Rozwój porzucił cień szybów Wujka, na 100-lecie gospodaruje po swojemu!

12 lut 2026

Od ponad wieku pod szyldem Rozwoju Katowice pasjonaci piłki nożnej uczą tej dyscypliny i wychowują życiowo kolejne pokolenia dzieciaków.

Moja pierwsza wizyta na stadionie przy ul. Zgody w Katowicach-Brynowie? Pierwsza połowa lat 90., jakiś mecz trzecioligowy zapewne. Napis KWK Wujek na jednym z wałów, na których w późniejszym czasie drewniane ławki zastąpiono plastikowymi siedziskami. Na koronie obiektu – od strony szatni – spikerska budka. Hity „Budki Suflera” płyną z głośników, puszczane przez Pawła Wawocznego. Z czasem będę poznawać historię dzielnicowego klubu Rozwój. Dowiem się choćby że Pan Paweł to chodząca legenda brynowskiego towarzystwa sportowego; jego super snajper. Spikerem jest nadal, choć już na zupełnie nowym, MOSiR-owskim obiekcie przy ul. Asnyka w Katowicach-Piotrowicach. A przy okazji – co naturalne przy jego ponad półwiecznym związku z Rozwojem – także wiceprezesem klubu. I chodzącą kroniką, o czym miałem okazję przekonać się, kiedy przyszło mi porozmawiać z nim o najbardziej tragicznym epizodzie w stuletniej historii klubu. To on znał osobiście Zbigniewa Wilka – jednego z „Dziewięciu z Wujka”, górnika zabitego podczas pacyfikacji katowickiej kopalni 16 grudnia 1981 roku. Przez kilka lat zasiadał przecież u jego boku w jednej szatni – oczywiście przy ul. Zgody.

■ ■ ■

Data złożenia wniosku o przyjęcie Towarzystwa na członka Górnośląskiego Związku Okręgowego Piłki Nożnej i zarejestrowanie go 27 listopada 1925 roku to data, którą możemy uznać za początek działalności klubu Rozwój(…) Różnie toczyły się losy klubu, który nigdy nie osiągnął znaczących sukcesów. Ale jedno należy przyznać – zawsze związany był z kopalnią, na dobre i na złe” *

■ ■ ■

Bo przecież od samego zarania, od 1925 roku, przez kolejnych 90 lat, klub nierozerwalnie związany był z branżą górniczą. Piłkarze na szóstą rano szli na szychtę, zjeżdżali szolą i przez kilka godzin kopali węgiel, by po południu kopać też piłkę na zielonej murawie. – Kopalnia była matką! – Marcin Nowak, dziś dyrektor Rozwoju, który wiele lat temu, jako „sąsiad” stadionu przy ul. Zgody, kopał piłkę w szeregach górniczej drużyny, niby się uśmiecha, mówiąc te słowa. Ale one – choć brzmią wzniośle – są jak najbardziej prawdziwe! Albo były jeszcze całkiem niedawno. – Pamiętam jeszcze czasy, gdy w mieliśmy w szatni dwudziestu pracowników „Wujka” i… Mariusza Śrutwę, który miał w naszych szeregach krótki epizod. I jeszcze jednego chłopaka na kontrakcie. Czyli dwóch zawodowców i dwudziestu górników – dodaje Nowak.

 

Brama na boisko Rozwoju przy ul. Mikołowskiej

■ ■ ■

Pierwsze wzmianki mówią – a fotografie to potwierdzają – że pierwszym boiskiem, na którym piłkarze rozgrywali swoje mecze, był plac wojskowy 73. Pułku Piechoty przy ul. Koszarowej (obecnie teren kąpieliska Bugla). Za szatnie służyły im pomieszczenia restauracji „Rzychjoń” przy ul. Mikołowskiej 109. Sekretariat znajdował się w mieszkaniu prywatnym działacza Wilhelma Kwiatkowskiego przy ul. Św. Barbary 8. (…) Boisko przy ulicy Mikołowskiej zbudowane zostało na pewno w latach 1930-1935 i służyło sportowcom i załodze do roku 1939. Wszystko zaczęło się od potrzeby pozyskiwania ziemi przez ludzi budujących dzielnicę willową. Przez lata dołów nie zasypywano, miejsce to stanowiło księżycową pustynię. Aż staraniem ludzi pracujących na kopalni teren oddano klubowi (…). Powstał obiekt sportowy, który służył do dnia wybuchu wojny. (…) 3 września 1939 na boisko spadły trzy bomby, niszcząc je” *

■ ■ ■

Ostatnim (górniczym) Mohikaninem w barwach Rozwoju – wiernym mu przez jedenaście długich lat, od trzeciej ligi, przez pierwszą, ponownie do trzeciej – był Przemysław Gałecki. W historycznym sezonie 2015/16, kiedy katowiczanie zagrali na boiskach zaplecza ekstraklasy, zdobył dla nich dwa gole. Ale pamięta się zupełnie innego, z września 2011. – Tak, to „Gała” był tym, który u nas przy Zgody strzelił bramkę Legii w Pucharze Polski! – wspomina dyrektor Nowak. To była 1/16 finału PP, katowiczanie przegrali 1:4, ale z wielkim rywalem remisowali najpierw bezbramkowo przez kwadrans, a potem – po trafieniu Gałeckiego – przez 60. sekund. Na przykopalniane boisko wybiegli wtedy m.in. Jakub Rzeźniczak, Inaki Astiz, Marcin Komorowski, Jakub Kosecki, Ivica Vrdoljak, Maciej Rybus. Reprezentant reprezentanta reprezentantem poganiał…

Arkadiusz Milik – najsłynniejszy wychowanek Rozwoju, w jego barwach

Rozwój reprezentantów w kategoriach juniorskich miał kilku. W „dorosłej” kadrze też – by wymienić choćby Tomasza Zdebla – ale pamięta się przede wszystkim jednego, zresztą wciąż czynnego, wciąż w wielkim europejskim klubie. Historię dziecięcych i młodzieńczych czasów Arkadiusza Milika – toczącą się między Tychami a Brynowem – zna każdy współczesny kibic futbolu w Polsce. Z obiektu przy Zgody ruszał w wielką piłkę. I nigdy tego faktu nie zapomniał. – Pomaga, pomaga. Ale po cichu, bo nie chce rozgłosu – dyrektor Nowak wielkiej tajemnicy nie zdradza, bo przecież trudno ją zachować, gdy dzisiejsi piłkarze Rozwoju – wszyscy bez wyjątku, a jest ich w klubie ponad 450 we wszystkich kategoriach wiekowych – biegają po murawach z napisami „milik99”. Kiedy tylko jest okazja, napastnik Juventusu wpada na obiekt macierzystego klubu. Kiedyś na Zgody, dzisiaj na Asnyka. W klubie nigdy nie robią wokół tego wielkiego wydarzenia. – I bez tego kiedyś chłopaki omal go nie zadusili: każdy chciał z nim piątkę przybić i wziąć autograf – śmieje się nasz rozmówca.

Stadion przy ul. Zgody z czasów remontu w pierwszej połowie lat 80.

■ ■ ■

Po wojnie w latach 1946-1956 wykonano prace porządkowe i dodatkowo usypano wały pod budowę trybun. Równocześnie (…) zbudowano tu boisko do piłki ręcznej, siatkówki, koszykówki, bieżnię czterotorową oraz rzutnię i skocznię” *

Radość z posiadanego boiska trwała przeszło 12 lat, do 1969. (…) Nastąpiła pięcioletnia tułaczka po boiskach KS Ligocianka i Górnika Piotrowice-Zadole, aż do roku 1974, kiedy to zostaje oddane do użytku boisko przy ul. Załęskiej [później Zgody 28 – dop. aut.]. Nikt chyba nie przypuszczał, że to jeszcze nie koniec kłopotów. W latach 1983-84 z powodu remontu obiektu drużyna rozgrywała mecze na boisku Kolejarza Katowice w Piotrowicach. Dopiero w latach 90. skończyły się kłopoty z bazą sportową zawodników Rozwoju” *

■ ■ ■

Kopalnia była matką… – raz jeszcze przywołujemy to zdanie. Karmiła nie tylko piłkarzy, ale i oczywiście trenerów. A ci z dobrym piłkarskim nazwiskiem czasami na Brynów „zabłądzili”. Klubowa monografia sprzed ćwierć wieku kilka ważnych nazwisk przypomina. Przedwojenny reprezentant, Spirydion Albański, prowadził piłkarzy-górników (czy górników-piłkarzy) w latach 50. Potem pracowali w Rozwoju m.in. Andrzej Gajewski, Joachim Krajczy, Antoni Nieroba, Zdzisław Podedworny. W tym stuleciu – między innymi Dariusz Fornalak, Mirosław Smyła czy Marek Koniarek. A także Damian Galeja. – Arek Milik miał wtedy 16 lat. Puściliśmy go wtedy z juniorskiej grupy na trening do pierwszej drużyny. Żeby się rozejrzał, zobaczył jak trenują starsi koledzy. Damian zaraz potem przyszedł do sekretariatu i mówi: „Zgłoście mi go zaraz do trzeciej ligi”! – opowiada Marcin Nowak. Obecny Trener Koordynator Śląskiego ZPN szybko poznał się na talencie nastolatka. Sprawa jednak przeciągnęła się na tyle, że w „dorosłej” piłce Milik zadebiutował dopiero kilka tygodni później, już za kadencji Mirosława Smyły.

Inna rzecz – pozostając przy temacie trenerów – że katowiczanie okazywali się przystankiem nie tylko dla młodych piłkarzy w przededniu ich karier, ale i dla początkujących szkoleniowców właśnie, kilka lat później wdrapujących się na trenerskie szczyty w kraju. Dla Dawida Szulczka praca na Brynowie była drugą w CV – w wieku 24 lat. A dla Adriana Siemieńca, wówczas ledwie 21-letniego – pierwszą. Obaj mieli okazję asystować Dietmarowi Brehmerowi – swoją drogą nie tylko z tego powodu warto odnotować obecność tegoż szkoleniowca na kartach „rozwojowej” historii… U Brehmera pracował też przez parę lat Tomasz Stranc, któremu za chwilę „stuknie” dekada roboty w Piaście Gliwice, w roli trenera przygotowania fizycznego. Mistrzostwo Polski ma w tym fachu na koncie, w 2019 – a też uczył się dobrej roboty w Rozwoju!

Jedno z pierwszych zdjęć działaczy i sportowców Rozwoju, wykonane na Gwiazdkę 1926.

■ ■ ■

Chociaż trudno znaleźć nazwę klubu w rozgrywkach piłkarskich w którejkolwiek klasie, pierwsze wzmianki można przeczytać w „Gońcu Górnośląskim” z 1926 roku. Drużyna Rozwoju uczestniczyła  w rozgrywkach o Puchar Zakładów Hohenloche, uzyskując następujące wyniki: Rozwój – KS Piotrowice 2:1, Orzeł Wełnowiec – Rozwój 6:1, KS Rybnik – Rozwój 8:0 (…) W roku 1939 drużyna zdobyła upragniony awans do klasy A, ale przed wybuchem wojny zdołała rozegrać tylko jeden mecz z Iskrą Siemianowice, zwyciężając 2:1” *

■ ■ ■

Wybieranie najważniejszych momentów, wydarzeń, sukcesów, nazwisk w dziejach obejmujących cały wiek to pracochłonna praca. I niewdzięczna – łatwo kogoś pominąć, kogoś nie docenić, sprawiając mu tym samym przykrość. Nie mamy ambicji, aby szczegółowo się przez owe dekady przebijać – ćwierć wieku temu uczynił to były pracownik „Wujka”, były bramkarz Rozwoju, ale także ekstraklasowych Szombierek (trzy występy w elicie), Eugeniusz Błażyca. To z jego monografii klubowej pochodzi zdecydowana większość cytatów (i archiwalne fotki), zamieszczonych w tym materiale.

To ta ekipa po raz pierwszy w dziejach klubu awansowała do III ligi międzywojewódzkiej – był to latem 1979.

■ ■ ■

Sezon 1957-58 był ukoronowaniem sześcioletnich starań drużyny – awans do klasy A. (…) Rywalizacja o grę w pierwszej drużynie spowodowała, że osiągała ona coraz lepsze wyniki i w sezonie 1964/65 po decydującym meczu na własnym boisku z ŁKS Łagiewniki zdobyła pierwsze miejsce w klasie A, awansując do klasy okręgowej” (…) „Sezon 1978/79 dostarczył kibicom wielu emocji (…). Po ostatnim meczu zremisowanym 1:1 z Górnikiem Sośnica zespół po raz pierwszy w historii awansował do III ligi międzywojewódzkiej

■ ■ ■

Tego największego sukcesu – czyli rocznej gry w pierwszej lidze w sezonie 2015/16 – monografia już oczywiście objąć nie mogła. Ten czas świetnie za to pamięta Nowak. Spadliśmy zasłużenie. Ale było wiele fajnych meczów i chwil. I wspomnienia żywe na lata – mówi. A potem wylicza epickie chwile: – Ot, kuriozalny mecz w Sosnowcu. Nam chyba pół kadry wypadło, tylko się broniliśmy. Zagłębie miało chyba 80% posiadania piłki. Ale w końcówce wszedł Sebastian Gielza i 60 sekund później, po rożnym, strzelił głową jedyną bramkę. Wygraliśmy 1:0. Albo mecz z mającą ambicje awansu Miedzią, w którym dwa gole zdobyliśmy w 89. i 91. minucie – tę drugą strzelił Patryk Kun grający wtedy u nas. Ryszard Tarasiewicz na ławce gości był w szoku! Przyjechała też na Zgody Wisła Płock, która potem awansowała. I też przegrała, a Wojciech Łuczak za dwukrotne niesportowe zachowanie jeszcze w pierwszej połowie dostał czerwoną kartkę. No i fajne mecze z GieKSą były: remis i porażka. Te 2:2 przy Bukowej – a jeszcze w 85. minucie trafiliśmy w poprzeczkę! – kończyliśmy przy brawach kibiców gospodarzy i głośnym „ole” z trybun przy każdym zagraniu, bo graliśmy sobie w końcówce „w dziada”!

■ ■ ■

Awans jest nasz, ten awans do nas należy!!! KS Rozwój Katowice awansował do pierwszej ligi!! Gratulacje dla mojego pierwszego klubu!

(facebook.com/arekmilik99, 7.06.2015)

■ ■ ■

Od tamtej pory mnóstwo się w życiu Rozwoju zdarzyło.

Ekonomicznie zadziało się tak: kopalnia była matką – wiadomo. I przez długi, długi, długi czas środki przekazywane przez nią na klub (jeszcze w PRL-u, ale i potem, w wolnej Polsce) były wielokrotnie większe, niż czynsz za użytkowanie obiektu. Potem – na przełomie wieków – wpływy z „reklamy kopalni” przez sport mniej więcej bilansowały się z owym czynszem. A po kolejnych przemianach w górnictwie reklama się straciła w ogóle, a czynsz został. I rósł, rósł, rósł… – I klub, dokładając opłaty za media, nie był już w stanie go regulować – tłumaczy Nowak. Jeszcze wpadały dotacje z miasta, jeszcze klub wygrywał klasyfikację Pro Junior System, ale koszty drugoligowych podróży na mecze i utrzymania zespołu (już nie górników trenujących po szychcie, ale chłopaków chcących żyć z piłki) przerosło dotychczasowy model funkcjonowania klubu. Dotarł do ściany.

Dzisiejszy dom Rozwoju, czyli boisko przy ul. Asnyka 27.

Sportowo było trochę inaczej: w sezonie 2018/19 Rozwój spadł z II ligi. Wstydu nie było, bo w niezłym towarzystwie spadał, samych byłych ekstraklasowiczów, w tym jednego giganta: Siarki Tarnobrzeg, ROW-u Rybnik i Ruchu Chorzów. Ale w niższej klasie już nie wystartował. – Wycofujemy zespół seniorów, skupiamy się na młodzieży, czyścimy długi – przypomina sposób myślenia z tamtego roku Marcin Nowak. Sęk w tym, że życie znów się rozchichrało. Najstarsi juniorzy wygrali rozgrywki ligi A1 i mieli wiosną zagrać na poziomie makroregionu. Ale przyszła pandemia, i granie diabli wzięli. Siedząc w tymczasowej siedzibie klubu, w Zespole Szkół Technicznych i Ogólnokształcących nr 2 (górnictwo już pozbyło się terenu przy Zgody 28 i klub stał się zbiorowiskiem „ludzi bezdomnych”, przytulonych przez panią dyrektor Aldonę Skubiszewską), prezes Sławomir Mogilan i dyrektor Nowak doszli do wniosku, że w kolejnym sezonie trzeba tych młodych, zdolnych, niepokonanych „otrzaskać” wśród seniorów. Nowak: – Przyjęliśmy zupełnie nowy model. 100 procent wychowanków w drużynie. I grają na takim poziomie, na jaki starczy im umiejętności.

Oliwier Kwiatkowski z Polonią Bytom walczy o ekstraklasę, zadebiutował już też w reprezentacji U-20. A zaczynał – oczywiście w Rozwoju!

Zgłoszono drużynę do IV ligi śląskiej (dziś nazywa się ją marketingowo I Ligą Śląską – InterHall), i od tej chwili na tym szczeblu gra. Lepiej – gorzej; jak to w piłce (za to na nowym obiekcie przy ul. Asnyka). Ale ważniejsze, że wypuszcza zawodników w świat, do większej piłki. Na razie jeszcze niekoniecznie daleko: Oliwier Kwiatkowski gra „tylko” w Bytomiu, ale za to aż w pierwszej lidze (i na dodatek – w reprezentacji U-20!). Za miedzą, w katowickiej Sparcie, trzecioligowe murawy szlifują Olaf Baranowicz, Wiktor Skroch i Robert Woźniak. – I świetnie. Nikomu drogi do dużego futbolu nie zamierzamy zamykać – zapewnia Marcin Nowak. Nieprzypadkowo klub wciąż „Rozwój” się nazywa.

■ ■ ■

Rozwój Katowice po roku przerwy wraca do rozgrywek seniorskich i to wraca w nietypowym składzie, bo złożonym prawie w całości z wychowanków

(„Sport”, 13.07.2020)

■ ■ ■

W tej chwili ten rozwój – czy też Rozwój – jest tylko piłkarski. Ale przed wojną trenowano pod tym szyldem także gimnastykę, siatkówkę i boks. Po wojnie zaś koszykówkę, piłkę ręczną, szachy, gimnastykę artystyczną, brydż sportowy, lekką atletykę, tenis stołowy i… rugby! I tak jednak pewnie nie było wówczas w klubie ponad 450 zawodników i ok. 20 trenerów. Są tacy, co na codzienne zajęcia na obiekcie przy Asnyka w Piotrowicach przychodzą „w laciach”. Inni dojeżdżają z różnych katowickich dzielnic, ale też z Mikołowa czy Tychów. Rekordzista, Marcel mu na imię, przejeżdża 50 kilometrów, by być na treningu – na co dzień mieszka w Pyrzowicach, czyli wiosce przy porcie lotniczym obsługującym stolicę Górnego Śląska. Są i inni rekordziści. – Mamy w naszym klubowym „przedszkolu” parę dzieciaczków z rocznika 2021 – mówi nie bez dumy Marcin Nowak. Dla czterolatka to oczywiście tylko zabawa z piłką, ale na palcach jednej ręki można policzyć kluby, które się w to – nomen omen – bawią; częściej robią to prywatne akademie piłkarskie.

W barwach obecnego Rozwoju zobaczyć można wyłącznie jego wychowanków.

Jeśli dobrze policzyć, z Rozwojem – nie uwzględniając rodziców młodych grajków – związanych jest dziś ok. 500 osób. Wszystkie one miały okazję już zaśpiewać swemu klubowi „Sto lat” (pardon, to była wersja „Dwieście lat niech żyje nam”!): dokładnie 27 listopada ub. roku, w setną rocznicę jego założenia. W grudniu uświetnieniem jubileuszu było to co, co tygrysy lubią najbardziej: halowy turniej dla dzieci. Uroczysta gala odbędzie się w marcu 2026. Też na niej będziemy!

 

Tekst: Dariusz Leśnikowski

Grafika ilustracyjna: KS Rozwój Katowice

* Cytaty – poza zaznaczonymi przypadkami – pochodzą z monografii „Klub Sportowy Rozwój Katowice” autorstwa Eugeniusza Błażycy, wydanej w 2000 roku.

Przedświąteczne spotkanie Klubu Seniora Śl. ZPN

Przedświąteczne spotkanie Klubu Seniora Śl. ZPN

W siedzibie Śląskiego ZPN trwa przedświąteczne spotkanie Klubu Seniora Śl. ZPN. Ogromnie się cieszymy, widząc naszych sympatycznych klubowiczów w tak znakomitej formie i humorach. Poza życzeniami zdrowych i spokojnych świąt, Prezes Henryk Kula opowiedział także o...

Stadionowy rozkład jazdy

Stadionowy rozkład jazdy

Weekend przyniesie sporo atrakcyjnych wydarzeń piłkarskich w naszym regionie. Polecamy nasz stadionowy rozkład jazdy i zapraszamy do kibicowania zespołom z naszego regionu. W niedzielę 15 marca 2026 r. zapraszamy do Areny Będzin na Futsalowe święto Śląskiego Związku...

Śląski Związek Piłki Nożnej rozwija piłkę kobiecą

Śląski Związek Piłki Nożnej rozwija piłkę kobiecą

Podczas spotkania w siedzibie Śl.ZPN, omówiono najważniejsze kierunki rozwoju piłki kobiecej w województwie śląskim. Wśród planowanych działań znalazły się inicjatywy aktywizujące środowisko piłkarskie, w tym organizacja Śląskiego Turnieju MAM 2026 – Dzień Matki,...

Rusza nabór do turniejów wojewódzkich E1

Rusza nabór do turniejów wojewódzkich E1

Informujemy, że do dnia 18 marca 2026 r. do godziny 15:00 trwają zapisy do turniejów wojewódzkich w kategorii E1. Na podstawie rozegranych turniejów i rankingu końcowego zostanie utworzona Liga Wojewódzka D2, funkcjonująca bez spadków oraz kolejne ligi wojewódzkie D2....