Piotr Widera

21 wrz 2017

Co prawda 110 lat temu w Nędzy sportowa działalność zaczęła się od gry w… palanta, ale od 1922 roku piłka nożna króluje w sercach mieszkańców wioski leżącej w Kotlinie Raciborskiej.

Można się było o tym przekonać podczas sobotnich uroczystości kończących trzydniowy festyn z okazji jubileuszu klubu. Po mszy świętej odprawionej w kościele pod wezwaniem Matki Bożej Różańcowej, w pochodzie ze sztandarami i przy dźwiękach orkiestry działacze, zawodnicy i sympatycy klubu, przemaszerowali na boisko, gdzie po obiedzie nadszedł czas odznaczeń i wyróżnień.

Prezes Piotr Widera oddał głos byłemu prezesowi i byłemu zawodnikowi, mającemu ponad 200 spotkań w zespole z Nędzy Gerardowi Przybyle – przewodniczącemu Rady Gminy, który zaprosił do wręczania „oskarów” wójta gminy Annę Iskałę, nazywając ją prawdziwym i niezawodnym przyjacielem klubu. Zresztą każdy z wyróżnionych i nagrodzonych przez klub, czy to w kategorii „żywe legendy”, czy „galeria zasłużonych”, czy „piłkarskie pokolenia”, aż po „najlepszych strzelców” był traktowany jak bliski przyjaciel, a nawet jak ktoś z rodziny i hasło, że piłka nożna łączy w Nędzy było widoczne na każdym kroku.

– Od 1922 roku, po podziale Górnego Śląska na część niemiecką i polską, w Nędzy zaczęto grać w piłkę nożną, budując boisko na tym miejscu, na którym jest do tej pory – mówi Piotr Widera. – Praktycznie bez przerwy do tej pory pika nożna u nas funkcjonuje i cały czas, choć w różnych klasach rozgrywkowych i z różnym skutkiem, nasze drużyny rozgrywały swoje mecze. Najwyższa liga, w której graliśmy to była obecna zresztą klasa okręgowa, ale trzeba dodać, że kiedyś klasa A, w której występowaliśmy miała zupełnie inny zasięg i charakter niż obecnie. W 1954 roku nasi poprzednicy po awansie do klasy A jeździli bowiem na mecze do Kluczborka, Nysy czy Zdzieszowic. Obecnie okręgówka to jest nasz „optymalny” szczebel. Byliśmy co prawda blisko awansu do IV ligi i to nawet dwa razy, a zabrakło nam naprawdę niewiele, bo po jednym punkcie i trudno powiedzieć co by wtedy było. Na razie się tym jednak nie przejmujemy, ale może kiedyś uda się przeskoczyć tę granicę.

Piotr Widera w roku jubileuszu 110–lecia klubu świętuje także swój prywatny jubileusz ćwierćwiecza działalności.

– Jestem w klubie od 25 lat, dzięki… wyrozumiałości żony Edyty i córki Daniki, które pomagają mi traktują nasz klub wspólne dobro – przyznaje prezes klubu. – Dokładnie to w grudniu będę miał ćwierć wieku działalności, bo wtedy związałem się z drużyną seniorów jako kierownik. Wcześniej byłem natomiast zawodnikiem, wychowankiem klubu, ale skończyłem na wieku juniora i mogę się tylko pochwalić tym, że zagrałem 8 minut w pierwszej drużynie, ale za to podczas meczu międzynarodowego w Niemczech, gdy miałem już 35 lat. Odnotowałem to oczywiście w klubowych kronikach, bo jestem też pasjonatem historii i jeżdżę po bibliotekach, szukam informacji, szczególnie z lat pięćdziesiątych, czy sześćdziesiątych, bo z tamtych czasów wiele materiałów i pamiątek zaginęło z tego powodu, że ludzie wyjeżdżali od nas do Niemiec i te ważne dla klubu dokumenty zaginęły. Dopiero od początku lat osiemdziesiątych mamy pełną dokumentację i każdemu zawodnikowi możemy od tego czasu policzyć mecze i bramki. Prowadzimy takie statystyki i dlatego mogliśmy wydać taką publikację, w której są najważniejsze dla klubu nazwiska, daty i szczegóły.

Prezesem klubu Piotr Widera został w 2012 roku i jako główny cel postawił sobie i zarządowi łączenie tradycji z nowoczesnością.

– Nie zapominając o przeszłości myślimy o tym, żeby klub ciągle szedł do przodu – dodaje Piotr Widera. – Klub, tak jak historię tworzą ludzie. Dlatego staramy się przyciągnąć tych, którzy trenują i grają oraz tych, którzy im kibicują. Na wyjazdy jeździmy grupą około 40-osobową, a na mecze u nas przychodzi około 200 osób. Większość z nas najbardziej pamięta niestety przegrany mecz, który odbija się nam czkawką. W ostatniej kolejce, jako lider, mając 2 punkty przewagi nad Naprzodem Rydułtowy gościliśmy w 2010 roku wicelidera i porażka 0:4 sprawiła, że nie awansowaliśmy. Często wracamy do tego meczu i zastanawiamy się co by było gdyby i czekamy na moment, w którym zmażemy tę plamę. Ale dobrych spotkań były setki i jako kibic oraz działacz mogę być z drużyny dumny i zadowolony. Mam zapisanych ponad tysiąc wyników naszej drużyny, odnotowane z kim, w jakim składzie i kolejne kartki, które na razie nie są zapisane. One czekają na kolejne rezultaty, świadczące o tym, że klub się rozwija. Władze samorządowe bardzo nam pomagają i wspólnie ciągniemy ten sportowy wózek do przodu. Klub zainicjował budowę obiektu, który utrzymuje Urząd Gminy i dzięki temu mamy bardzo dobrą bazę.

A dobra baza to także miejsce, w którym można zorganizować jubileusz.

– Do tego co przez te trzy dni mieliśmy w programie, pełnym sportowych i artystycznych atrakcji, najbardziej przyczynił się Gerard Przybyła – wyjaśnia Piotr Widera. – To nasz niezwykle oddanych działacz, a zarazem przewodniczący Rady Gminy, co pozwala mu spożytkować kontakty dla dobra nasz wszystkich. Zdobyte fundusze sprawiły, że przygotowaliśmy trzydniowy festyn, z którego jako prezes jestem bardzo zadowolony. Słyszę też pochwały i dobre opinie od ludzi, którzy przyjechali  daleka przyjmując zaproszenie. Grały i dzieci i oldboje, ale pierwszy zespół i jego mecz ligowy wyłączyliśmy z obchodów, bo trochę się obawialiśmy, że w sytuacji, w której mamy spore problemy kadrowe wynik spotkania o punkty mógłby nam popsuć atmosferę świętowania. Dlatego cieszymy się jubileuszem, a walkę o ligowe punkty zostawiamy sobie na niedzielę…

Z okazji jubileuszu nie mogło też zabraknąć wyróżnień dla jubilata. W imieniu Śląskiego Związku Piłki Nożnej pamiątkowy grawerton przekazał działaczom z Nędzy wiceprezes ŚlZPN Jarosław Bryś, a wiceprezes Podokręgu Racibórz Andrzej Starzyński wręczył puchar.

Adam Kryger

Adam Kryger

ur. 28 kwietnia 1969 w Rudzie Śląskiej. Chyba najbardziej... wszechstronny piłkarz polskiego futbolu. Jako dzieciak piłkę kopał na podwórkach między rudzkimi familokami – jak całe mnóstwo jego rówieśników w tamtym okresie. Pierwsze oficjalne treningi – jako trampkarz...

Herbert Jatta

Herbert Jatta

ur. 12 stycznia 1965. Przedsiębiorca prowadzący własną firmę budowlaną, którego pasją jest futbol. Grał w piłkę przez ponad 15 lat, począwszy od 12. roku życia, w Tęczy Wielowieś, występując na pozycji bocznego obrońcy. Z zespołem zaliczył awanse do klasy A i do...

Tomasz Kulczycki

Tomasz Kulczycki

ur. 1 czerwca 1976 w Gliwicach. Absolwent Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji w Opolu (pedagogika) oraz podyplomowych studiów ze specjalizacją „menedżer sportu i turystyki”. Właściciel firmy zajmującej się rekrutacją i szkoleniem na rynku pracy. Założyciel i...

Marek Kubica

Marek Kubica

ur. 10 października 1959 w Bielsku-Białej. Inżynier-mechanik, z zamiłowaniem i pasją sportową. Głównie piłkarską – piłkarz klubu z Wilkowic od 1972 do 1993 roku, środkowy obrońca drużyny grającej w tym okresie w A-klasie i w okręgówce. Przygodę z boiskiem zakończyła...

Jacek Magiera (1977-2026)

Jacek Magiera (1977-2026)

Urodzony 1 stycznia 1977 roku w Częstochowie, zmarł 10 kwietnia 2026 we Wrocławiu. Jacek Magiera był wychowankiem Rakowa Częstochowa, w jego barwach debiutował na poziomie Ekstraklasy. W 1997 roku przeniósł się do Legii Warszawa, w której grał do 2006 roku, z...

Grzegorz Morkis

Grzegorz Morkis

ur. 25 lipca 1974 w Tychach. W latach dziecięcych i młodzieżowych – piłkarz GKS-u Tychy i Leśnika Kobiór, a także tyskich... drużyn podwórkowych. Właśnie podwórkowy rodowód miała drużyna o „egzotycznej” jak na polskie (i tyskie) warunki nazwie Rotterdam, która w 1995...