Nie trzeba było długo czekać, żeby nowy sezon II Ligi Śląskiej nabrał rumieńców. Były gole „stadiony świata”, jak ten Filipa Moiczka z LKS-u Czaniec. Były trafienia z niemal połowy boiska – vide Mateusza Madzi z Tempa Puńców – oraz mecze, których scenariuszów nie sposób było przewidzieć przed pierwszym gwizdkiem. Kibice od pierwszego weekendu dostali jasny sygnał: w tym sezonie będzie się działo!
Odra urządziła strzelecki pokaz
Największy wynik pierwszej kolejki w grupie 1 padł jednak w Sierakowicach. Start, który w poprzednim sezonie został mistrzem Ligi Okręgowej Bytom-Zabrze i zdobył aż 105 bramek, na inaugurację zderzył się z V-ligową rzeczywistością. Odra Miasteczko Śląskie wygrała aż 6:1, prowadząc do przerwy 3:0. Honorowe trafienie dla gospodarzy zdobył Filip Kukuła. Publiczność nie zawiodła i licznie pojawiła się na Arenie Sierakowice, ale powodów do świętowania dostarczyli tym razem przede wszystkim goście. Dla Odry, która poprzedni sezon zakończyła na 14. miejscu, to niezwykle mocne otwarcie rozgrywek.
Bez goli, ale ciekawie!
Niezwykle ciekawa historia napisała się w Miedarach, gdzie miejscowy Orzeł podejmował Sarmację Będzin (0:0). Będzinianie, którzy rzutem na taśmę weszli do V ligi po zamieszaniu z awansami i pucharowym układzie sił, stanęli naprzeciw 12. zespołu poprzedniego sezonu w historycznej, pierwszej konfrontacji obu ekip.
I choć był to mecz bez bramek, to na brak emocji nikt w Miedarach narzekać nie mógł. Sarmacja prowadzona przez grającego trenera Tomasza Nowaka weszła w mecz z odwagą, wyborną okazję sam na sam miał Kacper Jasiński, a debiutujący Bartosz Kowalczyk kąśliwie uderzał z wolnego. Im dłużej trwał mecz, tym mocniej do głosu dochodzili jednak gospodarze i tu na scenę wszedł absolutny bohater tego popołudnia – młodziutki golkiper Sarmatów, Jakub Majewski. „Majek” wyciągał sytuacje niemożliwe, w tym dwie groźne próby z rzutów wolnych i setkę z 58. minuty.
W końcówce to Będzinianie mogli jednak wyrwać pełną pulę! Najpierw z dystansu golkipera Orła próbował przelobować kolejny debiutant Patryk Mularczyk, a w 77. oraz doliczonym czasie gry najskuteczniejszy snajper Sarmacji z ubiegłego sezonu, Mateusz Popczyk, dwukrotnie z bliska głową minął cel. Kończy się więc podziałem punktów, debiutami czterech nowych twarzy i bardzo twardym, wyjazdowym chrztem bojowym, po którym fani z Będzina wracali do domów z mieszanymi uczuciami, ale i poczuciem, że ta drużyna ma spory potencjał. – Spotkaliśmy się z brutalną rzeczywistością. To już nie będzie takie granie jak w okręgówce z dużą liczbą bramek – z pełną pokorą podsumował po meczu bramkarz Sarmacji, Jakub Majewski. Teraz przed podopiecznymi Tomasza Nowaka domowy sprawdzian z Zielonymi Żarki.
Efektownie z V ligą przywitał się inny z beniaminków. Górnik Piaski pokonał AKS Mikołów 4:3. Był grad bramek, dwa rzuty karne i świetna atmosfera na trybunach. Dla zespołu z Piasków trudno było wymarzyć sobie lepszy początek nowej przygody.
W Koniecpolu charakter zaprowadził Pilicę do zwycięstwa
Jednego z najbardziej zaciętych spotkań dostarczyły Pilica Koniecpol i Unia Rędziny. Goście, którzy poprzedni sezon zakończyli na wysokim czwartym miejscu, dwukrotnie obejmowali prowadzenie, ale gospodarze za każdym razem odpowiadali. Najpierw wyrównał Dominik Woszczyna, a po zmianie stron dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Bartłomiej Wiśniewski. Jego drugie trafienie w 76. minucie przesądziło o wygranej Pilicy 3:2. W Koniecpolu można więc mówić o inauguracji z gatunku tych, które budują drużynę. Była walka, były emocje, niemal komplet publiczności i przede wszystkim trzy punkty.
Zwycięstwo odniosło również Zagłębie II Sosnowiec, które pokonało Zielonych Żarki 3:2. Rezerwy Zagłębia prowadziły już 3:0, ale Zieloni nie zamierzali składać broni. Trafienia w 53. i 75. minucie sprawiły, że końcówka zrobiła się nerwowa, choć ostatecznie komplet punktów został w Sosnowcu.
Gwarek, Liswarta i Śląsk zaczynają od zwycięstw
Udanie sezon rozpoczęły także Gwarek Ornontowice, Liswarta Krzepice i Śląsk DEMARKO Świętochłowice. Gwarek pokonał Unię Dąbrowa Górnicza 3:1. – Pierwsze koty za płoty… – podsumowali gospodarze, przyznając, że inauguracji towarzyszyło sporo nerwów i niedokładności. Najważniejsze jednak, że sezon rozpoczęli od zwycięstwa. Liswarta Krzepice wygrała z Jednością 32 Przyszowice 2:1, a Śląsk DEMARKO Świętochłowice zwyciężył z CKS Czeladź 3:1.
Czas na drugą grupę. Tutaj również nie było nudy
Jeżeli grupa 1 postawiła na gole, grupa 2 nie zamierzała pozostawać w tyle. W pięciu z ośmiu spotkań padły co najmniej trzy bramki, a kibice zobaczyli kilka naprawdę ciekawych historii. Jedną z nich było starcie Stali-Śrubiarnia Żywiec z Pasjonatem Dankowice. Beniaminek z Dankowic, który przez „okręgówkę” przeszedł niczym burza, na inaugurację V ligi musiał zapłacić frycowe. Gospodarze wygrali 4:0. – Rywal bezlitośnie wykorzystał okazje, które mu się nadarzały. My błędów popełniliśmy zbyt dużo – przyznał Andrzej Tomala, trener Pasjonata.
Dla Stali-Śrubiarnia był to natomiast wymarzony początek. Stanisław Zajdler dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, trafienie dołożył Radosław Lejawa, a wynik ustalił w końcówce debiutujący Kajetan Czulak. – Najważniejsze było dla nas dobrze sezon zacząć i tak się stało – mówił Przemysław Pitry.
Moiczek z golem „stadiony świata”, Czaniec z kompletem
W Czańcu o losach spotkania z BKS-em Stal Bielsko-Biała przesądził jeden gol, ale zdecydowanie warto go zapamiętać. W 13. minucie Filip Moiczek przymierzył z okolic pola karnego i lewą nogą posłał piłkę idealnie w samo okienko bramki BKS-u. To było trafienie z gatunku „stadiony świata”. BKS po przerwie próbował odpowiedzieć, ale defensywa LKS-u zachowała koncentrację do ostatniego gwizdka. – Nie powiem, że jestem rozczarowany, bo wiem, z jakiego miejsca startujemy, ale nie jestem zadowolony, bo wiem, dokąd zmierzamy – oceniał Wojciech Fluder, trener BKS-u.
Trzy rzuty karne i remis w Skoczowie
Sporo działo się także na stadionie Beskidu Skoczów, gdzie gospodarze zremisowali 2:2 z drugim zespołem Panattoni Goczałkowice-Zdrój. Co ciekawe, trzy gole padły z rzutów karnych. Dwa razy z jedenastu metrów trafił Tomasz Dzida, a po stronie Beskidu skutecznością wykazali się Karol Morcinek i ponownie Morcinek w doliczonym czasie gry. – Brakowało nam skrzydłowych i wahadłowych, ale skutecznie te luki wypełniliśmy. Pogratulowałem chłopakom ich postawy. Zebrali kolejne doświadczenia i nie mam wątpliwości, że będą one procentować – mówił Bartłomiej Konieczny, trener Beskidu. Gospodarze długo byli stroną aktywniejszą, ale ostatecznie musieli zadowolić się punktem. Patrząc na okoliczności, nie był to jednak wynik, który można było uznać za rozczarowanie.
Górale z Istebnej z przytupem
Jeśli ktoś zastanawiał się, czy Góral Istebna może w drugim sezonie na poziomie V ligi zrobić krok do przodu, odpowiedź przyszła bardzo szybko. Zespół Dariusza Ruckiego rozbił Pniówek 74 Pawłowice aż 5:0 i od pierwszych minut pokazał, że nie zamierza ograniczać się wyłącznie do walki o utrzymanie. – Trafił się nam na otwarcie taki przeciwnik, którego musieliśmy pokonać. Zrobiliśmy to mając mecz pod pełną kontrolą, a goli mogliśmy strzelić o wiele więcej – podkreślał Rucki. Dubletami popisali się Jakub Dziwisz i Bartłomiej Rucki, a jedno trafienie dołożył Wojciech Małyjurek. Gospodarze mogli wygrać jeszcze wyżej, bo w drugiej połowie kilkukrotnie obijali słupki i marnowali kolejne okazje.
W Puńcowie gol, o którym będzie się mówić
Na zakończenie pierwszej kolejki emocji dostarczyli Tempo Puńców i GLKS Nacomi Wilkowice. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2, choć zamiast o wyniku, po meczu mówiło się więcej o jednym z trafień. W 66. minucie Mateusz Madzia zobaczył wysuniętego bramkarza GLKS-u i zdecydował się na uderzenie niemal z połowy boiska. Piłka przelobowała Martina Polacka i zatrzepotała w siatce. Gol z gatunku „coś pięknego”. Wilkowiczanie odpowiedzieli w końcówce. Maciej Marzec wygrał pojedynek jeden na jeden, a następnie dograł do Rafała Starzyka, który doprowadził do wyrównania.
– Przeszliśmy długą drogę od początku okresu przygotowawczego do dziś. Sześciu zawodników nie uczestniczyło nawet w sparingach ze sobą, więc pozytywne odczucia są w naszym zespole. Mecz był wyrównany, obie drużyny miały swój pomysł. Trafiliśmy na doświadczony zespół i udało nam się nie przegrać, ale jest też niedosyt, bo mieliśmy swoje sytuacje – podsumował Rafał Bednarek, trener GLKS-u.
Na inaugurację punkty podzieliły też Błyskawica Drogomyśl i Rekord II Bielsko-Biała. Goście prowadzili po trafieniu Konrada Duźniaka, ale szybko odpowiedział Tomasz Musioł z rzutu karnego. – Wynik jest sprawiedliwy. Mecz toczył się w dobrym tempie. Było dużo dobrej gry z obu stron, ale brakowało klarownych okazji. Dobrze graliśmy w destrukcji i cieszy dobra reakcja po stracie bramki. Trzeba szanować punkt z takim przeciwnikiem – ocenił Krystian Papatanasiu, trener Błyskawicy. W Tworkowie również padł remis 1:1 z Fortecą Świerklany. Gospodarze objęli prowadzenie po trafieniu debiutującego Kamila Cywki, ale goście wyrównali po niefortunnym trafieniu samobójczym.
Historyczne zwycięstwo zapisał natomiast na swoim koncie Start Mszana. Beniaminek pokonał MKS Lędziny 2:0 po bramkach Spratka i Hasiora.
Pierwsza kolejka za nami, ale już teraz widać, że w obu grupach nie zabraknie zespołów, które chcą grać o coś więcej niż tylko spokojny sezon. A skoro na dzień dobry dostaliśmy 52 gole, trudno narzekać na początek rozgrywek.
II Liga Śląska, grupa 1 | 1. kolejka
LKS Orzeł Miedary – FC Sarmacja Będzin 0:0
GKS Gwarek Ornontowice – KS Unia Dąbrowa Górnicza 3:1
MGLKS Liswarta Krzepice – LKS Jedność 32 Przyszowice 2:1
MKS Śląsk DEMARKO Świętochłowice – CKS Czeladź 3:1
KS Górnik Piaski – AKS Mikołów 4:3
Zagłębie Sosnowiec II – LKS Zieloni Żarki 3:2
MLKS Pilica Koniecpol – GKS Unia Rędziny 3:2
KS Start Sierakowice – HKS Odra Miasteczko Śląskie 1:6
II Liga Śląska, grupa 2 | 1. kolejka
LKS Błyskawica Drogomyśl – BTS Rekord Bielsko-Biała II 1:1
KP Beskid Skoczów – KS Panattoni Goczałkowice-Zdrój II 2:2
UKS APN Góral Istebna – GKS Pniówek 74 Pawłowice 5:0
TS Stal-Śrubiarnia Żywiec – LKS Pasjonat Dankowice 4:0
LKS Czaniec – BKS Stal Bielsko-Biała 1:0
LKS Start Mszana – MKS Lędziny 2:0
LKS Tworków – LKS Forteca Świerklany 1:1
LKS Tempo Puńców – GLKS Nacomi Wilkowice 2:2
Tekst: Bartłomiej Malec






