Urodzony 19 grudnia 1949 w Chorzowie, zmarły 26 marca 2013 w Sosnowcu.
W domowym archiwum znalazłyby się zdjęcia paroletniego zaledwie brzdąca, z którym na rękach Ryszard Wyrobek – legendarny bramkarz „Niebieskich” – świętuje przy Cichej któryś z mistrzowskich tytułów z początku lat 50. Nie mógł więc „Jorguś” nie zostać piłkarzem, choć i pozycję wybrał inną niż ojciec, i przygodę z futbolem zaczynał gdzie indziej. Kiedy zgłosił się do Ruchu, kandydatów do treningów w gronie trampkarzy było tak wielu, że ostatecznie trafił do „raczkującego” KS Stadion Śląski. Zagrał w jego barwach w turnieju finałowym o MP juniorów, a potem wypatrzony został przez mających ekstraklasowe ambicje – choć wówczas jeszcze tylko drugoligowych – działaczy Zagłębia Wałbrzych. Gdy się wałbrzyszanie tej elity dochrapali, a Wyrobek – mimo młodego wieku – był jednym z liderów linii defensywy, nie było już opcji: w Ruchu przypomniano sobie o rodowitym chorzowianinie „na saksach” dolnośląskich. Wrócił w rodzinne strony i został legendą Cichej. W sumie zaliczył 289 spotkań w ekstraklasie (264 dla Ruchu), zdobywając w nich 5 goli. O skali jego talentu niech zaświadczy fakt, że jest najmłodszym w historii zdobywcą „Złotych butów” redakcji „Sportu” (czyli nagrody dla najlepszego ligowca). Lista wymiernych osiągnięć boiskowych też jest długa: trzykrotne mistrzostwo kraju (74, 75, 79) oraz triumf w Pucharze Polski (1974). Sukcesów reprezentacyjnych – choć zaliczył z „orzełkiem” 15 meczów – zabrakło mu być może ze względu na fakt, że akurat mieliśmy w latach 70. bodaj najzdolniejsze w historii pokolenie piłkarzy; poza tym skromne warunki fizyczne (171 cm – 62 kg) niespecjalnie faworyzowały go w rywalizacji z „wieżowcami” preferowanymi w defensywie przez Kazimierza Górskiego… Niemiecki TuS Schloss-Neuhaus (82-87) dopełniał karierę boiskową. Zaraz po niej w te pędy wrócił do kraju, bo potrzebny był Ruchowi, który właśnie spadł z ekstraklasy, po raz pierwszy w swej historii. Powrót do niej – już pod skrzydłami debiutującego trenersko duetu Jerzy Wyrobek – Henryk Wieczorek (przyjaciele jeszcze z czasów wspólnej gry w Stadionie Śląskim) – okazał się również historyczny: jako drugi beniaminek w dziejach polskiej ligi, chorzowianie sięgnęli po tytuł mistrzowski! Okazał się więc „Jorguś” jednym z niewielu, którzy po złoto MP sięgali i w roli piłkarza, i szkoleniowca! Na Cichą wracał jeszcze i na trenerską ławkę, i do działaczowskich gabinetów, jako menedżer klubu. Pracował też oczywiście w wielu klubach ekstraklasowych (GKS Bełchatów, Sokół Tychy, Odra Wodzisław, Zagłębie Lubin) i nie tylko (Pogoń Szczecin, KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, Tur Turek, GKS Jastrzębie, Zagłębie Sosnowiec) – niektóre z nich jeszcze przez długie lata były jego dłużnikami, bo odmówić nie potrafił nikomu, nawet jeśli miał świadomość kłopotów finansowo-organizacyjnych pracodawcy… Wszędzie zostawiał po sobie dobrą pamięć i solidny zespół. Już po odejściu doczekał się biografii stworzonej przy udziale córki Magdaleny, o wymownym tytule „Tata na medal”.






