Już pierwsze kilkanaście minut ustawiło losy spotkania. GKS Katowice przegrał z Hapoelem Tel Awiw 0:2 w pierwszym meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji UEFA. Przed zespołem Rafała Góraka trudne, ale wciąż otwarte zadanie. Za tydzień przed własną publicznością Katowiczanie będą walczyć o odrobienie strat. A w ostatnim czasie piłkarze „Gieksy” pokazali, że straty przy Bukowej odrabiać potrafią…
Pierwszy mecz III rundy kwalifikacji Ligi Konferencji UEFA rozegrano w węgierskim Miszkolcu, gdzie Hapoel Tel Awiw pełni rolę gospodarza. Trener Rafał Górak dokonał dwóch zmian w wyjściowym składzie względem poprzedniego spotkania, stawiając od pierwszej minuty na Borję Galána i Adama Zreláka. Początek meczu okazał się jednak nie najlepszy dla przedstawiciela PKO BP Ekstraklasy. Już w 7. minucie błąd przy wyprowadzeniu piłki wykorzystali rywale. Po szybkiej akcji futbolówka trafiła przed pole karne do dobrze ustawionego Stava Turiela, który precyzyjnym strzałem po ziemi pokonał Gabriela Kobylaka.
To nie był koniec problemów Katowiczan. Dziesięć minut później Arkadiusz Jędrych popełnił kosztowną pomyłkę przy rozegraniu. Piłkę przejął Roei Alkukin i efektownym lobem sprzed pola karnego podwyższył prowadzenie Hapoelu na 2:0. Izraelski zespół poszedł za ciosem. W 22. minucie bliski zdobycia trzeciej bramki ponownie był Alkukin, jednak tym razem znakomitą interwencją popisał się Kobylak, który obronił uderzenie z bliskiej odległości. Kilka minut później gospodarze ponownie zagrozili bramce GKS-u, lecz tym razem akcję przerwał spalony.
Dopiero z upływem czasu „GieKSa” zaczęła częściej utrzymywać się przy piłce. Najlepszą okazję przed przerwą miał Bartosz Nowak, który wykonywał rzut wolny z okolic pola karnego. Jego uderzenie nie sprawiło jednak większych problemów Assafowi Tzurowi i do szatni katowiczanie schodzili z dwubramkową stratą.
Po zmianie stron gospodarze kontrolowali przebieg wydarzeń, nie pozwalając GKS-owi rozwinąć skrzydeł. Rafał Górak próbował odmienić obraz gry, wprowadzając na murawę między innymi Mateusza Kowalczyka, Szymona Bartlewicza oraz Ilyę Shkuryna.
W okolicach 60. minuty sporo emocji wywołała sytuacja w polu karnym Hapoelu. Kowalczyk po kontakcie z obrońcą upadł na murawę, jednak arbiter nie dopatrzył się przewinienia i nakazał kontynuowanie gry. Katowiczanie sygnalizowali rzut karny, lecz ich protesty nie przyniosły efektu. W końcówce gospodarze byli bliżej podwyższenia prowadzenia niż GKS zdobycia kontaktowej bramki. Po jednej z kontr świetną interwencją popisał się Kobylak, który najpierw obronił sytuację sam na sam, a chwilę później odbił kolejny groźny strzał na rzut rożny, utrzymując swoją drużynę przy życiu przed rewanżem.
Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie. GKS Katowice przegrał z Hapoelem Tel Awiw 0:2 i przed rewanżem znajduje się w trudnym położeniu. Zespół Rafała Góraka pokazał już jednak w poprzedniej rundzie z MSK Žilina, że przy Bukowej potrafi odrabiać straty.
GKS Katowice: Kobylak – Jirka (71. Wasielewski), Klemenz, Jędrych, Resta, Galán – Markovic (57. Bartlewicz), Łukasiak (57. Kowalczyk), Wolski, Nowak (81. Wędrychowski) – Zrel’ák (57. Shkuryn).
Fot. GKS Katowice






