Reprezentacja Polski kobiet w futsalu zrobiła pierwszy, bardzo wyraźny krok w kierunku awansu do finałów Mistrzostw Europy. W środowe popołudnie w Hali Centrum Sportu Rekord w Bielsku-Białej biało-czerwone rozbiły Belgię 7:0. Wcześniej w pierwszym spotkaniu turnieju Norwegia pokonała Ukrainę 2:1.
Polki od początku spotkania z Belgią narzuciły rywalkom swoje warunki. Już w 2. minucie na prawym skrzydle świetnie pokazała się Klaudia Kubaszek. Rodowita bielszczanka i wychowanka Rekordu Bielsko-Biała przeprowadziła indywidualną akcję, po czym dograła piłkę przed bramkę, a Maja Fal dopełniła formalności, otwierając wynik. Biało-czerwone nie zamierzały jednak na tym poprzestać. W 7. minucie Agata Bała zdecydowała się na indywidualną akcję, zakończoną precyzyjnym uderzeniem z dystansu. Piłka zatrzepotała w siatce i było już 2:0.
Polki kontrolowały przebieg spotkania, a kolejne trafienia były tylko kwestią czasu. W 11. minucie Julia Szostak otrzymała podanie wsteczne i zza pola karnego świetnie przymierzyła, podwyższając prowadzenie. Dla zawodniczki mającej w przeszłości związek z Rekordem Bielsko-Biała był to szczególny występ przed bielską publicznością. Chwilę później było już 4:0. Kolejne uderzenie z dalszej odległości, tym razem Julii Basty, po rykoszecie znalazło drogę do belgijskiej bramki. Tuż przed przerwą biało-czerwone dołożyły jeszcze jedno trafienie. Katarzyna Włodarczyk świetnie minęła belgijską defensorkę i wyłożyła piłkę Klaudii Dymińskiej, która ustaliła wynik pierwszej połowy na 5:0.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Belgijki próbowały odpowiedzieć, ale Polki skutecznie neutralizowały ich poczynania. W 28. minucie Julia Szostak po raz drugi wpisała się na listę strzelczyń, wykorzystując grę rywalek z wycofaną bramkarką. Dwie minuty później biało-czerwone prowadziły już 7:0. Tym razem na listę strzelczyń wpisała się Katarzyna Włodarczyk. Na ostatnie dziesięć minut między słupkami polskiej bramki pojawiła się Natalia Majewska, bramkarka Rekordu Bielsko-Biała. Zawodniczka gospodarzy turnieju miała okazję zaprezentować się przed własną publicznością i w jednej z sytuacji skutecznie zatrzymała rywalkę w sytuacji sam na sam.
Ostatecznie Polska wygrała z Belgią 7:0 i w najlepszy możliwy sposób rozpoczęła rywalizację o awans do finałów kobiecych Mistrzostw Europy.
Rywalizację futsalistek oglądali z trybun m.in.: Henryk Kula – Prezes Śląskiego ZPN i osoba odpowiedzialna za futsal w PZPN, Grzegorz Morkis – Przewodniczący Komisji Futsalu i Piłki Plażowej PZPN, Janusz Szymura – Prezes Rekordu Bielsko-Biała, Marek Kubica – Prezes Podokręgu Bielsko-Biała Śl.ZPN, Herbert Jatta – Przewodniczący Komisji Rewizyjnej Śl. ZPN, Marcin Dorna – Dyrektor Sportowy PZPN, Błażej Korczyński – selekcjoner futsalowej reprezentacji Polski mężczyzn.
Polska – Belgia 7:0 (5:0)
1:0 Maja Fal (2’)
2:0 Agata Bała (7’)
3:0 Julia Szostak (11’)
4:0 Julia Basta (12’)
5:0 Klaudia Dymińska (20’)
6:0 Julia Szostak (28’)
7:0 Katarzyna Włodarczyk (30’)
Polska: Dąbek (Majewska) – Kubaszek, Włodarczyk (kapitan), Fal, Tracz oraz Dymińska, Chóras, Maronde, Bała, Szostak, Basta, Sieczka, Matuszewska
Trener: Wojciech Weiss
Belgia: Lambert (Loos) – Courtois, Schepkens, Corbeels, Drumont (kapitan) oraz Martin, Derez, Van Roie, In, Bakar, Van Dender, Tiesters, Woltèche
Trener: Niki De Cock
ZAPRASZAMY NA KOLEJNE MECZE – BEZPŁATNE BILETY DOSTĘPNE – TUTAJ
Po meczu rozmawialiśmy z Klaudią Kubaszek, reprezentantką Polski, wychowanką Rekordu Bielsko-Biała, która obecnie występuje we włoskim Bitonto C5 Femminile,
Dzisiejszy mecz był dla Ciebie szczególny, bo wróciłaś do Bielska-Białej w barwach Biało-Czerwonych na tak ważne spotkanie. Co czułaś przed pierwszym gwizdkiem?
Klaudia Kubaszek: Szczerze mówiąc, przede wszystkim entuzjazm i podekscytowanie. Wiadomo, zawsze jest też trochę stresu, bo to są dla nas ważne mecze, a kiedy coś jest dla nas ważne, naturalnie pojawiają się takie emocje. Przede wszystkim była jednak ekscytacja i szczęście, że możemy zagrać w tej hali i przed naszymi kibicami.
Bardzo dobrze weszłyście w ten mecz. Taki był plan, żeby od początku narzucić swoje warunki, czy po prostu spotkanie tak się ułożyło?
Powiedziałyśmy sobie przede wszystkim, że jeżeli konsekwentnie będziemy realizować założenia i zagramy to, co potrafimy, to mecz na pewno ułoży się po naszej myśli. I tak na szczęście było.
Wynik pierwszego meczu, w którym Norweżki pokonały Ukrainki, zaskoczył was? To Ukrainki były przecież wskazywane jako faworytki do pierwszego miejsca.
Zdecydowanie tak. Oglądałyśmy ten mecz z boku i nie spodziewałyśmy się, że tak się potoczy. Przez bardzo długi czas było 0:0, więc wynik pozostawał sprawą otwartą. Norweżki pozytywnie nas zaskoczyły i na pewno będziemy musiały jutro dać z siebie jeszcze więcej, żeby wynik tego meczu obrócił się na naszą korzyść.
Zaczęliśmy od atmosfery i na tym też skończmy. Jak oceniasz frekwencję i wsparcie kibiców?
Bardzo pozytywnie. Myślę, że grzechem byłoby nie wspomnieć o wsparciu kibiców, których słyszałyśmy przez cały mecz. Na pewno byli naszym szóstym zawodnikiem na boisku.






