„R” jak Raków II, jak ROW 1964, jak rywalizacja – nie ma mocnych na duet liderów w I Lidze Śląskiej-InterHall

19 kwi 2026

16 maja  być może tego dnia rozstrzygnie się kwestia triumfu – a więc i bezpośredniego awansu do Betlic 3. Ligi – w rozgrywkach I Ligi Śląskiej-InterHall. Na razie bowiem nie ma mocnych na przewodzący tabeli duet, który w bezpośredniej walce zmierzy się właśnie za cztery tygodnie.

Zarówno ROW 1964 Rybnik, jak i rezerwy Rakowa w tym roku kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa. Przynajmniej w lidze, bo rybniczanie w środku tygodnia przełknąć musieli gorzką pigułkę. W marcu na wyjeździe w boju o ligowe punkty rozgromili ekipę Decoru Bełk aż 4:0. U siebie z tym samym rywalem – po bezbramkowym remisie w regulaminowym czasie – przegrali jednak konkurs rzutów karnych i tym samym podopieczni Dariusza Kłusa niespodziewanie sięgnęli po Poltent Puchar Polski na szczeblu Podokręgu Rybnik Śl.ZPN! W weekend jednak obie ekipy diametralnie zmieniły nastroje…

200, 100 i… 25 (lat)

Rybniczanie przy Gliwickiej podejmowali zdobywcę Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Racibórz, czyli ekipę Unii Turza Śląska (w miniony wtorek pokonała w finale… własne rezerwy). Momentów niepokoju w ekipie gospodarzy nie brakowało: na dwa gole lidera klasyfikacji strzelców, Jakuba Kuczery, odpowiedział bowiem doświadczony Mateusz Słodowy i goście do 90. minuty szukali wyrównującej bramki. – Szkoda, że nie zamknęliśmy tego meczu wcześniej. Przy stanie 3:0 mielibyśmy więcej spokoju – mówił po meczu portalowi „rybnik.com.pl” trener gospodarzy, Ołeksandr Szeweluchin. – Ale cóż, skoro to derby, musiały być emocje – dodawał. – A najważniejsze, że dowieźliśmy zwycięstwo – podkreślał. Kropkę nad „i” w ostatniej minucie postawił autor hat tricka z poprzedniego weekendu, Nikodem Juraszczyk.

Przed pierwszym gwizdkiem uhonorowani zostali dwaj piłkarze ROW-u. Kapitan Marcin Grolik z rąk prezesa Karola Kuśki odebrał pamiątkową koszulkę za 200 spotkań w rybnickiej drużynie, Paweł Chłodek zaś – za 100 występów. Po drugiej stronie barykady przyglądał się temu Jan Janik, który – przypomnijmy – w Rybniku spędził więcej niż ćwierć wieku, i dopiero latem minionego roku przeniósł się do Turzy Śląskiej. – Spędziłem tutaj całe życie i powrót do Rybnika, nawet w roli gościa, zawsze wywołuje dreszczyk emocji – przyznawał, odpytywany przez ten sam serwis internetowy. – Z całego serca życzę chłopakom z ROW-u awansu, bo ta ekipa na to zasługuje – dopowiadał długoletni kapitan rybnickiej drużyny i jej była defensywna ostoja.

Dodać trzeba, że wygraną gospodarzy oklaskiwali także młodzi adepci żużlowego klubu Rybki Rybnik. Miejscowi sportowcy – niezależnie od uprawianej dyscypliny – często wspierają się wzajemnie z trybun. Pisaliśmy już przecież choćby o wizycie na stadionie przy Gliwickiej rybnickich koszykarek.

Może być zdjęciem przedstawiającym piłka nożna, football i tekst

Fot. ROW 1964 Rybnik   Piłkarze ROW-u – niczym orki – pożerają kolejnych rywali na boiskach I Ligi Śląskiej-InterHall. W sobotę asystę dziecięcą przed ich meczem wystawiły Rybki Rybnik – czyli Młodzieżowy Klub Mini Żużlowy.

Sześć minut na „tak”, sześć minut na „nie”

W zespole częstochowskich „rezerwistów” też nie brak ludzi młodych i bardzo młodych. Wciąż nastolatkiem jest na przykład  Dawid Pietruszka. Wiosną w składzie Rakowa II pojawił się dopiero po raz drugi, ale tym razem było to „wejście smoka”. Pojawiając się na murawie w 46. minucie z ławki, zaliczył bardzo intensywne 360 sekund, wyznaczone 67. i 73. minutą gry. Zdobył w tym okresie dwa gole (jednego po asyście Davida Kabali, autora hat tricka z minionego weekendu), a między nimi – zapracował na żółtą kartkę. Na szczęście nie miała ona dla gospodarzy większego znaczenia. My natomiast dodajmy, że wspomniany Pietruszka pochodzi ze Skoczowa i jest wychowankiem tamtejszego LUKAM-u. Mógł więc w którymś momencie swej piłkarskiej przygody trafić do sobotniego rywala Częstochowian, czyli Spójni: Landek od Skoczowa dzieli raptem 12 kilometrów.

Dla Rakowa było to trzynaste domowe zwycięstwo w tym sezonie; nikomu nie udało się wywieźć choćby punktu z bocznego boiska przy Limanowskiego. Spójnia miała na to sporą ochotę, wszak jesienią u siebie ograła drużynę spod Jasnej Góry. – Robiliśmy, co mogliśmy, aby wrócić z punktem. Tak się jednak nie stało. Trudno o dobry wynik, gdy prawie godzinę gra się w dziesięciu – wzdychał trener gości, Patryk Pindel, dzieląc się wrażeniami z portalem „Sportowe Beskidy”. Miał na myśli dwie żółte kartki, które w odstępie – a jakże  sześciu minut (22. i 28.) zaliczył Miłosz Misala. W międzyczasie zaś… mógł dać przyjezdnym prowadzenie: po świetnej indywidualnej akcji przegrał jednak potyczkę „jeden na jeden” z bramkarzem miejscowych. – Powodem naszej przegranej są tylko i wyłącznie dwa błędy indywidualne, ale jestem zadowolony z naszej gry. Mocno przeciwstawiliśmy się rywalowi – ocenił na koniec opiekun Spójni.

Częstochowska młodzież celuje w Betclic 3. Ligę!

Zapaść katowicka

Obie liderujące ekipy konsekwentnie powiększają przewagę nad gubiącym punkty „peletonem”. Wciąż bez wiosennego zwycięstwa pozostaje mistrz jesieni. Na Sołtysią zjechała tym razem gliwicka młodzież, wraz gospodarzami fundując widzom widowisko może nie najwyższych lotów, za to pełne emocji i zwrotów akcji: od 0:2 po 25 minutach, przez 3:2 w 80. minucie, aż po remis 3:3 sto dwadzieścia sekund później.

Podopieczni trenerów Dawida Brehmera i Roberta Łysika czekają na wygraną ligową od 15 listopada, czyli ostatniej jesiennej kolejki. Chłopcy Rafała Bosowskiego – po sąsiedzku grający w Piotrowicach – jeszcze o miesiąc dłużej, od 18 października. To oznacza, że nie pokonali żadnego z jedenastu ostatnich rywali! Zapaść drużyn katowickich na boiskach I Ligi Śląskiej-InterHall jest więc koszmarna! A miał Rozwój wyjątkową okazję na przełamanie fatalnej passy, wszak na Asnyka zjechał outsider ligowej tabeli. W Gwarku tej wiosny coś jednak drgnęło, a w minionym tygodniu działacze zrobili bardzo znaczący ruch: po pięciu latach na trenerską ławkę w Tarnowskich Górach wrócił Krzysztof Górecko!

Może być zdjęciem przedstawiającym football, piłka nożna i tekst

Fot. TS Gwarek Taronwskie Góry   Krzysztof Górecko znów w Gwarku!

– Wracam do miejsca, które zawsze było dla mnie czymś więcej niż tylko pracą. Minęło pięć lat od naszej wspólnej sportowej przygody, ale jedno się nie zmieniło – moja wiara w to, że razem jesteśmy w stanie odbudować to, co dziś wydaje się trudne. Nie ukrywajmy – sytuacja sportowa i finansowa jest wymagająca. Jednak to właśnie w takich momentach rodzi się prawdziwa siła. Ten klub już nieraz pokazywał charakter i jestem przekonany, że zrobi to ponownie – mówił doświadczony szkoleniowiec, cytowany przez klubowe media, tuż po podpisaniu umowy z Tarnogórzanami. Tej siły – zwłaszcza mentalnej – jego zespołowi w meczu w Katowicach nie zabrakło. Przed przerwą to gospodarze objęli przecież prowadzenie. – W polu karnym nie można robić wślizgów. Był karny – trener Górecko nie miał wątpliwości, że wślizg doświadczonego Konrada Podobińskiego był niepotrzebny i stworzył pretekst do podyktowania „jedenastki”. Wykorzystał ją Igor Rogowski, przed pierwszym gwizdkiem – podobnie jak Cezary Ziarkowski – uhonorowany pamiątkową koszulką za 100 gier w barwach Rozwoju (Tomasz Wroza odebrał identyczną, ale z liczbą 150).

Tuż po przerwie wyrównał strzałem w krótki róg katowickiej bramki Norbert Jaszczak. – Daliśmy w ten sposób tlen Gwarkowi – mówił o straconym golu Bartosz Golik, golkiper gospodarzy. – Może gdyby nie ta bramka, może by wyżej na nas siedli i nadarzyłyby się okazje do kontry…

Rozwój kontrować nie mógł, ale doskonale radził sobie w ataku pozycyjnym. – Rywal nas po przerwie zdominował – nie krył w rozmowie z TVP 3 Katowice wspomniany Jaszczak, mistrz świata w socca. Katowiczanie nie zdołali jednak zdobyć zwycięskiej bramki.

– Zabrakło nam skuteczności i wykończenia, czyli zamknięcia tego meczu – wzdychał Golik. – Niby nie przegraliśmy trzech ostatnich meczów, ale mamy z nich tylko trzy punkty… – kończył. mieszanymi uczuciami, bo niby Rozwój zachował bezpieczną przewagę nad tarnogórską „czerwoną latarnią”, ale przecież do końca sezonu jeszcze 10 kolejek…

Może być zdjęciem przedstawiającym piłka nożna, football, trawa i tekst „ROrWos 99 RAKSP RAKSP:RT TRT”

Fot. KS Rozwój Katowice    Ten obrazek nie zostawia żadnych wątpliwości: remis z Gwarkiem był dla piłkarzy Rozwoju ogromnym rozczarowaniem

Remis bez „Kowala”

Wspomniany „peleton” – wciąż z dychawiczną drużyną z Podlesia na jego czele – nie zamierza ścigać uciekającej dwójki. Przegrała Spójnia Landek – o czym już pisaliśmy, punkty straciły rezerwy Piasta, polubownie zakończyło się spotkanie Dramy Zbrosławice z Ruchem Radzionków. Dla gospodarzy – zresztą po raz pierwszy w tym sezonie – trafił eksradzionkowianin, Mateusz Pietryga. Odpowiedział mu Kacper Smoleń pięknym uderzeniem z dystansu. A potem obu rywalpm zabrakło argumentów, by przechylić szalę na swoją korzyść. W ekipie „Cidrów” zabrakło jej najbardziej doświadczonego zawodnika. W poprzedniej kolejce, w starciu z ROW-em 1964, Marcin Kowalski w wyniku powietrznego starcia i zderzenia głową z jednym z przeciwników „doznał złamań w obrębie twarzoczaszki” – poinformował klub. Nieobecność „Kowala” potrwać może kilka ładnych tygodni!

Derby powiatu tarnogórskiego w pigułce

Przetarcie przed rywalizacją pucharową

Spośród drużyn strefy środkowej jedynym wygranym weekendowej kolejki byli gracze Polonii Łaziska Górne. „Szybko, łatwo i przyjemnie” ograli w sobotę rywali z Bełku, a Stanisław Obermajer – najlepszy snajper łaziszczan – dzięki dwóm trafieniom złamał barierę dziesięciu trafień ligowych. Obie drużyny już we wtorek wybiegną ponownie na boiska: jako triumfatorzy pucharowych rozgrywek na szczeblu podokręgów Tychy i Rybnik, zagrają w ćwierćfinale zmagań wojewódzkich z – odpowiednio – rezerwami Górnika Zabrze oraz Skrą Częstochowa. I raczej nie będą faworytami, bo rywale na co dzień grają w Betclic 3. Lidze.

Mecz w Łaziskach Górnych jest też pretekstem, by zatrzymać się na chwilę przy emocjach generowanych przez rozgrywki I Ligi Śląskiej-InterHall – i to niekoniecznie w gronie samych piłkarzy. Spotkania na trenerskiej ławce Polonii nie dokończył Piotr Mrozek, a sędziowskie napomnienie „zaliczył” też jego vis-a-vis, Dariusz Kłus. Lista członków sztabów, którzy w minionej kolejce trafili do sędziowskich protokołów, jest dużo dłuższa. Znaleźli się na niej inni szkoleniowcy: Marcin Trzcionka (Ruch) i Tomasz Podgórski (Piast II), trener przygotowania fizycznego „Cidrów” Kamil Solik, a nawet kierownik zespołu z Podlesia!

Warto jeszcze podkreślić świetną wiosnę piłkarzy Victorii Częstochowa. Tym razem co prawda tylko zremisowali z silną w tym roku Kuźnią, ale seria dobrych gier pozwoliła im zapomnieć, że jesienią prześladowały ich czasem „strachy na Lachy” (i bliskość strefy spadkowej). Inna rzecz, że po raz kolejny znakomicie spisywał się w bramce Częstochowian doświadczony Piotr Paliwoda.

Tego samego nie mogą powiedzieć gracze Przemszy. Mimo zimowej rewolucji, zdobywanie punktów podopiecznym Bartłomieja Cymerysa idzie jak po grudzie. Wobec weekendowej pauzy obu drużyn, wynikającej z wycofania się z rozgrywek Orła Łękawica i Znicza Kłobuck, siewierzanie w czwartek odrabiali z Szombierkami zaległości z 18. kolejki. I… przegrali bezdyskusyjnie. – Gospodarze byli lepsi. My przede wszystkim słabo zagraliśmy pierwszą połowę: to było nasze najsłabsze 45 minut ze wszystkich dotychczas rozegranych wiosną – nie krył po tym spotkaniu w rozmowie z klubową telewizją wspomniany trener Cymerys.

Nastrojowy (dzięki muzycznemu podkładowi) skrót w zaległego meczu przy Modrzewskiego.

 

Tekst: Dariusz Leśnikowski

 

24. kolejka I Ligi Śląskiej – InterHall

RAKÓW II CZĘSTOCHOWA – SPÓJNIA LANDEK 2:0 (0:0)

Bramki: Pietruszka (67, 73)

POLONIA ŁAZISKA GÓRNE – DECOR BEŁK 3:0 (2:0)

Bramki: Obermajer (2, 43), Jarnot (75. karny)

PODLESIANKA KATOWICE – PIAST II GLIWICE 3:3 (1:2)

Bramki: Grzeszczyk (42), Lubaski (60), Mika (80) – Orlikowski (7, 82), Żymełka (25)

DRAMA ZBROSŁAWICE – RUCH RADZIONKÓW 1:1 (1:1)

Bramki: Pietryga (24) – Smoleń (58)

ROW 1964 RYBNIK – UNIA TURZA ŚLĄSKA 3:1 (1:0)

Bramki: Kuczera (19, 51. karny), N. Juraszczyk (90) – Słodowy (64. karny)

VICTORIA CZĘSTOCHOWA – KUŹNIA USTROŃ 1:1 (0:1)

Bramki: Błaszkiewicz (71. karny) – Wojciechowski (44)

ROZWÓJ KATOWICE – GWAREK TARNOWSKIE GÓRY 1:1 (1:0)

Bramki: Rogowski (34. karny) – Jaszczak (47)

ORZEŁ ŁĘKAWICA – PRZEMSZA SIEWIERZ 0:3 (wo.)

ZNICZ KŁOBUCK – SZOMBIERKI BYTOM 0:3 (wo.)

 

18. kolejka (mecz zaległy)

SZOMBIERKI BYTOM – PRZEMSZA SIEWIERZ 3:1 (3:1)

Bramki: Celej (10), Pacholski (33), Chrabąszcz (40) – Timochina (7)

 

Tabele i wyniki rozgrywek znajdziecie TUTAJ

Sponsorem tytularnym rozgrywek jest Firma InterHall.   

 

Reprezentantki Śl.ZPN rywalizują w Mistrzostwach Polski Kobiet 35+

Reprezentantki Śl.ZPN rywalizują w Mistrzostwach Polski Kobiet 35+

Nasze wspaniałe Panie rywalizują w Mistrzostwach Polski Kobiet +35, które odbywają się w Nowej Rudzie. Trzymamy kciuki i życzymy powodzenia!    Dziś nasze Panie rozegrały mecze: Małopolski ZPN - Śląski ZPN — 1:0 Śląski ZPN - Wielkopolski ZPN — 4:0 (2 gole D....