Przełamanie mistrza jesieni. A Rozwój wciąż cierpi w I Lidze Śląskiej – InterHall

27 kwi 2026

Już tylko trzy zespoły tej wiosny jeszcze meczu na zielonej murawie nie wygrały. W miniony weekend „odblokowali się” w końcu piłkarze mistrza jesieni I Ligi Śląskiej  –InterHall.

Każdy na spokojnie musi to przemyśleć. Popełniamy indywidualne błędy. Może trzeba się cofnąć do juniorów i trampkarzy? – gorzkie były słowa kapitana drużyny z Podlesia, Bartosza Nowotnika. Gorzkie i mocne. Celowo: miały przebudzić piłkarsko jego kolegów z Sołtysiej. Cel został osiągnięty: na obiekcie w Siewierzu goście co prawda przegrywali po 45 minutach, po zmianie stron tlen podał im defensor gospodarzy, Stanisław Zacharczenko. To na jego konto poszedł wyrównujący gol Katowiczan, po którym – w ciągu kolejnych 12 minut – podopieczni Roberta Łysika i Dawida Brehmer trafili jeszcze trzykrotnie. Wygrali w ten sposób pierwsze w tym roku spotkanie na boiskach I Ligi Śląskiej (Przemsza tymczasem tej wiosny nie zdobyła nawet punkciku na własnym terenie). Ale nijak nie poprawiło to sytuacji zespołu w tabeli: do barażowego miejsca brakuje 10 punktów…

Pierwsza wiosenna wygrana spadkowicza z Betlic 3. Ligi – sześć goli i wiele pięknych akcji do obejrzenia.

Smutne konsekwencje czerwonej kartki

Cóż mają jednak powiedzieć „sąsiedzi” z innej części Katowic? „18.10.2025. Licznik nadal bije” – brzmiał jeden z komentarzy pod postem w klubowych mediach społecznościowych, informującym o porażce 1:3 w Bytomiu. Już ponad pół roku Rozwój czeka na ligową wygraną. Na stadionie Szombierek przez prawie pół godziny zespół Rafała Bosowskiego mógł mieć nadzieję na wygraną. Prowadził bowiem po rzucie karnym (Maciej Tonia faulował Dominika Całkę), skutecznie wyegzekwowanym przez Igora Rogowskiego.

Gospodarze wyrównali za sprawą niezawodnego Kamita Moritza, wykorzystując fakt, że z pomocy masażystów korzystał akurat Mateusz Jastrzembski. – Bardzo żałujemy straty wyrównującego gola w takich okolicznościach – smucił się wspomniany Rogowski w rozmowie z klubowymi mediami. Szanse Katowiczan na uratowanie choćby punktu zmalały drastycznie, gdy w 80. minucie – po drugiej żółtej kartce – wyleciał z boiska Daniel Mikuła. – Po tej kartce było nam już bardzo trudno zatrzymać Szombierki. Porażka po dwóch golach straconych w ostatnich minutach boli. Tym bardziej, że zostawiliśmy dużo zdrowia na tym specyficznym, dość twardym boisku – dodawał autor bramki dla Rozwoju.

Może być zdjęciem przedstawiającym football, piłka nożna i tekst

Fot. KS Rozwój Katowice / Póki siły na murawie były równe, wyrównana była też walka na murawie w Bytomiu.

Rekord snajpera

Czerwona kartka odmieniła losy meczu w Bytomiu. Podobnie wyglądał scenariusz starcia w Tarnowskich Górach, choć przecież mierzyły się drużyny z przeciwległych krańców tabeli. Przez ponad godzinę zawodnicy Gwarka skutecznie stawiali czoła Rybniczanom. Dopiero po usunięciu z boiska Pawła Plicha (65. minuta) wysiłki Rybniczan przyniosły skutek. Wynik otworzył najprzytomniejszy w zamieszaniu podbramkowym Nikodem Juraszczyk. Ledwie kilka minut później drugiego gola zdobył Jakub Kuczera, skutecznie egzekwując „jedenastkę” podyktowany a faul na nim. Kropkę nad „i” – pieczętując dziewiąte z rzędu zwycięstwo ligowego  – postawił zaś Daniel Zieliński, wypożyczony z bytomskiej Polonii, strzelając w ten sposób swą pierwszą bramkę w barwach ROW-u.

Wykorzystany rzut karny był już 25. trafieniem Kuczery w tym sezonie ligowym. Jak policzyli klubowi dokumentaliści, snajper w ten sposób pobił klubowy – prawie 60-letni – rekord w liczbie goli zdobytych w jednym cyklu rozgrywkowym. Należał on do tej pory do Jerzego Szulika, autora 23 bramek w sezonie 1966/67.

Jakub Kuczera – najlepszy snajper najbardziej bramkostrzelnej drużyny I Ligi Śląskiej – InterHall.

Dublet bez satysfakcji…

Rybniccy łowcy bramek tym razem zadowolili się pojedynczymi łupami. Zatem tylko dwóch graczy w miniony weekend cieszyło się z dubletów. Przy czym Bartłomiejowi Ślosarczykowi dwa gole zdobyte w wyjazdowym meczu z Decorem Bełk nie przyniosły satysfakcji, choć otwierały i zamykały kanonadę w tej potyczce. Trafienia gracza Spójni Landek rozdzieliły jednak trzy bramki gospodarzy. Sygnałem do ataku dla podopiecznych Dariusza Kłusa był rzut karny, pewnie wykorzystany przez Łukasza Krakowczyka. – Nigdy nie zwalam winy na osoby trzecie, ale tym razem sędzia zepsuł widowisko. Sam mecz był ogólnie wyrównany, a   jego wynik nie odzwierciedla przebiegu meczu gry – komentował 90 boiskowych minut trener landeczan, Patryk Pindel.

…i z euforią

W kontekście porażki drużyny Ślosarczyka, pierwszeństwo w tej kolejce  – i być może miano jej bohatera – przyznać należy Mateuszowi Piątkowskiemu. Wychowanek częstochowskiej Victorii w swym CV ma m.in. Skrę oraz Raków (rezerwy, ale z wieloma treningami pod okiem Marka Papszuna w pierwszym zespole), ale najlepiej czuje się w macierzystym klubie. – Pierwsza bramka była łatwiejsza, przy drugiej piłka miała fajną parabolę. Obie zdobyłem jednak… ze słabszej nogi – uśmiechał się radośnie 26-latek. Najładniejszy strzał (- Z tej mocniejszej nogi – dodawał) oddał jednak w końcówce spotkania: piłka trafiła jednak tylko w spojenie radzionkowskiej bramki. – Miałem wrażenie, że wpadnie, ale szczegółów nie widziałem, bo mi słońce przyświeciło prosto w oczy. Szkoda, że nie wpadło, bo poprzedni hat trick przydarzył mi się ze dwa lata temu – wzdychał Piątkowski, chwaląc zarówno boisko przy Knosały, jak i atmosferę samego spotkania.

Po wygranej 2:0 z Cidrami, Victoria wskoczyła na trzecie miejsce w tabeli wiosny. – Dobrą robotę chłopaki wykonują w tej rundzie. Po zimowych zmianach mamy  11-12 chłopaków z doświadczeniem gry na tym szczeblu. Ale cieszy też spora grupa młodych graczy z akademii, już nawet z rocznika 2009. W Radzionkowie debiutował kolejny z nich, Maksymilian Brandys. Szacun dla tych chłopaków – mówił nam trener Victorii, Adrian Pasieka. Wysokie miejsce Częstochowian w tabeli obecnej rundy każe zadać pytanie, czy w przyszłym sezonie mogliby włączyć się do gry w ścisłej czołówce. Odpowiedź jest trudna, bo zależy od realiów finansowych. – Nie ma co pompować balonika – realistycznie zastrzegał Piątkowski.

Dwa trafienia Mateusza Piątkowskiego w Radzionkowie.

Klimat doceniony

– Potrzebujemy kogoś, kto nam wykończy stworzone sytuacje… – wzdychał z kolei Marcin Trzcionka. Jego podopieczni już we wtorek, w pucharowym (na szczeblu Śląskiego ZPN-u) meczu w Jasienicy (2:1 dla Ruchy), seryjnie marnowali dobre okazje. Nie inaczej było w sobotę; inna rzecz, że kawał solidnej roboty wykonał tego dnia golkiper Częstochowian, Piotr Paliwoda. Skuteczność radzionkowian zaś kulała tak, jak… ich trener, który we wspomnianej grze PP dwie minuty po wejściu na boisko wpadł w dziurę w murawie i skręcił kostkę!

Ciekawostką sobotniego spotkania przy Knosały była praca trójki arbitrów z Małopolskiego ZPN-u, z Podokręgu Żabno  – to w tym powiecie leży ekstraklasowa Nieciecza. – Zdarza mi się bywać na meczach Termaliki. I bardzo chciałbym, żeby utrzymała się w elicie – nie krył główny rozjemca, Kacper Wąż. Spytaliśmy go przy okazji o porównanie I Ligi Śląskiej – InterHall do małopolskich rozgrywek na równoległym szczeblu. – Poziom sportowy jest podobny. Natomiast spotkałem się tu z bardzo fajnym klimatem kibicowskim. W naszym regionie rzadko zdarza się taka frekwencja – oceniał arbiter.

Niespodziewane potknięcie zaliczyła wysoko mierząca Drama Zbrosławice. Po golu skutecznego tej wiosny Filipa Kotalczyka goście prowadzili w Turzy Śląskiej, ale dali sobie wyrwać wygraną: punkt miejscowej Unii wyrwał najlepszy snajper ubiegłego sezonu (w obecnym trafiający jednak bardzo rzadko), Marcin Oślizlok.

Może być zdjęciem przedstawiającym football, piłka nożna i tekst

Fot. OSA Kadry Dramowe / LKS Drama Zbrosławice      /    Jak widać, w meczu w Turzy odstawiania nogi nie było…

 

Tekst: Dariusz Leśnikowski

 

25. kolejka I Ligi Śląskiej – InterHall

PIAST II GLIWICE – POLONIA ŁAZISKA GÓRNE 0:1 (0:1)
Bramka – Matyjas (16)
PRZEMSZA SIEWIERZ – PODLESIANKA KATOWICE 2:4 (1:0)
Bramki: Mędrala (26), Szromek (83. karny) – Zacharczenko (52. samob), Śliwiński (54), Kunka (61), Żak (64)
SZOMBIERKI BYTOM – ROZWÓJ KATOWICE 3:1 (0:1)
Bramki: Moritz (65), Mularczyk (81), Wojdas (90+4) – Rogowski (38. karny)
GWAREK TARNOWSKIE GÓRY – ROW 1964 RYBNIK 0:3 (0:0)
Bramki: N. Juraszczyk (75), Kuczera (79. karny), Zieliński (87)
UNIA TURZA ŚL. – DRAMA ZBROSŁAWICE 1:1 (0:0)
Bramki: Oślizlok (86) – Kotalczyk (59)
RUCH RADZIONKÓW – VICTORIA CZĘSTOCHOWA 0:2 (0:2)
Bramki: Piątkowski (22, 43)
DECOR BEŁK – SPÓJNIA LANDEK 3:2 (0:1)
Bramki: Krakowczyk (55. karny), Drzyzga (75), Rasek (80) – Ślosarczyk (30, 90+4)
ZNICZ KŁOBUCK – RAKÓW II CZĘSTOCHOWA 0:3 (wo.)
KUŹNIA USTROŃ – ORZEŁ ŁĘKAWICA 3:0 (wo.)

 

Tabele i wyniki rozgrywek znajdziecie TUTAJ

Sponsorem tytularnym rozgrywek jest Firma InterHall.   

 

Reprezentantki Śl.ZPN rywalizują w Mistrzostwach Polski Kobiet 35+

Reprezentantki Śl.ZPN rywalizują w Mistrzostwach Polski Kobiet 35+

Nasze wspaniałe Panie rywalizują w Mistrzostwach Polski Kobiet +35, które odbywają się w Nowej Rudzie. Trzymamy kciuki i życzymy powodzenia!    Dziś nasze Panie rozegrały mecze: Małopolski ZPN - Śląski ZPN — 1:0 Śląski ZPN - Wielkopolski ZPN — 4:0 (2 gole D....