Marcin Pyka

6 lut 2017

Marcin Pyka, w klubie Liswarta Lisów, który obchodzi w tym roku 50-lecie działalności, jest ponad 25 lat.

– Zacząłem jako trampkarz, bo to była najmłodsza drużyna w klubie, do której przyszedłem jako 6-latek – mówi 31-letni prezes jubilata. – Kopałem sobie w domu, a kolega, który już chodził na treningi zachęcił mnie i poszedłem z nim. Tak trafiłem do fajnej grupy, która później spotykała się także w szkole. Złapałem bakcyla i jestem wierny Liswarcie do tej pory. Gdy byłem w gazie pojawiały się propozycje z różnych klubów, ale teraz mam już 31 lat więc moja piłkarska przygoda się kończy więc zmian tym bardziej nie planuję. Tym bardziej, że po Maćku Koźliku jestem najstarszym zawodnikiem drużyny, w której grają już chłopcy z rocznika 2000 Michał Bartocha i Karol Woś, a zmiennikami są urodzeni w 2001 roku Mateusz Pandzioch i 16-letni Sebastian Grzesik. Z tym, że wtedy kiedy ja wchodziłem do zespołu to najstarszy w drużynie Grzegorz Stefanik miał 49 lat. Dlatego o zakończeniu kariery póki co nie myślę. Tym bardziej, że – jak powiedział znajomy – medycyna idzie do przodu więc mogę się starać.

– Jak trafił pan do pierwszego zespołu Liswarty?

– Trener Grzegorz Ledwoń z trampkarzy bardzo szybko wyciągnął mnie do juniorów i musiałem jeździć na specjalne badania do Częstochowy, czy serce wytrzyma obciążenia. „Pompka” była już jednak gotowa więc zacząłem trenować z juniorami, a z nich jako 16-latek trafiłem do seniorów.

– Za panem już 15 lat gry w pierwszym zespole z Lisowa. Który z meczów najbardziej zapadł w pana pamięci?

– Mam nadzieję, że najlepsze mecze jeszcze jest przede mną, a z tych, które już się zakończyły najmilej wspominam spotkanie z 2009 roku w Glinicy, gdzie praktycznie postawiliśmy pieczęć na historycznym awansie do klasy okręgowej. Do końca sezonu było pięć kolejek, a my mieliśmy 4 punkty przewagi nad wiceliderem, z którym po pierwszej połowie przegrywaliśmy 2:4. Po przerwie wyciągnęliśmy jednak wynik na 5:4 i pamiętam, że strzeliłem dwa ostatnie gole. Wyrównałem, wykorzystując karnego, a w doliczonym czasie gry zapewniłem nam zwycięstwo. Dzięki niemu drużyna w składzie: Łukasz Kowalski – Jakub Koźlik, Grzegorz Stefanik, Andrzej Kachel, Artur Zakaszewski – Piotr Pyka, Sebastian Banasik, Marcin Pyka, Dariusz Maksajda – Piotr Obrzud, Mateusz Bujak oraz zmiennicy Artur Makles, Damian Moj, Marcin Chwał i Maciej Koźlik po kolejnym zwycięstwie już mogła razem z trenerem Krzysztofem Kaczmarczykiem i kibicami świętować awans. Ostatecznie mistrzostwo zdobyliśmy z 10-punktową przewagą. W okręgówce też było dużo fajnych spotkań. Na przykład cztery lata temu w Kościelcu, na bardzo ciężkim terenie, na którym nam grało się bardo dobrze, wygraliśmy wiosną 2014 roku 2:1, dając z siebie tyle, że gdy zeszliśmy do szatni to nie mieliśmy sił, żeby się cieszyć.

– Jak został pan działaczem?

– Jako zawodnicy przychodziliśmy na zebrania wyborcze, bo byliśmy zainteresowani tym co się dzieje w naszym klubie, w którym nie tylko graliśmy, ale także pracowaliśmy. Ja lubiłem i nadal lubię zajmować się murawą. Doglądam jak ktoś kosi, czy nawet sam koszę i przygotowuję boisko. Zwoływaliśmy ludzi, którzy mogą coś zrobić albo pomóc, bo Lisów to mała miejscowość. Sami też się angażowaliśmy i dlatego 6 lat temu wszedłem do zarządu. Najpierw zostałem wiceprezesem, którym byłem dwie kadencje, a teraz od półtora roku stoję na czele zarządu, w którym są: Grzegorz Stefanik, Dawid Purzyński, Sebastian Wójcik, Marian Gołąbek, Artur Zakaszewski i Krzysiek Malcher. Każdy ma swoją rolę.

– Jak tę decyzję przyjęła rodzina?

– Decyzję przedyskutowałem z żoną, która jak to kobieta, na moją piłkarską pasję reaguje różnie, ale podjąłem się tego wyzwania organizacyjnego. A Kasia, z którą cieszymy się z dwójki dzieci, czyli 2,5-rocznego syna Roberta i dwumiesięcznej córeczki Eli, zgodziła się mówiąc, żebym spróbował kolejnego życiowego wyzwania. Traktuję to w tych właśnie kategoriach i razem z ludźmi, z którymi dobrze się mi współpracuje, chcę coś zrobić. Pracuję w lublinieckiej firmie Mirpol, produkującej odzież roboczą i po 8 godzinach pracy od poniedziałku do piątku, mam ten komfort, że mogę resztę czasu dzielić między rodzinę i klub.

– Jaki postawiliście sobie cel?

– Celem jest rozwój grup młodzieżowych. To nasze najważniejsze zadanie, żeby tych adeptów piłki nożnej było w klubie jak najwięcej. Na razie mamy drużyny młodzików i juniorów młodszych, które są zapleczem seniorów. Natomiast zadaniem pierwszej drużyny jest walka o awans do klasy okręgowej. W czerwcu byliśmy blisko, ale przegraliśmy 2:3 baraż z Wartą Kamieńskie Młyny. Ten sezon zaczęliśmy jednak słabo, bo od porażki i remisu, ale chcemy walczyć o najwyższe cele.

– Jak układa się wam współpraca z władzami samorządowymi?

– Od momentu, w którym urząd wójta przejęła Pani Iwona Burek, współpraca układa się bardzo dobrze. Ona widzi, że my się staramy i pomaga nam. Przykładem jej wsparcia jest także oddany na jubileusz 50-lecie Liswarty budynek klubowy. Mamy plan długofalowy i realizujemy go na ile potrafimy.

– Z okazji 50-lecia klubu w sobotę o 15.00 macie w planie mecz z Górnikiem Zabrze i to będzie gwóźdź programu obchodów jubileuszu 50-lecia, a kto jest piłkarską wizytówką jubilata?  

– Na dwa sezony, gdy graliśmy w okręgówce, przyszedł do nas Damian Kosiński, znany z gry w II-ligowej Jarocie Jarocin, a teraz występujący w Sparcie Lubliniec. To był na pewno najlepszy zawodnik, z jakim miałem okazję grać. Natomiast piłkarską wizytówką Lisowa jest na pewno Grzegorz Stafnik – znany, lubiany, oddany klubowi, któremu oddał kawał serca. Ale żaden z wychowanków jeszcze się piłkarsko nie wybił. Może wśród tych młodych, którzy teraz trenują w naszym klubie wyrośnie zawodnik, który wypłynie z Liswarty na głębokie piłkarskie wody.

Zbigniew Oszek (1957-2013)

Zbigniew Oszek (1957-2013)

Urodzony w 1957 w Mysłowicach, zmarł 17 lipca 2013 w Raciborzu. Dziecięce lata spędził w Bieruniu, kopiąc piłkę w tamtejszym MKS-ie, będąc zarazem uczniem klasy sportowej w Liceum Ogólnokształcącym w Tychach. Żeńską część jego klasy tworzyły piłkarki ręczne i...

Karol Grzesik (1940-2013)

Karol Grzesik (1940-2013)

Urodzony 15 marca 1940 w Siemianowicach Śląskich, zmarł 12 sierpnia 2013 w Tychach. Jedna z najwybitniejszych postaci w historii tyskiej piłki nożnej – piłkarz, a później trener i wychowawca ligowych i reprezentacyjnych zawodników. Bogata była jego kariera boiskowa:...

Franciszek Wrana (1940-2020)

Franciszek Wrana (1940-2020)

Urodzony 8 września 1940 w Turzy Śląskiej, zmarł 26 października 2020 w Jastrzębiu-Zdroju. W trudnych powojennych czasach futbol dla nastolatków był na śląskich podwórkach jedną z najważniejszych rozrywek. Tak było i w przypadku Franciszka Wrany, który za piłką...

Andrzej Piontek (1963-2024)

Andrzej Piontek (1963-2024)

Urodzony 3 sierpnia 1963, zmarł 5 października 2024. Historie o wielkich latach Naprzodu Lipiny – z występami w jego szeregach m.in. Antoniego Piechniczka oraz walce ambitnych chłopaków z Lipin o awans do ekstraklasy – znał tylko z opowieści taty Reinharda, który w...

Irena Półtorak (1933-2013)

Irena Półtorak (1933-2013)

Urodzona 17 listopada 1933 w Wildnie, zmarła 5 stycznia 2013 w Sosnowcu. Z fenomenem błyskawicznego rozwoju – i wzrostu popularności – kobiecej piłki nożnej nad Wisłą i Odrą mamy do czynienia dopiero od kilku lat. Tymczasem ma już ona w naszym kraju półwieczną...

Krzysztof Seweryn (1957-2018)

Krzysztof Seweryn (1957-2018)

Urodzony 16 marca 1957 roku w Piekarach Śląskich, zmarły 23 marca 2018 roku w Piekarach Śląskich. Nigdy nie było wielkiej piłki w Piekarach Śląskich, bywali za to wielcy ludzie tejże piłki, związani z Piekarami. Należał do nich i Krzysztof Seweryn, w młodości –...