Jedni strzelali seriami, inni bronili jak natchnieni. Błażej Czuban trzy razy znalazł drogę do bramki Zielonych Żarki, Przemysław Winckowicz skompletował dublet w wygranej Pilicy 6:2, a Damian Siemański i Jakub Kulig poprowadzili CKS do zwycięstwa w szalonym meczu z Unią Rędziny. W grupie 2 odpowiedzialność za wynik wzięli na siebie między innymi Michał Hornik z Rekordu II oraz… bramkarz Filip Dyduch z BKS-u, Golkiper zachował czyste konto w starciu z Beskidem i momentami wyczyniał cuda „w świątyni” Bialskiej Stali. Drużynowo, na wyróżnienie zasłużył AKS Mikołów, który doczekał się pierwszego zwycięstwa w sezonie, Sarmacja Będzin znów pokazała charakter, z kolei w hicie między Gwarkiem Ornontowice a Zagłębiem II Sosnowiec padł remis. Podsumujmy wydarzenia z minionego weekendu w II Lidze Śląskiej!
Mikołów wreszcie ma powody do radości
Na pierwsze zwycięstwo AKS-u Mikołów trzeba było czekać do dziewiątej kolejki. Zespół, który długo pozostawał bez wygranej, tym razem pokonał na własnym boisku Unię Dąbrowa Górnicza 3:1 i przerwał serię spotkań bez kompletu punktów. Nie wszystko od początku układało się jednak po myśli gospodarzy. To Unia objęła prowadzenie już w 5. minucie. AKS nie stracił jednak kontroli nad spotkaniem i jeszcze przed przerwą doprowadził do wyrównania za sprawą Janoszki.
Po zmianie stron gospodarze byli skuteczniejsi. Najpierw do siatki trafił Kuba Nawrocki, a później Filip Spyra. AKS po raz pierwszy w tym sezonie mógł więc świętować zwycięstwo. Trzy punkty nie zmieniają jeszcze diametralnie sytuacji w tabeli, ale dla zespołu z Mikołowa mają szczególne znaczenie. Po ośmiu spotkaniach miał on na koncie zaledwie punkt, a teraz powiększył dorobek do czterech.
Dziewięć goli w Czeladzi
Najbardziej bramkowe spotkanie kolejki rozegrano w Czeladzi. CKS pokonał Unię Rędziny 5:4, a wynik tego meczu pokazuje, jak niewiele dzieliło oba zespoły od podziału punktów. Gospodarze aż dwukrotnie mogli cieszyć się z dubletów. Dwie bramki zdobyli Damian Siemański i Jakub Kulig, a jedno trafienie dołożył Roman Terbalyan. Unia odpowiedziała golami Pawła Juchnika, Krzysztofa Małolepszego, Adriana Żabika i Natanaela Kolebacza.
Rędziny walczyły do samego końca, ale ostatecznie z Czeladzi wróciły bez punktu. CKS dzięki zwycięstwu awansował na czwarte miejsce i ma już 18 punktów.
Pilica urządziła sobie strzelecki festiwal
Jeszcze więcej bramek padło w Sierakowicach, choć tutaj zwycięzca był zdecydowany. Pilica Koniecpol pokonała Start aż 6:2, mimo że to gospodarze rozpoczęli spotkanie od prowadzenia. Start trafił już w 5. minucie. Pilica potrzebowała jednak niespełna 20 minut, by odpowiedzieć. W 24. minucie wyrównał Maksymilian Wochnik, a siedem minut później Kamil Sztymala dał gościom prowadzenie. Po przerwie przewaga Pilicy była już wyraźna. Kacper Tomzik podwyższył wynik w 55. minucie, a dwie minuty później pierwszego gola w tym meczu zdobył Przemysław Winckowicz. Kapitan Pilicy ponownie wpisał się na listę strzelców w 86. minucie, wykorzystując rzut karny. W doliczonym czasie gry rezultat na 6:2 ustalił Szymon Dylewski.
Pilica odniosła tym samym siódme zwycięstwo w sezonie i utrzymała drugą pozycję. Do liderującego Gwarka traci zaledwie punkt.
Podział w meczu na szczycie
Lider grupy 1 nie zdołał wykorzystać atutu własnej gry w meczu z Zagłębiem II Sosnowiec. Spotkanie dwóch czołowych zespołów zakończyło się remisem 2:2. Gwarek przyjechał do Sosnowca po bardzo intensywnym tygodniu, w którym zdobył również Puchar Polski Podokręgu Zabrze. Mimo tego początkowo prezentował się bardzo dobrze. Goście długo kontrolowali wydarzenia, ale nie potrafili wypracować przewagi, która pozwoliłaby spokojniej rozegrać końcówkę.
Po obu stronach padały kolejne bramki. Dla Gwarka trafiali Dawid Bocianowski i Dawid Boczar, a spotkanie zakończyło się podziałem punktów. – Do 60. minuty byliśmy zdecydowanie lepszym zespołem. Szkoda jedynie, że po dobrym fragmencie gry w pierwszej połowie i zdobyciu bramki wyrównującej nie udało nam się utrzymać remisu przynajmniej do przerwy, ponieważ jesteśmy przekonani, że ten mecz był w naszym zasięgu – podkreślali przedstawiciele Gwarka. Po zmianie stron intensywność spotkania jeszcze wzrosła, a w końcówce obu drużynom zaczęło brakować sił. Lider zachował jednak pierwsze miejsce. Ma 22 punkty, o jeden więcej od Pilicy.
Sarmacja znów odwraca losy meczu
Sarmacja Będzin po raz kolejny w ostatnich tygodniach pokazała, że nie warto skreślać jej nawet wtedy, gdy wynik nie układa się po jej myśli. Po wygranej 3:0 z CKS-em w derbach Zagłębia tym razem będzinianie przegrywali w Świętochłowicach, by ostatecznie wygrać 3:1. Śląsk objął prowadzenie już w 6. minucie za sprawą Kamila Swikszcza. Gospodarze mogli chwilę później podwyższyć wynik, ale Jakub Majewski dwukrotnie ratował Sarmację przed stratą kolejnej bramki.
Będzinianie mieli swoje okazje jeszcze przed przerwą. Patryk Mularczyk trafił w spojenie słupka z poprzeczką, a Tomasz Nowak również był bliski wyrównania. Po zmianie stron Sarmacja dopięła swego. W 52. minucie Jakub Kaczmarek doprowadził do remisu, a zaledwie dwie minuty później po raz drugi znalazł drogę do bramki. Gospodarze próbowali odpowiedzieć, ale w kluczowych momentach ponownie dobrze spisywał się Majewski. W 90. minucie Mateusz Popczyk wykorzystał podanie Kacpra Jasińskiego i ustalił wynik na 3:1.
Było to czwarte zwycięstwo Sarmacji z rzędu, jeśli uwzględnić również spotkanie pucharowe. Będzinianie mają już 17 punktów i awansowali na piąte miejsce.
Górnik wygrał w doliczonym czasie
Równie efektowną końcówkę miał mecz Górnika Piaski z Liswartą Krzepice. Gospodarze prowadzili po pierwszej połowie 2:0, ale w drugiej części spotkania pozwolili rywalom doprowadzić do remisu. Bramki dla Górnika zdobyli Bartosz Derlatka i Paweł Rogala. Liswarta odpowiedziała trafieniem w 86. minucie i wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów. Górnik nie zamierzał jednak rezygnować. W 92. minucie Bartek Kaim wykorzystał dośrodkowanie Bartka Lenerta i głową zapewnił gospodarzom zwycięstwo 3:2.
Orzeł Miedary nie miał problemów z Zielonymi Żarki. Zespół wygrał na wyjeździe 3:0, a wszystkie trzy gole zdobył Błażej Czuban. Hat-trick zapewnił Orłowi komplet punktów i pozwolił drużynie awansować na jedenaste miejsce. Miedary mają obecnie 11 punktów.
Rekord II odpowiedział na zwycięstwo Czańca
W grupie 2 walka o pierwsze miejsce pozostaje niezwykle zacięta. Czaniec wygrał 1:0 ze Startem Mszana, a później Rekord II Bielsko-Biała odpowiedział efektownym zwycięstwem 5:0 nad Pniówkiem Pawłowice. Czaniec długo musiał pracować na trzy punkty. Jedyny gol padł w 24. minucie, kiedy Paweł Kozioł wykorzystał podanie Handy’ego i skierował piłkę do siatki. Start nie zamierzał jednak oddawać punktów bez walki. Goście mieli swoje okazje, a w drugiej połowie bramkarz Czańca kilkakrotnie musiał interweniować. Gospodarze mogli zamknąć spotkanie wcześniej, ale brakowało im skuteczności.
Ostatecznie Czaniec wygrał 1:0 i przed niedzielnym meczem Rekordu II objął prowadzenie w tabeli. Bielszczanie odpowiedzieli jednak w najlepszy możliwy sposób.
Pięć goli Rekordu
Rekord II nie pozostawił Pniówkowi żadnych złudzeń. Rezerwy bielskiego klubu wygrały 5:0 i zachowały pierwsze miejsce w tabeli. Gospodarze od początku dominowali, choć na pierwszą bramkę trzeba było poczekać ponad pół godziny. Michał Hornik wykorzystał dośrodkowanie Gabriela Kasprowicza i głową otworzył wynik. Tuż przed przerwą ten sam zawodnik ponownie znalazł drogę do siatki.Po zmianie stron Rekord dołożył jeszcze trzy trafienia. Na listę strzelców wpisali się Maksymilian Sordyl, Michał Kapuśnik i Kamil Gumółka.
– Zrobiliśmy swoje, mimo że długo szukaliśmy klucza do „zamku” – Pniówka. Trochę zawodziliśmy w trzeciej tercji pod kątem wyborów. Otworzyliśmy wynik wydawałoby się w jednej z trudniejszych okazji, jakie mieliśmy w pierwszej połowie. Później już było tylko łatwiej. Szkoda, że licznik zakończył się na pięciu trafieniach, bo spokojnie mogliśmy dołożyć drugie tyle – powiedział trener rezerw Rekordu Dariusz Rucki.
Rekord II po dziewięciu kolejkach ma 22 punkty i bilans bramkowy 30:9. Tyle samo punktów zgromadził Czaniec, ale to Bielszczanie są pierwsi dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu.
Błyskawica lepsza od Stali
Na trzecim miejscu pozostaje Panattoni II Goczałkowice-Zdrój, ale bardzo ciekawie zrobiło się za plecami liderującego duetu. Błyskawica Drogomyśl pokonała Stal-Śrubiarnia Żywiec 2:0 i zrównała się z rywalem punktami. Gospodarze rozstrzygnęli mecz praktycznie w pierwszych dwudziestu minutach. W 8. minucie Maciej Herman wykorzystał dośrodkowanie Bartłomieja Szołtysa z rzutu rożnego i głową dał Błyskawicy prowadzenie. Dziewięć minut później Oskar Benek również głową podwyższył wynik. Po przerwie Drogomyśl miał kolejne okazje, ale nie zdołał zdobyć następnych bramek.- Kolejny nasz naprawdę dobry mecz. Nie dość, że „na zero z tyłu”, to jeszcze mogliśmy strzelić rywalowi znacznie więcej goli – ocenił Krystian Papatanasiu.
Dużo gorzej spotkanie oceniał Przemysław Pitry. – Patrząc pod względem wolicjonalnym i technicznym był to nasz najsłabszy występ w sezonie. Niewiele byliśmy w stanie zdziałać przy dobrze broniącej drużynie przeciwnej i nie wypracowaliśmy sobie dziś właściwie żadnej klarownej sytuacji – przyznał grający trener Stali-Śrubiarnia.
Tempo znów skuteczne w derbach
Tempo Puńców nie zwalnia i tym razem pokonało Górala Istebna 4:2. Gospodarze już w pierwszej połowie wypracowali sobie dwubramkową przewagę. Dawid Hanzel dwukrotnie trafił do siatki, a kontaktową bramkę dla Górala zdobył Zbigniew Małyjurek. Jeszcze przed przerwą Szymon Gabryś wykorzystał rzut karny. Po zmianie stron Gabryś ponownie okazał się skutecznym wykonawcą jedenastki i Tempo prowadziło już 4:1. Góral walczył do końca, a w 85. minucie Jakub Dziwisz zdobył drugiego gola dla gości.
Na więcej zabrakło już czasu. – Czujemy niedosyt. Mieliśmy dość sporo sytuacji, gdybyśmy je wykorzystali, mecz potoczyłby się inaczej. Musimy coś wymyślić, bo niby gra jest, są sytuacje, ale punktów brakuje – podsumował Dariusz Rucki, trener Górala.
Młodość nie zawsze wygrywa z doświadczeniem
Po raz kolejny bolesną lekcję otrzymał GLKS Nacomi Wilkowice. Gospodarze stworzyli więcej sytuacji od MKS-u Lędziny, ale ostatecznie przegrali 1:2. GLKS objął prowadzenie w 30. minucie po trafieniu Dawida Fendera. Wilkowiczanie mieli później kolejne okazje, ale nie potrafili ich wykorzystać. Tuż przed przerwą wyrównał Kamil Ingram. Decydujący cios MKS zadał w 80. minucie. Po kontrataku Kacper Majewski zapewnił gościom zwycięstwo. – Niewykorzystane okazje lubią się mścić. Z dziewięciu sytuacji wykorzystaliśmy jedną, MKS z trzech zdobył dwie bramki i chwała mu za to. Młodość… – podsumował Rafał Bednarek, szkoleniowiec GLKS-u.
Dyduch zatrzymał Beskid
Bezbramkowym remisem zakończyło się spotkanie BKS-u Stal Bielsko-Biała z Beskidem Skoczów. Gospodarze mogą zawdzięczać punkt przede wszystkim Filipowi Dyduchowi. Bramkarz BKS-u już w pierwszej połowie kilkakrotnie ratował swój zespół. Najpierw dobrze interweniował po próbie Michała Pietraczyka, później zatrzymał uderzenie Szymona Kubicy, a w 43. minucie popisał się szczególnie efektowną paradą po strzale z bliskiej odległości.
Po zmianie stron oba zespoły miały swoje momenty, ale nadal brakowało skutecznego wykończenia. W 88. minucie Beskid zdobył nawet bramkę, lecz trafienie Szymona Kubicy nie zostało uznane z powodu pozycji spalonej. Chwilę później Dyduch ponownie znalazł się w centrum wydarzeń. W 90. minucie Igor Kaźmierczak oddał groźny strzał, ale bramkarz BKS-u efektowną interwencją uchronił gospodarzy przed porażką. BKS ma po dziewięciu kolejkach sześć punktów i zajmuje czternaste miejsce. Beskid zgromadził dziesięć punktów.
Forteca odpowiada Pasjonatowi
Ważne zwycięstwo odniosła Forteca Świerklany, która pokonała Pasjonata Dankowice 2:1. Goście mogli ten mecz rozstrzygnąć już przed przerwą, ale Filip Matuszczyk nie wykorzystał dwóch dogodnych sytuacji. W 65. minucie prowadzenie Fortecy dał Dawid Niedźwiedzki. Pasjonat odpowiedział dziewięć minut później za sprawą Jakuba Howdena, ale ostatnie słowo należało do gospodarzy. W 81. minucie Kacper Florczak ustalił wynik. – O inne losy meczu powinniśmy zadbać w pierwszej połowie. Pozostajemy nieskuteczni, a nasze błędy w defensywie praktycznie od razu się niestety mszczą – podsumował trener Pasjonata Andrzej Tomala.
V liga „II Liga Śląska” – Grupa 1
Kolejka 9
HKS Odra Miasteczko Śląskie – LKS Jedność 32 Przyszowice 1:0
MKS Śląsk Demarko Świętochłowice – BKS Sarmacja Będzin 1:3
KS Start Sierakowice – MLKS Pilica Koniecpol 2:6
KS Górnik Piaski – MGLKS Liswarta Krzepice 3:2
LKS Zieloni Żarki – LKS Orzeł Miedary 0:3
AKS Mikołów – KS Unia Dąbrowa Górnicza 3:1
CKS Czeladź – GKS Unia Rędziny 5:4
Zagłębie Sosnowiec II – GKS Gwarek Ornontowice 2:2
V liga „II Liga Śląska” – Grupa 2
Kolejka 9
LKS Tworków – KS Panattoni Goczałkowice-Zdrój II 0:2
LKS Błyskawica Drogomyśl – TS Stal-Śrubiarnia Żywiec 2:0
LKS Czaniec – LKS Start Mszana 1:0
GLKS Nacomi Wilkowice – MKS Lędziny 1:2
LKS Forteca Świerklany – LKS Pasjonat Dankowice 2:1
BKS Stal Bielsko-Biała – KP Beskid Skoczów 0:0
BTS Rekord Bielsko-Biała II – GKS Pniówek 74 Pawłowice 5:0
LKS Tempo Puńców – UKS APN Góral Istebna 4:2






