Reprezentacja Polski wygrała towarzyski mecz z Nową Zelandią 1:0. Zwycięskiego gola w 49. minucie strzelił Piotr Zieliński, który w czwartkowym spotkaniu wystąpił w roli kapitana.
– Co mogę powiedzieć o golu? Ładny, jednak najważniejsze, że wygraliśmy. W końcu piłka to sport drużynowy. Cieszę się, że mogłem dołożyć cegiełkę do zwycięstwa. Cała akcja była przez nas dobrze rozegrana, fajnie rozciągnęliśmy grę. Ja tylko wszystko sfinalizowałem. Każdy mecz w kadrze to coś wyjątkowego i szczególnego. Patrząc przez pryzmat tego, że selekcjoner mógł sprawdzić kilku nowych zawodników, którzy nie mieli do tej pory okazji gry w reprezentacji, był to bardzo pozytywny test. Momentami wyglądaliśmy dobrze, były fragmenty, kiedy oddaliśmy pole przeciwnikowi. Teraz zbieramy siły na Litwę i liczymy na zdobycie tam trzech punktów – powiedział na antenie TVP pomocnik reprezentacji Polski Piotr Zieliński.
Selekcjoner Jan Urban postawił w czwartek na graczy, którzy w ostatnich meczach reprezentacji albo nie grali, albo pojawiali się na murawie jako rezerwowi. Wyjątek stanowili Przemysław Wiśniewski (wciąż dla kadry nowy, debiutujący w niej przed miesiącem), Piotr Zieliński (grający niewiele w Interze Mediolan) oraz Sebastian Szymański, który od 21 września balansuje na granicy podstawowej jedenastki Fenerbahce. Poza nimi w wyjściowym składzie na starcie z Nową Zelandią znaleźli się Tomasz Kędziora, debiutujący Jan Ziółkowski oraz po raz pierwszy za kadencji trenera Urbana: Bartłomiej Drągowski, Przemysław Frankowski, Jakub Piotrowski, Kacper Kozłowski, Michał Skóraś i Krzysztof Piątek.
Przed meczem flagi obu krajów wnieśli żołnierze, a hymny odegrała Orkiestra Wojskowa z Bytomia. Na trybunach Superauto.pl Stadionu Śląskiego oprócz weteranów byli obecni również przedstawiciele grupy Tiger Demo Team z 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego z Poznania.
Samo spotkanie rozpoczęło się dość spokojnie. Zgodnie z oczekiwaniami to Polacy dłużej utrzymywali się przy piłce, ale Nowozelandczycy nie zamierzali czekać na własnej połowie, tylko odważnie wychodzili do wyższego pressingu. Nasi zawodnicy początkowo szukali progresji w grze na bokach lub dłuższymi podaniami (Ziółkowski do Piątka i Zieliński do Frankowskiego), jednak najgroźniejszą okazję w tym fragmencie meczu wykreowali sobie po odbiorze „Zielka” w okolicach pola karnego gości. Pomocnik Interu Mediolan wpadł w szesnastkę i z bardzo ostrego kąta uderzył niecelnie. W odpowiedzi po kilkudziesięciometrowym podaniu na wolne pole w sytuacji strzeleckiej znalazł się napastnik Nowej Zelandii, ale musiał uderzać pod presją Ziółkowskiego i nie był w stanie zaskoczyć Drągowskiego. Mecz w tym momencie się ożywił i w 12. minucie niecelnie z szesnastu metrów strzelał Skóraś.
Po kwadransie kolejny atak biało-czerwonych przyspieszył prostopadłym podaniem Szymański, który uruchomił dynamicznego Skórasia. Ten zdobył pole karne gości, skupił na sobie uwagę rywali i wyłożył futbolówkę „Szymiemu”. Pomocnik Fenerbahce w pierwszym kontakcie skontrował piłkę, ale ta odbiła się od jednego z obrońców i minęła słupek. W 21. minucie do interwencji został zmuszony Drągowski, który przeniósł nad poprzeczkę uderzenie Nowozelandczyków. Przez następnych kilka minut gra toczyła się na naszej połowie, a raz – po rzucie wolnym – pod bramką golkipera Panathinaikosu nieźle się zakotłowało.
Na kolejne sytuacje pod którąkolwiek z bramek trzeba było czekać aż kilkanaście minut. W 40. minucie do zagranej na wolne pole piłki wystartował Skóraś, a gdy znalazł się z nią w polu karnym, oddał mocny strzał, który został sparowany przez golkipera. Dobijać próbował jeszcze Szymański, ale nawet gdyby trafił do siatki, gol nie zostałby uznany z powodu spalonego. W ostatniej akcji pierwszej połowy za udo podczas startu złapał się Frankowski i z grymasem bólu zszedł do szatni w towarzystwie lekarza reprezentacji.
Na drugą połowę poza „Frankiem” nie wyszli też Drągowski, Wiśniewski i Szymański. Ich miejsce zajęli Paweł Wszołek, Kamil Grabara, Jakub Kiwior oraz Karol Świderski. Po zmianie stron ataki Polaków zaczęły się zazębiać i po jednym z nich biało-czerwoni objęli prowadzenie. Nasi piłkarze wymienili kilka podań zdobywających przestrzeń, po czym Zieliński rozrzucił futbolówkę do Wszołka. Ten długo zerkał, gdzie posłać podanie i ostatecznie przytomnie wycofał piłkę z powrotem do nadbiegającego „Zielka”. 31-latek przełożył sobie obrońcę i uderzył tak, że piłka odbiła się od poprzeczki, a następnie kilka centymetrów za linią bramkową.
W okresie od 55. do 60. minuty inicjatywę przejęli goście, ale nie potrafili przekuć jej w dogodne sytuacje. Oddali jeden strzał sprzed pola karnego, ale Grabara nie musiał nawet interweniować. Wkrótce murawę opuścił Zieliński, co było z góry zaplanowane w kontekście niedzielnego spotkania o punkty z Litwą. Miejsce zdobywcy bramki zajął Bartosz Kapustka. W 65. minucie po dośrodkowaniu Skórasia z woleja uderzał Świderski, który przejął opaskę kapitańską. Ta próba wyglądała efektownie, ale nie znalazła drogi do bramki. „Świder” był bliski szczęścia również kilkadziesiąt sekund później po niezłej wrzutce Kapustki.
Na nieco ponad kwadrans przed końcem spotkania doczekaliśmy się drugiego tego dnia debiutu w seniorskiej reprezentacji Polski. Skórasia zastąpił Arkadiusz Pyrka. Zawodnik St. Pauli zajął miejsce na swoim ulubionym prawym wahadle, a na lewe przemieścił się Wszołek. W 79. minucie po rzucie rożnym swoją szansę miał Piotrowski, ale z trudnej pozycji strzelał zbyt wysoko. W końcowym fragmencie spotkania kilka razy niecelnie uderzali też goście. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie.
Selekcjoner Jan Urban po meczu: Nie lubię mówić konkretnie o danym zawodniku, ale na pewno jedni zaprezentowali się lepiej, inni trochę gorzej. Patrzyłem na spotkanie pod względem płynności gry. Mimo że było sporo strzałów z obu stron, to gra była szarpana. Wiedziałem, że przy tylu zmianach może tak być, tym bardziej, kiedy oba zespoły w czasie meczu przeprowadzają kolejne roszady. Niezrozumienia jest wtedy zbyt wiele. Był dobry początek drugiej połowy, podobała mi się postawa Michała Skórasia, który potwierdził dyspozycję z klubu.
Debiutanci zaprezentowali się dobrze. To wielkie przeżycie dla zawodnika, każdy o tym marzy. Janek i Arek są młodymi zawodnikami, którzy również chcą mieć przygodę w reprezentacji Polski. Jestem z nich zadowolony, na pewno ten dzień pozostanie na długo w ich pamięci, mimo że to spotkanie nie miało wielkiej wagi. Ważne, że zaczęli od zwycięstwa. Czy Janek może namieszać w składzie na mecz z Litwą? Ja mam chyba surowszą opinię od dziennikarzy – nie mówię tu wyłącznie o nim, ale ogólnie. Wymagam więcej do stwierdzenia, że ktoś wskoczył na poziom reprezentacyjny. Moim zdaniem w ostatnim czasie za łatwo można się dostać do kadry.
Kacper Kozłowski miał dobre momenty, ale widziałem też defekty i o nich też nie zapominam. Dla niego to też było duże przeżycie, bo wrócił do kadry po dłuższej przerwie. To, czy będziemy go powoływać, zależy od wielu czynników, w tym od postawy jego i jego konkurentów. Cały czas analizujemy, kto w jakiej jest dyspozycji. Wiele rzeczy składa się na powołanie, nie oceniamy piłkarzy wyłącznie na podstawie meczów w reprezentacji.
Jestem zadowolony z Przemka Wiśniewskiego i Pawła Wszołka. Paweł ożywił swoimi akcjami to spotkanie i naszą grę. Zresztą podobnie zrobił to Karol Świderski. Przemkowi zdarzały się błędy przy wyprowadzeniu piłki, ale w defensywie nie miał większych problemów.
Nie do końca zgadzam się, że Sebastian Szymański pokazuje mało atutów. To zawodnik bardzo dobrze wyszkolony technicznie, który w każdej chwili może zaskoczyć czymś ekstra. Lubię takich piłkarzy. Dzisiaj trudniej o oceny, bo mecz się nie układał. W podświadomości zawodnicy myślą w takich spotkaniach, żeby nie złapać kontuzji.
Już wiem, że Przemysław Frankowski nie będzie dostępny w niedzielę. W przypadku innych dwóch zawodników są niewiadome, czy mają stłuczenia, czy to coś poważniejszego.
W kontekście bramkarzy nie wyjaśniło mi się zbyt wiele. Nie mieli zbyt dużo pracy. Były fragmenty, kiedy obaj mogli lepiej rozpoczynać grę, ale na tej murawie mogło być o to trudniej. W ostatnim czasie cały czas padało, murawa była miękka. Z tego powodu przenieśliśmy oficjalny trening.
9 października 2025, Chorzów
Polska – Nowa Zelandia 1:0 (0:0)
Bramka: Piotr Zieliński 49.
Polska: 22. Bartłomiej Drągowski (46, 12. Kamil Grabara) – 19. Przemysław Frankowski (46, 16. Paweł Wszołek), 3. Przemysław Wiśniewski (46, 14. Jakub Kiwior), 18. Jan Ziółkowski, 4. Tomasz Kędziora, 21. Michał Skóraś (73, 15. Arkadiusz Pyrka) – 20. Sebastian Szymański (46, 7. Karol Świderski), 6. Jakub Piotrowski, 10. Piotr Zieliński (63, 8. Bartosz Kapustka), 24. Kacper Kozłowski – 23. Krzysztof Piątek.
Nowa Zelandia: 12. Alex Paulsen – 2. Tim Payne (82, 21. Bill Tuiloma), 14. Finn Surman, 5. Michael Boxall, 3. Francis de Vries (82, 13. Lukas Kelly-Heald) – 20. Callum McCowatt (84, 9. Chris Wood), 23. Ryan Thomas (82, 16. Owen Parker-Price), 8. Marko Stamenic, 10. Sarpreet Singh, 7. Matt Garbett (72, 19. Ben Old) – 18. Ben Waine (72, 17. Andre de Jong).
Żółte kartki: Piątek – Boxall, Stamenic, Garbett.
Sędziował: Erik Lambrechts (Belgia).
Więcej zdjęć TUTAJ
Źródło: PZPN






