Niespełna dwa miesiące trwała przerwa w najciekawszej spośród wszystkich lig regionalnych. Po letnich zmianach – tak na trenerskich ławkach, jak i w poszczególnych szatniach – rozpoczynający się 1 sierpnia sezon I Ligi Śląskiej-InterHall zapowiada się NIE-SA-MO-WI-CIE.
Przypomnijmy, że nie zobaczymy już w tej klasie rozgrywkowej ROW-u 1964 Rybnik, który wywalczył awans do Betclic 3. Ligi. Finał baraży rzutami karnymi przegrały rezerwy Rakowa, więc będziemy mieć w tym sezonie wciąż derby częstochowskie (zresztą od razu w 1. kolejce). Nie zagra za to na tym poziomie spadkowicz, Pniówek Pawłowice, który po zawirowaniach organizacyjno-finansowych na początku roku zgłosił się do rozgrywek V ligi śląskiej. Tym samym na dotychczasowym, czwartoligowym szczeblu utrzymał się Gwarek Tarnowskie Góry, a „spadkowiczami” – już w zimie – zostały drużyny Orła Łękawica i Znicza Kłobuck, które wycofały się z gry w połowie sezonu.
Wśród beniaminków zobaczymy dwa zespoły rezerw: chorzowskiego Ruchu (pod rządami Ireneusza Psykały) oraz Podbeskidzia (u steru z Tomaszem Górkiewiczem), a także wracającą na ten poziom rozgrywkowy po dwóch latach nieobecności ekipę MRKS-u Czechowice-Dziedzice (z trenerem Tomaszem Fijakiem). Przywołaliśmy nazwiska szkoleniowców ligowych nowicjuszy, albowiem w kilku ekipach dotychczasowych pierwszoligowców doszło do roszad właśnie na trenerskich ławkach.
Przerwana robota
Spośród drużyn czołowej dziesiątki minionego sezonu, zmiany szkoleniowca dokonała tylko Spójnia Landek. Patryk Pindel, który zespół spod Bielska-Białej doprowadził do sensacyjnego czwartego miejsca w końcowej tabeli, jeszcze przed ostatnią kolejką minionego sezonu zapowiedział swe odejście. Jak się okazało, wielkich wozów do przeprowadzki zamawiać nie musiał: odnalazł się 20 kilometrów na południe od Landeka, w Ustroniu. W sztabie szkoleniowym tamtejszej Kuźni – zdecydowanie rozczarowanej jedenastą lokatą – miejsce zrobił mu dotychczasowy opiekun „górali”, Karol Sieński.
Za Patrykiem Pindlem do Kuźni ruszyła grupa zawodników, którzy sami postanowili kontynuować grę pod jego skrzydłami. Byli to Jakub Wojtyła, Bartłomiej Ślosarczyk, Kamil Turoń, Patryk Fabian i Wojciech Pisarek. Ustronianie „na dzień dobry” w pierwszym letnim sparingu pokonali trzecioligowca z Goczałkowic oraz – również trzecioligowego – rywala z czeskiego Hlubina. Praca szkoleniowca była jednak bardzo krótka; ze względów osobistych zrezygnował z niej już po kilkunastu dniach… Trzeba mieć nadzieję, że zobaczymy go jeszcze na stadionach naszego regionu, do tej pory bowiem wykonywał kawał dobrej roboty w miejscach, gdzie mu zaufano. Tak czy siak jednak nowy projekt w Ustroniu – wciąż firmowany przez prezesa Marka Matuszka – wydaje się wielce ciekawy. Na razie – w zastępstwie Pindla – zespół prowadzi jego wcześniejszy asystent, Michał Pszczółka.
Trener Patryk Pindel dobrze zaczął robotę pod Równicą. Musiał jednak wziąć chwilę rozbratu z obowiązkami szkoleniowymi…
Spójn(i)a koncepcja gminna
Niejedyne to wszakże miejsce, w którym trzeba mówić o wielkich ambicjach sportowych. Ot, choćby wspomniany Landek, właśnie wzmocniony (tak się wydaje) organizacyjnie gminną fuzją z Drzewiarzem Jasienica. W I Lidze Śląskiej wystartuje Spójnia Landek-Jasienica, która jesienią będzie rozgrywać mecze w tej pierwszej miejscowości. Na przełomie roku powołany zostanie nowy podmiot, który wiosną – już na wyremontowanej murawie w Jasienicy – występować będzie pod nazwą Gminny KS Jasienica. Plany lokalnych działaczy i samorządowych włodarzy są ambitne: GKS miałby w perspektywie trzech lat awansować do Betclic 3. Ligi! Już teraz jednak angaż obrońcy Michała Bojdysa (I liga w Jastrzębiu i Polkowicach, II liga w Rekordzie Bielsko-Biała), Daniela Paszka (ogromne doświadczenie z wielu klubów III ligi, w tym… Ruchu Chorzów, gdy grał na tym szczeblu, a ostatnio – ze Sparty Katowice), Michała Płonki (ekstraklasa – Górnik Zabrze, I liga – Zawisza Bydgoszcz, II liga – ROW Rybnik, Rozwój Katowice, Stal Stalowa Wola, III liga – MKS Kluczbork, Polonia Bytom, Goczałkowice) czy Kamila Lewandowskiego świadczą o chęci odgrywania ważnej roli już w najbliższych rozgrywkach. Zadanie zbudowania drużyny powierzono Kamilowi Bilińskiemu, w ub. sezonie pracującemu (jesienią) w Bełku.

Fot. Spójnia Landek / Włodarze w Landeku i Jasienicy tak uzasadniają pomysł fuzji Spójni z Drzewiarzem i kreślą plany na przyszłość.
Do Siewierza jechał wóz
Karuzela trenerska nie tylko na południu, ale i na północy województwa. Doszło tu de facto do „nieoczekiwanej zmiany miejsc” na linii Siewierz – Częstochowa.
W Przemszy, po ledwie trzech miesiącach, podziękowano za pracę Bartłomiejowi Cymerysowi, któremu – po zimowej rewolucji w szatni – nie udała się sztuka ogarnięcia nowego składu personalnego; jego podopieczni (wyjąwszy dwa walkowery) zanotowali wiosną jedno zwycięstwo, trzy remisy i 11 porażek. Zadanie poukładania na nowo wszystkich siewierskich klocków otrzymał teraz Adrian Pasieka, który tym samym kończy 3,5-letnią przygodę trenerską z Victorią Częstochowa. Za swym szkoleniowcem podążyło paru jego podopiecznych. Bramki Siewierzan strzec będzie w nowym sezonie Piotr Paliwoda, linię defensywną „ogarniać” będzie Adrian Błaszkiewicz, który – przypomnijmy – jako stoper był w ostatnich sezonach najskuteczniejszym strzelcem Częstochowian! Tropem tego duetu poszli także Eryk Krupa, Mateusz Skibiński, Daniel Błędowski, Tobiasz Krawczyk i Mateusz Piątkowski, a pod Jasną Górą nie będzie grać także Alan Jaworski.
To potężne wyrwy w szeregach Victorii, więc jej nowy trener, Przemysław Mizgała, ma przed sobą zadanie z kategorii karkołomnych. Niespełna 34-latek w swym boiskowym CV ma występy w 1. lidze w Zagłębiu Sosnowiec oraz w Rakowie, w którym przez ponad dwa lata był podopiecznym Marka Papszuna. Wzorce trenerskie ma więc świetne; pytanie, jak poradzi sobie w zupełnie nowej, choć potwierdzonej „papierami” (UEFA A) roli na szczeblu IV ligi. Że nie będzie z górki, przekonały już pierwsze sparingi, w których kandydaci do gry w zespole (i ci, którzy w nim zostali), „zaksięgowali” cztery gole od Pogoni Kamyk i pięć od RKS-u Radomsko.
Wróćmy wszakże do Siewierza, gdzie znów – z pomocą samorządu – mamy do czynienia z próbą zbudowania „dream teamu”. Poza wspomnianymi już Częstochowianami, wrócił do Przemszy jej najskuteczniejszy do niedawna snajper, Damian Adamiecki. Wspierać go ma w ataku m.in. Jakub Siwek – on akurat był najlepszym strzelcem Dramy Zbrosławice. Jeżeli dołożymy do tego jeszcze Macieja Nurka i Macieja Grzyba, mamy już 11 nazwisk nowych graczy. A pewnie będzie i więcej! Być może więc Przemsza – po koszmarnym minionym sezonie, który zakończyłaby spadkiem, gdyby nie wspomniane już wycofanie się Orła i Znicza – okaże się „czarnym koniem” najbliższych dziesięciu miesięcy?
Damian Adamiecki, po sezonie spędzonym w Warcie Zawiercie, wraca do Siewierza.
Monety wartość prawdziwa
Takie ambicje ma jednak więcej zespołów w I Lidze Śląskiej-InterHall. Wystarczy spojrzeć na przykład na „zbrojenia” – i nie tylko – Unii Turza Śląska. Obok angażu Michała Jaroszka, Macieja Zająca (ostatnio grających w klubach zza południowej granicy) czy Łukasza Gajdy, kontrakty z Unią podpisali też zawodnicy znani z boisk szczebla centralnego. Pierwszym jest Grzegorz Drazik – doświadczony bramkarz, przez ponad dekadę związany z GKS-em Jastrzębie, w barwach którego grał nawet na zapleczu ekstraklasy. W tejże natomiast występował jego rówieśnik, Łukasz Moneta (74 mecze w elicie, w barwach Ruchu, Legii i Zagłębia Lubin). Pomocnik, mający za sobą gry w młodzieżowej reprezentacji Polski, pochodzi z Raciborza, wraca więc w rodzinne strony. – Ciągnęło mnie już do domu, na Śląsk – mówi kanałowi „Swojska Piłka” Moneta, który jeszcze w ub. sezonie, w barwach Olimpii Grudziądz walczył o awans do pierwszej ligi. – Granie na poziomie centralnym już się dla mnie skończyło. Poszedłem do pracy, trenować będę popołudniami. Planuję też zrobić papiery trenerskie, bo przymierzam się powoli do przejścia na drugą stronę barykady – dodawał ledwie 32-letni zawodnik. Jaka będzie wartość byłego ekstraklasowca na boiskach I Ligi Śląskiej-InterHall? Przekonamy się już wkrótce!
Turzanie – finalista Pucharu Polski na szczeblu Śląskiego ZPN (fantastyczny mecz z rezerwami Górnika, przegrany 5:6) – do sezonu przygotowywali się w niezwykłym miejscu: spędzili tydzień w ośrodku w Arłamowie, w którym przed laty na każde ważne zgrupowanie zabierał swych reprezentacyjnych podopiecznych sam Adam Nawałka!
Unia Turza Śląska na bogato, czyli zgrupowanie w Arłamowie.
Brat swojego brata…
We wspomnianym finale wkład w zwycięstwo „górniczej” młodzieży miał też… wiecznie młody Marcin Wodecki. Ponad setka meczów w ekstraklasie (Górnik, Odra, Podbeskidzie), pokaźny dorobek pierwszo- i drugoligowy… No i nieustający apetyt na bramki. – Wciąż „wpada”, i wciąż sprawia mi to wielką frajdę – mówił nam 38-letni napastnik, do którego boiskowej pracowitości wdzięczny pseudonim „Pszczółka” pasuje jak ul(ał). Teraz z tej pracowitości korzystać będzie trener Szombierek. Przedstawiony weteranowi muraw plan musiał być bardzo ambitny, bo ofertę Bytomian przedłożył nad zakusy ze strony beniaminka Betclic 3. Ligi, ROW-u 1964 Rybnik. A przecież jest Wodecki rybniczaninem z krwi i kości!
Paweł Cygnar, opiekun „Zielonych” z Modrzewskiego, dostał jeszcze jednego rutyniarza. O jakość poczynań defensywnych ma dbać m.in. Dominik Sadzawicki. W ciągu kilku minionych lat grywał w niższych ligach województwa mazowieckiego; w CV ma jednak także kluby drugo- i pierwszoligowe, a przede wszystkim – ekstraklasową przygodę z Górnikiem. To jednak dopiero początek „transferowej sieci” zarzucanej przez Bytomian. – Generalnie planujemy 6-7 wzmocnień drużyny – zapowiedział w jednym z wywiadów szkoleniowiec. Na razie najważniejsze są jednak nowe kontrakty filarów drużyny. Umowę przedłużył najlepszy strzelec, Kamil Moritz, ale także całe grono doświadczonych graczy, m.in. Michał Chrabąszcz, Bartosz Sobotka czy Dominik Małkowski. Ważna personalna rzecz zdarzyła się i poza boiskiem: do pracy w zarządzie zaproszono Kacpra Kamińskiego. Zbieżność nazwisk z reprezentantem Polski, nowym graczem Benfiki, nieprzypadkowa – Kacper jest jego starszym bratem. Też kiedyś grał w piłkę, choć bez takich sukcesów, jak Kuba. Próbował też swych sił w… futbolu amerykańskim, w Silesia Rebels Garden. Studiował na katowickiej AWF, a teraz „przypilnuje na miejscu” macierzystego klubu swego młodszego bracika!
Kuba już w Lizbonie, Kacper (z lewej) pilnuje sportowego „dobytku” w Bytomiu! Fot. archiwum rodziny Kamińskich.
…i syn swojego ojca
Rodzinne więzy generalnie mają znaczenie. Bartosza Mrozka kibicom piłki w Polsce przedstawiać nie trzeba. Należy za to przypomnieć, że ma w CV wpisaną Polonię Łaziska Górne, w której do dziś trenerem jest jego tato. – Jesteśmy na etapie pozyskiwania sponsorów. Ważną rolę w tym odegra mój syn, Bartek, który chce nam pomóc. Będzie to wspomaganie wizerunkowe i – w miarę możliwości – finansowe. Na razie jesteśmy na etapie rozmów, ustalaniu konkretów – mówił Piotr Mrozek dziennikowi „Sport” zaznaczając, że niezależnie od wsparcia reprezentacyjnego golkipera, ewentualne nowe środki finansowe nie stworzą „kominów płacowych” w klubie. – Nade wszystko chcemy stworzyć u nas środowisko przyjazne dla rozwoju dzieci i młodzieży – wyjaśnił szkoleniowiec.
Warto jeszcze dodać – wracając do personalnych roszad i graczy z ekstraklasową przeszłością (Moneta, Wodecki, Sadzawicki), że wraz z powrotem na ten szczebel rozgrywek rezerw Podbeskidzia, wraca też do I Ligi Śląskiej równie doświadczony Damian Chmiel. Że wciąż daje radę, pokazała ubiegłoroczna jesień w barwach Orła Łękawica.
Transfery lubią ciszę
Wracając do roszad personalnych: wiele z nich poznamy zapewne w tygodniu bezpośrednio poprzedzającym rozpoczęcie sezonu (1 sierpnia), a pewnie i po inauguracji. Do tej pory ciekawe ruchy – choć może nie tak spektakularne, jak te wymienione wcześniej – wykonała na przykład Podlesianka Katowice. Ten najważniejszy to oczywiście przedłużenie o kolejne dwa lata umowy ze swoistym „czarodziejem” pierwszoligowych boisk, Łukaszem Grzeszczykiem. Ciekawie zapowiada się też przygoda ze śląską piłką Michała Koca. Niespełna 27-letni napastnik trafił na Sołtysią z Fortuny Głogówek, wcześniej grając w IV lidze opolskiej także w zespole Porawie Większyce. W sumie w ciągu siedmiu sezonów w tychże rozgrywkach – jak przypominają w Podlesiu, reklamując nowy nabytek – strzelił ponad 100 goli! Mariaż z Katowicami też zaczął efektownie – od dubletu w sparingu ze Skrą Częstochowa, grającą w Betclic 3. Lidze.
W ataku – jak widać z powyższych wyliczeń – w cenie jest doświadczenie i rutyna. W Radzionkowie natomiast w tej formacji postawiono na młodość. Szymon Matysek odchodził z Ruchu jako 19-latek i najlepszy snajper drużyny. Przez półtora roku zbierał doświadczenia drugoligowe w barwach GKS-u Jastrzębie, by – po wycofaniu się tej drużyny z rozgrywek – kończyć miniony sezon w trzecioligowej Sparcie. Rekordów strzeleckich w obu tych drużynach nie pobijał, natomiast w Ruchu – przez wspomnienie jego wcześniejszych występów – jego roczne wypożyczenie z Katowic postrzegane jest jako duże wzmocnienie siły ognia żółto-czarnych. Inne ruchy personalne dokonane przez „Cidry” zdają się wskazywać na to, że – po paru sezonach „prostowania” sytuacji finansowej po niedokończonej kadencji poprzedniego prezesa – trener Marcin Trzcionka dostanie do ręki nieco więcej narzędzi, by powalczyć o czołowe pozycje.

Fot. KS Ruch Radzionków
Tekst: Dariusz Leśnikowski
Tabele i wyniki rozgrywek znajdziecie TUTAJ
Sponsorem tytularnym rozgrywek jest Firma InterHall.






