Kanonada na boiskach I Ligi Śląskiej – InterHall

12 paź 2025

O ile przyzwyczailiśmy się, że w każdej kolejce snajperzy I Ligi Śląskiej – InterHall przekraczają liczbę 30 goli, o tyle w ten weekend urządzili sobie prawdziwe strzeleckie fajerwerki. Na dziewięciu stadionach widzowie oglądali 45 goli. Jedyną ekipą, która zakończyła swój mecz bez zdobyczy bramkowej, był… lider z Rybnika!

Rybniczanom zdarzyło się ro po raz pierwszy w tym sezonie. Po raz drugi zaś tej jesieni znaleźli pogromcę w zespole ekstraklasowych rezerw: wcześniej polegli na stadionie w Gliwicach, w rywalizacji z Piastem II. – Zespół gości ma dużą jakość piłkarską, jest w jego szeregach wielu zawodników, którzy powinni grać na wyższym poziomie. My jednak zaskoczyliśmy ich intensywnością pressingow i dynamiką. Wspięliśmy się na swoje wyżyny – podsumowywał wydarzenia boiskowe trener zwycięzców, Michał Mizgała. 

Walczaki rozbiły lidera

Szala w tym spotkaniu na rzecz częstochowian przechylona została w niespełna 180 sekund pierwszej połowy. Mowa o dwóch golach dla gospodarzy, autorstwa dwóch siedemnastolatków: Nikodema Całki i Jana Mordaki. – Mimo prowadzenia nie chcieliśmy zabijać tego widowiska. Graliśmy tak, jakby na tablicy dalej było 0:0 – dodawał w rozmowie z dziennikiem „Sport” szkoleniowiec rezerw Rakowa. Efektem tej postawy był jeszcze jeden gol przed przerwą, zdobyty w kapitalny sposób przez Tomasza Walczaka. 20-latek, kupiony przez częstochowian dwa lata temu z Płocka, praktycznie nie dostał jeszcze szansy w pierwszej drużynie. Wypożyczany był do Siedlec i do Legnicy, a w tej rundzie gra jedynie w I Lidze Śląskiej – InterHall, zdecydowanie wyróżniając się na jej boiskach. To dodana dla drużyny pod kątem piłkarskim i mentalnym – komplementował go Mizgała. Ale i nie szczędził braw reszcie drużyny. – Widać, że zespól wierzy w to co trenujemy, rozpracowaliśmy rywala naprawdę dobrze. Wiedzieliśmy co chcemy robić na boisku i graliśmy według naszych zasad, zgodnie z meczowymi założeniami – zacierał ręce z radości.

Te obrazki już dobrze znamy z szatni częstochowskich rezerwistów. Ale po wygranej z liderem było tam wyjątkowo gorąco!

 

„Odwróceni”

Skutkiem porażki lidera jest mocne „zagęszczenie” w czołówce tabeli. Pozostałe ekipy pierwszej piątki kończyły bowiem zwycięsko swe starcia w 12. kolejce, choć niektóre musiały się mocno napocić. Przez 45 minut nic nie zapowiadało na przykład, że trzy punkty zgarną drużyny Podlesianki i Dramy. A jednak udało im się odwrócić losy gier z rywalami z dolnych rejonów tabeli.

Spadkowicz z Betclic 3. Ligi dwukrotnie przegrywał na własnym stadionie z Gwarkiem: Marcel Owsiński, zastępujący między słupkami Artura Tomanka, wyciągał piłkę z siatki po strzałach Damiana Dudzińskiego i Fabiana Szkodnego. Sensacja wisiała w powietrzu; tarnogórzanie wcześniej swoje jedyne punkty zdobyli ogrywając ówczesnego lidera, Szombierki, i teraz też byli bliscy urwania „oczek” faworytowi. W końcu jednak swoje „petardy” odpalili najbardziej doświadczeni gracze gospodarzy: Łukasz Grzeszczyk i Adam Żak (wcześniej wywalczył „jedenastkę” oraz asystował przy golu Grzeszczyka). Dzięki temu katowiczanie zachowali pozycję wicelidera, a do ROW-u tracą już tylko punkcik.

Demolka w 45 minut

Tuż za ich plecami – prócz częstochowskiej młodzieży – usadowili się jeszcze gracze Dramy. W Ptakowicach – nie po raz pierwszy w tym sezonie – widzowie zobaczyli zupełnie szalone widowisko. Po nieco ponad kwadransie miejscowi przegrywali 0:2 z Rozwojem i takimż wynikiem zakończyła się pierwsza połowa! – W szatni w przerwie, wbrew pozorom, nie było nerwów. Za pierwszą połowę… pochwaliłem chłopaków – zdradza trener Dramy, Dariusz Dwojak. – Grali ambitnie, stwarzali okazje, ale nic nie wpadało. Tak się w piłce zdarza – dodawał. – Poprosiłem ich tylko o to, by się skupili i nie dali trzeci raz „ukłuć”, bo to mogło zamknąć mecz.

Podopieczni posłuchali grzecznie szkoleniowca i gola już nie stracili. A kiedy już w 20. sekundzie drugiej części gry kontaktowego gola dał zbrosławiczanom Filip Kotalczyk, jasnym stało się, że nic jeszcze w tym spotkaniu przesądzone nie jest. Drugi bieg wrzucił nie tylko wspomniany „Kotal”, ale także Grzegorz Ochwat. To był już trzeci z czterech ostatnich meczów ligowych, w których zapisał na swe konto dublet! – To była „demolka” – tak drugie 45 minut w wykonaniu zespołu określił Dwojak, radując się nie tylko z wyniku, ale i przygotowania zespołu. – Co my wyglądamy fizycznie! Nic, tylko bić brawo! – cieszył się trener gospodarzy. I przyznawał, że z wielką niecierpliwością oczekuje sobotniego spotkania na boisku lidera. To będzie hit 13. kolejki!

Może być zdjęciem przedstawiającym football, piłka nożna i tekst

Fot. OSA Kadry Dramowe/ Drama Zbrosławice      Filip Kotalczyk (nr 18) i Grzegorz Ochwat (nr 7) mocno zapracowali na sukces Dramy!

 

Agresywni kontra bezzębni

Po przegranych „beskidzkich debrach”, na zwycięski szlak wróciła Spójnia. – Byliśmy podrażnieni porażką z Kuźnią, bo jeden błąd zadecydował tam, że przegraliśmy mecz – kreślił podstawy motywacji swych podopiecznych trener Patryk Pindel w rozmowie z portalem „sportowebeskidy.pl.”.

Rok temu z Landeku piłkarze radzionkowskiego Ruchu wyjeżdżali w doskonałych humorach, po wygranej 4:1. W sobotę zebrali dokładnie takie same baty od żądnych zemsty i rewanżu gospodarzy. Bohaterem w ich szeregach był Patryk Fabian. Nie tylko dwukrotnie bardzo pewnie wykorzystał rzuty karne za faule gości w „szesnastce”, ale i popisał się bajecznym technicznym uderzeniem w samo okienko bramki „Cidrów”. Ba; niewiele brakło, by cieszył się i z czwartego trafienia: po jednej z jego prób piłka uderzyła w poprzeczkę bramki gości! – Zagraliśmy bardzo dobry mecz. Byliśmy bardzo zdyscyplinowani w taktycznych elementach i agresywni. Oczywiście zdarzały się błędy, ale wykorzystaliśmy to, że rywal mocno się otworzył – dodawał szkoleniowiec Spójni.

W diametralnie odmiennym nastroju był oczywiście szkoleniowiec gości. – Nie pomogły nam decyzje sędziowskie – Marcin Trzcionka odwoływał się m.in. do pierwszego rzutu karnego, ustawiającego – jego zdaniem – przebieg gry. Nie składał jednak porażki na karb „osób trzecich”, ale na ofensywną bezzębność swego zespołu. – Zagraliśmy, moim zdaniem, niezły mecz, stworzyliśmy parę sytuacji. Niestety, brakuje nam „armat”, czyli kogoś, kto owe wypracowane okazje by wykorzystywał.

Ruch przegrał już piąty z rzędu wyjazdowy mecz, na ligowe zwycięstwo czeka od 6 września, i coraz bliżej mu do niebezpiecznej strefy w tabeli…

Hat-trick Patryka Fabiana dał gospodarzom efektowną wygraną z „Cidrami”.

 

Piękne gole, wielkie nerwy i czerwone kartki

Również od 7. kolejki na zwycięstwo czekali gracze Szombierek. Używamy w ich przypadku czasu przeszłego, bo beniaminkowi udało się w końcu przełamać kiepską passę w starciu z… innym beniaminkiem. – Stworzyliśmy wspólnie z naszym przeciwnikiem naprawdę dobre widowisko. Przed przerwą ro rywal nieco lepiej dostosował się ekstremalnie trudnych warunków – mówił po końcowym gwizdku trener łękawiczan, Krzysztof Wądrzyk. Na grząskim terenie bytomianie w ciągu niespełna pół godziny zdobyli trzy gole (każdy z nich wart utrwalenia na filmowej taśmie…) i dwubramkowego prowadzenia (w międzyczasie trafił też Marcin Wróbel dla Orła) nie oddali po przerwie. Goście mieli trochę szczęścia przed pauzą (spojenie słupka z poprzeczką po strzale Damiana Chmiela) i po niej (słupek po uderzeniu Kamila Małolepszego), ale Alex Żółtak skapitulował w drugiej części tylko raz – znów po „przymiarce” Wróbla. Tenże w samej końcówce musiał powędrować przedwcześnie do szatni na wskutek protestów po anulowaniu bramki Michała Bojdysa – sędziująca ten mecz pani arbiter uznała, że faulowany był w tej sytuacji golkiper Szombierek. – Szczęście dziś nie było po naszej stronie, choć kawał zdrowia zawodnicy na boisku zostawili, a remis byłby sprawiedliwym rozstrzygnięciem – zaznaczył szkoleniowiec gospodarzy, który także ukarany został czerwoną kartką po końcowym gwizdku.

Może być zdjęciem przedstawiającym football, piłka nożna i tekst „HIII LKS ORZEL EEKAWICA 生0”

Fot. GKS Szombierki Bytom     Gospodarze do samego końca walczyli o remis. „Zieloni” (tym razem na biało) zdołali jednak dowieźć prowadzenie do ostatniego gwizdka.

 

Siedem strzałów, sześć goli

Na wielu boiskach emocje trwały do ostatnich sekund. W Częstochowie gole w doliczonym czasie gry strzelali goście z Kłobucka, i gospodarze (choć tak naprawdę też uczynił to piłkarz Znicza – tyle że trafił do własnej bramki). Dużo wcześniej rozstrzygnęła się za to rywalizacja w Gliwicach, gdzie kolejną bolesną lekcję zebrali piłkarze z Siewierza. – Mecz bardzo szybko źle nam się ułożył, bramką straconą już w 2. minucie. Potem mieliśmy swoje sytuacje, nie trafialiśmy jednak, i do przerwy było już 0:3 – relacjonował w klubowej telewizji Przemszy boiskowe wydarzenia jej trener, Dawid Jóźwiak. – Starałem się w przerwie wzniecić wiarę w chłopakach. Zareagowaliśmy też zmianą ustawienia na boisku i szybko doprowadziliśmy do stanu 2:3, mając jeszcze okazję na wyrównanie. Dostaliśmy jednak czwartego gola i to mentalnie podłamało zawodników. Zaczęliśmy za dużo wymyślać na boisku – rozkładał ręce szkoleniowiec siewierzan podkreślając, że do siatki jego zespołu wpadło sześć z siedmiu strzałów oddanych przez gliwiczan w tym meczu. – To pokazuje w jakim miejscu jesteśmy – wzdychał Jóźwiak. Jeszcze dobitniej owo miejsce pokazuje ligowa tabela…

Tekst: Dariusz Leśnikowski 

 

12. kolejka I Ligi Śląskiej – InterHall

RAKÓW II CZĘSTOCHOWA ROW 1964 RYBNIK 3:0 (3:0)

Bramki: Całko (25), Mordaka (27), Walczak (42)

PODLESIANKA KATOWICE GWAREK TARNOWSKIE GÓRY 3:2 (0:1)

Bramki: Kunka (48. karny), Grzeszczyk (65), Żak (74) – Dudziński (13), Szkodny (58)

DRAMA ZBROSŁAWICE ROZWÓJ KATOWICE 5:2 (0:2)

Bramki: Kotalczyk (46, 72), Ochwat (54, 86), Siudak (90) – Kaletka (12), Zieliński (16)

SPÓJNIA LANDEK – RUCH RADZIONKÓW 4:1 (1:0)

Bramki: Fabian (24. karny, 52, 78. karny), Borek (68) – Bolacki (87)

ORZEŁ ŁĘKAWICA SZOMBIERKI BYTOM 2:3 (1:3)

Bramki: Wróbel (26, 86) – Sierczyński (9), Sobotka (18), Wojdas (28)

POLONIA ŁAZISKA GÓRNE – UNIA TURZA ŚLĄSKA 2:1 (1:0)

Bramki: Wojtek (25), Pipia (51) – Majeranowski (89. samob.)

LKS BEŁK KUŹNIA USTROŃ 2:2 (1:1)

Bramki: Sewerin (9), Joachim (78) – Addo (45, 74)

VICTORIA CZĘSTOCHOWA ZNICZ KŁOBUCK 2:3 (1:1)

Bramki: Błaszkiewicz (27), Pałyga (90+3. samob.) – Holik (11), Marchewka (47), Więcławik (90+2)

PIAST II GLIWICE PRZEMSZA SIEWIERZ 6:2 (3:0)

Bramki: Maziarz (2, 25, 75), Kopczyński (28, 67), Piotrowski (90) – Bębenek (56), Bartusiak (66)

 

Tabele i wyniki rozgrywek znajdziecie TUTAJ

Sponsorem tytularnym rozgrywek jest Firma InterHall.   

Podsumowanie jesieni ŚLAP U12

Podsumowanie jesieni ŚLAP U12

Z radością oglądaliśmy postępy drużyny ŚLAP – Śląska Akademia Piłkarska U12 podczas treningu na obiektach Superauto.pl Stadionu Śląskiego. Trener Paweł Małolepszy: "Z końcem sierpnia, po zakończeniu procesu selekcji zawodników do projektu, rozpoczęliśmy regularne...

Podsumowanie jesieni ŚLAP U14

Podsumowanie jesieni ŚLAP U14

Pod koniec pierwszej części sezonu, ponownie odwiedziliśmy podczas treningu na obiektach Superauto.pl Stadionu Śląskiego, drużynę ŚLAP - Śląska Akademia Piłkarska U14. Trener Kamil Karch: " Bardzo rozwojowa i uważam udana jesień za naszym rocznikiem z kategorii U14....

Kiedy Śląsk spotka się ze Lwowem, czyli nocne Polaków rozmowy

Kiedy Śląsk spotka się ze Lwowem, czyli nocne Polaków rozmowy

Czy jest jeszcze na Górnym Śląsku – albo szerzej: w Polsce – ktoś, kto widział Ernesta Wilimowskiego na żywo na boisku? Niewykluczone, choć przecież od jego ostatniego meczu dla biało-czerwonych barw minęło już 86 lat. Postać legendarnego górnośląskiego piłkarza...