Za nami sezon 2025/2026 w Lidze Okręgowej Bielsko-Tyskiej, który dostarczył kibicom niemal wszystkiego. Ostatecznie po mistrzowski tytuł sięgnął LKS Pasjonat Dankowice, który wywalczył awans do V ligi. Z ligą pożegnały się natomiast rezerwy GLKS-u Nacomi Wilkowice, LKS Łąka oraz GKS Krupiński Suszec.
Mistrz z charakterem
Pasjonat Dankowice przez większą część sezonu udowadniał, że dysponuje najbardziej kompletnym zespołem w stawce. 25 zwycięstw, zaledwie trzy porażki oraz imponujący bilans bramkowy 98:30 pozwoliły zakończyć rozgrywki z dorobkiem 77 punktów. Choć do samego końca naciskała Iskra Pszczyna, zespół z Dankowic nie wypuścił prowadzenia z rąk i zasłużenie wywalczył promocję do wyższej klasy rozgrywkowej.
Na uznanie zasługuje również Iskra Pszczyna, która zgromadziła aż 74 punkty i zakończyła sezon z najlepszym bilansem bramkowym w lidze (108 zdobytych goli). W wielu innych sezonach taki dorobek wystarczyłby do mistrzostwa.

Rotuz potwierdził rozwój
4. lokatę zajął Rotuz Bronów, dla którego był to najlepszy sezon w historii występów w Lidze Okręgowej. Zespół zakończył rozgrywki z dorobkiem 49 punktów i 15 zwycięstw, ustanawiając klubowe rekordy na tym poziomie. Jeszcze jesienią wydawało się, że Bronowianie mogą realnie włączyć się do walki o awans. Ostatecznie zabrakło większej stabilizacji w defensywie.
– Na początku było naprawdę obiecująco. Byłem przekonany, że możemy powalczyć nawet o 1. miejsce, ale z czasem doszedłem do wniosku, że bez mocniejszej defensywy będzie o to bardzo trudno. Strzeliliśmy mnóstwo bramek, jednak pozostaje duży niedosyt związany z grą w obronie. Brakowało nam stabilności w defensywie. Z drugiej strony, patrząc na to, jakie zespoły znalazły się przed nami i jak wyglądały bezpośrednie mecze z nimi, można być zadowolonym z zajęcia 4. miejsca. Przed sezonem zakładaliśmy zdobycie 60 punktów i tego celu nie udało się zrealizować, dlatego pod tym względem czuję niedosyt – podsumował trener Rotuza, Daniel Feruga.

Fot. Szymon Bandura
Historyczny sezon beniaminka
Jednym z największych pozytywnych zaskoczeń rozgrywek był KS Bestwinka. Beniaminek zakończył sezon na ósmym miejscu z dorobkiem 41 punktów, a szczególnie imponująca była postawa drużyny w rundzie wiosennej. Po trudniejszej jesieni w klubie zachowano spokój, nie zdecydowano się na rewolucję kadrową, a konsekwencja przyniosła oczekiwane efekty.
– Jest zadowolenie. Przypomnę czasy, gdy awansowaliśmy i nie brakowało głosów, że nasza przygoda z okręgówką potrwa tylko rok. Mimo dwóch bolesnych porażek osiągnęliśmy historyczne miejsce dla naszego klubu. Po pierwszej rundzie nie było paniki, postawiliśmy na zawodników, z którymi zaczęliśmy sezon i to popłaciło – ocenił trener Marcin Sztorc.
Na uwagę zasługuje także postawa doświadczonego Grzegorza Sztorca, który w wieku 45 lat zdobył aż 19 bramek i należał do najskuteczniejszych zawodników całych rozgrywek.

Fot. Szymon Szwajkowski
Bestwina uratowała się w ostatnim momencie
Ogromnych emocji nie brakowało również w dolnej części tabeli. LKS Bestwina o utrzymanie walczył do ostatniej kolejki, a zadanie wydawało się niezwykle trudne, bo rywalem był już koronowany mistrz z Dankowic.
Bestwinianie wytrzymali jednak presję i remis 2:2 z Pasjonatem zapewnił im pozostanie w Lidze Okręgowej.
– Szampanów nie było, ale była ogromna radość. Udało się nam utrzymać. Nie było to łatwe, trzeba było samemu powalczyć o ten jeden punkt w starciu z Pasjonatem. Mistrz postawił twarde warunki, ale konsekwentnie realizowaliśmy swój plan. Od początku mówiłem, że jest potencjał w tej drużynie. Druga połowa rundy rewanżowej pokazała, na co nas stać. Najważniejsze, że forma przyszła w odpowiednim momencie – powiedział trener Marcin Stefanowicz.

Ciasno w środku tabeli, dramat na dole
Środek tabeli był niezwykle wyrównany. Między czwartym Rotuzem Bronów a trzynastą Studzionką różnica wyniosła zaledwie 16 punktów, co najlepiej pokazuje, jak wyrównane były tegoroczne rozgrywki. O końcowej pozycji często decydowała jedna seria zwycięstw lub porażek. Największy dramat rozegrał się na dole tabeli. Z ligą pożegnały się GLKS Nacomi Wilkowice II oraz GKS Krupiński Suszec. Ostatnim spadkowiczem został LKS Łąka, który mimo ambitnej postawy zakończył sezon na 14. miejscu.






