Emocje w Skoczowie, dominacja w Goczałkowicach i bezbłędny Gwarek. 4. kolejka II Ligi Śląskiej nie zawiodła

31 sie 2026

W miniony weekend byliśmy świadkami fenomenalnych wyczynów indywidualnych na czele z hat-trickami Marcina Paszka, Radosława Lejawy i Tomasza Dzidy, zaciętego, 6-bramkowego boju na szczycie w Skoczowie oraz absolutnej dominacji w Goczałkowicach. 4. kolejka II Ligi Śląskiej przyniosła sporo bramek, emocji i kolejnych odpowiedzi na pytanie, kto w tym sezonie zamierza odgrywać pierwszoplanowe role.

Bezbłędny Gwarek, Zagłębie II w formie i kapitański popis Winckowicza

Jeżeli po czterech kolejkach trzeba wskazać zespół, który wysłał najmocniejszy sygnał, to bez wątpienia jest nim Gwarek Ornontowice. Lider grupy I pozostaje bezbłędny. Cztery mecze, cztery zwycięstwa, 12 punktów i bilans bramkowy 12:3. W niedzielę piłkarze Gwarka pokonali 3:0 Liswartę Krzepice, po raz kolejny pokazując, że nieprzypadkowo znaleźli się na czele stawki. Bramki zdobyli Kasprzyk, Łączek i Pilch, a najważniejsze dla lidera było po raz kolejny zachowanie czystego konta. Gwarek nie tylko regularnie punktuje, ale robi to w sposób, który pozwala mu już teraz patrzeć na rywali z bezpiecznej perspektywy.

Za jego plecami znajduje się Zagłębie II Sosnowiec. Rezerwy III-ligowca w niedzielny poranek rozprawiły się z CKS-em Czeladź, wygrywając 4:1. Goście zdołali odpowiedzieć jednym trafieniem Łukasza Skrzypka, ale trzy punkty pozostały w Sosnowcu. Zagłębie II ma już na koncie 10 punktów, a więc tylko dwa mniej od lidera.

Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja Pilicy Koniecpol. Biało-niebiescy rozegrali dotąd tylko trzy spotkania i wszystkie zakończyli zwycięsko. W sobotę po raz pierwszy w tym sezonie ruszyli na wyjazd i od razu wrócili z pełną pulą. W Miedarach pokonali miejscowego Orła 2:1. Bohaterem spotkania został Przemysław Winckowicz. Kapitan Pilicy najpierw wykorzystał rzut karny w 17. minucie, a po wyrównaniu Mateusza Urbańskiego w 69. minucie po raz drugi znalazł drogę do siatki. Tym samym Koniecpol pozostaje jednym z dwóch zespołów w grupie I, które nie straciły jeszcze punktu. Dla Pilicy było to o tyle istotne, że poprzedni wyjazd do Miedar zakończył się dla niej wyjątkowo boleśnie. W poprzednim sezonie prowadziła tam 3:0, aby ostatecznie przegrać 3:5. Tym razem historii nie udało się powtórzyć.

Bramkarz bohaterem w Piaskach, Śląsk odrabia straty, a Mikołów marnuje szansę w Będzinie

Cenne trzy punkty dopisał również Górnik Piaski. W piątkowym spotkaniu z Unią Rędziny długo utrzymywał się bezbramkowy remis, ale w 72. minucie Wojciech Lenert wykorzystał jedną z kluczowych okazji i zapewnił gospodarzom zwycięstwo 1:0. Unia miała swoje sytuacje, jednak nie potrafiła ich zamienić na gola. Górnik dzięki wygranej umocnił się w ścisłej czołówce. Warto przy tym odnotować postać Olka Webera. Bramkarz gospodarzy został wybrany przez portal lokalnapilka.pl najlepszym zawodnikiem spotkania.

Powody do zadowolenia miał także Śląsk DEMARKO Świętochłowice. W Dąbrowie Górniczej miejscowa Unia objęła prowadzenie po trafieniu Szymona Mądrego, ale przyjezdni odwrócili losy spotkania. Najpierw do siatki trafił Marcel Wawrzyniuk, a później zwycięskiego gola zdobył Bartosz Włodarczyk. Śląsk po czterech kolejkach ma dziewięć punktów.

W tej samej grupie doszło również do spotkania, które pokazało, że nawet przewaga jednego zawodnika nie gwarantuje kompletu punktów. Sarmacja Będzin przez ponad 70 minut musiała radzić sobie w dziesiątkę w meczu z AKS-em Mikołów. Mimo tego gospodarze zdołali doprowadzić do remisu 2:2. Sarmacja prowadziła po trafieniu Mateusza Popczyka, ale AKS jeszcze przed przerwą zdobył dwie bramki i znalazł się w bardzo dobrej sytuacji. Po zmianie stron Patryk Mularczyk doprowadził jednak do wyrównania. Goście mieli kolejne okazje, aby przechylić szalę na swoją stronę, ale Jakub Majewski skutecznie bronił dostępu do swojej bramki, a raz gospodarzy uratował również słupek. Z perspektywy AKS-u punkt jest pierwszym zdobytym w tym sezonie, ale trudno mówić o pełnej satysfakcji. Mikołowianie mieli przecież wyjątkową okazję, aby odnieść pierwsze zwycięstwo.

Końcówka z dreszczowcem w Przyszowicach i koncert Marcina Paszka

Pierwszy komplet punktów w sezonie wywalczyła natomiast Jedność Przyszowice. Gospodarze przegrywali ze Startem Sierakowice po golu Macieja Kowalika, który trafił w 60. minucie. Odpowiedź przyszła jednak w końcówce. Jedność odwróciła wynik i wygrała 2:1, a oba gole dla zwycięzców zdobył Oskar Jendrychowski. Start po raz kolejny musiał więc przełknąć gorzką pigułkę. Goście długo prezentowali się bardzo dobrze, mimo sporych braków kadrowych. W końcówce zabrakło im jednak szczęścia. Przy stanie 2:1 dla Jedności Bartek Smalcerz trafił głową w poprzeczkę, a tym samym Sierakowiczanie nadal pozostają bez punktu.

Jeszcze bardziej efektownie zaprezentowała się Odra Miasteczko Śląskie. Jej zwycięstwo 4:0 nad Zielonymi Żarki miało jednego bohatera. Marcin Paszek zdobył hat-tricka, a czwarte trafienie dołożył Artur Koshny. Odra po czterech kolejkach ma siedem punktów i imponujący bilans 11:3. Hat-trick Paszka oznacza jednocześnie, że nie tylko Gwarek może po tej kolejce pochwalić się bardzo konkretnymi liczbami. W grupie I coraz wyraźniej widać również indywidualne postaci, które mogą odegrać ważną rolę w walce o czołowe miejsca.

Sześciobramkowy dreszczowiec w Skoczowie i dojrzałość rezerw Rekordu

Jeżeli ktoś chciałby zobaczyć, jak wygląda mecz, w którym jedna drużyna może czuć niedosyt mimo prowadzenia 3:1, powinien zajrzeć do Skoczowa. Beskid zremisował ze Stalą-Śrubiarnia Żywiec 3:3, a kibice obejrzeli prawdziwy pojedynek snajperów. Radosław Lejawa potrzebował zaledwie 11 minut, aby dwukrotnie pokonać bramkarza Beskidu. Najpierw trafił w 5. minucie, później w 11. Gospodarze odpowiedzieli za sprawą Michała Pietraczyka, który w 17. minucie zdobył bramkę po asyście Antoniego Tory. Po przerwie Lejawa skompletował hat-tricka. Wydawało się, że prowadzenie 3:1 pozwoli Stali-Śrubiarnia spokojnie dowieźć zwycięstwo. Nic z tych rzeczy. Pietraczyk po raz drugi wpisał się na listę strzelców, a w 85. minucie Wojciech Padło doprowadził do wyrównania.

– Tragiczny mieliśmy początek, bo zupełnie nie weszliśmy w mecz. Chciałbym, abyśmy z taką łatwością gole strzelali, jak je tracimy. Chwała chłopakom, że się podnieśli i doprowadzili do tego, że mecz był jeszcze fascynujący dla kibiców. Wolałbym obserwować jednak na boisku zespół bardziej pragmatyczny i punktujący, bo w tym aspekcie nie jest na razie jakoś rewelacyjnie – podsumował Bartłomiej Konieczny, trener Beskidu Skoczów.

Po stronie Stali-Śrubiarnia niedosyt był jeszcze większy. – Niedosyt jest zdecydowanie większy po naszej stronie, bo powinniśmy ten mecz zamknąć, zanim w końcówce wypuściliśmy wygraną. Wyprowadzanie akcji i fazy przejściowe szczególnie w pierwszej połowie dobrze nam działały, ale kilka razy brakowało ostatniego podania. Przeciwnik miał świetne dośrodkowania z bocznych sektorów, po których też nam zagrażał, więc koniec końców z punktu na wyjeździe nie trzeba też jakoś rozpaczać – przyznał Przemysław Pitry. Stal-Śrubiarnia mimo straty pierwszych punktów nadal jest liderem grupy II. Ma 10 punktów i imponujący bilans bramkowy 19:3. Tyle samo punktów zgromadziły rezerwy Rekordu Bielsko-Biała oraz Start Mszana.

Rezerwy Rekordu w bielskich derbach pokonali BKS Stal 3:1. To goście jednak rozpoczęli strzelanie. Robert Kuśmierczyk wykorzystał dogranie Igora Gembali i z bliska pokonał Krzysztofa Żerdkę. Rekord II odpowiedział jeszcze przed przerwą za sprawą Kamila Gumółki. Po zmianie stron gospodarze przejęli inicjatywę. Jakub Wnęczak efektownym uderzeniem wyprowadził Rekord II na prowadzenie, a sześć minut później Ivan Velychko wykorzystał podanie Krystiana Myszki i podwyższył na 3:1. BKS miał jeszcze swoje okazje, jednak wynik nie uległ jednak zmianie.

Goczałkowicki walec, powrót Mszany i niewykorzystana szansa Tworkowa

Dość niecodziennie wyglądała natomiast końcówka spotkania Startu Mszana z Góralem Istebna. Goście prowadzili po pierwszej połowie 1:0. W 38. minucie Krystian Dudajek wygrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Startu. Po przerwie gospodarze całkowicie odmienili jednak obraz gry. Kamil Spratek najpierw doprowadził do wyrównania po rykoszecie, a pięć minut później po raz drugi znalazł drogę do siatki. Góral odpowiedział trafieniem Jakuba Dziwisza, ale w 72. minucie Konrad Hasior ponownie wyprowadził Start na prowadzenie. Tym razem już na dobre. – Realizowaliśmy w pierwszej połowie swoje założenia i wszystko zmierzało w dobrym kierunku. Atuty rywala byliśmy w stanie całkowicie niwelować. Po przerwie kompletnie się nam to posypało. Gospodarze grali szybciej i odważniej, spychając nas długimi fragmentami do defensywy. My mieliśmy spory problem z rozgrywaniem piłki – opowiadał Dariusz Rucki, trener Górala Istebna.

Ciekawie wygląda również sytuacja rezerw Panattoni Goczałkowice-Zdrój. Zespół ma osiem punktów i pozostaje bez porażki, a w niedzielę urządził sobie prawdziwy festiwal strzelecki. GLKS Nacomi Wilkowice przegrał aż 1:7. Co ciekawe, przez pierwsze 20 minut nic nie zapowiadało tak wysokiej porażki. Wilkowiczanie skutecznie bronili się przed atakami gospodarzy. Wszystko zmieniło się po golu Mateusza Jezierskiego w 28. minucie. Dwie minuty później ten sam zawodnik podwoił swój dorobek. Przed przerwą gospodarze dołożyli jeszcze dwie bramki, a istotnym wydarzeniem była kontuzja Martina Polacka. Bramkarz GLKS-u opuścił boisko w 35. minucie. Jego miejsce zajął młody Filip Puzoń, który nie zawiódł, ale przy takim rozstrzygnięciu trudno było już odwrócić losy spotkania.

Po przerwie dwukrotnie trafił Tomasz Dzida, kompletując hat-tricka. Wilkowice odpowiedziały golem Tomasza Drewniaka, ale ostatnie słowo należało do gospodarzy. Rezerwy Goczałkowic wygrały 7:1. – Jako zespół zagraliśmy słaby mecz. Ważnym momentem była zmiana Martina Polacka. Nie wpłynęło to dobrze na mental zespołu. Trzeba jak najszybciej wyciągnąć wnioski i zapomnieć. Skupiamy się już na środowym meczu z BKS-em – powiedział Dominik Kępys, zawodnik GLKS-u.

Cztery gole padły również w Tworkowie, ale tutaj emocje były rozłożone zupełnie inaczej. Gospodarze prowadzili z MKS-em Lędziny 2:0 po trafieniach Bartosza Krzyżoka i Jakuba Legierskiego. Wszystko wskazywało na to, że Tworków dopisze kolejny komplet punktów. Lędziny nie zamierzały się jednak poddać. W 70. minucie goście zdobyli kontaktowego gola, a w 87. minucie doprowadzili do wyrównania. Tworków stracił więc zwycięstwo niemal w samej końcówce.

Przełamanie Pasjonata w starciu beniaminków i bezlitosna Błyskawica

Pierwszego zwycięstwa na poziomie II Ligi Śląskiej doczekał się za to Pasjonat Dankowice. Beniaminek pokonał innego beniaminka, Tempo Puńców, 3:1. W pierwszej połowie to Tempo miało lepsze okazje. Trzy bardzo dobre sytuacje nie zostały jednak wykorzystane. Pasjonat przetrwał trudny moment, a po zmianie stron zaczął grać znacznie odważniej. W 48. minucie Jakub Howden wykorzystał dośrodkowanie Adriana Szarego po wcześniejszej akcji Adriana Heroka. W 75. minucie Wiktor Kasprzykowski podwyższył prowadzenie, a w 88. minucie Herok efektowną podcinką zakończył sytuację sam na sam. Tempo zdobyło jeszcze gola w doliczonym czasie gry za sprawą Szymona Bodaka, ale nie zmieniło to już losów spotkania.

– Jest radość z pierwszych trzech punktów. Trzeba o nie powalczyć, wybiegać, wiemy już, jak to wygląda. Każdy mecz jest inny, ale teraz cieszymy się, że przełamaliśmy złą serię trzech porażek – podsumował Andrzej Tomala, trener Pasjonata.

Błyskawica w sobotę nie pozostawiła złudzeń Pniówkowi Pawłowice. Wynik 5:0 mówi sam za siebie, a goście już po 23 minutach prowadzili 3:0. Olivier Foxa zdobył dwie bramki, po jednym trafieniu dołożyli Maciej Herman, Błażej Bawoł i Bartłomiej Szołtys. – Tych goli mogło być spokojnie więcej. Sporo było wejść w bocznych sektorach, po których powinniśmy podwyższać rezultat – przyznał Krystian Papatanasiu, trener Błyskawicy Drogomyśl.

Czwarta kolejka przyniosła więc sporo konkretów. W grupie I Gwarek pozostaje perfekcyjny, a Odra może pochwalić się hat-trickiem Marcina Paszka. W grupie II Radosław Lejawa odpowiedział trzema golami w Skoczowie, Tomasz Dzida zrobił to samo dla rezerw Goczałkowic, a Pasjonat wreszcie doczekał się pierwszego zwycięstwa.

V liga „II Liga Śląska” – Grupa 1

Kolejka 4

Piątek, 28 sierpnia 2026 r.
18:00 | KS Górnik Piaski – GKS Unia Rędziny 1:0

Sobota, 29 sierpnia 2026 r.
11:00 | LKS Orzeł Miedary – MLKS Pilica Koniecpol 1:2
15:00 | KS Unia Dąbrowa Górnicza – MKS Śląsk Demarko Świętochłowice 1:2
17:00 | BKS Sarmacja Będzin – AKS Mikołów 2:2
17:00 | HKS Odra Miasteczko Śląskie – LKS Zieloni Żarki 4:0
17:00 | LKS Jedność 32 Przyszowice – KS Start Sierakowice 2:1

Niedziela, 30 sierpnia 2026 r.
11:00 | Zagłębie Sosnowiec II – CKS Czeladź 4:1
11:00 | GKS Gwarek Ornontowice – MGLKS Liswarta Krzepice 3:0

V liga „II Liga Śląska” – Grupa 2

Kolejka 4

Sobota, 29 sierpnia 2026 r.
15:00 | GKS Pniówek 74 Pawłowice – LKS Błyskawica Drogomyśl 0:5
16:00 | BTS Rekord Bielsko-Biała II – BKS Stal Bielsko-Biała 3:1
17:00 | LKS Pasjonat Dankowice – LKS Tempo Puńców 3:1
17:00 | KP Beskid Skoczów – TS Stal-Śrubiarnia Żywiec 3:3
19:00 | LKS Forteca Świerklany – LKS Czaniec 0:2

Niedziela, 30 sierpnia 2026 r.
11:00 | KS Panattoni Goczałkowice-Zdrój II – GLKS Nacomi Wilkowice 7:1
15:00 | LKS Tworków – MKS Lędziny 2:2
17:00 | LKS Start Mszana – UKS APN Góral Istebna 3:2

Tekst: Bartłomiej Malec

Fot. Daniel Ząbczyński / BKS Sarmacja Będzin

Gmina Konopiska Parterem Śląskiego ZPN

Gmina Konopiska Parterem Śląskiego ZPN

Gmina Konopiska rozpoczyna współpracę ze Śląskim Związkiem Piłki Nożnej. Porozumienie o wzajemnej współpracy podpisali Wójt Gminy Konopiska Artur Brędzel, Prezes Śląskiego Związku Piłki Nożnej Henryk Kula oraz Prezes Podokręgu Częstochowa Śl. ZPN Artur Szymczyk....

Stadionowy rozkład jazdy

Stadionowy rozkład jazdy

Przed nami dni pełne piłkarskich emocji! Polecamy nasz stadionowy rozkład jazdy i zachęcamy do kibicowania zespołom! W naszym regionie trwają Mistrzostwa Świata Kobiet FIFA U20 – bilety TUTAJ   Wyniki i tabele rozgrywek znajdziecie TUTAJ     11 września...

Podziękowanie dla Prezesa Keeza – Tomasza Szulca. Dalej gramy razem!

Podziękowanie dla Prezesa Keeza – Tomasza Szulca. Dalej gramy razem!

Podczas dzisiejszego posiedzenia Zarządu Śląskiego ZPN, Prezes Henryk Kula, Wiceprezes Jarosław Bryś i pozostali Członkowie Zarządu, przekazali serdeczne podziękowania Prezesowi sponsora technicznego Śl. ZPN KEEZA - Tomaszowi Szulcowi, serdeczne podziękowania za...