Sylwester Jurek

6 lut 2020

Sylwester Jurek prezesem LKS Orzeł Zabłocie został w trudnym momencie dla klubu spod Strumienia.

– W czwartek 21 czerwca zmarł prezes naszego klubu Zbigniew Kobiela, który miał 60 lat – mówi Sylwester Jurek. – Dokładnie miesiąc przed zaplanowanymi uroczystościami jubileuszu 50-lecia, nagle zabrakło go wśród nas. Żeby kontynuować jego dzieło szybko musieliśmy więc działać i w niespełna tydzień po pogrzebie zrobiliśmy zebranie, na którym wybrano mnie na nowego prezesa.

– Jakie funkcje pełnił pan poprzednio w klubie?

– Byłem członkiem zarządu i kierownikiem drużyny, a prywatnie… zięciem byłego prezesa. On mnie wprowadzał do klubu ucząc wszystkiego co wiąże się z działalnością w wiejskim klubie.

– Jak trafił pan do Orła?

– Pochodzę z Chybia i w piłkę nożną w żadnym klubie nie grałem, ale ruch jest mi bliski. Trenowałem taniec breakdance i lekką atletykę, biegi. Do zarządu Orła trafiłem mniej więcej dwa i pół roku temu, najpierw zostając członkiem klubu, a następnie członkiem rodziny, bo ślub z Sylwią, z którą już jesteśmy razem siedem lat, wzięliśmy rok temu. Teść od razu mnie jednak „zagospodarował” i mogę powiedzieć, że działam już w klubie siedem lat. Teść tu był człowiekiem-orkiestrą, czyli prezesem-gospodarzem. Dopiero pomagając mu zobaczyłem co to znaczy prowadzić klub. Ktoś kto przychodzi na mecz widzi tylko zawodników biegających po murawie i komentuje wynik nie zdając sobie sprawy ile sił i czasu wymaga przygotowanie tego wszystkiego. To są prace, który się nie dostrzega, a bez których mecz nie mógłby się odbyć. Pranie, sprzątanie, układanie, koszenie i robienie linii to wszystko trzeba zrobić i do tego wszystkiego świętej pamięci teść angażował się z całą rodziną, czyli żoną i dwoma córkami, które dalej są w klubie. Ja po boisku biegałem tylko… z apteczką jako kierownik drużyny i grając z oldbojami.

– Jaki cel postawił pan sobie przejmując rolę kontynuatora działań poprzedniego prezesa?

– Mamy motto: „Z tradycją w nowoczesność”. Chcemy się rozwijać. Pozyskaliśmy sześciu zawodników, bo chcemy wzmocnić zespół, przed którym nie stawiamy celu, ale gdybyśmy wywalczyli awans byłoby fajnie. Nie chcemy niczego robić na siłę. Zobaczymy po rundzie jesiennej jakie osiągniemy wyniki, jakie zajmiemy miejsce na półmetku i wtedy będziemy się zastanawiać czy kadrowo i punktowo mamy szansę na mistrzostwo w klasie A Podokręgu Skoczów.

– Czy drużyna oparta jest na zawodnikach z Zabłocia?

– Mamy grono zawodników, którzy do nas dojeżdżają, bo podoba się im nasz klimat i chcą tu grać, a nawet być z nami, bo na przykład nasz drugi bramkarz Wojtek Rzońca dojeżdża do nas spod Mikołowa. Staramy się jednak opierać zespół na swoich wychowankach i ludziach związanych z Zabłociem, a także dbamy o to, żeby wychować kolejnych piłkarzy. Mamy drużynę trampkarzy i juniorów, a w tym roku planujemy otworzyć szkółkę dla najmłodszych, bo widzimy jakie różnice dzielą naszych młodych zawodników wchodzących w zajęcia treningowe w wieku 10-11 lat, a ich rówieśnikami trenującymi od 7-8 roku życia. Chcemy te różnice wyrównać i od najmłodszych lat rozwijać piłkarską pasję.

– Kto wzmocnił zespół w letnim okienku transferowym?

– Szczygielscy, czyli Rafał z Cukrownika Chybie i Łukasz, grający ostatnio w UKS Rotuz Bronów, Michał Urbańczyk z Cukrownika Chybie, Rafał Ustaszewski, który grał kiedyś u nas, ale wyprowadził się do Cieszyna i teraz wraca, będąc wolnym zawodnikiem, Patryk Urbanek także przychodzący z Bronowa i Dawid Pisarek z Błyskawicy Drogomyśl. Oni na pewno dołączają do nas, a może jeszcze się ktoś pojawi.

– Kto jest liderem waszego zespołu?

– Kto będzie to się okaże, bo zespół jak widać się zmienia, ale do tej pory rolę lidera pełnił dojeżdżający do nas na mecze Adam Zbroszczyk. On do tej pory mentalnie nakręcał drużynę i motywował kolegów na boisku więc liczę, że to samo będzie robił nadal. Tak samo jak nie wyobrażam sobie naszej drużyny bez Adama Kuterka w bramce. Uratował nam bardzo dużo punktów, dzięki którym jako beniaminek klasy A zakończyliśmy rozgrywki na czwartym miejscu.

– Na czyje wsparcie możecie liczyć?

– Pomaga nam wielu ludzi, a wśród nich jest pani burmistrz Strumienia Anna Grygierek, która od niedawna też mieszka w Zabłociu i naprawdę, choć opiekuje się także innymi klubami z naszej gminy, bo w sumie jest ich pięć, z nami jest na co dzień. Nie traktuje nas jak oczka w głowie, bo każdy klub jest jej tak samo bliski i wszystkie traktuje równo, ale wiemy, że jest z nami.

– Kto jeszcze wam pomaga?

– Ludzie, których pracy nie widać są dla mnie najważniejsi. Oni nie wyliczają ile czasu spędzili w klubie i co zrobili, dlatego dzień jubileuszu klubu to jest właśnie ich dzień oraz okazja, żebym im podziękować i uhonorować ich. Jako klub podziękowaliśmy wyróżniając: Izabelę Bielecką, Halinę Kobielę, Sylwię Jurek-Kobielę, Grzegorza Janika, Grzegorza Krzempka, Michała i Mariusza Mordarskich, Czesława Ociepkę, Krzysztofa Pisarka i Piotra Prochaczka, ale wiem doskonale, że to nie wszyscy, którzy są z klubem. Dodam tylko, że w przeddzień obchodów ruszyliśmy z pracami wykładania kostką brukową placu obok boiska. Zeszło się pół wioski i jechaliśmy równo. Ludzie nie pojechali nad wodę, nie zostali w domu z rodzinami tylko przyszli pomóc. Dziękuję im za to zaangażowanie na co dzień i proszę żeby nadal byli z klubem, bo to oni go tworzą. Razem z nimi możemy planować nowe działania takie jak remont ubikacji, z którym wkrótce ruszamy, bo udało się pozyskać środki na materiały, ale resztę musimy sobie zrobić sami. Na szczęście ludzie chętnie reagują na takie hasła, że mamy coś zrobić. Przychodzą i robią, a dzięki temu, że są jeszcze tacy społecznicy wioska się rozwija, a każdy przecież z tego obiektu korzysta, bo to nie jest tylko boisko dla piłkarzy grających w klasie A. To jest także boisko dla dzieci i młodzieży, boisko do siatkówki plażowej i plac zabaw dla dzieci, miejsce na ognisko i imprez okolicznościowych, które są tu często robione. To jest nasz obiekt. Nasz czyli całej gminy i dlatego cieszy, że ludzie potrafią się wokół tego jednoczyć, a to jest najważniejsze zadanie klubu na kolejne lata działalności.

Zbigniew Oszek (1957-2013)

Zbigniew Oszek (1957-2013)

Urodzony w 1957 w Mysłowicach, zmarł 17 lipca 2013 w Raciborzu. Dziecięce lata spędził w Bieruniu, kopiąc piłkę w tamtejszym MKS-ie, będąc zarazem uczniem klasy sportowej w Liceum Ogólnokształcącym w Tychach. Żeńską część jego klasy tworzyły piłkarki ręczne i...

Karol Grzesik (1940-2013)

Karol Grzesik (1940-2013)

Urodzony 15 marca 1940 w Siemianowicach Śląskich, zmarł 12 sierpnia 2013 w Tychach. Jedna z najwybitniejszych postaci w historii tyskiej piłki nożnej – piłkarz, a później trener i wychowawca ligowych i reprezentacyjnych zawodników. Bogata była jego kariera boiskowa:...

Franciszek Wrana (1940-2020)

Franciszek Wrana (1940-2020)

Urodzony 8 września 1940 w Turzy Śląskiej, zmarł 26 października 2020 w Jastrzębiu-Zdroju. W trudnych powojennych czasach futbol dla nastolatków był na śląskich podwórkach jedną z najważniejszych rozrywek. Tak było i w przypadku Franciszka Wrany, który za piłką...

Andrzej Piontek (1963-2024)

Andrzej Piontek (1963-2024)

Urodzony 3 sierpnia 1963, zmarł 5 października 2024. Historie o wielkich latach Naprzodu Lipiny – z występami w jego szeregach m.in. Antoniego Piechniczka oraz walce ambitnych chłopaków z Lipin o awans do ekstraklasy – znał tylko z opowieści taty Reinharda, który w...

Irena Półtorak (1933-2013)

Irena Półtorak (1933-2013)

Urodzona 17 listopada 1933 w Wildnie, zmarła 5 stycznia 2013 w Sosnowcu. Z fenomenem błyskawicznego rozwoju – i wzrostu popularności – kobiecej piłki nożnej nad Wisłą i Odrą mamy do czynienia dopiero od kilku lat. Tymczasem ma już ona w naszym kraju półwieczną...

Krzysztof Seweryn (1957-2018)

Krzysztof Seweryn (1957-2018)

Urodzony 16 marca 1957 roku w Piekarach Śląskich, zmarły 23 marca 2018 roku w Piekarach Śląskich. Nigdy nie było wielkiej piłki w Piekarach Śląskich, bywali za to wielcy ludzie tejże piłki, związani z Piekarami. Należał do nich i Krzysztof Seweryn, w młodości –...