Piszą „legenda”. I mają rację!

10 sie 2026

Nic dwa razy się nie zdarza? Nieprawda! Można rok po roku zdobyć złoto Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży! Choć oczywiście obrona tytułu jest dużo trudniejsza, niż samo wspięcie się na szczyt. Ale dla Darii Kasperskiej nie ma rzeczy niemożliwych!

Areną „złotych” zmagań i triumfów frelek, czyli dziewczęcej reprezentacji U-15 Śląskiego Związku Piłki Nożnej w 2025 roku była Wielkopolska, niedawno zaś – Lubelszczyzna. – Kiedy przychodzi sukces, jest się bardziej obserwowanym, podglądanym, nagrywanym… Każdy rywal wychodzi na boisko z założeniem „bij mistrza”. A jednak udało się nam zwyciężyć raz jeszcze! – choć od ponownego zwycięstwa minęło już parę tygodni, emocje w naszej bohaterce wciąż buzują. To właśnie głównie o emocjach rozmawiamy. Bo to przecież dzięki nim piłka pozostaje „najważniejszą rzeczą z rzeczy nieważnych”!

Jest medal, jest tytuł – Kadra Śląska U15 po triumfie w Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży. Dla podopiecznych Darii Kasperskiej ma to być jednak dopiero pierwszy krok do wielkiej piłki!

Fot. Angie Korszewska

– Emocje? Oczywiście, że są ogromne – potwierdza Daria Kasperska. – Obrona tytułu jest jeszcze trudniejsza niż jego zdobycie, dlatego wspólne złoto na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży smakuje wyjątkowo. Jednak jako trenerka zawsze kieruję się zasadą, że najważniejsza jest zawodniczka i jej indywidualny rozwój. Medal jest pięknym zwieńczeniem pracy, ale dla mnie największym sukcesem jest kolejny etap tej wyselekcjonowanej grupy dziewczyn. Największą nagrodą jest moment, gdy widzę je w zespołach seniorskich, z powołaniami do reprezentacji Polski i odgrywające znaczące role w swoich klubach. Wtedy wiem, że wykonana praca miała sens – to jest moja największa „zapłata” jako trenerki. Myślę, że nasze wybory selekcyjne również się obroniły. Dziewczyny dzięki pracy w Kadrze Śląska zrobiły kolejny krok do przodu, weszły na wyższy poziom sportowy i dziś z powodzeniem rywalizują w piłce seniorskiej. Bardzo miło jest obserwować, jak rozwijają się jako zawodniczki i coraz częściej otrzymują powołania do reprezentacji Polski. To daje największą satysfakcję i utwierdza mnie w przekonaniu, że rozwój zawodniczki zawsze powinien być na pierwszym miejscu.

Najważniejsze zadanie trenerek – Darii Kasperskiej i Aleksandry Piwowarczyk – to wskazanie podopiecznym właściwego kierunku rozwoju!

Fot. Angie Korszewska

Z ramion taty widać więcej

Wracając do emocji; to właśnie one wiele lat temu sprawiły, że u kilkuletniej wtedy Darii pojawiło się zainteresowanie piłką nożną. Rzecz to przecież nieoczywista u dziewcząt…

– Pamiętam te wyprawy na stadion ekstraklasowej wówczas Odry w Wodzisławiu. Było tam trochę miejsc stojących, więc tato czasem brał mnie na barana, żebym cokolwiek na boisku zobaczyła. To były te najlepsze czasu Odry. Z braćmi Stańkami w składzie, z Wieczorkiem – wspomina swe piłkarskie fascynacje pani Daria. Świat jest mały – chciałoby się powiedzieć na wieść, że wnuk wspomnianego Ryszarda Wieczorka jest dziś… jej podopiecznym w jednej z dziecięcych grup, jakie prowadzi.

Kasperska z trybun oglądała polską ligę, przed ekranem telewizora podziwiała włoskich ulubieńców – Alessandra del Piero i Francesca Tottiego, a sama – gdy tylko nadarzyła się okazja – biegła na któreś z boisk wodzisławskich, albo po prostu „na plac”, by pouganiać się za piłką. Najczęściej z chłopakami, bo wtedy jeszcze – choć grano już od dawna o mistrzostwo Polski, a i reprezentacja wojażowała po Europie – kobiecej piłce nożnej daleko było do tej powszwechności i popularności, jaką cieszy się teraz. – A potem tato zaczął wozić mnie na treningi do Naprzodu Rydułtowy. W tajemnicy przed mamą! – podkreśla Kasperska.

Fuzbal ważniejszy od rzykania

Skąd ta tajemnica? No bo… dziewczynie przecież nie wypada chodzić z kolanami podrapanymi od upadków na żwirowej nawierzchni. A tak w ogóle to wiadomo: od futbolu to się krzywe nogi ma. Co najważniejsze zaś: to już była klasa maturalna. Uczyć się trzeba było, do egzaminów na wymarzone studia przygotowywać. Jak to wszystko z treningami czy meczami pogodzić, jak? Ano tak…

Racibórz – jedno z najważniejszych miejsc na piłkarskim szlaku Darii Kasperskiej. Unia – jeden z najważniejszych klubów!

Fot. archiwum prywatne Darii Kasperskiej

Daria Kasperska: – No bywało, że wychodziłam na niedzielną mszę, ale jak traciłam z oczu dom rodzinny, od razu skręcałam w kierunku boiska. Ciuchy „kościołowe” zostawiałam gdzieś przy linii, i biegałam z chłopakami za piłką. A potem – szybkie przebranie „w drugą stronę” i powrót; tak, żeby pasowało do godziny zakończenia nabożeństwa.

Oficjalne treningi w szeregach Naprzodu udawało się przez parę miesięcy rzeczywiście utrzymać w tajemnicy przed mamą. Ale mleko w końcu się wylało… Maili jeszcze nie było, więc list przyszedł tradycyjny: w kopercie. Za to opatrzonej pieczątką: Polski Związek Piłki Nożnej. A w środku konkret: powołanie na konsultację reprezentacji U-19! Ojoj, wpadka… – No właśnie nie! – odpowiada nam pani Daria na tę sugestię. – Mama nie tylko przełknęła tę całą sytuację, ale w końcu nawet i kierowniczką drużyny dziewcząt została! – śmieje się nasza rozmówczyni.

Aha, a studia na Akademii Wychowania Fizycznego też się udały; piłka w nich nie przeszkodziła!

Jeszcze tylko złoto w futsalu…

Boiskowa kariera zaś rozwijała się błyskawicznie. Wspomniane powołanie do kadry, potem baraże o ekstraklasę, ale też mistrzostwo Polski U-19… Mnóstwo się działo, i to w krótkim czasie, bo przecież „po drodze” była jeszcze krótka przygoda z piłką… włoską, w klubie z miejscowości Bojano. – Ale obiecałam rodzicom – i sobie – że studia skończę. Więc wróciłam do Polski – opowiada Kasperska.

Wśród trofeów, po jakie sięgała raciborska Unia – z Darią Kasperską w składzie – jest też Halowe Mistrzostwo Polski.

Fot. archiwum prywatne Darii Kasperskiej

I to tu zapracowała – no właśnie – na miano legendy. Pewnie się o to obrusza, ale przecież to nie jej wina, że dziennikarze postrzegają ją tak: „Była piłkarka pięciokrotnego mistrza Polski – RTP Unia Racibórz, Daria Kasperska, legenda polskiej piłki kobiecej” – autentyczny cytat z „Nowin”, czyli tygodnika (i portalu) ziemi rybnickiej, wodzisławskiej, raciborskiej.. Przesada? W Czarnych Sosnowiec, w Golu Częstochowa, w szczecińskiej Pogoni, w Rolniku Głogówek, no i przede wszystkim w Unii Racibórz tylko przyklasnęliby temu określeniu! – No dobra; prawda jest taka, że w naszej rodzimej piłce w zasadzie czuję się spełniona: mam tytuły mistrzowskie na zielonym boisku, mam Puchar Polski, zagrałam w Lidze Mistrzów. I tylko złotego medalu w futsalu mi brak. Ale… wszystko jeszcze jest do nadrobienia! – śmieje się pani Daria. Jako trenerka musi być przecież fizycznie „w gazie”, bo podopiecznym nieraz to czy inne ćwiczenie trzeba zaprezentować. Dlatego gdy tylko może, wciąż wybiega na boisko; ot, choćby w mistrzostwach Polski +35. – I jeszcze w soccę gram! – podkreśla nasza bohaterka.

Urodzona za wcześnie?

Dochodzimy w końcu podczas naszego spotkania do wątku reprezentacyjnego. – Emocje. Wielkie emocje. Bardzo wielkie emocje – pani Daria stopniuje uczucia towarzyszące najpierw samemu powołaniu do kadry, potem wspólnym treningom, wreszcie wyjściu na murawę i odśpiewaniu hymnu w koszulce z „orzełkiem” na piersi. Jej nazbierało się tych występów aż 40, choć niektórzy potrafią się ich doliczyć nawet i 43! Jedyny pech, że działo się to wszystko w pierwszej dekadzie XXI wieku, kiedy kobiecy futbol wciąż traktowany był w Polsce co najwyżej jako ciekawostka, niż prawdziwie profesjonalna dyscyplina.

40 meczów w takiej koszulce zagrała Daria Kasperska w narodowej reprezentacji. Ten autograf na fotce ma więc wielką wartość!

Fot. archiwum prywatne Darii Kasperskiej

– Czasem myślę sobie, że gdybym taki sam reprezentacyjny dorobek miała w reprezentacji męskiej, pewnie byłabym ustawiona do końca życia. A tymczasem my, nawet jako reprezentantki, musiałyśmy normalnie pracować, bo z samej gry nie dało się utrzymać. Urodzona za wcześnie? No pewnie tak… – uśmiecha się Daria Kasperska. Tak naprawdę dzisiejsze pokolenie reprezentantek działa już na zupełnie innych zasadach: w kobiecym zespole Biało-czerwonych dziewcząt występujących w klubach zagranicznych jest więcej, niż w teamie Jana Urbana! – – I bardzo mnie to cieszy. Piłka kobieca zrobiła ogromny krok do przodu. Jest dziś znacznie bardziej medialna, dziewczyny są traktowane dużo bardziej profesjonalnie i mają zdecydowanie większe możliwości rozwoju niż jeszcze kilkanaście lat temu. To pokazuje, że kobiecy futbol idzie w bardzo dobrym kierunku. Mam nadzieję, że z roku na rok tych możliwości będzie jeszcze więcej, bo te zawodniczki naprawdę na to zasługują.

Żywa legenda i najlepsza reklama dzisiejszego futbolu pań w Polsce: Ewa Pajor. A w tle – synowie Darii Kasperskiej i dumna mama, która jeszcze nie tak dawno też zakładała koszulkę z orzełkiem.

Fot. archiwum prywatne Darii Kasperskiej

Diego jest wśród nas

– Człowiek nie powinien niczego w życiu żałować – tak kwituje owe rozważania o „fruktach” z uprawianiu futbolu nasza bohaterka. Została przy piłce jako trenerka. Prowadziła – prowadzi! – młodzieżowe zespoły dziewczęce i chłopięce, choćby w LKS-ie Naprzód Zawada. Piłkę kopią też jej synowie: jedenastoletni Alex i młodszy o dwa lata Maksymilian. – Ten pierwszy bardzo poważnie już traktuje piłkę. Jest zafiksowany na tym, co robi; ot, choćby na właściwym odżywianiu. Choć wcale tego od niego nie wymagam, bo przecież to dziecko jeszcze – mówi nam mama Aleksa. Z dumą w głosie. – Czasami, gdy zachodzi taka potrzeba, uczestniczą w zajęciach, które prowadzę w zastępstwie. W życiu mam zasadę, że w domu wspólnie możemy potrenować i pogadać o piłce, jednak trenerką ich nie będę nigdy. Uważam, że to najlepsze rozwiązanie. Najważniejsze jest dla mnie, aby byli aktywni fizycznie, bo sport uczy charakteru, systematyczności, odpowiedzialności i szacunku. Czy kiedyś będą grać na wysokim poziomie? To zależy wyłącznie od nich. Ja będę ich wspierać niezależnie od tego, jaką drogę wybiorą. Jeśli nie będzie to piłka nożna, również będę z nich dumna!

Maksymilian i Aleks – na pierwszym planie (również w ich marzeniach?) piłkarski Puchar Świata!

Fot. archiwum prywatne Darii Kasperskiej

Swoją drogą – jak synowie mają nie być „zafiksowani” na futbolu, skoro nawet rodzinny psiak nosi imię Diego? Na czyją cześć – wiadomo. A do tego mama śledzi uważnie wszystkie doniesienia ze świata piłkarskiego. Dużą ekscytację wywołały u niej na przykład selekcjonerskie nominacje Juergena Kloppa w Niemczech i Zinedine’a Zidane’a we Francji.

Badawczy wzrok panów

Kiedy rozmawia się z taką postacią, jaką w środowisku futbolu kobiecego (a raczej futbolu w ogóle) jest Daria Kasperska, tego pytania nie sposób nie zadać. Całkiem niedawno Bundesliga doczekała się pierwszej kobiety na trenerskiej ławce niemieckiej elity. Czy podobny przypadek zdarzy się wkrótce i w Polsce? I czy nasza rozmówczyni takiego wyzwania by się podjęła? – – Szczerze? Miałam już okazję poprowadzić kilka zajęć z seniorską drużyną mężczyzn. Było to bardzo ciekawe doświadczenie. Na pierwszych treningach czułam, że zawodnicy trochę mnie „sprawdzają” – obserwowali moją pracę, sposób prowadzenia zajęć i proponowane ćwiczenia. To jednak zupełnie naturalne. Tak naprawdę piłka nożna jest jedna. Jeśli trener jest dobrze przygotowany merytorycznie, stale się rozwija i ma odpowiedni warsztat, to płeć nie ma większego znaczenia. Jestem przekonana, że dzięki kursom, szkoleniom oraz pracy w tak wymagającym środowisku, jakim jest Śląski ZPN, jestem przygotowana do podejmowania takich wyzwań – odpowiada pani trener. Zatem odpowiedź na postawione pytanie brzmi krótko, ale treściwie: „Tak”! Już pisaliśmy na wstępie: dla Darii Kasperskiej nie ma rzeczy niemożliwych!

No to co: czekamy na spełnienie tej deklaracji!? Tylko szkoda wtedy kolejnych roczników śląsko-zagłębiowskich dziewcząt, dla których – jak widać – Daria Kasperska i jej sztab szkoleniowy jest gwarancją sukcesów na krajowej arenie….

 

Tekst: Dariusz Leśnikowski

 

Fot. ilustracyjne: Angie Korszewska / Mój ci on! – słodki ciężar pucharu wywalczonego przez podopieczne Darii Kasperskiej podczas Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży’2026.

Trenerzy, tego nie możecie przegapić! Ważna informacja od VEO.

Trenerzy, tego nie możecie przegapić! Ważna informacja od VEO.

Veo zaprasza Was na zbliżającą się prezentację. Pokazali nam ekskluzywnie coś nowego. Co dokładnie? Tego jeszcze nie zdradzimy — ale chcecie to zobaczyć. To nie nowy sprzęt, tylko mądrzejszy software. Wszystko zostanie zaprezentowane podczas bezpłatnego Launch Show na...

Zapraszamy do Zabrza na mecz eliminacji Pucharu Europy!

Zapraszamy do Zabrza na mecz eliminacji Pucharu Europy!

Mamy doskonałą wiadomość dla zorganizowanych grup dziecięcych do 14. roku życia! Górnik Zabrze przygotował pulę DARMOWYCH wejściówek na mecz 3. rundy eliminacji Ligi Europy! To wyjątkowa okazja, by kibicować zdobywcom STS Pucharu Polski i Wicemistrzom Polski w starciu...