Sen, który stał się jawą, czyli pięć złotych mgnień Unii Racibórz

24 cze 2026

Polacy zakochali się w kobiecej piłce nożnej, która dynamicznie rozwija się nad Wisłą i gromadzi coraz większe tłumy na trybunach. A my zajrzeliśmy do Raciborza, gdzie półtorej dekady wstecz trener-amator (jak o sobie mówi) zbudował pierwszy polski dream-team w tej dyscyplinie.

Nie byłoby tej opowieści, gdyby nie… córki. Konkretnie – córki Remigiusza Trawińskiego: Magdalena i Ewa. To one ćwierć wieku temu wymarzyły sobie, że wraz z koleżankami będą kopać piłkę. Najlepiej w rodzinnym Raciborzu. – Przyprowadziły do mnie całą klasę – mówi nam ówczesny tata i przyszły trener. Tata to człowiek sukcesu w biznesie. Z zamiłowania zaś – właśnie trener piłkarski (w piłce męskiej prowadził drużyny z okolic Raciborza, a dziś pracuje z młodzieżą w Unii). Więc takiej prośbie odmówić nie mógł. W klubie, mającym przecież wspaniałe tradycje piłkarskie, łącznie z dwuletnią przygodą w ekstraklasie, na przełomie wieków powstała zatem sekcja kobieca, która wkrótce wchłonęła mającą miejsce w II lidze drużynę RKP Rybnik. – Nie miałem żadnego doświadczenia w pracy z dziewczętami, z kobietami. Nabierałem go, ucząc się na własnych błędach. I nie mogłem wtedy przypuszczać, że wszystko potoczy się tak, jak się ostatecznie potoczyło – mówi dziś Remigiusz Trawiński.

Fot. Remigiusz Trawiński na ramionach swych podopiecznych po jednym z wielu sukcesów w trakcie pięcioletniego okresu królowania Raciborzanek w polskiej piłce kobiecej.

Do wielkiej piłki ambitne raciborzanki dobijały się jednak przez kilka lat. Na swoim postawiły dopiero w roku 2007, awansując do ekstraligi i kończąc debiutancki sezon od razu na „pudle”. – Pierwszy medal mistrzostw Polski zrobiłyśmy jeszcze kadrą, której ponad połowę stanowiły zawodniczki z naszych śląskich stron – przypomina sobie Remigiusz Trawiński. Apetyt jednak rośnie w miarę jedzenia. „Remigiusz Trawiński, który stworzył Unię, wychodził z założenia, że albo coś robimy dobrze, albo w ogóle” – mówiła po latach jedna z najbardziej utytułowanych polskich zawodniczek, Anna Żelazko, na łamach książki „Piłkarki. Urodzone, by grać”. Zgodnie z jej słowami, w krótkim czasie prezes, trener i sponsor w jednej osobie, zebrał w unijnej szatni wiele reprezentantek kraju – aktualnych i przyszłych.

I idealnie wpasował się ze tymi działaniami w epokę: nieco ponad dekadę później znaczące kluby piłki męskiej zaczną inwestować także w futbol kobiecy. W tamtym okresie, w końcówce pierwszej i na początku drugiej dekady XXI wieku, wciąż jeszcze ton rozgrywkom nadawały „tradycyjne” ośrodki i kluby żeńskiej piłki. Hegemonem tamtych lat były akademiczki z Wrocławia: to właśnie ich ośmioletnie królowanie przerwały w sezonie 2008/09 Raciborzanki. I same rozpoczęły pięcioletnie królowanie w rodzimej „kopanej”.

– Młodsza córka jeszcze trochę kopała w drugiej lidze – wspomina Trawiński. – Starsza natomiast została naszym „przewodnikiem po Europie”. Jeździła do Nyonu na losowania pucharów, w trakcie międzynarodowych wyjazdów była naszym tłumaczem. Pilnowała wszelkich formalności i spraw organizacyjnych – tłumaczy.

Unia była – jak na ówczesne czasy w żeńskiej piłce – projektem realizowanym z wielkim rozmachem. Na jej mecze ligowe zjeżdżały kamery TVP Katowice, a czasem i TVP Sport. Ba; piłkarki z Raciborza pojawiały się też w Eurosporcie, który zaglądnął do miasta nad Odrą przy okazji bardzo spektakularnego wydarzenia, jakim była rywalizacja mistrzyń Polski z VfL Wolfsburg w Lidze Mistrzyń. Przy tej okazji – już po raz kolejny, bo wcześniejszy padł w trakcie potyczki Unii z austriackim SV Neulengbach w tych samych rozgrywkach – ustanowiono ówczesny rekord kraju w dziedzinie frekwencji na meczu kobiecym (ponad 5 tysięcy widzów). Jak widać, choć Ewa Pajor dołączyć miała do „Wilczyc” (i rozpocząć prawdziwy boom na żeńską piłkę w Polsce) dopiero trzy lata później, Trawiński i jego pomysł na promocję tej dyscypliny otworzył oczy rodzimym fanom.

Fot. Na stadionie w Raciborzu gościła między innymi jedna z najmocniejszych drużyn europejskich, VfL Wolfsburg.

Co więcej; pozwolił też wypromować pochodzące z Raciborza i okolic przyszłe reprezentantki kraju i zawodniczki silnych ekip zagranicznych. Ot, choćby Dżesikę Jaszek (w sezonie 2024/25 – Fenerbahce Stambuł) czy Ewelinę Kamczyk (pięć lat we francuskim Fleury, obecnie AC Milan) – uczestniczkę historycznego – bo debiutanckiego – dla naszej kobiecej piłki EURO 2025. Obie miały 16-17 lat, gdy – w barwach Unii właśnie – rozpoczynały grę w ekstralidze. Obie też – uzupełnione jeszcze Gabrielą Grzywińską, która po latach zostanie królową snajperek w lidze rosyjskiej, przywiozły też złote medale z mistrzostw Europy U-17! Powołania do „dorosłej” reprezentacji dostało zaś ponad 20 zawodniczek reprezentujących Unię (w tym Daria Kasperska, która dziś – jako trenerka kadry juniorek Śląskiego Związku Piłki Nożnej – przekazuje wiedzę i doświadczenie swym następczyniom).

Fot. Złote medalistki mistrzostw Europy siedemnastolatek; od lewej: Gabriela Grzywińska, Ewelina Kamczyk, Dżesika Jaszek. Wszystkie jechały na turniej do Szwajcarii jako zawodniczki Unii.

Występy w Lidze Mistrzyń zwracały uwagę zagranicznych klubów na Raciborzanki. Agnieszka Winczo ruszyła do niemieckiego BV Cloppenburg, a bramkarka Daria Antończyk – do legendarnego Ajaksu Amsterdam! Działało to jednak i w drugą stronę: Słowaczki, Czeszki czy Chorwatki pojawiały się w składzie raciborskiego czempiona. Najbardziej spektakularnym ruchem było jednak zakontraktowanie Glorii Chinasa Okoro – reprezentantki Gwinei Równikowej, mistrzyni Afryki z 2010 roku, uczestniczki kobiecego mundialu 2011. To po tej ostatniej imprezie snajperka dołączyła do Raciborzanek, potwierdzając swą klasę zarówno w ekstralidze (królowa strzelczyń), jak i w zespole narodowym, z którym w 2012 raz jeszcze sięgnęła po czempionat kontynentu.

Trudno zapomnieć o tych zasługach Unii dla Biało-czerwonych i żeńskiego futbolu w ogóle, nawet jeśli kilkukrotnie podejścia do sukcesu międzynarodowego okazały się porażkami. Bardzo nieznacznymi zresztą, bo przecież i ze wspomnianymi Austriaczkami, i z Dunkami z Broendby IF, mistrzynie Polski rywalizowały zacięcie i… z odrobiną pecha: w obu dwumeczach brakowało im jednej bramki, by uzyskać awans do 1/8 finału LM (co wcześniej nie udało się żadnej polskiej drużynie). „Choć brakowało bardzo niewiele, aby wejść do najlepszej szesnastki w Europie, to i tak nie rozpatruję meczów z Broendby czy Neulengbach w kategoriach niedosytu” – oceniała po latach na kartach wspomnianego wydawnictwa („Piłkarki. Urodzone, by grać”) inna eksreprezentantka, Agnieszka Winczo.

Fot. Raciborzanki na stadionie mistrza Danii, Broendby IF.

Przygoda Remigiusza Trawińskiego, trenera, prezesa i sponsora Unii, nie mogła jednak wejść na jeszcze wyższy poziom z powodów bardzo prozaicznych: finansów. Przez kilkanaście miesięcy jego firmę – Bruki Trawiński – wspierał w istotny sposób ponadlokalny potentat, firma Rafako. Gdy – po zmianie właściciela – jej zabrakło w pakiecie sponsorów, klub dotarł do ściany, której jej patron samodzielnie już nie był w stanie przebić. „Zgodziłyśmy się na obniżenie kontraktów, aby za wszelką cenę uratować klub. Doszło do tego, że same próbowałyśmy namówić sponsorów do uratowania Unii. Pojawiały się ogłoszenia w gazetach. Wszystko z marnym skutkiem” – wspominała ów gorzki okres Anna Żelazko.

Fot. Unia po czwartym tytule mistrzowskim, sierpień 2012.

Paradoksalnie, to właśnie w tym momencie – po piątym tytule mistrzowskim – Raciborzanki zaszły najwyżej w międzynarodowej hierarchii. – W klubowym rankingu UEFA znaleźliśmy się na miejscu szesnastym. Oznaczało to, że w losowaniu 1/16 finału Ligi Mistrzyń byliśmy rozstawieni! Co więcej, trafiliśmy na najsłabszego rywala. Finansowo było już kiepsko, ale pomyślałem: „Niech dziewczyny mają jeszcze na koniec tę frajdę, że dokonają czegoś wielkiego: awansują do 1/8 finału LM”. Choć większą część drużyny stanowiły już 16-17-latki, podjęliśmy rękawicę – opowiada Trawiński.

Niestety, również i w tym przypadku Polki w rywalizacji z Turczynkami z Konak Belediyespor strzeliły o jedną bramkę za mało, by dwumecz rozstrzygnąć na swą korzyść. Niepowtarzalna szansa uciekła, a kilka miesięcy później w Unii wywieszono białą flagę… – Zbudowanie budżetu na poziomie 2,5 mln zł na sezon, pozwalającego na grę na dotychczasowym poziomie, przekraczało w tamtym momencie moje możliwości. A cofanie się o kilka kroków, na szczebel, w którym rozpoczynaliśmy naszą drogę, mnie nie interesowało – tak Remigiusz Trawiński wyjaśnia przyczyny wycofania drużyny z ligowej rywalizacji na początku roku 2014.

Fot. Nawet na plażach Izmiru piłka była dla Raciborzanek najważniejsza!

Jak patrzę na tą przygodę dziś, z perspektywy już ponad dekady od jej zakończenia? – nasz rozmówca, ku naszemu zaskoczeniu, w zasadzie nie zastanawia się ani chwili. – Prowadzenie firmy, prowadzenie klubu i prowadzenie przede wszystkim zajęć treningowych było bardzo trudne. Ale, na Boga, niczego nie żałuję. Jestem bardzo szczęśliwy, że coś takiego mi się wydarzyło. Nie wiem, czemu to można przypisać: przecież nie jestem wielkim trenerem, nie odkryłem w sobie nagle jakichś wielkich umiejętności. Wiele lat wcześniej cieszyłem się, jako trener męskich drużyn, z awansu z klasy B do A. Tymczasem w Unii prowadziłem zespół po mistrzostwo Polski, a potem i w Lidze Mistrzów. Amatorowi, a w sensie trenerskim nim właśnie jestem, taka przygoda może się jedynie przyśnić! – mówi z uśmiechem.

Dziś, po latach, w jakimś stopniu do tej przygody wrócił. Znów za sprawą… dzieci: a dokładnie – wnuka Artura. To dla niego ponownie założył trenerski dres. – I wie pan co? Kiedy wychodzę z tymi dzieciakami na trening na orlika, czasem czuję się tak, jakbym znów grał o Ligę Mistrzów! – deklaruje. W kolejce do zajęć z dziadkiem czeka zaś – na razie siedmiomiesięczny – wnuczek numer dwa. – Artur już mnie pyta: „Dziadek, a kiedy będziesz trenować też Teosia?”. No więc muszę popracować jeszcze parę lat, żeby doczekać się i na niego – śmieje się Remigiusz Trawiński. Od trzech lat jest emerytem; firmę sprzedał, ale w piłce – jak widać – odkochać się nie sposób…

Fot. Piątka na pięć mistrzowskich tytułów, czyli wszyscy ludzie Unii. Od lewej: Remigiusz Trawiński, Leszek Zając, Mariusz Gnoiński, Grzegorz Frankowski i Andrzej Jasiński.

Pisząć o kobiecej Unii Racibórz nie sposób nie wspomnieć o grającej w niej około 6 lat Darii Kasperskiej. Trenerka reprezentacji Śląskiego ZPN U15 i młodsze dziewcząt, a także filar reprezentacji Śl.ZPN kobiet 35+; spędziła w tym kubie 7 lat. Ale o byłej reprezentantce Polski więcej opowiemy przy innej okazji.

Fot. archiwum prywatne Darii Kasperskiej / Nowiny.pl 

 

Tekst: Dariusz Leśnikowski

Zdjęcia: Facebook/rtpunia; archiwum Remigusza Trawińskiego

Powołania na Finałowy Turniej Mistrzostw Polski Oldbojów 42+

Powołania na Finałowy Turniej Mistrzostw Polski Oldbojów 42+

Śląski Związek Piłki Nożnej przedstawia listę zawodników powołanych na Finałowy Turniej Mistrzostw Polski Oldbojów 42+, który odbędzie się w dniach 25 - 28 czerwca 2026 roku w Bydgoszczy. Gratulujemy i życzymy powodzenia! Lista powołanych zawodników: 1. Bledzewski...

Jubileusz 80-Lecia KS Rybak Ciasna

Jubileusz 80-Lecia KS Rybak Ciasna

KS Rybak Ciasna obchodził jubileusz 80-lecia - serdecznie gratulujemy i życzymy wielu sukcesów! Wszystko zaczęło się od Mszy Świętej w Kościele w intencji wszystkich działaczy, zawodników, trenerów, sympatyków, oraz zasłużonych osób. Po mszy był pochód prosto na...

Sezon podsumowany. Piłkarskie święto w Podokręgu Rybnik Śl.ZPN

Sezon podsumowany. Piłkarskie święto w Podokręgu Rybnik Śl.ZPN

To było prawdziwe piłkarskie święto w Podokręgu Rybnik Śląskiego Związku Piłki Nożnej! Dziękujemy, że byliście z nami! A sponsorom i partnerom dziękujemy za wsparcie! O godz. 13:00 odbył się mecz Sokół Chwałęcice – Polonia Marklowice. Wynik meczu 2:2. Do Ligi...

Akcja Lato Śląskiego ZPN odwiedziła Wojkowice

Akcja Lato Śląskiego ZPN odwiedziła Wojkowice

Akcja Lato Śląskiego ZPN czyli nasza wakacyjna trasa, odwiedza od lat miejscowości w naszym regionie oferując integracyjne atrakcje związane z piłką nożną. Oprócz miasteczka piłkarskiego czeka na Was talentiada, liczne animacje, upominki i pyszne owoce! A wszystko...