Choć piłkarze lidera, ROW-u 1964, w weekend pauzowali, trener Ołeksandr Szeweluchin nie próżnował. Czujne kibicowskie oko wypatrzyło go na trybunach przy Sołtysiej, gdzie oglądał katowickie derby. Gospodarze są najbliższym rywalem jego podopiecznych.
Co zobaczył rybnicki szkoleniowiec w Podlesiu? – Wyrównany mecz, w który wkradły się indywidualne błędy, wskutek czego był pingppong na murawie – mówił po końcowym gwizdku Maksymilian Śliwiński. To on został bohaterem ekipy gospodarzy, zdobywając zwycięskiego gola w drugiej doliczonej minucie spotkania!
Twierdza nie padła
Derby stolicy województwa rzeczywiście obfitowały w gole, ładne akcje i… odrobinę chaosu. Faworytem był spadkowicz z Betclic 3. Ligi, ale sam prosił się o kłopoty. – Był to dla nas ciężki mecz, przez głupie błędy w defensywie – oceniał Alan Lubaski, który – jak Śliwiński – też wpisał się na listę autorów bramek. Komplementował też rywali, znacznie niżej sklasyfikowanych w tabeli I Ligi Śląskiej-InterHall. – Rozwój wystąpił w bardzo młodym składzie, bo większość z jego piłkarzy to szesnasto- i siedemnastolatkowie. Ale pokazali że potrafią grać w piłkę – dowodził napastnik miejscowych.
Podopieczni trenerów Dawida Brehmera i Roberta Łysika wyszarpali trzy punkty, równoznaczne z zapewnieniem sobie trzeciego miejsca w końcowej tabeli. – Twierdza Sołtysia pozostaje niezdobyta! – radował się asystent trenerskiego duetu, Damian Nowicki, w rozmowie z klubowymi mediami. Ale potem przypominał o bolączkach drużyny. – Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że stać nas na zdecydowanie więcej, że gra nie wyglądała tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Tracimy sporo bramek. Nadrabiamy to w ofensywie, która się odblokowała, ale gra w obronie jest do poprawy – zauważał.
Sporo się działo w pierwszoligowych derbach Katowic! Było w nich pięć trafień wpisanych do protokołu i dwa kolejne, anulowane z powodu spalonych.
Trener walnął setkę!
Wspomniany środowy mecz w Rybniku będzie prestiżowym bojem. W Podlesiu myślano przecież o powrocie na szczebel trzecioligowy. – Patrząc przez pryzmat 1. rundy apetyty były duże, chcieliśmy o ten awans powalczyć – nie krył trener Nowicki. Awansu Katowiczan nie będzie; mogą jednak dobrym występem skomplikować na ostatniej prostej drogę rywali do Betclic 3. Ligi!
Porażka w doliczonym czasie oczywiście „skwasiła” nastroje w zespole gości. Faktem jest jednak, że – co zauważył cytowany wcześniej Lubaski – w zespole Rozwoju wystąpiło aż dziewięciu juniorów! To jeden z efektów pracy Rafała Bosowskiego, który już trzeci sezon prowadzi „dzieciaki z Asnyka” na poziomie I Ligi Śląskiej-InterHall i właśnie zaliczył w tej roli 100. mecz na tym poziomie!
Jednostronnie
Rybniczanie „z automatu” zapisali na swoim koncie trzy punkty. Rezerwy Rakowa, by utrzymać dystans pozwalający na zachowanie szans na bezpośredni awans, musiały uporać się w niedzielne popołudnie z zawsze groźną (zwłaszcza na własnym stadionie) Kuźnią. W Ustroniu widowisko było jednak bardzo jednostronne, rozstrzygnięte zostało już do przerwy, a de facto – do 20 minuty. Dwa dogrania Dawida Pietruszki, zamienione na bramki przez Kamila Małotę, odebrały gospodarzom wszelką ochotę do walki. Dla gości ten mecz zaś miał wyjątkowy wymiar: zwycięstwo zadedykowali jednemu ze swych kolegów, 17-letniemu bramkarzowi Dominikowi Czeremskiemu, któremu w piątek zmarł ojciec…
W środę Raków II zagra debry miasta z Victorią na jej obiekcie. I oczywiście pilnie nasłuchiwać będzie wieści z Rybnika, bo do ROW-u traci dwa punkty!
Sufit nie do przebicia
Znamy już zespół, który stanie po sezonie na trzecim stopniu podium. „Zakotłowało się” za to za jego plecami, gdzie trwa walka o czwartą pozycję. Bolesną porażkę – na własnym boisku, z bezpośrednim rywalem o to miejsce – ponieśli piłkarze Spójni Landek. Bytomianie grali (z) głową; jeszcze przed upływem 25 minut gry, właśnie w ten sposób bramkarza gospodarzy dwukrotnie pokonał Kamil Moritz. Miejscowi zdołali jeszcze zdobyć gola kontaktowego, ale potem zabrakło im nie tylko siły ognia, ale i.. sił w ogóle. Trener Patryk Pindel raz za razem spoglądał na ławkę rezerwowych, ale znajdował tam… ledwie trzech zawodników! – Braki kadrowe były dziś mocno odczuwalne, szczególnie w defensywie, która popełniła sporo błędów. Rywale dysponują bardzo dobrą ofensywą i potrafili to wykorzystać – wyjaśnił porażkę w rozmowie z portalem „Sportowe Beskidy”. Zaś po końcowym gwizdku… długim oświadczeniem w mediach społecznościowych pożegnał się z kibicami Spójni. „Nadszedł moment, w którym chciałbym oficjalnie pożegnać się z funkcją trenera KS Spójnia Landek. To była wyjątkowa droga – pełna emocji, ciężkiej pracy, pięknych chwil, ale też momentów trudnych, które jeszcze bardziej scalały nas jako drużynę i ludzi” – napisał opiekun Spójni, który przepracował w Landeku szesnaście miesięcy, budując w tym czasie zespół na miarę czołowych miejsc w I Lidze Śląskiej-InterHall. Najwyraźniej doszedł jednak do miejsca, z którego już szklanego sufitu przebić się nie da. Najwyraźniej jednak mocno mu ten okres zapadnie w pamięć. „Najfajniejsze wspomnienia? Z pewnością chwile, gdy po końcowym gwizdku widziałem radość zawodników i kibiców po zwycięskich spotkaniach. Wspólne świętowanie w szatni, rozmowy po treningach, żarty podczas wyjazdów i poczucie, że wszyscy gramy do jednej bramki” – wyliczał Patryk Pindel w swym wpisie. W środę Spójnia pauzuje, w sobotę poprowadzi ją po raz ostatni, w domowym meczu z Rozwojem.
Patryk Pindel (na pierwszym planie) wiele razy miał okazję nagradzać oklaskami swych podopiecznych. Dziś my oklaskujemy jego szesnastomiesięczną pracę w Spójni.
Upór snajpera
Poza Szombierkami, o miejsce tuż obok „pudła” walczy też Drama Zbrosławice. Podopieczni Dariusza Dwojaka, po niedawnej porażce 0:1 z rezerwami Rakowa, rewanż w Częstochowie wzięi na… Victorii. Pomijając pierwszy kwadrans, skwitowany golem gospodarzy, potem już dominowali na murawie goście. Kapitalna „główka” Filipa Kotalczyka, potem trafienie Mateusza Pietrygi (być może ostatnie autorstwa kapitana; w nowym sezonie zobaczymy go ponownie w barwach Ruchu Radzionków), wreszcie gol upartego Kamila Siudaka. Upartego, bo chwilę wcześniej arbiter anulował mu bramkę z powodu spalonego.
W środę Zbrosławiczanie będą odpoczywać, sezon zakończą domową potyczką z ekipą z Podlesia. Zaś dzień później – meczem „retro”, czyli spotkaniem z oldbojami Górnika Zabrze – uczczą 70-lecie Dramy!
Kto wygrał mecz?!
Cidry ograły „swoich”
A propos wspomnianego Ruchu. Radzionkowianie na finiszu sezonu odzyskali wigor. Po serii porażek, w tej chwili mają na koncie pięć gier z rzędu bez przegranej – w tym cztery zwycięstwa. W sobotę przywieźli trzy punkty z Siewierza, choć rywale mieli w swych szeregach dwóch niedawnych „Cidroków”: Michała Szromka i Oliwiera Lazara (a na dodatek Dawida Jarkę i Patryka Timochinę, też mających żółto-czarne epizody w swych piłkarskich CV). Przemsza zagrała bodaj najlepszy mecz tej wiosny, wypracowała kilka doskonałych okazji, dwukrotnie Szymonowi Walasowi w bramce gości w sukurs przychodziła poprzeczka. To oni zabrali jednak trzy punkty do domu, bo Daniel Bolacki wciąż potrafi być „śmiertelnym zagrożeniem” dla obrony przeciwników Ruchu.
Czujny Daniel Bolacki korzysta z błędu obrońcy Siewierzan i daje wygraną „Cidrom”.
Gwarek ściska kciuki
Siewierzanie – mimo porażki – też swój cel na ten sezon osiągnęli: po porażce Gwarka Tarnowskie Góry w Bełku wiadomo już, że – niezależnie od wyniku wicemistrza I Ligi Śląskiej – InterHall w barażach o awans do Betclic 3. Ligi, nie spotka ich degradacja. Tarnogórzanie z kolei… muszą pilnie przyglądać się wspomnianym barażom i trzymać w nich kciuki za „śląskiego” ich uczestnika. Gdyby awansował, to ich szansa na uratowanie bytu pierwszoligowego (w najgorszym wypadku – przez baraże z przedstawicielem 2. Ligi Śląskiej) wciąż będzie realna. Podopieczni Krzysztofa Górecko rozegrali zresztą niezły mecz w Bełku. Punkt stracili w 90 minucie, gdy złotą bramkę dla miejscowych zdobył Łukasz Krakowczyk. Maj należał absolutnie do niego. Trafiał do siatki w sześciu kolejnych spotkaniach rozegranych w tymże miesiącu, zaliczając w nich 9 goli. W sumie nazbierał ich już 28!
Tekst: Dariusz Leśnikowski
32. kolejka I Ligi Śląskiej-InterHall
VICTORIA CZĘSTOCHOWA – DRAMA ZBROSŁAWICE 1:3 (1:1)
Bramki: Piątkowski (12) – Kotalczyk (33), Pietryga (48), Siudak (90+3)
PODLESIANKA KATOWICE – ROZWÓJ KATOWICE 3:2 (1:0)
Bramki: Pasieka (35), Grzeszczyk (57), Śliwiński (90+2) – Rogowski (48), Całka (59)
SPÓJNIA LANDEK – SZOMBIERKI BYTOM 1:3 (1:2)
Bramki: Mencnarowski (37) – Moritz (13, 24), Sierczyński (52. karny)
DECOR BEŁK – GWAREK TARNOWSKIE GÓRY 1:0 (0:0)
Bramka – Krakowczyk (90)
PRZEMSZA SIEWIERZ – RUCH RADZIONKÓW 0:1 (0:0)
Bramka – Bolacki (74)
PIAST II GLIWICE – UNIA TURZA ŚLĄSKA 5:1 (2:1)
Bramki: Lubowiecki (24), Orlikowski (28, 67), Jurczyga (66), Winkler (74) – Baranskij (20)
KUŹNIA USTROŃ – RAKÓW II CZĘSTOCHOWA 1:5 (0:4)
Bramki: Tomczyk (53) – Matoła (5, 18), Napieraj (38), Pietruszka (42), Florek (88. samob)
POLONIA ŁAZISKA GÓRNE – ZNICZ KŁOBUCK 3:0 (wo.)
ORZEŁ ŁĘKAWICA – ROW 1964 RYBNIK 0:3 (wo.)
Tabele i wyniki rozgrywek znajdziecie TUTAJ
Sponsorem tytularnym rozgrywek jest Firma InterHall.







