Mucha nie siada! – perfekcyjny gol częstochowskiego stopera. Ale lider też wyrwał wiktorię w I Lidze Śląskiej – InterHall

25 maj 2026

Po środowej wpadce ROW-u w Ptakowicach, fani rybniccy liczyli, że Drama Zbrosławice na tymże obiekcie odbierze też punkty rezerwom Rakowa. Tak się nie stało, więc walka o awans trwa dalej. Rybniczanie – ze względu na gorszy bilans bezpośrednich gier – nie mogą już sobie pozwolić do końca sezonu na wpadkę.

W sobotę podopieczni Ołeksandra Szeweluchina wrócili na zwycięską ścieżkę i owej wpadki uniknęli, choć… lekko nie było. Jesienne rekordowe 9:0 na stadionie Victorii poszło w zapomnienie: goście spod Jasnej Góry w Rybniku poprzeczkę zawiesili gospodarzom bardzo wysoko. Niby miejscowi kontrolowali spotkanie, dwukrotnie obejmując dwubramkowe prowadzenie – Jakub Kuczera „dojechał” już do poziomu 35 bramek ligowych w tym sezonie, a Nikodem Juraszczyk właśnie zdobył dola numer 20. – ale Częstochowianie, za sprawą Adriana Błaszkiewicza – dwukrotnie zdobywali gole kontaktowe i końcówka przy Gliwickiej była mocno nerwowa dla ROW-u. Ostatecznie skończyło się szczęśliwie dla lidera, a Victoria do Częstochowy wracała na tarczy…

Image 32 of 56

Fot. Rafał Wujec / Rybnicki fusbal     /   Jakub Kuczera po raz kolejny nie do zatrzymania! Ma już na koncie w tym sezonie 35 goli ligowych.

Oskarowe efekty specjalne

…w odróżnieniu od wspominanych już rezerw Rakowa. W Ptakowicach goście zagrali bez trzech ważnych – może wręcz kluczowych – postaci: Filipa Karmelity, Jana Mordaki i najlepszego strzelca, Davida Kabali. I – to takie modne słowo dziś wśród trenerów – „cierpieli”. Gospodarze trafiali w słupek (Jakub Siwek) i poprzeczkę (Piotr Topolewski), zdecydowanie przeważali też pod względem posiadania piłki (60 do 40). Nijak jednak nie potrafili pokonać Oskara Kubika. Za to jego imiennik, Oskar Mucha, na niewiele ponad kwadrans przed końcem spotkania zagrał… oscarową rolę, zarazem stosując efekty specjalne na miarę Oscara. Wydawało się, że rzut wolny z ponad 30 metrów nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla Zbrosławiczan. Tymczasem… – Można powiedzieć, że to moja specjalność. Myślę, że mam dobre uderzenie z prostego podbicia – w sztabie szkoleniowym Dramy chyba nie odrobiono lekcji z analizy rywala, i nie słyszano tych słów Muchy, wypowiedzianych po spotkaniu z Polonią Łaziska Górne, w którym też „zapiął” z dystansu w samo okienko. Bramka – palce lizać, po której odgłos kamienia spadającego z serca trenera Michała Mizgały był równie głośny, co odgłos szczęk opadających ze zdziwienia ekipie na ławce rezerwowych Dramy…

Zdjęcie

Fot. Damian Rydzyński / www.rakow.com Wiele razy kotłowało się pod bramką gości; Oskar Kubik pozostał jednak niepokonany.

Z nosami w telefonach

Pięknego gola strzałem z dużej odległości – choć tym razem po ziemi – zdobył też Łukasz Piontek. Pomocnik Ruchu trafia w tym sezonie rzadko, ale jak już – to właśnie z dystansu, nie zostawiając bramkarzowi rywali szans na interwencję. – Wiem, że mam dobre uderzenie, więc staram się próbować. Jak jest czas, zostaję po treningu, żeby postrzelać. Cieszę się, że znów wpadło, i że rozpocząłem strzelaninę – zacierał ręce zawodnik „Cidrów”. To ostatnie sformułowanie jest jak najbardziej na miejscu: w ciągu kolejnych sześciu minut do siatki rezerw Piasta trafili jeszcze Szymon Turczyn i Dominik Piotrowski: ten ostatni jest wypożyczony do Ruchu z… rezerw Piasta. – Tak, mam tam kolegów i przyjaciół. Ale na boisku ich nie będzie, pojedziemy z nimi – zapowiadał przez pierwszym gwizdkiem i słowa dotrzymał.

– Popełniliśmy zbyt dużo prostych błędów, które Ruch wykorzystał bezwzględnie – zaznaczał po końcowym gwizdku Tomasz Podgórski, który prowadzi gliwicką ekipę wespół z innym ekspiłkarzem Piasta, Wojciechem Kędziorą. – Powiedziałem chłopakom w szatni,  że tak broniąc, nie da się wygrywać meczu, a i zremisować ciężko.

A jednak goście, po trzech nokdaunach, jeszcze się z desek podnieśli. Bajecznego gola zdobył Jakub Jurczyga, a Dominik Żak z zimną krwią wykorzystał „jedenastkę” za faul na Sidym Camarze. –  Musimy poprawić zarządzanie meczem, tracimy za dużo bramek – komentował ten okres w grze gospodarzy Łukasz Piontek. Miał rację; przecież kilka minut po golu na 3:2, Camara faulowany był po raz drugi i arbiter aż z… Gorlic (musiał przejechać 250 kilometrów!) podyktował drugi w odstępie ośmiu minut rzut karny. Do „wapna” podszedł sam poszkodowany i… nie trafił w ogóle w bramkę! – Chłopcy mogą sami zadecydować na boisku, kto podchodzi do piłki. Sidy dał dobrą zmianę – przecież wywalczył dwa rzuty karne – i podjął decyzję, że bierze na siebie egzekucję. Nie mam o to do niego pretensji. Uderzył jak uderzył, nie udało się, ale to jest piłka nożna, w której takie rzeczy są rzeczy normalne – wyjaśniał trener Podgórski.

Dodajmy jeszcze – bo widzieliśmy to na własne oczy – że część ławki Piasta, wyjąwszy wspomnianego coacha – na żywo śledziła na telefonach „canalową” Multiligę, mocno przeżywając walkę pierwszej drużyny klubowej o utrzymanie w elicie. I szkoda, że tak niewielu chłopaków z rezerw, marzących przecież o ekstraklasie, dostaje przy Okrzei szansę występu na jej boiskach…

Jeśli to skrót z meczu Ruchu, to musi być ostre strzelanie!

Turoń słodko-gorzki

Postrzelano też ostro w nieodległych od Radzionkowa Tarnowskich Górach. Wszystko zaczęło się od niefortunnej interwencji Daniela Kandziory, który – po rzucie wolnym Patryka Fabiana – wypuścił piłkę z rąk i pozwolił na dobitkę Kamilowi Turoniowi. To rozłożyło gospodarzy i Bartłomiej Ślosarczyk „namieszał” trzy kolejne gole gości: dwa zdobył sam, w jednym asystował. Krótkotrwałą nadzieję miejscowym dał jeszcze… wspomniany już Turoń; obrońca gości zapakował spektakularnego „samobója” nad głową swego bramkarza; takiego lobu nie powstydziłby się rasowy snajper. Gwarek – za sprawą Jakuba Sigi, który najpierw dał się sfaulować, a potem wykonał „jedenastkę” – zdobył jeszcze jedną bramkę (a miał szansę na trzecią – Siga trafił w słupek), ale Spójnia była bezlitosna w kontrach. Ładna była zwłaszcza ta autorstwa Miłosza Misali, który jeszcze na własnej połowie odebrał piłkę rywalom, przebiegł z nią 60 metrów i strzelił do siatki.

Wysoka porażka nie podniosła morale tarnogórskiej drużyny. Co więcej; fatalne dla niej wieści napłynęły dzień później z Ustronia. Jeżeli Gwarek liczył, że na finiszu sezonu, po bezpośrednim starciu, zdoła przeskoczyć w tabeli Przemszę, jej wynik wyjazdowego spotkania z Kuźnią stawia ten scenariusz pod ogromnym znakiem zapytania. Siewierzanie – mimo zmarnowanej „jedenastki” – wygrali z „góralami” 2:1. Nie bez znaczenia dla ostatecznego zwycięstwa był fakt, że tuż po wyrównaniu, gospodarze – z powodu czerwonej kartki – stracili Kamila Szlufarskiego. Gościom, grającym w tej sytuacji przez pół godziny w przewadze, udało się postawić kropkę nad „i” w samej końcówce.

Niewielu graczy z Landeka na tym filmiku z ich radości, bo i ławka była w sobotę bardzo krótka. Ale do wygranej z Gwarkiem „żelazny skład” wystarczył

W jednej stali szatni

Odnotujmy jeszcze, że do „bratobójczego” pojedynku trenerów doszło w meczu Unia – Decor. Bartłomiej Socha i Dariusz Kłus nie tylko z jednego rocznika pochodzą, ale i przed laty „w jednej stali szatni” – tej przy Bogumińskiej w Wodzisławiu. Teraz przy Bogumińskiej w Turzy Śląskiej zwycięzca był tylko jeden: goście rozjechali gospodarzy, a duet ustrzelił wreszcie skuteczny w ich szeregach Łukasz Krakowczyk.

 

Tekst: Dariusz Leśnikowski

 

31. kolejka I Ligi Śląskiej – InterHall

ROW 1964 RYBNIK – VICTORIA CZĘSTOCHOWA 3:2 (2:0)
Bramki: Kuczera (14. karny, 67), N. Juraszczyk (26) – Błaszkiewicz (53, 84)

DRAMA ZBROSŁAWICE – RAKÓW II CZĘSTOCHOWA 0:1 (0:0)

Bramka – Mucha (73. wolny)

GWAREK TARNOWSKIE GÓRY – SPÓJNIA LANDEK 2:6 (0:3)

Bramki: Turoń (55. samob.), Siga (58. karny) – Turoń (18), Ślosarczyk (32, 50), Misala (34, 56), Kowalczyk (87)

SZOMBIERKI BYTOM – POLONIA ŁAZISKA GÓRNE 2:0 (0:0)

Bramki: Kręcichwost (50), Wojdas (52)

UNIA TURZA ŚLĄSKA – DECOR BEŁK 0:4 (0:1)

Bramki: Krakowczyk (42, 82), Szczęch (74), Musiolik (90)

RUCH RADZIONKÓW – PIAST II GLIWICE 4:2 (0:0)
Bramki: Piontek (52), Turczyn (53), Piotrowski (58), Bolacki (87) – Jurczyga (69), Żak (75. karny)

KUŹNIA USTROŃ – PRZEMSZA SIEWIERZ 1:2 (0:1)

Bramki: Augustyn (60) – Marek (18), Pańkowski (83)

ROZWÓJ KATOWICE – ORZEŁ ŁĘKAWICA 3:0 (wo.)

ZNICZ KŁOBUCK – PODLESIANKA KATOWICE 0:3 (wo.)

 

Tabele i wyniki rozgrywek znajdziecie TUTAJ

Sponsorem tytularnym rozgrywek jest Firma InterHall.   

 

Magazyn 1. Liga Śląska – InterHall (32. kolejka)

Magazyn 1. Liga Śląska – InterHall (32. kolejka)

Zapraszamy na nasz Magazyn I Ligi Śląskiej – InterHall, który przygotowujemy wraz z Klubami. Serdecznie dziękujemy za przesłane materiały filmowe i zaangażowanie w ten projekt! Zobaczcie co działo się na boiskach tego szczebla rozgrywek w 32. kolejce spotkań! Tabele...

Stadionowy rozkład jazdy

Stadionowy rozkład jazdy

Długi weekend oznacza sporo wydarzeń piłkarskich, a zatem przed nami wiele emocji. Polecamy nasz stadionowy rozkład jazdy i zachęcamy do kibicowania zespołom z naszego regionu.   3 czerwca 2026 I Liga Śląska - InterHall 18:00 ROW 1964 Rybnik - Podlesianka...