Indywidualnie, Michał Pietraczyk z Beskidu Skoczów z czterema golami, Kacper Czulak reprezentujący Tempo Puńców z hat-trickiem. Drużynowo, Orzeł Miedary i Sarmacja Będzin z z efektownymi zwycięstwami, natomiast Gwarek Ornontowice wygrywa w meczu na szczycie, kontynuując świetną passę. To tylko niektóre z istotnych wydarzeń minionego weekendu. 5. kolejka II Ligi Śląskiej przyniosła sporo indywidualnych popisów, ale przede wszystkim kilka spotkań, które mogą mieć znaczenie znacznie wykraczające poza samą zdobycz punktową.
Gwarek nadal bezbłędny. „Jest dobrze”.
Zacznijmy od lidera, bo tutaj nic się nie zmienia. Gwarek Ornontowice po pięciu kolejkach nadal ma komplet punktów. Tym razem lider zawitał do Koniecpola i wywiózł stamtąd zwycięstwo 5:1. Pilica przez pierwsze pół godziny dzielnie dotrzymywała kroku faworytowi, a momentami sama wyglądała na zespół, który może sprawić niespodziankę. Tyle że w piłce nożnej niewykorzystane okazje mają swoją cenę. Gwarek otworzył wynik w 37. minucie, a tuż przed przerwą dołożył drugiego gola z rzutu karnego.
Po zmianie stron było już znacznie mniej emocji związanych z kwestią zwycięzcy. Gospodarze stracili kolejne trzy bramki, odpowiedzieli tylko trafieniem Kamila Sztymali i musieli pogodzić się z pierwszą porażką w tym sezonie. Gwarek ma już 15 punktów. Drugi Górnik Piaski traci trzy, Pilica tyle samo.
Trzymają dystans
Górnik również nie miał większych problemów z dopisaniem kolejnego kompletu. Jedność Przyszowice została pokonana 4:1, a dwukrotnie do siatki trafił Oskar Maciasz. Piaski mają już cztery zwycięstwa w pięciu spotkaniach. Wygląda więc na to, że jeśli liderowi ktoś ma jeszcze utrudnić życie, to na ten moment najbardziej naturalnym kandydatem jest właśnie Górnik.
Z efektownej wygranej cieszyła się również Sarmacja Będzin. Wyjazd do Krzepic nie zapowiadał łatwej przeprawy, tymczasem Sarmaci już po 45 minutach prowadzili 4:1. Daniel Kamiński dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, a po jednym trafieniu dołożyli Patryk Mularczyk i Łukasz Habrat z rzutu karnego.
Po przerwie rezultat się nie zmienił. Sarmacja spokojnie dowiozła zwycięstwo i po raz pierwszy w tym sezonie naprawdę mocno zaznaczyła swoją obecność w górnej części tabeli. Osiem punktów po pięciu kolejkach daje jej dziewiątą pozycję, ale strata do czwartego miejsca wynosi tylko dwa punkty. W tej grupie naprawdę niewiele potrzeba, żeby w ciągu jednej kolejki mocno zmienić swoje położenie.
Orzeł odwrócił mecz w kilka minut
Do przerwy Śląsk Świętochłowice prowadził z Orłem Miedary 2:1. Można było więc zakładać, że gospodarze są na dobrej drodze do kolejnego zwycięstwa. Tyle że po przerwie wydarzyło się coś zupełnie innego. Orzeł potrzebował zaledwie dziesięciu minut, aby całkowicie odwrócić losy spotkania. Najpierw w 48. minucie trafił Ksawery Mazurkiewicz, siedem minut później Damian Dudziński, a w 58. minucie Błażej Czuban. W doliczonym czasie wynik na 5:2 ustalił Tomasz Gajewski. Pierwsze zwycięstwo Orła w sezonie stało się faktem. I to w meczu, w którym po pierwszej połowie nic nie wskazywało na taki finał.
Bez wielkich fajerwerków, ale bardzo konkretnie. CKS Czeladź pokonał Zielonych Żarki 3:0. Przez ponad godzinę gospodarze skutecznie bronili dostępu do własnej bramki. Czeladzianie cierpliwie czekali jednak na swoją okazję i kiedy już ją znaleźli, nie zamierzali się zatrzymywać. Śmiałkowski, Kulig i Miterski zapewnili CKS-owi dziewiąty punkt w sezonie. Z pierwszej wygranej w tym sezonie cieszyła się z kolei Unia Dąbrowa Górnicza, która pokonała – również 3:0 – Start Sierakowice.
Unia i doliczony czas
Jeżeli ktoś opuścił mecz rezerw Zagłębia Sosnowiec z Unią Rędziny przed końcowym gwizdkiem, ten może żałować. Decydujący moment nastąpił bowiem w 94. minucie. Po faulu w polu karnym sędzia wskazał na jedenasty metr, a odpowiedzialność wziął na siebie Arkadiusz Porochnicki. Pewnie wykorzystana „11” dała Unii zwycięstwo 2:1. Piłkarze Unii Rędziny mają już dziewięć punktów i są na siódmym miejscu.
W Mikołowie natomiast miejscowy AKS po raz kolejny musiał przełknąć gorzką pigułkę. Odra Miasteczko Śląskie wygrała 2:1, a gospodarze odpowiedzieli tylko trafieniem Jakuba Nowaka w 73. minucie. Dla AKS-u to już trzecia porażka w czterech rozegranych spotkaniach. Punkt jest zaledwie jeden. Odra ma ich natomiast już dziesięć i coraz mocniej puka do ścisłej czołówki.
Pietraczyk show w Tworkowie
Beskid Skoczów długo czekał na pierwsze zwycięstwo w sezonie. Kiedy już przyszło, trudno było sobie wymarzyć bardziej efektowny sposób. Skoczowianie rozbili w Tworkowie miejscowy LKS 6:0, a pierwszoplanową postacią spotkania został Michał Pietraczyk. To właśnie on skompletował cztery bramki. Beskid bardzo szybko ustawił sobie spotkanie. Najpierw Krzysztof Surawski, później Pietraczyk i Antoni Tora. Po przerwie Skoczowianie nie zwolnili, a Pietraczyk dołożył kolejne trafienia.
– To potwierdza wartość naszej drużyny, która potrafi grać skutecznie i widowiskowo. Przyznam, że był to jeden z tych meczów, w trakcie których nie musiałem za wiele mówić i korygować w tym, co robiliśmy na boisku – podkreśla trener Beskidu Bartłomiej Konieczny. Trudno o lepsze podsumowanie.
Tempo urządziło sobie festiwal
Jeszcze więcej bramek padło w Puńcowie. Tempo pokonało Pniówek Pawłowice aż 8:0. Tutaj również mieliśmy hat-tricka. Kacper Czulak trzy razy znalazł drogę do siatki, trafiając w 54., 62. i 74. minucie. Dwa gole dołożył Bartłomiej Lorenc, dwa Szymon Gabryś, a wynik uzupełniło trafienie samobójcze. Co ciekawe, do przerwy było tylko 1:0. Wszystko, co najlepsze, Tempo zostawiło więc na drugą połowę.
– Dobrze weszliśmy w mecz i szybko go otworzyliśmy. Nie udało nam się natomiast do przerwy podwyższyć prowadzenia, choć okazje ku temu były. Utrzymaliśmy jednak koncentrację i tempo gry, a druga połowa pod tym względem wyglądała już zdecydowanie lepiej, co przełożyło się na wysokie zwycięstwo – mówi Kamil Sornat.
Stal-Śrubiarnia nadal na szczycie
Na pierwszym miejscu wciąż Stal-Śrubiarnia Żywiec. Zespół Przemysława Pitrego pokonał Start Mszana 2:1 i pozostaje niepokonany. Oba gole dla gospodarzy zdobył Stanisław Zajdler. Najpierw w 53. minucie, później w 65. minucie. Przy obu trafieniach asystowali odpowiednio Radosław Lejawa i Jakub Michalec.Start odpowiedział golem Konrada Hasiora, ale na więcej gości nie było stać. Żywczanie mają 13 punktów i już 21 zdobytych bramek. Trudno więc znaleźć obecnie argument, który pozwalałby podważać ich pozycję lidera.
Rezerwy KS Panattoni Goczałkowice-Zdrój z kolei wygrały w Istebnej z miejscowym Góralem 3:0. Gospodarze długo skutecznie utrzymywali przeciwnika z dala od własnej bramki, ale po przerwie, a konkretnie po trafieniu otwierającym wynik w 47. minucie, mecz zaczął układać się pod dyktando przyjezdnych. – Walkę podjęliśmy, choć po cichu liczyliśmy na trochę inny scenariusz końcowy. Z takim rywalem jesteś kilka razy w dogodnej sytuacji w polu karnym i trzeba umieć to wykorzystać, aby o czymkolwiek marzyć. Wygrał z całą pewnością zespół na boisku mocniejszy – przyznał Dariusz Rucki, trener Górala.
Błyskawica nadal bez porażki
Błyskawica Drogomyśl również nie zamierza opuszczać czołówki. Tym razem pokonała MKS Lędziny 2:1. Gospodarzom pomógł rywal, bo pierwszego gola Dariusz Zygma zdobył dla… Błyskawicy, kierując piłkę do własnej bramki. Drugie trafienie było już dziełem Oliviera Foxy. Lędziny złapały kontakt za sprawą Jakuba Kozaczuka, ale na więcej nie starczyło czasu. – Pojawiła się w drużynie przeciwnej jakaś nadzieja i też widoczna determinacja w grze. Na szczęście te zmarnowane wcześniej okazje nie zemściły się. Byłoby bardzo szkoda tego meczu, bo do mniej więcej 80. minuty goście nam żadnej krzywdy właściwie nie robili – oceniał Krystian Papatanasiu. Błyskawica pozostaje niepokonana i z 11 punktami zajmuje trzecie miejsce.
BKS znowu to zrobił
Można już chyba mówić o pewnej specjalizacji. BKS Stal Bielsko-Biała po raz drugi z rzędu odrobił dwubramkową stratę. Tydzień wcześniej bielszczanie wrócili z 0:2 z Wilkowicami, tym razem podobny scenariusz zobaczyliśmy w meczu z Fortecą Świerklany. Forteca prowadziła 2:0, ale Filip Biela zdobył gola kontaktowego, a jeszcze przed przerwą Jakub Loranc wykorzystał rzut karny. Po zmianie stron goście ponownie wyszli na prowadzenie, lecz BKS nie zamierzał odpuszczać. W 79. minucie Miłosz Dokudowiec huknął tak, że bramkarz Fortecy nie miał wiele do powiedzenia. BKS wciąż jednak czeka na pierwsze zwycięstwo, ale jednocześnie coraz wyraźniej pokazuje, że łatwo go złamać nie sposób.
Pasjonat pierwszy raz zapunktował na wyjeździe
Dla Pasjonata Dankowice remis 1:1 w Czańcu ma swoją wagę. Gospodarze bardzo szybko objęli prowadzenie, bo już w 4. minucie Jakub Raszka skutecznie dobił strzał Sebastiana Wiśniowskiego. Pasjonat potrzebował czasu, ale w drugiej połowie znalazł sposób na wyrównanie. Marcin Bęben otrzymał piłkę w okolicach 20. metra, obrócił się i idealnie przymierzył w górny róg bramki. – Jak widać na wyjeździe też stać nas na nawiązywanie równorzędnej walki z rywalami bardziej w tej lidze ogranymi. Punkt po zaciętym, twardym boju musi cieszyć. Przy odrobinie większej dokładności w zasięgu było nawet zwycięstwo – mówi Andrzej Tomala, trener Pasjonata.
V liga „II Liga Śląska” – Grupa 1
Kolejka 5
Sobota, 5 września 2026 r.
10:00 | MKS Śląsk Demarko Świętochłowice – LKS Orzeł Miedary 2:5
13:00 | LKS Zieloni Żarki – CKS Czeladź 0:3
15:00 | AKS Mikołów – HKS Odra Miasteczko Śląskie 1:2
16:00 | MGLKS Liswarta Krzepice – BKS Sarmacja Będzin 1:4
16:00 | MLKS Pilica Koniecpol – GKS Gwarek Ornontowice 1:5
16:00 | KS Start Sierakowice – KS Unia Dąbrowa Górnicza 0:3
16:00 | KS Górnik Piaski – LKS Jedność 32 Przyszowice 4:1
Niedziela, 6 września 2026 r.
11:00 | Zagłębie Sosnowiec II – GKS Unia Rędziny 1:2
V liga „II Liga Śląska” – Grupa 2
Kolejka 5
Sobota, 5 września 2026 r.
12:00 | TS Stal-Śrubiarnia Żywiec – LKS Start Mszana 2:1
15:00 | LKS Błyskawica Drogomyśl – MKS Lędziny 2:1
16:00 | UKS APN Góral Istebna – KS Panattoni Goczałkowice-Zdrój II 0:3
16:00 | LKS Czaniec – LKS Pasjonat Dankowice 1:1
16:00 | BKS Stal Bielsko-Biała – LKS Forteca Świerklany 3:3
Niedziela, 6 września 2026 r.
15:00 | LKS Tworków – KP Beskid Skoczów 0:6
16:00 | LKS Tempo Puńców – GKS Pniówek 74 Pawłowice 8:0






