Nawet najstarsi… górale nie pamiętają takiego meczu i takiego emocjonalnego rollercoastera, jaki zafundowali publiczności na obiekcie w Turzy Śląskiej piłkarze miejscowej Unii oraz drugi zespół Górnika. Było w nim wszystko, co kochają kibice!
Zabrzańska młodzież pozazdrościła starszym kolegom z pierwszej drużyny majowego triumfu w pucharowej rywalizacji na PGE Narodowym w Warszawie. Finał kolejnej edycji Poltent Pucharu Polski – czyli rozgrywek na szczeblu Śląskiego ZPN – co prawda rozgrywał się w zupełnie innej scenerii, ale podczas prawie 100 minut gry nudzić się nie miał prawa nikt z widzów. Na pewno nie nudziły się wielkie gwiazdy w „sektorze VIP”: do Turzy Śląskiej zjechali przecież: Antoni Piechniczek – jedyny trener, który dwukrotnie wprowadził biało-czerwonych do finałów mistrzostw świata; Stanisław Oślizło – jedyny w świecie kapitan, który w tej roli sześć razy wznosił nad głowę trofeum za triumf w krajowym pucharze; wreszcie Hubert Kostka – jeden z najwybitniejszych bramkarzy, a potem i trenerów w historii polskiej piłki.
Wynik bardzo niebezpieczny
Było godnie na trybunach, więc i zawodnicy na murawie starali się sprostać oczekiwaniom obserwatorów. Ktoś kiedyś powiedział, że 2:0 to niebezpieczny wynik? Zabrzanie w tym zakresie podnieśli poprzeczkę: dla nich prowadzenie 3:0 (i to po ledwie 25 minutach gry) okazało się zgubne! – Chłopcy już pomyśleli, że ten mecz się sam wygra. I to ich zgubiło… – narzekał po końcowym gwizdku Seweryn Gancarczyk, trener gości. Jego vis-a-vis, Bartłomiej Socha (też ligowiec), nie chciał jednak sprowadzać odmiany w losach meczu jedynie do słabszej postawy Górnika. – Nawet przy 0:3 wierzyłem, że jeszcze się odbijemy. Kilka takich meczów w lidze zagraliśmy, goniliśmy dwie-trzy bramki straty. Potrzeba nam było tylko zdobycia pierwszego gola – dowodził.
Jeden hat trick to za mało
Unia go zdobyła. A potem zdobyła jeszcze trzy kolejne, wykorzystując zazwyczaj swój największy atut: wąskie boisko, przy którym każdy stały fragment gry jest poważnym zagrożeniem dla rywala. Wolny, rożny, nawet wrzut z autu – z takich okazji we wtorkowy wieczór właściwy użytek czynił Kamil Miensopust. – To mój pierwszy hat trick w życiu. Wolałbym jednak zdobyć Puchar Polski, niż strzelić trzy bramki – wzdychał… stoper gospodarzy.
Nie wiem, jak to wpadło!
Turzanie po wspomnianym „wskrzeszeniu” od 0:3, dwukrotnie nawet prowadzili. „Górnicy” jednak ich doganiali, zresztą też za sprawą goli obrońców: Radosława Szafrańskiego i Alexa Wojtowicza. A finalny cios zadał Aleksander Tobolik. – W tak szalonym meczu jeszcze nie miałem okazji grać. Dużo wrażeń, momentami sporo stresu i ogromna presja, ale najważniejsze, że w końcu udało nam się strzelić zwycięską bramkę. Nawet nie wiem, jak to było. Po prostu przyjąłem, uderzyłem i… wpadło – z uśmiechem opowiadał 20-latek, który ma już w CV ekstraklasowe występy, jeszcze w zabrzańskiej erze Jana Urbana.
Emocje na czerwono
Emocjonalna huśtawka nastrojów towarzyszyła obu ekipom do końcowego gwizdka. Już w doliczonym czasie mocno zderzyli się głowami Eryk Piela i Mateusz Posmyk. Cała sytuacja wywołała nerwowość na ławkach, w efekcie czego czerwonymi kartkami ukarani zostali cytowany wcześniej Seweryn Gancarczyk, trener Górnika II, oraz dyrektor sportowy Unii, Mariusz Pawełek. Na marginesie – dwaj byli reprezentanci kraju…
Puchar, czek, medale
Wielkie emocje towarzyszyły też wręczaniu nagród. Po raz kolejny zdobywca Poltent Pucharu Polski otrzymał z rąk Prezesa Śląskiego Związku Piłki Nożnej, Henryka Kuli i Prezesa sponsora tytularnego rozgrywek – firmy Poltent, Jakuba Sokołowskiego, nie tylko trofeum, ale i czek na 50 tysięcy złotych! Pokonani zaksięgują połowę tej kwoty. Na szyjach wszystkich uczestników zmagań zawisły medale.
Na ceremonii dekoracji obecni byli także: Jarosław Bryś – Wiceprezes Śl. ZPN i Prezes Podokręgu Zabrze Śl. ZPN, Andrzej Starzyński – Prezes Podokręgu Racibórz Śl. ZPN, Zenon Rek – Prezes Unii Turza Śląska. Na trybunach emocjonowali się meczem także m.in. Bogusław Walica – Prezes Podokręgu Skoczów Śl. ZPN, Piotr Swoboda – Prezes Podokręgu Tychy Śl. ZPN, Leszek Brzoza – Członek Zarządu Śl. ZPN.
Gospodarze przegrali, ale na pewno dumni mogą być z atmosfery na trybunach. Fajnie wyglądał na nich kibicowski „młyn”, złożony z kilkudziesięciu młodych i bardzo młodych adeptów piłkarskiej akademii Unii. Wyposażeni w ogromny bęben, przez cały mecz napędzali oba zespoły do walki głośnym dopingiem.
Finał Poltent Pucharu Polski na szczeblu Śląskiego ZPN
Unia Turza Śląska – Górnik II Zabrze 5:6 (2:3)
0:1 – Wodecki, 7 min, 0:2 – Świerkot, 17 min, 0:3 – Wodecki, 24 min, 1:3 – Miensopust, 31 min, 2:3 – Miensopust, 44 min, 3:3 – Pawełek, 46 min, 4:3 – Strączek, 54 min, 4:4 – Szafrański, 69 min, 5:4 – Miensopust, 73 min, 5:5 – Wojtowicz, 79 min, 5:6 – Tobolik, 85 min.
UNIA: Kubica – Słodowy, Miensopust, Piela, Mazur – Strączek (84. Wramba), Pawełek, Zawierucha, Kucharski (63. Jaroszek), Baranskij – Oślizlok. Trener Bartłomiej SOCHA.
GÓRNIK: Solik – Nweke, Bedronka, Szafrańki, Wojtowicz – Adamski (57. Tobolik), Hurny (46. Kosiba), Świerkot, Leszczyk – Wodecki (90+1. Posmyk), Płocica (72. Skiba). Trener Seweryn GANCARCZYK.
Sędziowali: Łukasz Jakubski, Daniel Wiejowski, Jakub Figler.
Widzów 500.
Żółte kartki: Oślizlok, Zawierucha – Bedronka.
Tekst: Dariusz Leśnikowski







