Korespondencyjny pojedynek między Częstochową i Rybnikiem trwa już od wielu miesięcy. Rozstrzygnięty zostanie w ostatniej kolejce tego sezonu, kiedy poznamy beniaminka Betclic 3. Ligi oraz zespół, który zagra w barażach o nią.
Bardzo cieszy poziom rozgrywek, emocje, wiele ciekawych meczów i wiele bramek na tym szczeblu – podkreśla Prezes Śląskiego Związku Piłki Nożnej, Henryk Kula. Kluby zaakceptowały pomysł stworzenia I Ligi Śląskiej zamiast funkcjonujących przez długie lata dwóch grup IV ligi śląskiej. Drugi sezon rozgrywek prowadzonych w nowej formule stoi nie tylko na wysokim poziomie, ale i funduje kibicom przeogromne emocje. Dość powiedzieć, że choć została nam do rozegrania ostatnia kolejna, wciąż nie znamy drużyny, która bezpośrednio awansuje na szczebel centralny oraz tej, która urlopy będzie musiała odsunąć o kilka dni, by zagrać w barażach. 33. kolejka niczego nam bowiem w tym zakresie nie wyjaśniła.
Większość spotkań tego dnia przypominała… historyczny „mecz na wodzie” Biało-czerwonych z reprezentacją RFN we Frankfurcie podczas mundialu 1974. Przez niemal całe województwo przechodził po południu front atmosferyczny. Woda lała się z nieba strumieniami, w wielu wypadkach skutecznie utrudniając grę. Nie wszyscy w tych warunkach stanęli na wysokości zadania, stąd gdzieniegdzie zdarzyły się jednostronne widowiska. Tam jednak, gdzie grano o awans, było gorąco i walecznie.
Wynik niebezpieczny, ale zakończenie szczęśliwe
– Mieliśmy swój plan na to spotkanie i konsekwentnie go realizowaliśmy, choć musieliśmy dokonać pewnych korekt ze względu na warunki atmosferyczne, jakie dzisiaj zastaliśmy – tak Ołeksandr Szeweluchin już po końcowym gwizdku podsumowywał to, co zobaczyli liczni (mimo niesprzyjającej pogody) kibice ROW-u 1964 na stadionie przy Gliwickiej. Goście z Katowic, bądź co bądź spadkowicz z Betlic 3. Ligi, postawili kandydatowi na ten szczebel wysokie wymagania. Zwłaszcza końcówka była nerwowa, gdy w 85. minucie – w zamieszaniu w polu karnym gospodarzy – najlepiej odnalazł się Alan Lubaski. Wcześniej wydawało się, że kolejne w tym sezonie trafienie Jakuba Kuczery (świetna asysta Pawła Mandrysza), a potem „poprawka” Jakuba Szczepanika, daje miejscowym sporo komfortu. – Doskonale wiemy, że wynik 2:0 bywa bardzo niebezpieczny, co się potwierdziło. Gdybyśmy wykazali się wyższą skutecznością i podwyższyli prowadzenie w dogodnych sytuacjach, końcówka byłaby spokojniejsza. Brak trzeciego gola sprawił, że do ostatnich minut utrzymywała się nerwowość – analizował wydarzenia boiskowe trener czarno-zielonych w rozmowie z portalem rybnik.com.pl. Jego zespół dowiózł jednak nieznaczne prowadzenie do końcowego gwizdka, dzięki czemu zależny jest wyłącznie od siebie. – Chłopakom należą się wielkie brawa i słowa uznania. Konsekwentnie robimy swoje i stawiamy kolejne kroki w stronę celu – zaznaczał Szeweluchin.
Wygrana w ostatniej kolejce – na stadionie Polonii w Łaziskach – da Rybniczanom awans. Co ważne – w momencie przystępowania do gry, będą oni już znać wynik swego konkurenta w walce o pierwsze miejsce. Rezerwy Rakowa zaczną bowiem swoje spotkanie z Ruchem Radzionków trzy godziny wcześniej.
Światło na Gliwickiej w Rybniku z trudem przebijało się przez strugi deszczu.
Mocni nawet w osłabieniu
W środowy wieczór Rybniczanie takiego komfortu nie mieli, nasłuchiwali więc uważnie wieści spod Jasnej Góry. Rozgrywano tam derby Częstochowy, w których Victoria tylko chwilami dorównywała młodzieży z Rakowa. Dość powiedzieć, że goście przez ponad pół godziny grali w osłabieniu – czerwoną kartkę za faul w polu karnym zobaczył w 57 min Andrij Melnyczuk, który na murawie pojawił się od początku 2. połowy – ale nie przeszkodziło im to w wygranej. Kropkę nad „i” w doliczonym czasie postawił Krzysztof Ciesielski, a wcześniej warto zwrócić uwagę na trafienie Kamila Małoty, przy którym asystę zaliczył… bramkarz „rezerwistów”, Oskar Kubik.
Derby były też okazją do pożegnania doświadczonego gracza gospodarzy. Karol Tomczyk rozpoczynał przygodę z piłką w Rakowie, zagrał jeden mecz ekstraklasowy w barwach Widzewa, reprezentował także m.in. barwy Polonii Bytom oraz częstochowskiej Skry, a od kilku ładnych lat realizował się w szeregach Victorii. W środę, w spotkaniu dwóch klubów zajmujących szczególne miejsce w jego CV, oficjalnie pożegnał się z Victorią i z boiskiem. W piątej minucie gry piłkarze obu drużyn stworzyli szpaler i oklaskami podziękowali rutynowanemu obrońcy.
W rakowskiej szatni – tradycyjna zabawa po sukcesie!
„Dziwne uczucie”, czyli ostatni mecz Dawida
Częstochowscy „rezerwiści” – jako się rzekło – w sobotnie przedpołudnie o trzy punkty zagrają z Radzionkowianami. W końcówce wiosny podopieczni Marcina Trzcionki odzyskali wigor i formę: od sześciu spotkań pozostają niepokonani, pięć z nich wygrali. To piąte – w środowy wieczór, choć nie bez problemów w końcówce. – Zdobyliśmy bramkę na 1:2, ale brakło nam czasu na dogonienie. Natomiast myślę, że był to bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu patrząc na fakt, że w zespole mieliśmy sporo młodych chłopaków. W bramce stał przecież chłopak z rocznika 2010, w wyjściowej jedenastce mieliśmy dwóch kolejnych z rocznika 2009 – wyliczał trener Kuźni Ustroń, Karol Sieński.
W zespole gospodarzy tak młodych zawodników nie było, ale to nie znaczy, że w „Cidrach” zdolnej młodzieży brak w ogóle. Wynik – już po 38 sekundach gry, dobijając do siatki piłkę odbitą przez bramkarza gości po uderzeniu Alana Sprota – otworzył przecież 18-letni Seweryn Pacyga, który po końcowym gwizdku, z racji bardzo solidnej wiosny, podpisał z Ruchem nowy kontrakt.
Podobnie jak w Częstochowie, również i w Radzionkowie najwięcej mówiło się jednak o klubowym „weteranie”. Swój ostatni – 114. w trakcie pięciu spędzonych tu sezonów – mecz ligowy dla Ruchu rozgrywał bowiem bramkarz Dawid Stambuła! Czystego konta zachować nie zdołał – pokonał go głową Kamil Surowiec, ale i tak gdy w czwartej minucie doliczonego czasu gry robił miejsce między słupkami Szymonowi Walasowi, koledzy z drużyny utworzyli szpaler, żegnając swą „ostatnią ostoję”. – Jakie to uczucie? Dziwne… – uśmiechał się, choć chyba z łezką w oku, golkiper Ruchu. – Kiedy dwa lata temu wracałem do Ruchu, powiedziałem, że właśnie tu, w tym renomowanym śląskim klubie, zakończę swoją przygodę z piłką. I tak się właśnie stało! – wzdychał Stambuła, któremu – wobec rozwijającej się na innym polu kariery zawodowej – po prostu zaczynało brakować czasu na wspólne treningi z zespołem. Poza kolegami z drużyny, gorąco żegnali też bramkarza radzionowscy fani. „Dawid Stambuła – dzięki za wszystko” – głosił transparent wywieszony przez liczny „młyn” gospodarzy.
Ostatnie w tym sezonie gole w Radzionkowie ultraskrótem
Dwa hat-tricki i… bez bramek
Ekipę Rakowa II raczej nie czeka więc w sobotę spacerek. Ale i ROW 1964 Rybnik – o ile wcześniej nie załatwią za nich sprawy Radzionkowianie – też zapewne będzie się musiał napocić w Łaziskach Górnych. Polonia bowiem „lekko, łatwo i przyjemnie” na Asnyka w Katowicach rozbiła gospodarzy, Rozwój. Znakomitą formą strzelecką błysnął niegdysiejszy król boisk na tym szczeblu rozgrywek, Jacek Jarnot, bezskutecznie przez długi czas szukający snajperskiej formy z dawnych lat.
Jarnot w tym roku skończy 34 lata. Marcin Oślizlok – król strzelców ubiegłego sezonu na tym szczeblu – ma jeszcze ciut więcej latek; jest z rocznika 1989. Ale i on wciąż potrafi błysnąć: tym razem ustrzelił hat tricka (i jeszcze dołożył asystę) kosztem Przemszy. Siewierzanie, pewni już statusu pierwszoligowca w kolejnym sezonie, zupełnie skompromitowali się w Turzy Śląskiej, drugą połowę oddając zupełnie bez walki. Poza Oślizlokiem, świetny występ zanotował też Jarosław Baranskyj. Na konto Ukraińca poszły aż trzy asysty!
W Bytomiu tymczasem padł – rzadko oglądany w tym sezonie w I Lidze Śląskiej-InterHall – najbardziej znienawidzony przez kibiców wynik, czyli bezbramkowy remis. I w tym przypadku ulewny deszcz miał wpływ na jakość samego widowiska.
Tekst: Dariusz Leśnikowski
33. kolejka I Ligi Śląskiej-InterHall
ROW 1964 RYBNIK – PODLESIANKA KATOWICE 2:1 (1:0)
Bramki: Kuczera (29), Szczepanik (68) – Lubaski (85)
VICTORIA CZĘSTOCHOWA – RAKÓW II CZĘSTOCHOWA 1:3 (0:1)
Bramki: Błaszkiewicz (58. karny) – Kurasiński (24), Małota (47), Ciesielski (90+5)
ROZWÓJ KATOWICE – POLONIA ŁAZISKA GÓRNE 0:4 (0:2)
Bramki: Jarnot (37. karny, 44, 58), Obermajer (75. karny)
UNIA TURZA ŚLĄSKA – PRZEMSZA SIEWIERZ 7:1 (2:1)
Bramki: Strączek (5, 71), Oślizlok (36, 79, 90+1), Słodowy (70. karny), Pawełek (88. karny) – Holik (27)
RUCH RADZIONKÓW – KUŹNIA USTROŃ 2:1 (1:0)
Bramki: Pacyga (1), Sadlak (75) – Surowiec (83)
SZOMBIERKI BYTOM – DECOR BEŁK 0:0
ZNICZ KŁOBUCK – SPÓJNIA LANDEK 0:3 (wo.)
DRAMA ZBROSŁAWICE – ORZEŁ ŁĘKAWICA 3:0 (wo.)
Awansem (11.04.)
GWAREK TARNOWSKIE GÓRY – PIAST II GLIWICE 0:6 (0:3)
Tabele i wyniki rozgrywek znajdziecie TUTAJ
Sponsorem tytularnym rozgrywek jest Firma InterHall.







