, udało się  z prezesem Piotrem Swoboda, który ma też doświadczenie w kierowaniu ludźmi, kontynuować marsz w dobrym kierunku. Uważam, że dajemy sobie radę.

– Do którego meczu najchętniej wraca pan pamięcią?

– Był taki mecz, który wszyscy starsi kibice w Łące pamiętają do dzisiaj. Gdy 31 sierpnia 1975 roku w lidze okręgowej podejmowaliśmy na naszym boisku MK Górnik Katowice na trybunach było prawie 5 tysięcy widzów.

– Co ich przyciągnęło?

– Nie przyszli na nasze spotkanie tylko… zobaczyć reprezentację Polski, która przygotowując się do meczu z Holandią, wygranym zresztą na Stadionie Ślaskim 4:1, w trakcie zgrupowania, w ramach relaksu przyjechała do Łąki. Ówczesny kierownik reprezentacji Henryk Loska i nasz prezes Czesław Czerwionka, tak to dograli, że wszyscy kadrowicze pojawili się na naszych trybunach. Przegraliśmy 2:4, a jedną z bramek straciliśmy, bo… patrzyliśmy jako autokar z Deyną, Latą i innymi gwiazdami z trzeciej drużyny mistrzostw świat wjeżdża na stadion, a goście wykorzystali nasze zagapienie.

– Na jakiej pozycji pan grał?

– Moją ulubioną pozycją był środek pomocy, ale na potrzeby drużyny przekwalifikowałem się na środkowego napastnika i w tej roli w wyjazdowym mecz w Lędzinach, gdzie po pierwszej połowie przegrywaliśmy 0:3, strzeliłem trzy gole i zdobyliśmy punkt za remis 3:3. Jedną z bramek zdobyłem z karnego kopiąc… w trawę i lekko przestraszony patrzyłem, czy bramkarz leżący w rogu bramki zdoła się podnieść, bo piłka ledwo, ledwo toczyła się po murawie, ale wpadła do siatki.

– Z czego najbardziej cieszył się pan jako działacz?

– Pamiętam awans do IV ligi wywalczony na boisku w Górze. Wygraliśmy tam 3:2 i to był naprawdę mecz na wysokim poziomie. Jednak najlepszy mecz, a właściwie najlepszą drugą połowę, zagraliśmy w Żywcu, gdzie Koszarawa, prowadzona przez Marcina Brosza, była faworytem i zwyciężyła 2:1. Ale po wygranej 2:0 pierwszej połowie gospodarze w drugiej części meczu stracili gola i do końca musieli się bronić, bo atakowaliśmy non stop. Bardzo dobrze zagraliśmy też na wyjeździe z Przyszłością Rogów, remisując 2:2, a siedzący na trybunach uznani trenerzy Franciszek Smuda i Ryszard Wieczorek po meczu gratulowali nam gry.

– To były najprzyjemniejsze momenty?

– Za taki uważam awans z klasy A do okręgówki. W LKS Łaka grali wtedy sami wychowankowie i to w dodatku w 18-osobowej kadrze było 13 młodzieżowców. W tej drużynie grał mój najstarszy z trzech synów Tomek. pozostali dwaj synowie nie przejęli jednak po mnie piłkarskiej pasji i wnuka też nią nie zaraziłem.

– Czy dzisiaj LKS Łąka też młodzieżą stoi?

– Potrzebujemy kilku lat żeby wychować kolejne pokolenie. Mamy bowiem „lukę”. Cztery grupy rocznikowe, czyli trampkarze, młodzicy, orlicy i żaki spisują się znakomicie w swoich ligach, bo są w tabelach na 1 miejscu, ale nie mamy juniorów. Musimy więc czekać aż nasi adepci futbolu dorosną. Z tym, że nie tylko w Łące jest problem z przechodzeniem do wieku seniora, bo do 15 roku życia młodzież trenuje i nagle, gdy już teoretycznie może grać w seniorach to zrywa kontakt z klubem.

– Przed wami niedzielne derby z Iskrą o punkty w rozgrywkach ZINA Klasa Okręgowa – I grupa. Jesteście gotowi do walki na boisku w Pszczynie?

– Będzie ciężko, bo mamy kilka poważnych ubytków kadrowych. Najbardziej mi żal, że Maślorz w ostatnim meczu z Unią Kosztowy uszkodził więzadła krzyżowe. Widziałem go w środę o kulach i jego występ w derbach jest wykluczony, a to dla nas bardzo ważne ogniwo zespołu. Na pewno się jednak nie poddamy, bo derby to wyjątkowa sprawa.

Zbigniew Oszek (1957-2013)

Zbigniew Oszek (1957-2013)

Urodzony w 1957 w Mysłowicach, zmarł 17 lipca 2013 w Raciborzu. Dziecięce lata spędził w Bieruniu, kopiąc piłkę w tamtejszym MKS-ie, będąc zarazem uczniem klasy sportowej w Liceum Ogólnokształcącym w Tychach. Żeńską część jego klasy tworzyły piłkarki ręczne i...

Karol Grzesik (1940-2013)

Karol Grzesik (1940-2013)

Urodzony 15 marca 1940 w Siemianowicach Śląskich, zmarł 12 sierpnia 2013 w Tychach. Jedna z najwybitniejszych postaci w historii tyskiej piłki nożnej – piłkarz, a później trener i wychowawca ligowych i reprezentacyjnych zawodników. Bogata była jego kariera boiskowa:...

Franciszek Wrana (1940-2020)

Franciszek Wrana (1940-2020)

Urodzony 8 września 1940 w Turzy Śląskiej, zmarł 26 października 2020 w Jastrzębiu-Zdroju. W trudnych powojennych czasach futbol dla nastolatków był na śląskich podwórkach jedną z najważniejszych rozrywek. Tak było i w przypadku Franciszka Wrany, który za piłką...

Andrzej Piontek (1963-2024)

Andrzej Piontek (1963-2024)

Urodzony 3 sierpnia 1963, zmarł 5 października 2024. Historie o wielkich latach Naprzodu Lipiny – z występami w jego szeregach m.in. Antoniego Piechniczka oraz walce ambitnych chłopaków z Lipin o awans do ekstraklasy – znał tylko z opowieści taty Reinharda, który w...

Irena Półtorak (1933-2013)

Irena Półtorak (1933-2013)

Urodzona 17 listopada 1933 w Wildnie, zmarła 5 stycznia 2013 w Sosnowcu. Z fenomenem błyskawicznego rozwoju – i wzrostu popularności – kobiecej piłki nożnej nad Wisłą i Odrą mamy do czynienia dopiero od kilku lat. Tymczasem ma już ona w naszym kraju półwieczną...

Krzysztof Seweryn (1957-2018)

Krzysztof Seweryn (1957-2018)

Urodzony 16 marca 1957 roku w Piekarach Śląskich, zmarły 23 marca 2018 roku w Piekarach Śląskich. Nigdy nie było wielkiej piłki w Piekarach Śląskich, bywali za to wielcy ludzie tejże piłki, związani z Piekarami. Należał do nich i Krzysztof Seweryn, w młodości –...