Urodzony 22 czerwca 1948 w Lubomi, zmarły 18 sierpnia 2024 w Krakowie.
Jedna z najbarwniejszych postaci polskiego futbolu – na murawach i trenerskich ławkach – przez ponad pół wieku, bohater niezliczonych anegdot, z niezwykłymi losami życiowymi i zawodowymi. W rodzinnej Lubomi trochę kopał w tamtejszej Silesii, ale dopiero w Unii Racibórz rozpoczął prawdziwe treningi, w wieku 14 lat. Do domu z zajęć czasami wracał… biegiem – to było tylko 15 kilometrów, a na „pekaes” nie zawsze starczało drobniaków. Potem była Odra Wodzisław, nieudana przymiarka do Ruchu, wreszcie ekstraklasowa Stal Mielec. Zagrał w niej tylko sześć ekstraklasowych meczów, 33 dołożył przez trzy sezony w Legii, w międzyczasie grając w drugoligowym Piaście Gliwice. Stąd, a wcześniej – ze Stali wylatywać miał rzekomo po… „ręcznych wymianach uprzejmości”: a to z kierownikiem drużyny, a to z kolegą z szatni. Aha, był też na kilka miesięcy za oceanem: w Wiśle Garfield i Hartford Bi-Centennials. Z meczu tej drugiej ekipy ze słynnym Cosmosem Nowy Jork przywiezie autograf samego Pelego. Król futbolu dał go facetowi, który w wolnych od piłki chwilach czyścił w USA ogromne zbiorniki na ropę… Wrócił zresztą do Ameryki po legijnym epizodzie, by kopać piłkę w Los Angeles Aztecs, Oakland Stompers i San Jose Earthquakes. A gdy zabrakło roboty fizycznej za oceanem, wrócił jeszcze na niemieckie boiska, do SpVgg Fürth i VfR Coburg. W Niemczech skończył też kursy trenerskie i w tym ostatnim klubie rozpoczął pracę w nowej roli. Potem szkolił parę innych klubów niższych lig (ASV Forth, Süd Nürnberg, FC Herzogenaurach, FV Wendelstein), w międzyczasie zaliczając epizody tureckie (Konyaspor i Altay Izmir). W końcu – dzięki znajomości z „ziomkiem” z rodzinnych stron, Edwardem Sochą, zaczął zabiegać o pracę w Górniku Zabrze. Nie udało się, za to – przy okazji tapetowania salonu w domu działacza (tym fachem Smuda parał się w Niemczechi USA) – Socha polecił go do mieleckiej Stali. I to był początek wielkiego trenerskiego come backu Franza do polskiej piłki. Z Mielca trafił do Widzewa, z którym dwukrotnie sięgnął po mistrzostwo kraju, poprowadził go też do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Do Łodzi wracał potem parokrotnie, sięgał po tytuł mistrzowski z Wisłą Kraków. Zostawiał swą trenerską pieczęć w Legii, Piotrcovii, Odrze Wodzisław, Zagłębiu Lubin, Lechu (Puchar Polski), Górniku Łęczna, ale także Omonii Nikozja i niemieckiej ekipie Jahn Ratyzbona.
Przede wszystkim zaś – ma w CV niemal trzy lata pracy z reprezentacją biało-czerwonych, w tym udział w turnieju EURO 2012 na boiskach Polski i Ukrainy.
Reklamowo i marketingowo u progu trzeciej dekady XXI wieku objął jeszcze na chwilę Wieczystą z Krakowa. W tym okresie zmagał się już z chorobą i tę walkę przegrał…
Fot. PZPN






